Przywilej życia: rozmowa z Viral Mehtą, autorstwa Pavithry Mehty
1 sierpnia 2016
Wirusowa Mehta
W połowie sierpnia 2015 r. Viral Mehta, współzałożyciel ServiceSpace.org, został zdiagnozowany z ostrą postacią supresji szpiku kostnego. W poniższych fragmentach, napisanych pół roku po postawieniu diagnozy, jego żona, Pavithra, „Pavi” Mehta, przedstawia aktualizację stanu Virala i rozmawia z nim o jego wyzwaniach i powrocie do zdrowia.
-Redaktorzy (czasopismo Parabola)
Aktualizacja Pavi
Rekonwalescencja Virala przebiega powoli, w swoim własnym, ukrytym tempie. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko jest stabilne, chociaż były wahania w wynikach badań krwi… Ale fakt, że jego poziom energii był świetny i że nie wykazuje żadnych wcześniejszych objawów, jest zachęcający. To dobre znaki i być może wskazują na odporność organizmu na subtelniejszych poziomach, niż mogą zmierzyć badania krwi na tym etapie. Ogólne wrażenie jego lekarzy jest takie, że powinniśmy kontynuować różne naturalne metody leczenia i czekać i obserwować.
Minęło już ponad pół roku odkąd zaczęliśmy podążać tą ścieżką. Lato przeszło w jesień, zbladło w zimę, a teraz rozkwita w wiosnę. Oglądaliśmy, jak liście na naszym młodym drzewie śliwkowym brązowieją, więdną i opadają, a nagie gałęzie stoją wysoko przez całą zimę. Widzieliśmy, jak wiosenne zielone pąki pojawiają się niemal z dnia na dzień, a potem pewnego magicznego poranka zobaczyliśmy mglisty biały welon kwiatów śliwkowych czekających na nas.
„Siła, która poprzez zielony lont napędza kwiat / Napędza mój zielony wiek; która rozsadza korzenie drzew / Jest moim niszczycielem”. Mając dziewiętnaście lat, poeta Dylan Thomas napisał te żywe wersy. Dziewiętnaście! Tak młody wiek, by rozpoznać bliźniacze siły kreacji i rozpadu działające wewnątrz i zobaczyć ich odbicie w świecie zewnętrznym. Starożytny cykl nigdy nie wydawał się tak fantastycznie piękny lub ulotny.
Dni zostały dotknięte powolnym zdumieniem. Podczas naszych codziennych spacerów wskazujemy sobie nawzajem drzewa cytrusowe obwieszone ciężkimi pomarańczami i radujemy się kwiatami magnolii uniesionymi na bezlistnych gałęziach jak setki kielichów, które wznoszą się ku słońcu. Zauważamy kolibra, który odwiedza nasze okno i olśniewa nas swoimi powietrznymi wybrykami. Rudziki, które trzepoczą jak tak wiele rdzawo-szarych chusteczek do naszych drzew jagodowych. Zabawne wiewiórki, które przechodzą przez męki rozważań, próbując zdecydować, którą z naszych doniczek wykopać. Rodziny jeleni o nieśmiałych, uważnych twarzach, które przychodzą i odchodzą na tak smukłych kostkach. Pośród rozległej, ale dziwnie intymnej tkaniny czuję się bardziej bezbronna i bardziej ufna niż kiedykolwiek wcześniej. Życie jest kruche. Projekt natury budzi podziw. Zmiana jest w każdej chwili.
Nic z tego nie jest nową informacją. Ale doświadczenie tego jest świeże, przenikliwe i słodko-gorzkie. Jak powiedziałem nowemu przyjacielowi, zmiękczyło to moje spojrzenie. Otworzyło drzwi współczucia dla świata, o których nawet nie wiedziałem, że są zamknięte. Jak bardzo jesteśmy spokrewnieni, ty i ja, i my wszyscy, w tym cienkim opakowaniu śmiertelności! Jak swobodnie posługiwałem się nim przez wszystkie te lata — tym obosiecznym mieczem bycia człowiekiem — i wszystkimi jego niezwykłymi potencjałami do zranienia i uzdrowienia.
Tak wiele zależy od perspektywy.
Pamiętam poranek po naszej pierwszej nocy po powrocie ze szpitala do domu, obudziłam się i poczułam, jakby cały mój umysł i istota były otulone głębokim kocem spokoju. Ostatnie dwa dni były gorącą plamą. Wirującą surrealnością. Teraz jesteśmy tylko my dwoje, tutaj, w naszym zacienionym pokoju. Ciche powietrze i siła naszej wieloletniej miłości między nami. I pewność rozkwitająca we mnie jak kwiat na pustyni: Wszystko będzie dobrze . Mój mąż otwiera oczy. Pochylam się i powtarzam te słowa. Wszystko będzie dobrze. Uśmiecha się, a jego oczy marszczą się w kącikach. „Wszystko będzie dobrze. I wszystko JEST dobrze” — mówi głosem zamglonym od snu. A po chwili bicia serca dodaje delikatnie: „Musisz rozszerzyć definicję dobrego”.
Sześć miesięcy później mogę szczerze powiedzieć, że moja definicja dobrego znacznie się poszerzyła. Wiem to, ponieważ kilka nocy temu, zasypiając, miałem myśl, która tańczyła między wglądem a niespójnością. I brzmiała mniej więcej tak: „Życie jest dobre. Ćwicz wiedzę o tym, Pavi. Ćwicz, gdy życie wydaje się dobre. Ćwicz, gdy życie wydaje się niepewne. Ćwicz, gdy życie wydaje się wszystkim, tylko nie dobrem”. Daleko mi do kultywowania zaprzeczenia lub bierności, uczę się, jak wiele w tym tak naprawdę chodzi o energicznie, czujnie zaangażowaną percepcję. Sposób bycia i działania na świecie, który coraz bardziej wynika z miłości. I mniej ze strachu…
Tymczasem kontynuujemy ten dziwnie słodki tryb odosobnienia, z cotygodniowymi wizytami najbliższej rodziny i ograniczonymi spotkaniami 1:1 z kolegami i przyjaciółmi. Viral zaczął zwiększać swoje zaangażowanie zdalne na froncie pracy. Pomiędzy tym a wymogami jego schematu leczenia kontynuujemy naszą pracę nad różnymi projektami ServiceSpace, wygospodarowujemy czas na spokój, jogę, czytanie i wiele innych rzeczy. Życie jest pełne. I życie jest dobre. Strumień dobrych życzeń i błogosławieństw… nadal nas odświeża i podtrzymuje w szczególny sposób. Nie jest to łatwe zadanie, aby przekazać dalej wszystko, co otrzymaliśmy. Ale zamierzamy nadal próbować.
Dziękujemy, że spacerowałeś z nami.
Wywiad Pavi z Viralem
Pavithra Mehta : Bardzo wcześnie w tym doświadczeniu z poważną chorobą nazwałaś to przywilejem. Czy możesz rozwinąć, co masz na myśli?
Viral Mehta : Myślę, że nasze podstawowe szczęście jest determinowane bardziej przez sposób, w jaki reagujemy wewnętrznie na sytuacje, w których się znajdujemy, niż przez same sytuacje. Jak powiedział Viktor Frankl, „Nikt nie może odebrać człowiekowi ostatniej wolności. Wolności wyboru własnego nastawienia w dowolnych okolicznościach”. Więc jeśli rozumiesz swój umysł w ten sposób — jako podmiot swojego dobrostanu — to niezależnie od sytuacji możesz spojrzeć na wynikający z tego stan umysłu, którego doświadczasz, jako na wybór. Przez większość czasu nie wybieramy aktywnie naszego stanu umysłu — nasze nawykowe wzorce myślowe i tendencje wybierają go za nas. W tym sensie nasz stan umysłu może być rodzajem okna na niektóre z naszych niewyrażonych wzorców, nasze nieświadome przekonania i poczucie tożsamości. Zasadniczo nasze doświadczenie zawiera zarówno świadomy, jak i nieświadomy umysł. Zawiera zarówno jawne, jak i ukryte przekonania i tendencje. Kiedy zaczynasz zwracać szczególną uwagę na to, co robi umysł, stopniowo zaczynasz rozumieć, które tendencje są pomocne, a które nie. Dzięki temu zyskujesz większą swobodę wyboru najwłaściwszej reakcji, zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej.
Tak więc każde doświadczenie, a szczególnie intensywne, daje ci okno do twojej własnej podświadomości i jej ślepych punktów — tzn. może odkryć, gdzie jest ukryta tendencja umysłu. Na przykład na poziomie racjonalnym możesz wiedzieć, że umrzesz, że prawdopodobnie zachorujesz i że te rzeczy są nieuniknione, i możesz myśleć, że jesteś dobrze przystosowany do tych realiów, a jednak, doświadczenie życia w obliczu tego — twojej własnej śmiertelności… zaczynasz dostrzegać, że tak naprawdę masz wiele podświadomych i nieświadomych tendencji. Tak więc w pewnym sensie przywilej jest naprawdę przywilejem, aby, krótko mówiąc, oczyścić umysł.
PM : Czy możesz wyjaśnić, co masz na myśli mówiąc „oczyść umysł”?
VM : Aby to uczynić — nie, właściwie pozwól mi to inaczej ująć — doświadczyć, jak staje się bardziej zharmonizowane i mniej samoniszczące. Nasze tendencje umysłu nie zawsze są w naszym najlepszym interesie. A więc im bardziej możemy stać się świadomi i wspierać te tendencje w rozpuszczaniu, tym bardziej możemy działać z miejsca wolności i z miejsca, które jest świadome tego, co jest prawdziwe w tej chwili, i tym mniej niepokoju doświadczamy.
PM : Co masz na myśli mówiąc „miejsce tego, co jest realne w tej chwili”?
VM : Doświadczanie rzeczywistości bardziej zgodnej z tym, jaka ona jest, w sposób niefiltrowany. Albo filtrowany świadomie, bez zniekształceń wynikających z twoich własnych silnych wzorców percepcji, interpretacji i reakcji.
Trudno jest cokolwiek projektować na kogokolwiek innego, nie znając jego doświadczeń życiowych. Ale mówiąc z własnego doświadczenia, starałem się utrzymać tę przestrzeń w sobie w ustrukturyzowany sposób przez lata poprzez medytację i widzę bezpośredni związek między tym a postępem na tej ścieżce bardziej płynnego zanurzenia się w rzeczywistości.
PM : Jak wyglądał ten proces w Twoim przypadku?
VM : Praktykuję Vipassanę. A proces ten dla mnie, w pewnym sensie, polegał na dążeniu do uproszczenia lub dotarcia do bardziej podstawowego poziomu doświadczenia w wymiarach bytu. Myśli, które masz, emocje, które czujesz, doznania, których doświadczasz itd., wszystko to działa jednocześnie — w masowo równoległy, wysoce nieświadomie generowany i propagowany sposób. Żyjemy pośród wiru tego, co oznacza bycie żywym. Więc dotarcie do podstawowego poziomu dla mnie w moim doświadczeniu polegało na byciu w miejscu, w którym jestem coraz bardziej świadomy wszystkich tych rzeczy, ale w szczególności pozostaję zakorzeniony w doświadczeniu dosłownego odczuwania w ciele.
Ciało jest bardzo wrażliwym instrumentem, zarówno w naszym postrzeganiu rzeczywistości, jak i w naszym uziemieniu rzeczywistości. Ciało zawsze istnieje w chwili obecnej. Możesz czuć ciało i jego doznania tylko w chwili obecnej, podczas gdy myśl i emocje mogą bardzo łatwo odciągnąć cię od twojej obecnej rzeczywistości. Odczucie cielesne — nawet w nim istnieje całe spektrum. Możesz dotknąć swojej dłoni i to jest jeden poziom odczuwania. Ale w rzeczywistości na subtelniejszym poziomie ciało jest w ciągłym kontakcie z umysłem przez cały czas, więc im większe jest twoje postrzeganie subtelnych rzeczy dziejących się w ciele, tym większe jest twoje bezpośrednie postrzeganie wpływu umysłu z chwili na chwilę.
Więc na bardziej konkretnym poziomie wiemy, że wszystkie te hormony i impulsy elektromagnetyczne są stale wyzwalane i regulowane w całym naszym systemie. Czy to związek między uwalnianiem dopaminy a przypływem szczęścia, który możemy odczuwać, czy na poziomie doświadczalnym, dołek w żołądku, gdy jesteś niespokojny lub zdenerwowany, nie ma wątpliwości co do głębokiego, szybkiego i ciągłego, iteracyjnego połączenia między ciałem a umysłem. Iteracyjnego w tym sensie, że działa w obie strony — nie chodzi tylko o to, że umysł wpływa na ciało, ale o to, że sposób, w jaki doświadczasz tego uczucia w ciele, z kolei wpływa ponownie na umysł — który z kolei łączy się z ciałem i tak dalej, na bardzo drobnej i szybkiej podstawie.
Jedną częścią procesu lub ćwiczenia jest odczuwanie na coraz subtelniejszych poziomach. A drugą częścią jest nie generowanie typu reaktywności na to, co czujesz, co tylko podtrzymywałoby propagację.
PM : Czy to „niegenerowanie” jest formą represji?
VM : Myślę, że subtelniejszą rzeczą jest to, że po prostu widzisz przyczynę i skutek swoich reakcji, i w tym sensie tak naprawdę stawiasz się w sytuacji, w której może nastąpić głęboka, doczesna nauka.
Rozmawiałam z moją przyjaciółką „J” i opowiadała o tym, jak jako bardzo małe dziecko zastanawiała się, dlaczego ludzie kiedykolwiek się wściekają, ponieważ złość po prostu była tak zła. Złość towarzyszyła okropnemu czuciu. I dlaczego mielibyśmy to dla siebie wybierać? Dlaczego to dla siebie wybieramy? Więc jakoś u niej ta głęboka nauka miała miejsce w bardzo młodym wieku i nawet do dziś dnia, po prostu się nie wścieka. Ale wracając do pytania, jak nie reagować, musimy również zdać sobie sprawę, że jest to bardzo iteracyjna rzecz. Możemy usłyszeć przykład J, ale w rzeczywistości skuteczna nauka nie odbywa się na poziomie intelektualnym, tak naprawdę musisz uczyć się wewnętrznie i iteracyjnie, aż nawykowy wzorzec wyzwalania neuronów, który zbudowaliśmy z czasem, zostanie z czasem odprogramowany. Więc kiedy mówimy o uczeniu się, to nie jest to intelektualne uczenie się, to naprawdę głębokie uczenie się na poziomie neuronowym — i tak naprawdę chodzi bardziej o oduczanie się na tym poziomie.
PM : Czym to się różni od bierności?
VM : To w rzeczywistości większy, bardziej wyrafinowany rodzaj żywotności w tym sensie, że jesteś bardziej żywy w tak wielu różnych wymiarach swojego doświadczenia, zamiast być ograniczonym i zaganianym przez nieumiejętne korytarze reaktywności. Możesz faktycznie zacząć i faktycznie zaczynasz dokonywać aktywnych wyborów. Tak więc nie chodzi o unikanie działania, ale o świadome i mądre wybieranie działania oraz zgodne z twoim rzeczywistym większym własnym interesem.
Wirusowy i Pavi Metha
PM : Twoja ścieżka powrotu do zdrowia ma swoje tempo i nieprzewidywalność. Jak się z tym wszystkim czujesz?
VM : Teraz czuję się bardziej jasno w kwestii uczucia niejasności. Oznacza to, że gdy pojawiają się niepewności tego rodzaju, jest to przypomnienie, aby pozostać zakorzenionym w nieznanym. A w rzeczywistości życie jest zasadniczo takie, w tym sensie, że nikt nie może definitywnie powiedzieć, co się wydarzy — wszystko się wyłania, w tym na poziomie własnego dosłownego życia. Tak czy inaczej, ten ostatni zwrot akcji to świetny sygnał, że wciąż jest trochę pracy do wykonania, aby naprawdę uczynić tę ideę podstawą całego tego okresu. Ta nowsza niepewność, która powróciła wraz ze spadkiem wyników — jest coś do nauczenia się z tego. Możesz uśpić się w myśleniu, że coś już minęło lub że skończyłeś z czymś, gdy nie jest to rzeczywista rzeczywistość.
Każda sytuacja daje ci możliwość pracy w określonym wymiarze. I teraz to, co się pojawiło, to poczucie „Nie zakładajmy”. I odnowione przekonanie, że nasze poczucie stabilności lub bezpieczeństwa musi pochodzić z głębszego miejsca niż zestaw sprzyjających warunków zewnętrznych. A ten okres niepewności jest świetną okazją do dalszego pogłębiania tej praktyki. To powiedziawszy, tak naprawdę czuję się dobrze na wszystkich poziomach, fizycznie, psychicznie itd. Nie sądzę, żebyśmy w pełni rozumieli podstawowe wzorce tego, co się tu dzieje. Ale to nas pobudza do cierpliwego zaufania naturalnemu wyłanianiu się i nie zagłębiania się zbyt głęboko w liczby. Intuicyjnie wydaje się, że rzeczy są w trakcie procesu równoważenia. Ale psychologicznie nacisk kładzie się na zaangażowanie się w ten stan „niewiedzy” i znalezienie w nim prawdziwszej stabilności.
To dobre życie. ♦
Aktualizacja od autora: Minęły prawie trzy lata od powyższego wywiadu. Rekonwalescencja Virala, jak również jego wewnętrzna praktyka, trwają nadal i jest on na tyle stabilny, że może wrócić do pracy na pełen etat od ponad dwóch lat. Ponieważ liczba jego odporności jest nadal znacznie niższa niż uważa się za normę, utrzymaliśmy pewne ograniczenia i elementy stylu życia „odosobnionego”, który przyjęliśmy na początku tej podróży. Nadal pojawiają się bogate nauki i więcej błogosławieństw, niż można by wymienić. To dobre życie.


COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION