Back to Stories

Epicka podróż Toma Cartera Przez Chiny

Amerykański fotoreporter Tom Carter przemierzył ponad 35 000 mil, odwiedzając 33 prowincje, mając ograniczony budżet, mając tylko plecak i aparat cyfrowy. Spotkał 56 różnych mniejszości etnicznych, z których każda miała swój własny język, zwyczaje i styl życia, które skatalogował w swojej nowej książce CHINA: Portrait of a People , która zawiera ponad 800 zdjęć z jego podróży. Dzięki swojej fotografii jest w stanie uchwycić istotę starożytnej krainy i nowoczesnego supermocarstwa. Dowser rozmawiał z nim, aby dowiedzieć się, jak udało mu się uruchomić ten projekt…

Jak udało Ci się zrealizować ten projekt? Jaki był Twój budżet i czy otrzymałeś wsparcie od fundacji, organizacji itp., aby to się udało?

CHINA: Portrait of a People zostało sfinansowane całkowicie z własnej kieszeni i powstało przez czysty przypadek. Przyjechałem do Chin w 2004 roku jako nauczyciel języka angielskiego i pracowałem przez 2 lata bez urlopu, aby zaoszczędzić pensję i móc wybrać się na wyprawę z plecakiem przez 33 prowincje w Chinach. Robiłem zdjęcia po drodze, po prostu dla zabawy, a po kolejnych 2 latach i 35 000 milach zebrałem zbiór zdjęć, które moi przyjaciele namawiali mnie, abym zamienił w książkę. Znalazłem niezależnego wydawcę w Hongkongu, który dostrzegł potencjał w mojej pracy, więc razem stworzyliśmy CHINA: Portrait of a People, która stała się najbardziej kompleksową książką fotograficzną o współczesnych Chinach, kiedykolwiek opublikowaną przez jednego autora.

Co skłoniło Cię do odwiedzenia każdego zakątka Chin – czy była jakaś konkretna motywacja, pragnienie, które skłoniło Cię do wyruszenia w tę podróż?

Zanim przyjechałem do Chin, aby uczyć, spędziłem 1,5 roku podróżując z plecakiem po całym Meksyku, Kubie i Ameryce Środkowej, więc miałem w sobie żądzę podróżowania, aby nadal zwiedzać świat, ale nie miałem funduszy, dlatego postanowiłem uczyć angielskiego za granicą, co jest idealnym sposobem na podróżowanie I otrzymywanie za to wynagrodzenia. Kiedy przybyłem do Chin, poczułem się zobowiązany, aby zobaczyć wszystko, ponieważ kraj tak rozległy i bogaty w historię zasługuje na to, aby go podziwiać w wolnym czasie, a nie tylko na szybki urlop w słynnych miejscach. Dopiero po zakończeniu podróży dowiedziałem się, że jestem jednym z nielicznych obcokrajowców, którzy tak intensywnie podróżowali po kraju, więc nieświadomie przerodziła się ona w przełomową podróż. Ale sama podróż nie była łatwa: omal nie straciłem życia więcej niż raz, a mój ograniczony budżet wymagał, abym spał w najgorszych możliwych miejscach, żywił się jedzeniem ulicznym i podróżował wszelkimi niezbędnymi środkami, aby dostać się z wioski do wioski, z miasta do miasta. Wielokrotnie chciałem płakać i wrócić do domu, ale wytrwałem.

Jak w jednym zdaniu podsumowałbyś Chiny, kraj, który stał się tak fascynujący w USA ze względu na powiązania gospodarcze?

Podsumowując Chiny osobiście, nazwałbym je prawdziwą Krainą Możliwości, gdzie każdy, w tym zagraniczni imigranci, może zacząć od nowa i realizować swoje marzenia. Ameryka niestety straciła ten tytuł.

Jakie miejsca/regiony/ludzie zaskoczyli Cię w trakcie podróży? Czy znalazłeś rzeczy/tradycje/zwyczaje w częściach Chin, które skłoniły Cię do myślenia lub rozbawiły?

Najbardziej zaskoczyło mnie to, że Chińczycy nie są jedną jednorodną rasą; w Chinach jest ponad 56 grup etnicznych, tak zróżnicowanych fizycznie i kulturowo jak w każdym kraju zachodnim. Zdjęcia w mojej książce próbują uchwycić tę różnorodność w takim stopniu, w jakim udało mi się to zrobić, dryfując po kraju.

Co chcesz, aby widz/czytelnik wyszedł z tej książki po jej przeczytaniu? Jaki był twój cel, co chciałeś przekazać - czy uważasz, że ci się udało?

Nie miałem żadnego celu ani planu, gdy podróżowałem i robiłem zdjęcia. Wszystko, co robiłem, to oglądanie ziemi i spotykanie ludzi po drodze. Zdjęcia były dodatkiem. Ale po przesianiu tysięcy zrobionych przeze mnie zdjęć, odkryłem, że rzeczywiście uchwyciłem niemal każdy aspekt życia i człowieczeństwa chińskiego społeczeństwa, od codziennego, zwyczajnego życia ludzi po unikalne gałęzie przemysłu i subkultury narodu. Być może dlatego ta książka została tak dobrze przyjęta: ponieważ zbyt często zawodowi fotografowie i dziennikarze mają konkretny plan, podczas gdy moje zdjęcia są całkowicie neutralne, szczere i uczciwe.

Jakich rad udzieliłbyś innym młodym dziennikarzom, którzy mają w planach podobne projekty, ale mają problem z ich realizacją – gdzie mogą szukać funduszy, wsparcia lub w jaki sposób mogą ustrukturyzować swoje projekty, aby były praktyczne i możliwe do zrealizowania?


Nie sądzę, żeby fotografowie mieli jeszcze dużo funduszy, chyba że jesteś związany z agencją prasową lub wydawcą korporacyjnym. Branża jest przesycona zdjęciami; każdy ma teraz aparat cyfrowy. Jestem pewien, że można dostać granty, ale to zajmuje czas i wymaga mnóstwa papierkowej roboty. Ale nie sądzę, żeby pieniądze były niezbędne do podróżowania i sztuki. Moja podróż i moja książka dowodzą, że odporność i szczery szacunek dla twoich tematów są równie niezbędne. Jeśli chcesz podróżować, ale nie masz pieniędzy, rozważ nauczanie za granicą. Jeśli masz tylko krótki czas na odwiedzenie kraju, rozważ zboczenie z utartych szlaków; unikaj miejsc turystycznych. Nie kosztuje żadnych pieniędzy chodzenie po ulicach przez cały dzień, jak ja to zrobiłem, a w ten sposób niezmiennie nauczysz się i zobaczysz więcej kultury niż gdybyś wydał wszystkie pieniądze na jakąś wycieczkę.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Afreen Malim Sep 23, 2014

There is a great video in Chinese and a great deal of English here with many of the pictures and Tom Carter's story: https://www.facebook.com/l....

User avatar
Thyla Sep 18, 2014

Wonderful work, capturing the diversity in China,