„Artyści nie mają innego wyboru, jak tylko wyrażać swoje życie” – napisała Anne Truitt w swojej przenikliwej refleksji na temat zasadniczej różnicy między byciem artystą a tworzeniem sztuki . Ta twórcza nieuchronność leży u podstaw artystycznego wysiłku i została wyrażona przez wielu najbardziej znanych artystów ludzkości. „Każdy dobry artysta maluje to, kim jest” – stwierdził Jackson Pollock w swoim ostatnim wywiadzie .
Dlaczego więc tak łatwo sprowadzamy dzieła sztuki do przedmiotów i towarów, zapominając, że w swej istocie są one przeobrażeniem przeżywanych przez człowieka doświadczeń?
Moja niedawna rozmowa z Amandą Palmer na temat mecenatu i przyszłości sztuki przypomniała mi książkę Art as Experience (Biblioteka Publiczna ) — znakomitą książeczkę pionierskiego filozofa, psychologa i reformatora edukacji Johna Deweya (20 października 1859–1 czerwca 1952), opartą na cyklu dziesięciu wykładów, które wygłosił na Harvardzie zimą i wiosną 1931 roku, w których poruszał właśnie tę kwestię.
W eseju otwierającym, zatytułowanym „Żywa istota”, Dewey twierdzi, że sprowadzając dzieła sztuki do produktów materialnych — obrazów, budynków, książek, albumów muzycznych — zapominamy, że „faktycznym dziełem sztuki jest to, co produkt robi z doświadczeniem i w nim”.
Zważywszy na potrzebę „przywrócenia ciągłości między wyrafinowanymi i zintensyfikowanymi formami doświadczenia, jakimi są dzieła sztuki, a codziennymi wydarzeniami, działaniami i cierpieniami” ludzkiego doświadczenia, pisze:
Gdy obiekty artystyczne zostaną oddzielone zarówno od warunków pochodzenia, jak i od działania w doświadczeniu, wokół nich powstaje mur, który czyni ich ogólne znaczenie niemal niejasnym… Sztuka zostaje odesłana do odrębnej sfery, w której zostaje odcięta od związku z materiałami i celami wszelkich innych form ludzkiego wysiłku, procesów i osiągnięć.
[…]
Aby zrozumieć estetykę w jej ostatecznych i akceptowanych formach, trzeba zacząć od niej w stanie surowym; od wydarzeń i scen, które przyciągają uważne oko i ucho człowieka, wzbudzając jego zainteresowanie i dostarczając mu przyjemności, gdy patrzy i słucha: widoki, które przyciągają tłum — wóz strażacki pędzący obok; maszyny kopiące ogromne dziury w ziemi; człowiek-mucha wspinający się po zboczu wieży; mężczyźni siedzący wysoko w powietrzu na dźwigarach, rzucający i łapiący rozżarzone do czerwoności bełty. Źródła sztuki w ludzkim doświadczeniu pozna ten, kto widzi, jak napięta gracja gracza w piłkę zaraża obserwujący tłum; kto zauważa radość gospodyni domowej w pielęgnowaniu roślin i skupione zainteresowanie jej dobrego człowieka w pielęgnowaniu skrawka zieleni przed domem; zapał widza w podtykaniu drewna palącego się w palenisku i w obserwowaniu trzaskających płomieni i kruszących się węgli.
[…]
Inteligentny mechanik, oddany swojej pracy, zainteresowany jej wykonywaniem, czerpiący satysfakcję ze swojej pracy, dbający o swoje materiały i narzędzia z prawdziwym uczuciem, jest zaangażowany artystycznie.
Dewey twierdzi, że tym, co przerwało tę intymną relację między sztuką a doświadczeniem, jest wzrost kapitalizmu, który usunął sztukę z życia, czyniąc ją towarem klasy, statusu lub smaku. Pisze:
Przedmioty, które w przeszłości były ważne i znaczące ze względu na swoje miejsce w życiu społeczności, obecnie funkcjonują w izolacji od warunków swojego pochodzenia. Tym samym są one również oddzielone od wspólnego doświadczenia i służą jako insygnia smaku i certyfikaty szczególnej kultury.
[…]
[To] głęboko wpływa na praktykę życia, oddalając estetyczne uprzedzenia, które są niezbędnymi składnikami szczęścia, lub redukując je do poziomu kompensacji przemijających przyjemnych pobudzeń.
Ilustracja autorstwa Shauna Tana do specjalnego wydania baśni braci Grimm
Sztuka w swojej właściwej formie, sugeruje Dewey, przekształca powszechne czynności ludzkiego życia w sprawy o wartości estetycznej. Każda teoria poszukująca zrozumienia sztuki musi zatem zajmować się zrozumieniem szerszego ekosystemu doświadczeń, z którego sztuka się wywodzi. W nastawieniu, które przywodzi na myśl pamiętną „Odę do kwiatu” Richarda Feynmana — paralelę, która odsłania wspólny grunt między prawdziwą nauką a prawdziwą sztuką — Dewey zauważa:
Można cieszyć się kwiatami, nie znając interakcji gleby, powietrza, wilgoci i nasion, których są wynikiem. Ale nie można ich zrozumieć, nie biorąc pod uwagę tylko tych interakcji — a teoria jest kwestią zrozumienia.
[…]
Jest rzeczą oczywistą, że nie możemy kierować, przypadkowo ratować, wzrostu i kwitnienia roślin, jakkolwiek pięknych i lubianych, bez zrozumienia ich przyczynowych warunków. Powinno być po prostu rzeczą oczywistą, że estetyczne zrozumienie — w odróżnieniu od czystej osobistej przyjemności — musi zaczynać się od gleby, powietrza i światła, z których powstają rzeczy estetycznie godne podziwu. A te warunki są warunkami i czynnikami, które czynią zwyczajne doświadczenie kompletnym.
Najbardziej wyrazisty punkt Deweya — punkt, który odnosi się nie tylko do sztuki, ale do naszego najgłębszego poczucia siebie jako agentów żywotności — dotyczy właśnie tej kwestii kompletności. Życie, podobnie jak sztuka, nigdy nie jest kompletne bez tego, co tak poetycko nazywa „wszystkimi rytmicznymi kryzysami, które przerywają strumień życia”. Nasze przeznaczenie stworzenia jest ściśle splecione z realiami natury, a natura nieustannie oscyluje między wzajemnie koniecznymi wzlotami i upadkami. Powtarzając nieśmiertelną mądrość Nietzschego na temat tego, dlaczego spełnione życie wymaga akceptacji, a nie ucieczki przed trudnościami , Dewey pisze:
Kariera i przeznaczenie istoty żywej są ściśle związane z jej interakcjami ze środowiskiem.
[…]
Życie rozwija się, gdy chwilowy zanik jest przejściem do szerszej równowagi energii organizmu z energiami warunków, w których żyje.
Te biologiczne zwyczaje są czymś więcej niż tylko tym; sięgają do korzeni estetyki w doświadczeniu. Świat jest pełen rzeczy, które są obojętne, a nawet wrogie życiu; same procesy, dzięki którym życie jest podtrzymywane, mają tendencję do wytrącania go z biegu z jego otoczeniem. Niemniej jednak, jeśli życie trwa i jeśli w trakcie trwania się rozszerza, następuje przezwyciężenie czynników sprzeciwu i konfliktu; następuje ich transformacja w zróżnicowane aspekty wyższej mocy i bardziej znaczącego życia… Tutaj w zarodku równowaga i harmonia osiągane są poprzez rytm. Równowaga nie pojawia się mechanicznie i bezwładnie, ale z napięcia i dzięki niemu… Zmiany zazębiają się i podtrzymują nawzajem. Gdziekolwiek jest ta spójność, tam jest wytrzymałość.
W nawiązaniu do patronki literatury dziecięcej, świętej Urszuli Nordstrom — „To jest kreatywny artysta — kara dla kreatywnego artysty” — napisała w pięknym liście zachęcającym do młodego i niepewnego siebie Maurice’a Sendaka, „chcącego stworzyć porządek z chaosu”. — Dewey dodaje:
Porządek nie jest narzucany z zewnątrz, ale powstaje z relacji harmonijnych oddziaływań, jakie energie mają ze sobą. Ponieważ jest aktywny… porządek sam się rozwija… Porządek nie może nie być godny podziwu w świecie stale zagrożonym nieporządkiem.
[…]
Tylko wtedy, gdy organizm uczestniczy w uporządkowanych relacjach swojego środowiska, zapewnia sobie stabilność niezbędną do życia. A gdy udział ten następuje po fazie zakłóceń i konfliktów, nosi w sobie zarodki spełnienia podobnego do estetycznego.
