Dziewięć lat temu powiedziano mi, że potrzebuję całkowitej wymiany stawu biodrowego. Miałem 46 lat, byłem wysportowany i nie miałem żadnych predyspozycji do tej choroby. Byłem zdruzgotany.
Ortopeda, który postawił mi diagnozę, nie był jednak szczególnie empatyczny. Uparcie ignorował moje łzy, przedstawiając mi fakty, odpowiadając na moje pytania – takie jak „Jak to się mogło mi przytrafić?” – technicznie precyzyjnymi, ale emocjonalnie obojętnymi odpowiedziami. Mówiąc, nie nawiązywał kontaktu wzrokowego, nie uspokajał mnie ani nie starał się w żaden inny sposób wyrazić mojego bólu i dezorientacji.
Nie muszę chyba dodawać, że to nie ja go wybrałam na swojego chirurga. Zamiast tego, później znalazłam ortopedę, z którym mogłam porozmawiać – kogoś, kto słuchał, nie przechwalał się, żeby przekonać mnie do właściwego postępowania i wydawał się szczerze troszczyć o moje zdrowie. Na szczęście moja operacja zakończyła się sukcesem.
Wszyscy prawdopodobnie mamy podobne historie o lekarzach, którzy byli życzliwi i troskliwi, i o innych, którzy byli mniej, a może nawet niegrzeczni. Chociaż wszyscy pragniemy doskonałej opieki medycznej, chcemy również lekarzy, którzy nas słuchają i okazują empatię – zrozumienie naszych uczuć i obaw, odzwierciedlone w ciepłym usposobieniu. To może pomóc nam zaufać im i poczuć z nimi więź.
Ale znalezienie takiego połączenia może być trudne. Badanie przeprowadzone w 2011 roku wśród 800 niedawno hospitalizowanych pacjentów wykazało, że tylko 53% z nich uważało, że ich lekarze są empatyczni i troskliwi. I nie chodzi tylko o ich umysły: w jednym z badań, w którym spotkania lekarza z pacjentem były nagrywane, naukowcy odkryli, że lekarze często pomijali lub bagatelizowali oznaki niepokoju przekazywane przez pacjentów, udzielając empatycznych odpowiedzi tylko w 22% przypadków. Inne badania przyniosły podobne wyniki.
Te niedociągnięcia od dawna niepokoiły pacjentów takich jak ja – ale ostatnio zdają się niepokoić również liderów w zawodzie medycznym. W ślad za falą badań sugerujących dalekosiężne korzyści płynące z emocjonalnego podejścia lekarzy, liderzy ci poszukują sposobów na wprowadzenie większej empatii do środowiska medycznego. Obejmuje to ponowną ocenę kryteriów przyjmowania na studia medyczne i tego, czego kandydaci powinni się tam nauczyć.
Ich reformy rodzą pytania o to, co stanowi wysokiej jakości opiekę medyczną, w jaki sposób (i czy w ogóle) można ją kształcić, a także o to, jak duże zmiany są obecnie możliwe w amerykańskim systemie opieki zdrowotnej.
Dlaczego lekarze potrzebują empatii?
Darrell Kirch
„Każdy pacjent chce, aby jego lekarz był przygotowany akademicko – znał medycynę, którą musi znać” – mówi Darrell Kirch, prezes i dyrektor generalny Stowarzyszenia Amerykańskich Uczelni Medycznych (AAMC). „Ale równie ważne jest, aby lekarze mieli cechy osobiste, które przyczyniają się do ich profesjonalizmu – to, co pacjent mógłby nazwać „sposobem przy łóżku pacjenta”.
Rzeczywiście, według najnowszych badań, pacjenci, których lekarze słuchają i okazują zrozumienie dla ich obaw, częściej stosują się do zaleceń lekarskich, są bardziej zadowoleni z leczenia i cieszą się lepszym zdrowiem – na przykład szybciej wychodzą z przeziębienia i wykazują fizjologiczne oznaki silniejszego układu odpornościowego. Pacjenci, którzy ocenili swoich chirurgów jako bardzo troskliwych podczas pobytu w szpitalu , 20 razy częściej oceniali wynik operacji jako pozytywny.
Ponadto dowody wskazują, że lekarze o wyższym poziomie empatii – czyli ci, którzy są świadomi emocjonalnych potrzeb swoich pacjentów i odpowiednio reagują na ich obawy – są mniej zestresowani, mniej cyniczni i mniej wypaleni niż ci, którzy wykazują niższy poziom empatii.
W świetle badań Kirch chce kształcić więcej lekarzy, którzy okazują troskę i wrażliwość swoim pacjentom. W tym celu, jednym z kroków, jakie on i AAMC podejmują, jest ich selekcja: zrewidowali MCAT, test kwalifikacyjny na studia medyczne, dodając do niego nową sekcję mierzącą wiedzę studentów na temat behawioralnych, społecznych i psychologicznych aspektów opieki zdrowotnej – sposób na ocenę zrozumienia przez kandydatów, jak pochodzenie, psychologia i doświadczenia pacjenta wpływają na jego zdrowie. Kirch uważa tę zmianę za ważną dla rozwoju empatycznych, skutecznych uzdrowicieli.
„Szkoły medyczne chcą i cały kraj potrzebuje ludzi z solidnym wykształceniem, którzy mają pewne cechy charakteru i doceniają różnorodność pacjentów, którymi się zajmują” – mówi.
Oprócz zmian w teście MCAT, Kirch i jego zespół poszukują innych sposobów oceny gotowości kandydatów do podjęcia kariery w medycynie. Obejmują one wykorzystanie przeszkolonych ankieterów lub standaryzowanych testów mierzących reakcje kandydatów na różne sytuacje w relacjach lekarz-pacjent, a także umożliwienie uczelniom oceny kandydatów pod kątem bardziej osobistych cech, takich jak podejmowanie decyzji, radzenie sobie ze stresem i reagowanie na kontakt z pacjentami z różnych środowisk.
„Potrzebujemy innych narzędzi… które pomogą nam zobaczyć, w jaki sposób uczniowie mogą wchodzić w interakcje z prawdziwymi ludźmi w prawdziwych sytuacjach” – mówi Kirch.
Selekcja kandydatów na studia medyczne może być ważnym pierwszym krokiem: jeśli uczelnie będą szukać u kandydatów takich cech jak empatia i odporność psychiczna, istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że wykształcą lekarzy, którym brakuje podejścia do pacjenta niezbędnego do zapewnienia optymalnej opieki – lekarzy takich jak mój pierwszy chirurg ortopeda. Jednak jeśli celem jest empatia, badania sugerują, że wzmocniona selekcja nie może być jedynym krokiem.
Jak budować empatię w medycynie
Więcej o opiece zdrowotnej
Przeczytaj esej Roberta McClure’a na temat utrzymania współczucia w opiece zdrowotnej .
Przeczytaj wywiad z Helen Riess z Harvard Medical School na temat wysiłków mających na celu pielęgnowanie empatii wśród pracowników służby zdrowia.
Przeczytaj o najnowszych badaniach dotyczących wypalenia zawodowego pracowników służby zdrowia
Mohammadreza Hojat, dyrektor Longitudinal Study of Medical Education na Uniwersytecie Thomasa Jeffersona, wykazał, że poziom empatii ma tendencję do obniżania się w miarę upływu lat od ukończenia studiów medycznych, zwłaszcza w trzecim roku , gdy studenci zaczynają przyjmować pacjentów. Sugeruje to, że zanik empatii może mieć związek raczej z tym, co dzieje się w trakcie kształcenia, niż z umiejętnościami, jakie studenci posiadają w momencie przyjęcia na studia.
„Chociaż zgadzam się, że dodanie zupełnie nowej skali do testów MCAT to bardzo dobry pomysł, mam nadzieję, że zostanie on poparty pewnymi zmianami w edukacji medycznej, kładącymi nacisk na sztukę opieki nad pacjentem” – mówi.
Hojat uważa, że studenci medycyny potrzebują więcej szkoleń z zakresu „empatii poznawczej” – rozumienia doświadczeń, obaw i perspektyw pacjenta oraz umiejętności komunikowania tego zrozumienia. Rozróżnia empatię poznawczą (którą nazywa po prostu „empatią”) od „empatii afektywnej”, którą nazywa „współczuciem”, czyli reakcji emocjonalnej, jakiej lekarz może doświadczać w reakcji na pacjenta. Kilka jego badań wykazało dodatnią korelację między empatią poznawczą lekarzy a poprawą wyników leczenia pacjentów, w tym badanie , w którym pacjenci z cukrzycą mieli lepszą kontrolę nad swoją chorobą i mniej powikłań związanych z cukrzycą wymagających hospitalizacji, jeśli ich lekarz uzyskał wysoki wynik w zakresie empatii poznawczej.
Choć Hojat twierdzi, że nigdy nie można mieć za dużo empatii poznawczej, to jednak zbyt duża ilość empatii afektywnej może mieć negatywny wpływ na dobrą opiekę zdrowotną — a także na samopoczucie lekarza.
„Zbyt silne emocje mogą wpływać na wydajność pracy lub podejmowanie decyzji klinicznych” – mówi. „Lekarze nie powinni nadmiernie angażować się emocjonalnie w cierpienie pacjentów. Jeśli będą zbyt współczujący, w końcu będą wyczerpani i wypaleni”.
Niekoniecznie, mówi Jean Decety, neurobiolog z Uniwersytetu Chicagowskiego i ekspert w dziedzinie empatii. Chociaż zgadza się z Hojatem i innymi co do znaczenia empatii poznawczej w opiece zdrowotnej, uważa, że lekarze nie powinni ignorować swoich reakcji emocjonalnych wobec pacjentów, ponieważ te reakcje motywują ich do troski o swoich pacjentów, co pacjenci doceniają i cenią.
„Najważniejszym aspektem opieki zdrowotnej jest to, aby pacjenci mieli poczucie, że lekarze się o nich troszczą” – mówi. „Lekarze nie powinni bać się swoich emocji”.
Ponadto, jak twierdzi, lekarze, którzy nie odczuwają troski o swoich pacjentów, są narażeni na zwiększone, a nie zmniejszone, ryzyko niezadowolenia z pracy i wypalenia zawodowego. W niedawnym badaniu Decety i neurobiolog Ezequiel Gleichgerrcht przeprowadzili ankiety wśród ponad 7500 praktykujących lekarzy i odkryli, że ci, którzy deklarowali okazywanie empatycznej troski o pacjentów, znacznie częściej deklarowali również zadowolenie ze swojej pracy. Ponadto lekarze, którzy nie byli w stanie regulować swoich intensywnych emocji wobec pacjentów i odczuwali potrzebę odłączenia się od nich, byli bardziej narażeni na wypalenie zawodowe. Innymi słowy, problemy wynikają nie z posiadania emocji, ale z nieumiejętności radzenia sobie z nimi w pozytywny sposób.
Niektórzy eksperci twierdzą również, że gdy lekarze próbują emocjonalnie zdystansować się od swoich pacjentów, cierpi na tym jakość ich pracy. Jodi Halpern, profesor bioetyki i medycyny humanistycznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, uważa, że emocjonalny dystans uniemożliwia lekarzom zrozumienie pacjentów i uzyskanie ważnych wskazówek dotyczących ich potrzeb w zakresie opieki. „Nie odczuwanie” oznacza po prostu większe prawdopodobieństwo działania w sposób, który osłabia zdolność osądu i słuchania” – mówi Halpern, autorka książki „From Detached Concern to Empathy: Humanizing Medical Practice” .
Argument ten jest poparty badaniem z 2014 roku , w którym Decety i Gleichgerrcht poprosili lekarzy z różnych specjalizacji i o różnym stażu pracy o oglądanie filmów z pacjentami odczuwającymi ból i ocenę ich poziomu bólu, a także o ujawnienie własnego poziomu stresu. Lekarze z dłuższym stażem pracy częściej bagatelizowali poziom bólu pacjentów niż młodsi lekarze, chociaż zgłaszali taki sam poziom stresu związanego z obserwowaniem cierpienia pacjentów.
Te odkrycia, a także wyniki wcześniejszych badań, sugerują, że dłuższa praktyka lekarska może prowadzić do tego, że lekarze będą ignorować cierpienie pacjentów i stawiać mniej trafne diagnozy. Jednocześnie, mniejsze zrozumienie cierpienia pacjentów niekoniecznie uchroni ich przed stresem i wypaleniem zawodowym.
Co więcej, Decety argumentuje , że empatia afektywna wiąże się z trafniejszymi diagnozami – a tym samym z lepszym zdrowiem pacjentów – ponieważ pacjenci, którzy postrzegają swoich lekarzy jako emocjonalnie zaangażowanych i troskliwych, będą więcej mówić o sobie. Będą również bardziej zgodni i aktywni w leczeniu, prawdopodobnie dlatego, że lekarz z empatią emocjonalną zapewnia pacjentom poczucie bezpieczeństwa, które może pomóc złagodzić ich lęki.
„Jeśli pacjent zda sobie sprawę, że nie jesteś szczerze zaniepokojony”, mówi, „konsekwencje będą długotrwałe, na przykład utrata zaufania”.
Decety uważa, że zamiast emocjonalnego odłączenia, lekarze muszą nauczyć się akceptować własne empatyczne uczucia wobec pacjentów, nie myląc ich jednak z uczuciami pacjentów, aby móc reagować w najlepszy możliwy sposób. To ważne rozróżnienie może być trudne, gdy lekarze pracują w stresujących warunkach. Innymi słowy, to stres – a nie emocje – jest prawdziwym wrogiem troskliwego lekarza.
„Stres odgrywa rolę w osłabianiu naszej zdolności do utrzymania rozróżnienia ja/inni na optymalnym, zdrowym poziomie” – mówi Decety. „Badania pokazują , że stres i hormony wydzielane w stanie stresu nie tylko zmieniają funkcjonowanie mózgu, ale także zaburzają empatię emocjonalną”.
Stawianie czoła stresowi
Stres może być sprzeczny z empatią, ale jest powszechny w szkołach medycznych. Według badania przeprowadzonego w 2006 roku przez Liselotte Dyrbye z Mayo Clinic i jej współpracowników, prawie połowa z 545 przebadanych studentów medycyny cierpiała na wypalenie zawodowe, które naukowcy definiują jako stan wyczerpania emocjonalnego charakteryzujący się brakiem motywacji, entuzjazmu i efektywności w pracy.
Inne dowody łączą stres na studiach medycznych z erozją empatii: w swojej analizie badań medycznych opublikowanych od 1980 roku do chwili obecnej, przeprowadzonej w 2012 roku, badacze Derek Burks i Amy Kobus z Oregon Health and Science University odkryli, że studenci medycyny zmagają się z coraz większym obciążeniem pracą, wysokimi wymaganiami i mentorami, którzy są wzorem dystansu w kontaktach z pacjentami – do tego stopnia, że ich własna zdolność do empatii maleje, a ich emocjonalny dystans wobec pacjentów rośnie w trakcie studiów medycznych. Inne, nowsze badanie przeprowadzone wśród lekarzy potwierdza to odkrycie.
Chociaż Kirch zdaje sobie sprawę, że studenci medycyny zmagają się z ogromnym stresem, uważa też, że w większości przypadków nie da się go uniknąć.
„Ważne jest, aby podkreślić, że medycyna i opieka nad pacjentami są nieodłącznie związane ze stresem” – mówi. „Dlatego cel, jakim jest bezstresowe przygotowanie lekarzy, jest nierealny”.
Bardziej realistycznym celem jest zapewne wyposażenie studentów medycyny i lekarzy w umiejętności radzenia sobie ze stresem w zdrowy sposób.
Jednym z takich działań może być trening praktyk kontemplacyjnych, które pomagają wyciszyć i skupić umysł, takich jak medytacja uważności. W swoim artykule Burks i Kobus sugerują, że trening uważności może potencjalnie pomóc studentom medycyny zwiększyć empatię wobec pacjentów.
Przynajmniej jedno niedawne badanie , przeprowadzone przez Nehę Harwani i jej współpracowników z Georgetown Medical School, potwierdza tę tezę. Harwani i jej współpracownicy przeprowadzili 118 studentów pierwszego roku 11-tygodniowy kurs medycyny „umysł-ciało”, który obejmował trening medytacji uważności, wizualizacji kierowanej i innych technik skupiania studentów na ich wewnętrznych doświadczeniach. Dane zebrane przed i po kursie wykazały znaczny wzrost uważności, pozytywnych stanów emocjonalnych (takich jak inspiracja, zainteresowanie lub radość) i troski o innych, a także znaczny spadek stresu i „reaktywności interpersonalnej”, czyli tego, jak reagujemy na postrzegane negatywne interakcje z innymi.
Kirch chwali tę pracę nad uważnością i z entuzjazmem podchodzi do jej szerszego zastosowania. Wskazuje również na inne sposoby, w jakie uczelnie medyczne starają się zwiększyć autorefleksję wśród lekarzy, w tym na zajęcia takie jak te, które prowadził na uczelni medycznej Penn State, zatytułowane „Pacjenci, lekarze i społeczeństwo”, gdzie małe grupy czytały wybrane teksty i zastanawiały się nad naturą cierpienia w chorobie – jak wpływa ono na stres u pacjentów i ich opiekunów.
„Kurs przygotował grunt pod to, by pomóc studentom lepiej przygotować się na stres, z jakim się zetkną” – mówi. „Kurs ten zawsze zbierał wysokie noty od studentów, zwłaszcza w późniejszych doświadczeniach klinicznych, kiedy to studenci często wracali myślami do zajęć z pierwszego roku”.
Mimo to, prawdopodobnie można by zrobić więcej, aby bezpośrednio uczyć zarządzania stresem na uczelniach medycznych. Decety uważa, że przyszli lekarze mogliby stosować „ techniki ponownej oceny ” w radzeniu sobie z trudnymi emocjami. Na przykład, lekarz odczuwający frustrację podczas rozmowy z opornym pacjentem mógłby nauczyć się „ponownie oceniać” swoją frustrację jako reakcję na ograniczenia czasowe, a nie jako odpowiedź na cokolwiek, co pacjent robi w danej chwili, co pozwoliłoby mu złagodzić swoje nastawienie do pacjenta. Celem byłoby tutaj pomóc lekarzom lepiej rozumieć i regulować swoje emocje, a nie po prostu je tłumić, co grozi utratą empatycznej troski o pacjentów.
Jeden z najnowszych programów szkolenia empatii, zwany „Empathetics”, opracowany przez Helen Riess z Harvard Medical School , obejmuje strategie pomagające lekarzom radzić sobie z trudnymi emocjami i wykazał obiecujące wyniki.
Opierając się na neuronauce empatii, program Empathetics uczy studentów medycyny, jak odczytywać sygnały emocjonalne u pacjentów, aby lepiej reagować na ich potrzeby emocjonalne, a jednocześnie pomaga im rozpoznawać własne reakcje emocjonalne i modulować je za pomocą ćwiczeń oddechowych i uważności. W niedawnym badaniu, rezydenci medycyny, którzy ukończyli program, uzyskali większą poprawę w wynikach pacjentów oceniających empatię niż lekarze, którzy ukończyli standardowe szkolenie lekarskie, co sugeruje, że program może być ważnym uzupełnieniem kształcenia medycznego.
Choć nie wszyscy mogą się zgodzić co do tego, jak najlepiej uczyć empatii lub jak poprawić regulację emocji, obecnie panuje przynajmniej większa zgoda wśród badaczy i praktyków co do ich potrzeby. Według Halperna dwadzieścia lat temu nikt nie mówił o roli empatii i emocji w opiece zdrowotnej, a dystans wciąż był częścią tradycyjnej formuły dobrego lekarza.
„Moja książka powstała w mrocznych czasach” – mówi. „Teraz, dzięki licznym badaniom, dzieje się o wiele więcej wspaniałych rzeczy związanych z wprowadzeniem empatii do szkoleń medycznych”.
A to z pewnością wyjdzie na dobre nam wszystkim.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
5 PAST RESPONSES
I think it is so key to remember that although the doctor may be sharing the diagnosis for the hundredth time, it is the very first time the patient is hearing it. And that patient is a human being. thank for for sharing light on this again. HUG
Of course we should, especially psychiatrists.
Let there be giraffes... ;)
Inspire and empower Med students nationwide to create and fund paid positions for empathy advocates chosen from within their own ranks. After a fashion, I imagine school administrators would realize the financial benefits they derive from this program, and the school would fund the program by itself. Local NVC (non-violent communication) practitioners would be a great resource for getting Med students started on the path...
https://www.cnvc.org/cert-d...
https://www.cnvc.org/practi...
Great article on Empathy. I once had an encounter with a doctor that should I say, lacked some compassion. Okay he lacked a great deal of compassion. Although the incident left me reeling for a while, I'm stronger because of it. We as human beings need to feel cared for and when that doesn't happen, there is a breakdown in society. The change must begin with each one of us, individually. This is how we can change the world.
I wholeheartedly agree that empathy training AND meditation training should be a required part of any and all medical curriculum. The stress of becoming a medical practitioner is astronomical. The adage, "Physician heal thyself," needs to begin with mental-emotional-physical balance in order to be an effective healer.
I am the type of patient who has tortured apathetic and DISSMISSIVE medical practitioners by filing complaints with the AMA and every and any other organization I could complain to. Why? Not for "revenge" - which is a stupid, waste of intelligence and time loving yourself - to ensure that WHEN these "creeple" caused irreparable damage to someone else, My complaints would be there as backup to rectify the situation and remove these irresponsible monsters from practicing medicine -- at least in My area because the AMA (also known as The American Money Association) seems to have too many ways to allow them to relocate and continue their abuse.
Since insurance companies barely pay practitioners enough to cover their school loans much less their overhead and professional insurances, the setup for quality care is significantly diminished. So the same way that I complain about the lackluster practitioners, I write letters to praise the excellent. Doing this helps organizations to create such standards and practices to improve the quality of care.
There is NO excuse for not creating a paper trail today when We have email, fax, and a variety of other ways for quick communication. Laziness is not acceptable from the practitioners and it is not acceptable from the patients to create an environment of quality care.
If you're not a part of the solution, you're a part of the problem.
[Hide Full Comment]