Nasze opinie często opierają się na emocjach i przynależności grupowej, a nie na faktach. Oto jak angażować się produktywnie, gdy robi się gorąco.
Prawdopodobnie zdarzyło się to więcej niż raz: poświęcasz dużo czasu na przekonywanie kogoś, że jego opinia na dany temat jest błędna. Dokładasz wszelkich starań, aby upewnić się, że twój argument jest szczelny. Ale zamiast przyjąć twój punkt widzenia, twój partner rozmowy odrzuca, wciąż przekonany o swojej ostatecznej słuszności. „Co masz na myśli, mówiąc, że biedni ludzie potrzebują programów socjalnych? Mają takie same możliwości jak wszyscy inni!” Pod koniec debaty stajesz w obliczu tego samego impasu, który miałeś na początku — a twój związek może odczuwać napięcie.

Dlaczego tak trudno przekonać innych do zmiany zdania?
To pytanie, nad którym ludzie głowią się od tysiącleci, choć wydarzenia polityczne ostatniego roku wydobyły je na światło dzienne. Pytanie staje się jeszcze pilniejsze, gdy uważasz, że czyjeś poglądy zdradzają coś z natury zepsutego w jego charakterze — lub gdy ktoś inny uważa to samo o twoim.
Chociaż łatwo jest wywnioskować, że poglądy ludzi są barometrami ich moralnego wzrostu, bardziej niuansową prawdą jest, że szeroki zakres czynników pomaga wyjaśnić głęboko zakorzenione przekonania. Z pewnością niektórzy stronnicy skupiają się na kwestiach politycznych ponad wszystko inne. Ale dla innych tendencja mózgu do trzymania się kursu może odgrywać większą rolę. Badania psychologiczne sugerują, że gdy nasze umysły są już zdecydowane w ważnych kwestiach, zmiana ich może być tak trudna, jak zatrzymanie pędzącego z pełną prędkością pociągu, nawet gdy na wprost czyha niebezpieczeństwo.
Na szczęście badania podpowiadają też rozwiązania — choć może się okazać, że będziesz musiał zmienić zdanie w niektórych kwestiach, jeśli chcesz wdrożyć te spostrzeżenia w życie!
Dlaczego opieramy się faktom
Większość z nas ma silną potrzebę trzymania się wcześniej istniejących przekonań i przekonań, które utrzymują nas zakotwiczonymi w świecie. Kiedy twoje stanowisko w kwestiach kontrowersyjnych zarówno cementuje twoją tożsamość grupową, jak i stawia cię w opozycji do postrzeganych wrogów, jego zmiana może pociągnąć za sobą wysokie osobiste koszty.
„Jesteśmy zwierzętami społecznymi, które instynktownie polegają na naszym plemieniu w kwestii bezpieczeństwa i ochrony” — mówi ekspert od postrzegania ryzyka David Ropeik, autor How Risky Is It, Really? „Każda nielojalność dosłownie wydaje się niebezpieczna, jakby plemię cię wyrzuciło. Ten efekt jest spotęgowany u osób, które już się martwią”.
Krótko mówiąc, ucieczka jest tak przerażająca jak zejście z parapetu — i do pewnego stopnia ten strach jest uzasadniony. Kiedy myślisz i zachowujesz się w sposób, który oddziela cię od członków twojej bliskiej społeczności, prawdopodobnie doświadczysz przynajmniej pewnego poziomu wykluczenia.
Działa tu również pewna doza zwykłej, starej bezwładności. Naukowcy badający, jak ludzie radzą sobie z dysonansem poznawczym — nieprzyjemnym uczuciem posiadania sprzecznych przekonań — zauważają, że większość ludzi woli zaprzeczać lub bagatelizować nowe, niewygodne informacje, niż przekształcać swój światopogląd, aby je uwzględnić. Z tej perspektywy mniej zaskakujące jest to, że twój przyjaciel, którego zachowanie wobec kobiet jest ponad wszelką krytyką, jest bardziej niż chętny do wspierania polityków, którzy dopuścili się napaści na tle seksualnym.
Nawet letni zwolennicy pewnych idei mogą być niechętni do zmiany swoich przekonań, ponieważ sam akt podejmowania decyzji pomiędzy alternatywami zmienia sposób, w jaki oceniamy każdą opcję.
W jednym z klasycznych badań badani przyjrzeli się gamie domowych gadżetów i ocenili ich pożądanie. Po podjęciu decyzji, który z nich zabrać do domu jako prezent (np. fluorescencyjną lampkę biurkową), ich opinia o wybranym przedmiocie zwykle rosła, podczas gdy opinia o pozostawionych przedmiotach pogarszała się.
W większości sytuacji patrzenie na swój wybór przez różowe okulary to rozsądny sposób na zapewnienie sobie zadowolenia z decyzji. Jednak takie podejście wypacza również twoje postrzeganie, co oznacza, że nawet gdy poznasz nowe, otwierające oczy informacje, możesz nie czuć się wystarczająco zaniepokojony, aby ponownie rozważyć swoje poglądy.
Efekt reakcji zwrotnej
Gdy już pojawią się wątpliwości, mogą one mieć paradoksalny skutek i sprawić, że ludzie jeszcze bardziej utwierdzą się w swoich poglądach.
„Ataki na Trumpa nauczyły mnie czegoś o mnie samym” – powiedział jeden ze zwolenników Donalda Trumpa blogerowi i przedsiębiorcy Samowi Altmanowi. „Broniłem go i mówiłem rzeczy, w które naprawdę nie wierzyłem ani których nie popierałem, ponieważ zostałem postawiony w pozycji obronnej”.
Badania potwierdzają tezę, że zewnętrzna nalegalność argumentujących może być odwrotnie proporcjonalna do ich rzeczywistego przekonania. W jednym badaniu Northwestern University, im mniej pewni siebie ludzie czuli w swoich opiniach na temat drażliwych kwestii (np. czy testy na zwierzętach są w porządku), tym bardziej starali się przekonać innych do swojego wybranego punktu widzenia.
„Zdecydowanie trzeba znać drugą osobę jako człowieka, żeby chcieć pozostać zaangażowanym, gdy sytuacja staje się kontrowersyjna”.
-Boting Zhang
Jeśli wątpliwości często skłaniają ludzi do stawiania wszystkiego na jedną kartę zamiast refleksji, czy to znaczy, że bezcelowe jest rozpoczynanie dialogu z osobami, z którymi się nie zgadzasz? Typowe debaty, jak prawdopodobnie odkryłeś, nie są aż tak skuteczne — a jeśli zaczniesz od wyraźnego celu zmiany czyjegoś zdania, prawdopodobnie uzyskasz odwrotny wynik. Odwrotna sytuacja również jest prawdziwa: im mniej będziesz próbował narzucić komuś określony zestaw poglądów, tym swobodniej poczuje się on, by szczerze zastanowić się nad tym, co myśli — a może nawet zrewidować swoje myślenie w przyszłości.
Produktywna wymiana jest również bardziej prawdopodobna, gdy istnieje wzajemny fundament szacunku i przyjaźni. W projekcie Between Americans , mieszkający w Seattle autor i artysta Boting Zhang opisuje ewolucję relacji między zwolennikami Trumpa i zwolennikami Hillary Clinton na przestrzeni roku. Uczestnicy dzielą się ze sobą bardziej osobistymi tematami, ale od czasu do czasu pojawiają się również kwestie drażliwe — a siła więzi uczestników często decyduje o kierunku rozmowy.
„Zdecydowanie musisz znać drugą osobę jako osobę, aby chcieć pozostać zaangażowanym, gdy sprawy stają się kontrowersyjne” – mówi Zhang. W rozmowach na drażliwe tematy radzi wychodzić z założenia, że nie zmienisz poglądów drugiej osoby, ale przyznaje, że może to być łatwiejsze do powiedzenia niż zrobienia. „Ta równowaga między głębokim troszczeniem się, a jednocześnie próbą słuchania, a nie zmieniania czyjegoś zdania, jest równowagą na ostrzu noża!”
Jak budować mosty
Podobnie jak uczestnicy projektu Zhanga, możesz starać się zrozumieć swoich partnerów w sposób wykraczający poza ich poglądy na kontrowersyjne kwestie.
Porozmawiaj z nimi o ich wczesnych latach lub o największym osobistym wyzwaniu, z jakim się zmierzyli. Ich odpowiedzi mogą dać ci nieoczekiwany wgląd w to, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej — i być może ułatwią ci empatię, pomimo twoich obaw co do konkretnych poglądów, które mogą mieć.
Gdy pojawiają się drażliwe tematy, spróbuj podejść do sprawy bez konfrontacji, zadając pytania otwarte („Jak się poczułeś, gdy usłyszałeś o wycofaniu się USA z porozumienia klimatycznego z Paryża?”) lub dzieląc się własnymi doświadczeniami („Ktoś mnie obmacywał w pracy i nikt mi nie uwierzył, gdy o tym powiedziałam, więc przeraża mnie, że osoba stosująca przemoc ma władzę”).
Niezależnie od tego, czy dyskutujesz o sprawach osobistych, czy politycznych, unikaj języka i zachowań, które sygnalizują pogardę. Debatanci mają tendencję do okazywania pogardy swoim partnerom sparingowym na wiele sposobów — przewracając oczami, rzucając osobiste obelgi i stosując cięty sarkazm (zobacz te zagrywki w mediach społecznościowych w nadmiarze). Psycholog John Gottman zidentyfikował ten styl argumentacji jako trujący dla bliskich relacji, częściowo dlatego, że przekazuje on druzgocącą wiadomość: „Ty, twoje myśli i twoje poglądy jesteście całkowicie poniżej mnie”.
Wyrzeczenie się pogardy nie oznacza chodzenia na palcach wokół problemów: zdrowo jest dokładnie określić, w jaki sposób różnisz się od kogoś innego i wyrazić swoje rozczarowanie, a nawet załamanie, konkretnymi poglądami, które on wyznaje. Kluczem jest pozostanie w strefie debaty, a nie przekroczenie granicy nie tak zawoalowanego obrzydzenia.
Niezależnie od tego, jak szczytne masz intencje, możesz odczuwać pokusę, aby zamienić każdą dyskusję na ten temat w grę polegającą na prześciganiu się.
Ale zadawanie pytań — i okazywanie szczerej chęci wysłuchania i uznania odpowiedzi — nadaje inny ton, który zwiększa szanse na produktywne rozwiązanie lub przynajmniej bardziej przyjazny impas, który inspiruje do dalszych przemyśleń i dyskusji. Perswazja, która trwa, nie jest jednostronną sprzedażą, ale owocną wymianą — taką, w której twoje własne myślenie może ewoluować w sposób, którego się nie spodziewałeś.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Sadly, too many so-called friends no longer talk to me because of my political beliefs. (They've also "unfriended" me on Facebook and other social media platforms, c'est la vie!) I tried repeatedly weighing in on the many levels and sides of issues, all with documented facts, but their profanities, personal attacks, and unsubstantiated comments too often entered and ended the discussion. I've also known people who imbibe too much and become excessively pedantic about their political beliefs and I found it necessary to intervene and inform them ours is "No Politics" home and that seems to get things back on track. The political tension today has become so hostile and volatile, it's best to leave all those conversations aside (unless you're with those who share the same beliefs), and stick with the myriad of other stuff that will hardly evoke the passions that come with politics today.