Ilustracja autorstwa Emily Hughes z Little Gardener
Artysta — czyli twórczo całościowa istota ludzka — to ktoś, kto obejmuje tę harmonijną grę, zarówno z jej pozytywnymi, jak i negatywnymi energiami. Dewey pisze:
Ponieważ artysta w szczególny sposób troszczy się o fazę doświadczenia, w której osiąga się zjednoczenie, nie unika momentów oporu i napięcia. Raczej kultywuje je, nie dla nich samych, ale ze względu na ich potencjał, przynosząc żywą świadomość i doświadczenie, które jest zjednoczone i całkowite.
Mówiąc o tym, co Alan Lightman tak lirycznie nazwałby „twórczą sympatią” sztuki i nauki wiele dekad później, Dewey rozważa głębokie podobieństwa ukryte pod powierzchniowymi kontrastami między tymi dwoma sposobami pojmowania ludzkiego doświadczenia:
W przeciwieństwie do osoby, której celem jest estetyka, [naukowiec] interesuje się problemami, sytuacjami, w których napięcie między materią obserwacji i myśli jest zaznaczone. Oczywiście, że troszczy się o ich rozwiązanie. Ale nie spoczywa na nim; przechodzi do innego problemu, używając osiągniętego rozwiązania tylko jako kamienia milowego, od którego można rozpocząć dalsze badania.
[…]
Dziwne pojęcie, że artysta nie myśli, a naukowiec nie robi nic innego, jest wynikiem przekształcenia różnicy tempa i nacisku w różnicę rodzaju. Myśliciel przeżywa swój moment estetyczny, gdy jego idee okazują się być jedynie ideami i stają się korporacyjnymi znaczeniami obiektów. Artysta ma swoje problemy i myśli podczas pracy. Ale jego myśl jest bardziej bezpośrednio ucieleśniona w obiekcie. Ze względu na względną odległość jego celu, naukowiec operuje symbolami, słowami i znakami matematycznymi. Artysta myśli w tych samych jakościowych mediach, w których pracuje, a terminy leżą tak blisko obiektu, który wytwarza, że łączą się z nim bezpośrednio.
Dzięki temu Dewey powraca do nieusuwalnych wymian między zwierzęciem ludzkim a jego środowiskiem, z których wyłania się doświadczenie, które staje się sztuką — doświadczenie, które obejmuje pełne spektrum ciemności i światła, nieustannie przenikających się. Pisze:
Bezpośrednie doświadczenie pochodzi z interakcji natury i człowieka. W tej interakcji energia człowieka gromadzi się, jest uwalniana, tamowana, sfrustrowana i zwycięska. Istnieją rytmiczne uderzenia pragnienia i spełnienia, pulsy działania i powstrzymywania się od działania.
Wszystkie interakcje, które wpływają na stabilność i porządek w wirującym strumieniu zmian, są rytmami. Istnieje przypływ i odpływ, skurcz i rozkurcz: uporządkowana zmiana… Kontrast braku i pełni, zmagań i osiągnięć, dostosowania po skończonej nieregularności, tworzą dramat, w którym działanie, uczucie i znaczenie są jednością. Rezultatem jest równowaga i przeciwwaga.
Ilustracja Olimpii Zagnoli do książki Mister Horizontal & Miss Vertical autorstwa Noémie Révah
Jak przypomina nam Dewey, ten taniec równowagi i przeciwwagi jest pięknem życia i funkcją jego wyjątkowych warunków — nie jest możliwy ani w świecie gorączkowych zmian pozbawionych rytmu, ani w świecie statycznym, skamieniałym w niezmienność:
W świecie, w którym wszystko płynie, zmiana nie byłaby kumulatywna; nie zmierzałaby ku końcowi. Stabilność i odpoczynek nie miałyby bytu. Równie prawdziwe jest jednak to, że świat, który jest skończony, zakończony, nie miałby cech napięcia i kryzysu i nie oferowałby żadnej możliwości rozwiązania. Tam, gdzie wszystko jest już kompletne, nie ma spełnienia... Żywa istota naprzemiennie traci i ponownie ustanawia równowagę ze swoim otoczeniem. Moment przejścia od zakłócenia do harmonii jest momentem najintensywniejszego życia. W świecie skończonym nie można by odróżnić snu od czuwania. W świecie całkowicie zaburzonym nie można by nawet walczyć z warunkami. W świecie stworzonym na wzór naszego, chwile spełnienia przerywają doświadczenie rytmicznie cieszącymi się interwałami.
Wewnętrzną harmonię można osiągnąć tylko wtedy, gdy w jakiś sposób uda się pogodzić otoczenie.
Ale ponieważ wzloty życia są tak odurzające — od migoczącej przyjemności zmysłowej idealnego ciasta czekoladowego po głęboką satysfakcję z osiągnięć zawodowych — sprzedajemy się poniżej pełni, wypaczając ten żywotny rytm, przechylając się w nadmiar, co niezmiennie ogłusza ducha. Kilka lat przed ponadczasowo wnikliwą medytacją Henry'ego Millera nad tym , jak hedonistyczny kierat materialnych nagród nas więzi , Dewey przestrzega przed tym ogłuszającym efektem sięgania po coraz dalsze wzloty, uciekając od upadków:
Szczęście i rozkosz… następują poprzez spełnienie, które sięga głębi naszego bytu — takie, które jest dostosowaniem całego naszego bytu do warunków istnienia. W procesie życia osiągnięcie okresu równowagi jest jednocześnie inicjacją nowej relacji ze środowiskiem, która niesie ze sobą potencjał nowych dostosowań, które należy wprowadzić poprzez walkę. Czas spełnienia jest również czasem nowego początku. Każda próba utrwalenia poza jego terminem przyjemności towarzyszącej czasowi spełnienia i harmonii stanowi wycofanie się ze świata. Stąd oznacza obniżenie i utratę witalności. Ale poprzez fazy zaburzeń i konfliktów, trwa głęboko zakorzenione wspomnienie harmonii, której poczucie nawiedza życie jak poczucie bycia założonym na skale.
Być może ten rytm jest tym, co Edith Wharton miała na myśli, mówiąc o „niepodważalnej pogodzie ducha”. Jego najwyższe mistrzostwo polega na pełnym zamieszkiwaniu teraźniejszości, co wymaga nauczenia się zaprzyjaźniania z pułapkami naszej przeszłości i niepewnościami naszej przyszłości — to znaczy nauczenia się życia z naszym niedoskonałym i kruchym człowieczeństwem. Dewey pięknie to ujmuje:
Żywe stworzenie przyjmuje swoją przeszłość; może zaprzyjaźnić się nawet ze swoimi głupotami, używając ich jako ostrzeżeń, które zwiększają obecną ostrożność… Dla istoty w pełni żywej przyszłość nie jest złowroga, ale obietnicą; otacza teraźniejszość jak aureola. Składa się z możliwości, które są odczuwane jako posiadanie tego, co jest teraz i tutaj. W życiu, które jest prawdziwym życiem, wszystko się nakłada i łączy.
Ilustracja Isabelle Arsenault z książki Serce Gauguina autorstwa Marie-Danielle Croteau, ilustrowanej biografii wielkiego artysty Paula Gauguina
Dewey twierdzi, że łączenie się doświadczeń jest źródłem sztuki:
Szczęśliwe okresy doświadczenia, które jest teraz kompletne, ponieważ wchłania w siebie wspomnienia przeszłości i oczekiwania na przyszłość, stają się estetycznym ideałem. Dopiero gdy przeszłość przestaje niepokoić, a oczekiwania na przyszłość nie są niepokojące, istota jest całkowicie zjednoczona ze swoim otoczeniem, a zatem w pełni żywa. Sztuka celebruje z osobliwą intensywnością momenty, w których przeszłość wzmacnia teraźniejszość, a przyszłość jest przyspieszeniem tego, co jest teraz.
Art as Experience to wspaniała lektura w całości, zawierająca dziesięć równie wnikliwych rozważań na temat różnych aspektów kreatywności. Uzupełnij ją Jeanette Winterson na temat tego, co sztuka robi dla ludzkiego ducha i Anne Truitt na temat tego, co podtrzymuje artystę , a następnie ponownie przejrzyj trwałą mądrość Deweya na temat klucza do znalezienia spełniającego powołania , sztuki owocnej refleksji w epoce przeciążenia informacyjnego i prawdziwego celu edukacji .





COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION