Back to Stories

blokady, które zgromadziłeś w sobie.

To jest najwyższa technika, ponieważ wtedy energia pójdzie w górę i nigdy nie opadnie, prawda? Po prostu nieustannie płynie w górę. Czasami jest silniejsza od innych, oczywiście, ale zawsze cię karmi i sama o siebie zadba. Shakti zawsze chce iść w górę i odepchnie wszystko, co stanie jej na drodze. Problem polega na tym, że odpychamy. Nie chcemy doświadczać śmieci, które zgromadziliśmy w sobie.

Ale jeśli chodzi o techniki, pranajamę, oddychanie, to, tamto, to wszystko jest cudowne. Jeśli widzę kogoś, kto robi coś celowo, żeby nie słuchać tych śmieci, które zgromadził w sobie, szanuję go i respektuję, i robię wszystko, co mogę, żeby wesprzeć technikę, którą ta osoba stosuje.

TS: Cóż, jedną z rzeczy, którą chcę podkreślić, którą właśnie powiedziałeś, a którą również wyniosłem z kursu Sounds True, jest to, że wierzysz, że poddanie się jest w rzeczywistości potężniejsze nawet niż zdyscyplinowane praktyki duchowe — że poddanie się jest najpotężniejszą praktyką. Czy to prawda? Ponieważ to naprawdę zwróciło moją uwagę, jako kogoś, kto sam spędził miesiące i miesiące na odosobnieniach medytacyjnych. Pomyślałem: „Oto ktoś, kto mówi, że samo życie, poddanie się życiu jest jeszcze potężniejszą praktyką”.

MS: Tak jest. To najwyższy stan. Kiedy wszystko jest powiedziane i zrobione i docierasz do tej granicy, gdzie czujesz, że energia cię wciąga i zbliżasz się do wyższych stanów, jest tylko jedna rzecz, która cię przez to przeprowadzi, a mianowicie poddanie się. To po prostu całkowite porzucenie swojej woli, swoich koncepcji, swoich poglądów, swoich praktyk, wszystkiego. To po prostu stopienie się z absolutem, stopienie się z wyższym. Więc to jest, ostatecznie, najwyższy stan i wszyscy tego nauczali: Chrystus nauczał tego, Budda tego. Wszyscy nauczali, że musisz po prostu całkowicie się wyzbyć. Chrystus powiedział, że musisz umrzeć, aby się odrodzić. Wszystkie te nauki są takie same.

Pytanie brzmi, o co pytałeś, OK, teraz mnie tam nie ma. Nie jestem na tej krawędzi, żeby spaść, prawda? Czy mówisz mi — powtarzam pytanie, które mi zadałeś. Czy mówisz mi: „Michael, że zasadniczo od samego początku, poddanie się jest najwyższą techniką?” I tak jest. Tak jest. Problem polega na tym, że będziesz potrzebował tych technik dyscypliny, żeby się poddać.

Jeśli nie medytujesz, nie powtarzasz mantry, nie robisz różnych rzeczy, które utrzymują cię w centrum, to co się stanie, to ktoś coś powie, ktoś coś zrobi, kierowca będzie jechał wolno przed tobą, gdy się spieszysz, a cały ten hałas pojawi się w środku i zgubisz się w tym. Więc techniki, techniki dyscypliny są po to, abyś osiągnął centrum, które jest wystarczająco silne, abyś mógł się poddać. Ale poddanie się jest najwyższym stanem. Puszczenie jest najwyższym stanem. Kiedy nauczysz się to robić, wszystko samo się o siebie zatroszczy, samo z siebie.

TS: W jaki sposób ktoś mógłby przeprowadzić osobisty inwentarz lub w jakiś sposób zbadać: „O, to są miejsca w moim życiu, w których nie jestem poddany”?

MS: Pojawiają się automatycznie każdego dnia twojego życia. Zawsze mówię ludziom, że to całkiem miłe. OK, zakochałeś się. Zjadłeś dobry posiłek. Poszedłeś do kina. Po prostu czujesz się lepiej, OK? Czujesz się trochę lepiej niż wcześniej. Błagam cię, zwróć uwagę na to, co cię dołuje, ponieważ to tam się nie poddajesz.

Są rzeczy, które cię dołują, prawda? Kochasz kogoś. Mówisz dokładnie to, co trzeba, wszystko. Nagle mówią jedną rzecz, albo mrugają w złym momencie, albo kichają, gdy mówią kocham cię — o chłopcze, od razu się zamyka, prawda?" Na tym polega twoja praca. Innymi słowy, nie musisz szukać miejsca, w którym jesteś zablokowany. Twoje blokady przychodzą do ciebie. To one utrzymują cię zablokowanym.

Pytanie więc brzmi, czy jesteś gotowy odpuścić? Czy jesteś gotowy, kiedy spieszysz się do pracy samochodem, a ktoś przed tobą jedzie 10 mil na godzinę poniżej dozwolonej prędkości, czy jesteś gotowy zdać sobie sprawę, że cały ten hałas w twojej głowie, gdy krytykujesz tę osobę i mówisz to, tamto i jeszcze coś, czego ona nie słyszy, nie robi ani jednej rzeczy? Analiza kosztów i korzyści to 100 procent kosztów, zero korzyści, a mimo to nadal to robisz. Czy jesteś gotowy to odpuścić?

Gdy już zaczniesz praktykować odpuszczanie siebie, większe rzeczy się pojawią. Wszystkie pojawią się same z siebie, a ty po prostu będziesz odpuszczać, a to zmieni się tak szybko. Dostaję listy, e-maile z całego świata, od ludzi, którzy czytają The Untethered Soul i ludzi, którzy mówią, że tak naprawdę nie są aż tak duchowi, że nie byli w stanie praktykować wcześniej i nie potrafią medytować, ale przeczytali to i zrobili to, co właśnie powiedziałem. Odpuścili, gdy kierowca przed nimi był i im przeszkadzał. Postanowili: „Odpuszczę to”.

Pewna pani powiedziała mi, po prostu napisała maila z Korei Południowej lub skądś, i powiedziała, że ​​nie zrozumiała The Untethered Soul , kiedy to przeczytała, ale przeczytała, i że jakiś czas później była w sklepie z zabawkami i ktoś wszedł przed nią. Było tłoczno. Ktoś wszedł przed nią ze wszystkimi swoimi dziećmi i zaczęła krzyczeć i panikować i przypomniała sobie, że książka rzuciła jej wyzwanie, żeby puściła i był to pierwszy raz w jej życiu, kiedy puściła. I powiedziała, że ​​od tego momentu jej życie się zmieniło, kropka. Po prostu się zmieniało, dzień po dniu, po prostu puszczała i stała się szczęśliwsza, a jej małżeństwo było lepsze. To prawda. Jeśli nie spędzasz czasu z tą częścią swojego jestestwa, dzieją się tylko dobre rzeczy.

TS: OK, dobrze, weźmy kilka bardziej konkretnych przykładów. Podałeś przykład jazdy samochodem i utknięcia w korku i myślę, że ludzie mogliby się z tym utożsamić i powiedzieć: „Och, to dobre miejsce, w którym mogłem odpuścić sobie irytację, to nie pomaga”. Powiedzmy, że w twoim życiu dzieje się coś takiego, jak śmierć kogoś, na kim ci naprawdę zależało i czujesz się po prostu okropnie. Czy to znak, że nie odpuściłem, czy po prostu cierpię?

MS: Jesteśmy ludźmi. Żyjemy z człowiekiem i są absolutnie bardzo naturalne uczucia i wyrażenia, które pasują do tego, co dzieje się w naszym życiu, co jest bardzo różne od samskary, co oznacza, że ​​tak naprawdę po prostu czujesz reakcję na przeszłą sytuację, prawda? Jeśli kochasz kogoś, a on umiera, jest strata — jest poczucie, ogromne poczucie straty. Jest całe przeorganizowanie przepływu energii w tobie i jest to naturalnie niesamowicie niewygodne. Twoje serce boli i przechodzisz przez to, co nazywasz procesem żałoby. To jest w porządku. To jest naturalne. Pytanie brzmi, czy jesteś gotowy przejść przez to, czy się temu opierasz? Puszczenie w tym przypadku nie oznacza: „Och, powinienem być szczęśliwy i chichoczący”. To absurd.

To, co powinieneś zrobić, to zdać sobie sprawę — pytanie, które zawsze zadaję komuś, kto przychodzi i mówi: „Boli mnie serce”. Nie rozmawiam z nim w cztery oczy, ale jeśli ktoś [mówi mi]: „Boli mnie serce”, zadaję mu to samo pytanie za każdym razem: „Skąd wiesz? Skąd wiesz, że radzisz sobie fatalnie? Skąd wiesz, że boli cię serce? Skąd wiesz, że przeżywasz żałobę? Skąd wiesz, że czujesz to poczucie straty?” „Ponieważ jestem tutaj”. „OK, ty, który tam jesteś, obserwujesz, jak serce przechodzi przez te perturbacje, przechodzi przez te zmiany. Czy to dla ciebie w porządku? Czy to dla ciebie w porządku, że to jest muzyka, którą teraz gra serce?” Odpowiedź musi brzmieć: tak. Odpuszczenie w tym przypadku oznacza odpuszczenie oporu wobec naturalnego doświadczenia, które ma miejsce.

TS: Jakie są Twoim zdaniem przeszkody, główne przeszkody, z którymi ludzie się mierzą, aby puścić? Jestem pewien, że pracowałeś z wieloma różnymi ludźmi i widziałeś, gdzie ludzie utknęli.

MS: Główną przeszkodą jest niechęć do doświadczenia tego, co czuje się podczas odstawienia. Co jest przeszkodą dla osoby, która chce odstawić twarde narkotyki lub alkohol? Mogą być bardzo oddani. Mówią: „Chcę to zrobić”, prawda? Ale istnieje tendencja, że ​​masz nawyki, masz tendencje, a żeby się ich pozbyć, potrzeba pewnego poziomu zaangażowania i pewnej siły, woli, że naprawdę jestem oddany temu, a potem przechodzisz przez ten proces odstawienia, ten proces oczyszczenia.

To nie jest komfortowe, ale musisz chcieć rezultatu bardziej niż bać się dyskomfortu. Zawsze mówię ludziom: „Nie chodzi o to, czy coś ci się podoba, czy nie, chodzi o to, czy możesz sobie z tym poradzić”. Nie pytaj siebie: „Czy mi się to podoba, czy nie?” Zapytaj siebie: „Czy mogę sobie z tym poradzić? Czy mogę sobie z tym poradzić?” To pytanie retoryczne, ponieważ lepiej, żebyś był w stanie, ponieważ alternatywą dla bycia w stanie sobie z czymś poradzić jest to, że nie możesz sobie z tym poradzić i ja nie chcę być w pobliżu, ty też nie, prawda?

Mówimy o tym centrum woli, tym centrum woli. Siedzisz tam i zdajesz sobie sprawę, „Mam w sobie śmieci. Wykształciłem wzorce, które nie są zdrowe, tak jak narkotyki”. Nie mówię, że bierzesz narkotyki, prawda, ale to jest jak narkotyk. To jest jak alkohol. Masz te wzorce reakcji, które po prostu uformowały się w tobie, gdy nie zwracałeś uwagi i teraz musisz je puścić. Przeszkodą jest twoja niechęć do przejścia przez to, co jest potrzebne, aby to puścić. W chwili, gdy zdecydujesz, „Chcę wyjść. Chcę to puścić — i są dwa powody, aby to puścić. Jeden jest nienegatywny, ponieważ z pewnością sprawia ci wiele kłopotów, cały ten hałas tam, a drugi jest pozytywny.

Oba są w porządku. Chcę to puścić, ponieważ chcę mieć rozsądne życie. Chcę to puścić, ponieważ chcę — mam jedno życie do przeżycia i chcę doświadczyć najwyższego, jakiego mogę doświadczyć. Chcę zbadać głębię mojego bytu. Chcę wiedzieć, co Chrystus miał na myśli, gdy powiedział: „Mój Ojciec i ja jesteśmy jednym”. Chcę wiedzieć, dokąd Budda poszedł z nirwaną. Niezależnie od tego, na jakim poziomie czujesz się pozytywnie — a oba te czynniki, inspiracja nienegatywna i inspiracja pozytywna powinny dać ci siłę napędową, inspirację, intencję, której potrzebujesz, aby powiedzieć: „Puszczam. Puszczam”. Ponieważ alternatywa jest absurdalna. Alternatywą jest oddanie mojego życia najniższej części mojego bytu.

TS: Michael, czy zdarza ci się obecnie w życiu, że dzieją się rzeczy, a ty myślisz: „Och, wciąga mnie coś w dół. Tracę to wysokie miejsce w centrum. Muszę trochę pomedytować”. Czy coś takiego cię wyzwala?

MS: Mówiłem ci, że nie widzę wielkiej korzyści. Robię to od dawna. Uwielbiam kierować ludźmi i przewodzić im. Nie widzę wielkiej korzyści w mówieniu o takich rzeczach. Zrobię to abstrakcyjnie i powiem, czy istnieje stan, w którym to przestaje się dziać? Tak. Kropka.

TS: OK.

MS: Jeśli puścisz, to się nie wydarzy. Rzeczy się pojawią, ale jesteś od nich tak daleko. Ram Dass mawiał, że to jak stanie pod mostem i obserwowanie, jak twoje życie płynie. Woda pod mostem cię nie dotknie. Nadal płynie i odchodzi, więc jest wiele, wiele różnych stanów. Lubię oddawać posłuszeństwo mistrzom, istotom doskonałym, istotom, które osiągają najwyższe stany, prawda? Nie chcę, żeby ktokolwiek na mnie patrzył. Patrz na nich, prawda? Zasadniczo.

Ale jasne, że osobiste „ja” może zostać uwolnione, a kiedy zostanie uwolnione, nie będziesz już wyzwalany. Nie oznacza to, że coś nie uderzy w coś, ale nie jest to nic wystarczająco silnego, aby odciągnąć cię od ciągnięcia, które idzie w górę.

Przyciąganie, które idzie w górę, jest w pewnym momencie silniejsze niż jakiekolwiek przyciąganie, które mogłoby cię ściągnąć w dół, a przyciąganie jest tak piękne, gdy idzie w górę, że chcesz tego doświadczyć. Chcesz wpaść w to. To jak miłość, piękno. Dlaczego miałbyś to zostawić, aby zejść w dół do niepokojących rzeczy? Wtedy po prostu puszczasz.

Ale to nie znaczy, że nie radzisz sobie z rzeczami w swoim życiu. Po prostu radzisz sobie z nimi z miejsca jasności i miejsca skupienia. Wiem, że czytasz moje książki. Bez względu na to, jak coś może być niepokojące, nadal musisz sobie z tym poradzić, prawda? Ale nie musisz się temu opierać. Nie musisz opuszczać siedziby ego, aby sobie z czymś poradzić. Możesz to zrobić z siedziby ego i zawsze lepiej to zrobić.

TS: Mówiłeś o mistrzach, że możemy się do nich zwrócić, a filmowanie tego ośmiotygodniowego kursu Living From a Place of Surrender miało miejsce w ośrodku jogi i medytacji, który założyłeś już od kilku dekad, Temple of the Universe. Ciekawi mnie, jaką rolę widzisz w oddaniu, oddaniu mistrzom w duchowej podróży?

MS: To znowu bardzo głębokie pytanie, ale wszyscy mamy inną naturę. Niektórzy są bardziej zorientowani na serce. Niektórzy są bardziej zorientowani na umysł, więc ja też nie naciskam na te rzeczy, prawda? Kiedy mówię o kimś takim jak Chrystus, Budda, Jogananda czy niektórzy z tych wielkich mistrzów — Ramakrishna — którzy osiągnęli te bardzo, bardzo wysokie stany. To jak powieszenie obrazu lub ustawienie popiersia Beethovena na pianinie, jeśli jesteś pianistą, jasne? To trochę tak, jakby te istoty mnie inspirowały. Osiągnęły wielkie stany. Czytałem o nich. Czuję ich energię, a zatem są dla mnie wspaniałymi nauczycielami. Są wspaniałymi światłami i inspiracją.

Czy może stworzyć oddanie tam, gdzie dosłownie czujesz miłość? Dla mnie, jeśli tak, to dlatego, że naprawdę kochasz stan, do którego pragniesz dotrzeć, kochasz poziom energii, w porządku, w przeciwieństwie do kochania osoby lub kochania istoty. Ale różni ludzie są różni. Niektórzy ludzie są bardzo wciągnięci w osobiste aspekty Boga i to też jest piękne. Czy to ci odpowiada?

Ale nie naciskam na emocje. Nigdy o tym nie mówię. To, co naciskam, to otwartość. Jeśli się otworzysz i puścisz to, co cię zamyka, nie będziesz musiał rozmawiać ze mną ani z nikim innym. Wszystko wydarzy się w tobie. Jesteś swoją własną książką. Zabierze cię tak szybko, jak to możliwe; jeśli puścisz każdą rzecz, która cię przytłacza, pójdziesz — tak zawsze to mówię. Powiedzmy, że masz gondolę z balonem na ogrzane powietrze, prawda? Jest „przywiązany” do ziemi linami, prawda? Jeśli chcesz wzbić się w górę, nie wlewaj do balonu więcej gorącego powietrza ani więcej rzeczy, które go uniosą. Zasadniczo odwiąż liny, a on naturalnie wzniesie się w górę, hel, prawda? Hel lub gorące powietrze uniosą go w górę.

Właściwą rzeczą jest nie martwić się o wznoszenie się, po prostu puścić to, co cię przytrzymuje. A jeśli puścisz te więzy, uwierz mi, cała twoja istota pójdzie w górę naturalnie, dokładnie w takim tempie, w jakim powinna. Wszystko rozwinie się idealnie, ale musisz być gotowy puścić to, co cię przytrzymuje.

TS: Teraz, kiedy zadałem ci pytanie, „Skąd mam wiedzieć, co mnie dołuje?”, odpowiedziałeś, „Spójrz na swoje życie i zobacz, co cię dołuje, jakie wymiany z ludźmi, jakie wydarzenia”, i masz kilka przykładów: bycie w samochodzie, w korku, itd. I od razu pomyślałem, że nie potrzeba wiele, aby coś, co mój partner powie — coś w rodzaju „Czy mógłbyś zrobić to inaczej, niż zrobiłeś to po prostu?” lub coś w tym stylu, zinterpretuję to jako krytyczne i przez chwilę będę zrzędliwy. Moje pytanie, każdy ma swoją własną rzecz, którą może obserwować w interakcji, gdy jego energia spada. Może to coś w pracy i otrzymują krytyczną informację zwrotną lub coś w tym stylu i myślą, „Tak, to zepsuje mi dzień”. Co sugerujesz, abym zrobił w takich doświadczeniach, abym żył z miejsca poddania się? Jestem wyzwolony, jestem zdenerwowany, jestem zirytowany, coś w tym stylu?

MS: Teraz mówimy o tym, gdzie opony dotykają drogi. Tam jest wzrost. Wiem, że chciałbyś w pewnym momencie swojego życia osiągnąć stan, w którym jeśli ktoś cię krytykuje, siadasz i słuchasz, żeby zobaczyć, czy jest coś, czego powinieneś się z tego nauczyć, zamiast się denerwować, zamykać lub bronić, prawda? Wybrałeś idealny przykład, ponieważ defensywność jest naturą ego. To właśnie zrobi. Stanie się defensywne, kropka.

Oznacza to, czy jesteś gotowy puścić tę część siebie, aby móc słuchać bez tej reakcji? Czy to się stanie od razu? Oczywiście, że nie, tak jak nie nauczyłeś się grać w tenisa od razu. Nie uczysz się grać na pianinie od razu. To jedna z rzeczy, które znajduję u ludzi. Jakoś myślą: „Cóż, próbowałem raz. Nie zadziałało”.

To zabawne, prawda? Jeśli siadasz, żeby zagrać na pianinie, najpierw musisz zagrać gamy, a w tym też nie pójdzie ci najlepiej. Musisz się tego trzymać, jeśli chcesz być w tym dobry. Tutaj jest dokładnie tak samo. Jeśli medytujesz i wychodzisz z medytacji, a potem ktoś cię krytykuje, radziłeś sobie dobrze, ale jeszcze przez chwilę, czy jesteś gotowy, żeby przez to oddychać? Czy jesteś gotowy, żeby to puścić? Czasami musisz użyć swojego umysłu, żeby podnieść swój umysł. Musisz traktować go jak małe dziecko, żeby powiedzieć: „Wszystko w porządku. To w porządku, jeśli ktoś cię krytykuje. Dasz sobie z tym radę”.

Nadal używasz swojego umysłu. To lepsze niż poddawanie się niższemu umysłowi i podnosisz się. Po prostu podnosisz się tak, jakbyś wychowywał dziecko. Jeśli będziesz to robić regularnie, pewnego dnia zauważysz, że ktoś przychodzi i cię krytykuje, a ty mówisz: „Dziękuję”. Nie ma żadnej reakcji. Uwielbiam, gdy ktoś przychodzi do mnie i mówi: „Najbardziej zadziwiające nie jest duchowe doświadczenie, którego doświadczyłem. To, że znalazłem się w sytuacji, w której dwa lata temu zareagowałbym. Nie dość, że nie było żadnej reakcji, zapomniałem, że kiedyś była. Dopiero później spojrzałem wstecz i powiedziałem: „O mój Boże, spójrz na to. Nic się nie stało”. To jest duchowy wzrost. Ta transformacja to duchowy wzrost, a nie te światła i duchowe doświadczenia, których doświadczają ludzie. Trwają tylko chwilę, a potem wracasz na dół. Chcę czegoś prawdziwego. Chcę, żeby ludzie się zmienili, rozwijali, stali się wspaniali w swoim własnym bycie. Czy to ci odpowiada?

TS: Jesteśmy prawie przy pełnej odpowiedzi, ale nadal mam trochę niejasności, które chcę sprawdzić, czy rozumiem. Więc zauważam, że jestem wyzwalany, a krytyka jest czymś, co by mnie wyzwalało, więc możemy kontynuować. Prawdopodobnie wyzwoliłoby to wiele osób, w zależności od tego, lub bycie niesłusznie oskarżonym o coś przy innych, takie rzeczy, to by. OK, więc teraz czuję to pobudzenie w moim ciele i może trochę gorąca, a może nawet złości lub coś w tym stylu i zaczynam myśleć o uszczypliwym komentarzu, który zamierzam zrobić, aby uciszyć drugą osobę, coś w tym stylu. To, co zalecasz, to to, abym w jakiś sposób nawiązał kontakt z moim oddechem. Powiedziałeś, aby rozszerzyć swoją praktykę medytacji lub zostać przy niej przez kolejną sekundę lub dwie i po prostu to puścić. Myślę, że to jest ta część „po prostu to puść”, której szukam trochę dalszego wyjaśnienia.

MS: Rozumiem. To tak jakbym powiedział, że chcę grać na pianinie, chcę grać Beethovena, chcę grać utwory Beethovena, ale nie gram na pianinie, więc po prostu powiedziałem: „Czy grasz swoje skale?” A ty po prostu powiedziałeś mi: „Mówisz mi, żebym grał moje skale, a nagle będę mógł grać Beethovena”. Cóż, to nie jest dokładnie to, co powiedziałem. Powiedziałem: „Graj swoje skale, aż będziesz wystarczająco dobry w swoich skalach, a potem wydarzy się następna rzecz, wydarzy się następny utwór, a potem wydarzy się następny utwór”.

Więc jeśli krytyka wywołuje reakcję wewnątrz — co oczywiście, jak powiedziałeś, robi większość ludzi, to czy jesteś gotowy — Ram Dass zwykł mawiać: „Użyj tego, aby iść do Boga”. Zawsze to uwielbiałem. Trzymam to przy sobie. Czy jesteś gotowy powiedzieć: „Hej, zawracałem sobie głowę medytacją. Powiedziałeś mi, że wykonywałeś wszystkie te intensywne praktyki: pościłeś, czytałeś wszystkie rzeczy, które ja kiedyś robiłem, prawda?” Oto jest. Oto moment, w którym to, co powstrzymuje cię przed wspinaczką, pokazało ci swoją twarz. Czy jesteś gotowy użyć tego dla swojego rozwoju duchowego?

To musi być głęboko, głęboko w środku. Wtedy odpowiedź brzmi: „Tak, oczywiście, że tak”. OK, wtedy musisz podnieść te energie. Co się tam wydarzyło, kiedy zrobiłeś się gorący, a energia zrobiła się gorąca, a oddech stał się szybszy, a te złośliwe komentarze, to zasadniczo to, że uderzyło w blokadę. Uderzyło w blokadę, rozszerzyło się. Zasadniczo, twoja gotowość do zrobienia to powiedzieć: „Mogę pozostać skupiony pośród tej blokady i mogę się zrelaksować”.

Kluczem jest relaks. Masz rację, nie rozmawialiśmy o tym — myślę, że „odpuszczenie”, to tylko słowa. Kluczem jest to, czy potrafię się zrelaksować w obliczu reakcji. Kiedy ludzie przychodzą do mnie i mówią: „Cóż, gniew nie chce się zrelaksować”. Oczywiście, że nie. Gniew nie wie, jak się zrelaksować, postawa obronna nie wie, jak się zrelaksować, ale ty, który doświadczasz. Uwielbiałam — najwyraźniej rozmawiałeś ze mną z pozycji świadomości świadka, ponieważ opisałeś mi, jak się czułeś, mając taką reakcję. To oznaczało, że byłeś tam i to zauważyłeś. Ty, który to zauważasz, chcesz coś z tym zrobić, żeby to zatrzymać.

Dlatego masz te złośliwe komentarze. Dlatego atakujesz lub cokolwiek innego, uciekasz lub cokolwiek innego, prawda? Walcz lub uciekaj, prawda? Nie, to, co musisz z tym zrobić, to się zrelaksować. Jeśli jesteś zrelaksowany, dałeś temu trochę przestrzeni do uwolnienia. Więc masz absolutną rację. To nie jest oddychanie i puszczanie. To nic nie znaczy. Oddychanie coś znaczy, ale puszczanie, to tylko słowa. One nic nie znaczą. To oznacza, że ​​złapiesz oddech na chwilę, podejmiesz zobowiązanie: „Chcę użyć tego, aby pójść do Boga. Chcę użyć tego do mojego duchowego rozwoju. Chcę użyć tego, aby uwolnić się od siebie”, jasne? No i masz teraz swój zamiar.

Teraz proszę cię, żebyś się zrelaksował. To nie jest łatwe. Zobaczysz, że energia próbuje cię wciągnąć, prawda? To właśnie próbuje zrobić, prawda? Próbuje cię wciągnąć, abyś nakarmił reakcję. Zamiast tego się relaksujesz, a sam akt relaksu pozostawia trochę przestrzeni, aby odrobina mogła przejść. Im bardziej się relaksujesz, im bardziej odsuwasz się od energii, która robi cały ten hałas, tym więcej przestrzeni zostawiasz. To bardzo, bardzo głęboka praktyka duchowa, aby się zrelaksować i uwolnić. Nazywam to R & R, aby się zrelaksować i uwolnić wszystko, cały czas, prawda? Po pierwsze, puść. To właśnie mam na myśli, mówiąc puść. Zrelaksuj się i uwolnij. Teraz poradź sobie z sytuacją. Nie rób sobie ze swoją reakcją, dobrze? Czy to pomaga?

TS: To bardzo pomogło. Jestem bardzo zadowolony z tej odpowiedzi, Michaelu, więc dziękuję. Teraz, w kursie Living from a Place of Surrender, dajesz ludziom coś, co brzmi jak dość prosta instrukcja i mówisz, że to jeden z najlepszych sposobów, aby naprawdę zacząć żyć z miejsca poddania, czyli zacząć poddawać się pogodzie. Ta praktyka faktycznie zaprowadzi cię bardzo daleko. Zastanawiałem się, czy mógłbyś podzielić się tym z naszymi słuchaczami, jako czymś, co będzie dla nich pomocne, myślę.

MS: Cóż, mówię o owocach wiszących nisko. Kurs wchodzi w to wszystko bardzo szczegółowo. Chciałbym podziękować, nawiasem mówiąc, za odbycie ze mną tego kursu, ponieważ uczę. Uczę od 45 lat, ale możliwość poświęcenia czasu — to właśnie dostałem dzięki temu kursowi. Mieliśmy czas na osiem sesji, dziesięć godzin, w które mogłem w pełni się zaangażować — jak wyjaśnienie, które właśnie ci podałem, zajęło trochę więcej czasu, prawda? Czułem się bardzo spełniony, robiąc ten kurs, że po raz pierwszy w całym moim nauczaniu mogłem mieć czas, aby zagłębić się i stworzyć tę jasność, więc naprawdę to doceniam. Nawiasem mówiąc, chcę ci powiedzieć, że współpraca z twoimi ludźmi była wspaniała. Byłem bardzo, bardzo zadowolony z profesjonalizmu i jakości ludzi, z którymi miałem okazję pracować w Sounds True.

To powiedziawszy, wróć do swojego pytania. Mówiłem o nisko wiszących owocach. Dlatego użyłem pogody. Czym są nisko wiszące owoce? Co to znaczy? Te, które łatwiej puścić. Definiuję to w ten sposób: kosztem nie puszczania jest to, że jesteś zaniepokojony. Korzyść z nie puszczania jest zerowa. Nic nie zyskujesz, więc dlaczego miałbym nie puścić? To są łatwe. Na przykład, powiedzmy, że pada deszcz. Jeśli pada, to pada. To, że nie lubisz deszczu, jest przyczyną w 100%, korzyścią w 0%, słuszną lub niesłuszną. Nic nie zyskujesz z tego, że nie lubisz deszczu.

TS: Masz rację.

MS: I tak będzie padać, prawda? Czemu by tego nie lubić? To głupie — gdybym położył przed tobą jedzenie i jedno z nich sprawiłoby, że poczułbyś się dobrze, a drugie źle, które byś wziął? Za każdym razem wziąłbyś to, które sprawia, że ​​czujesz się dobrze, o ile nie wiąże się to z żadnymi kosztami, prawda? Oba są sobie równe. Cóż, pogoda to pogoda. Możesz ją lubić lub nie lubić, a jeśli ci się podoba, to jest fajna, a jeśli nie, to nie. Ty to zrobiłeś; pogoda tego nie zrobiła. To kwintesencja tego, jak zaczynasz pracować nad sobą. Nie ma powodu, żeby nie lubić wiatru. Nie ma powodu, żeby nie lubić deszczu. Nie ma powodu, żeby nie lubić upału. Nie ma powodu, żeby nie lubić zimna. To po prostu rzeczy, które postanowiłeś zrobić i które sprawiają, że jesteś nieszczęśliwy, jasne?

Właśnie zdecydowałeś, „Nie jestem typem osoby, która lubi zimno”. W porządku, zmień to. Puść. Powiedz, „Uwielbiam zimno. To fajne! Lubię się otulić. Uwielbiam to”. Zmień sposób, w jaki patrzysz na rzeczy, a ten akt świadomego porzucenia negatywności jest bardzo pozytywną rzeczą. Kiedy się tego nauczysz, będą jak twoje wagi; kiedy się tego nauczysz, nagle odkryjesz, że kiedy ktoś cię krytykuje, lepiej ci będzie, jeśli będziesz w stanie się zrelaksować i odpuścić, ponieważ potrafiłeś to zrobić w zimnej pogodzie, w deszczu itd. Są jak pola treningowe. Każdego dnia masz okazję ćwiczyć podnoszenie siebie.

TS: Cóż, bardzo się cieszę, że podzieliłeś się ze wszystkimi tym przykładem, który nazywasz nisko wiszącymi owocami, ale zanim zakończymy naszą rozmowę, chcę poruszyć coś, co uważam za dość trudne dla wielu osób. Jako część kursu dołączyłeś bonusowe nauczanie na temat aktywizmu duchowego — „Ścieżka akceptacji i służenia rzeczywistości”, tak nazwałeś to nauczanie. Myślę, że dla wielu osób jest to miejsce, w którym poddanie się i zaakceptowanie jest dość trudne, gdy patrzą na świat i czy jest to kwestia swobód obywatelskich, czy też ma to związek z globalną zmianą klimatu, mają takie poczucie, że „będę słuchał Michaela na wiele sposobów, ale jeśli chodzi o stan świata, muszę być tutaj zaangażowanym aktywistą. Nie jestem pewien”. Czy możesz to omówić dla naszych słuchaczy?

MS: To oczywiście bardzo głębokie pytanie, dlatego poświęciłem mu całe nauczanie, a kiedy skończą oglądać ten kurs, na pewno to zrozumieją. Poruszam ten temat w trakcie kursu.

Sprowadza się to do tego, że — posłużę się przykładem. Jestem ekologiem i bardzo lubię samochody, które mają duży przebieg i nie zanieczyszczają środowiska, i widzę, że ktoś jeździ Hummerem. To klasyczny przykład, ktoś jeździ Hummerem, a ja się radykalizuję i wysadzam go w powietrze. Cóż, wyrządziłeś właśnie więcej szkód środowisku, wysadzając tego Hummera, niż jakiekolwiek zanieczyszczenie, jakie kiedykolwiek spowoduje spalanie benzyny. Rozumiesz to? Zareagowałeś na swój własny gniew, na swoją własną niezdolność do poradzenia sobie z sytuacją.

Co masz na myśli? Są ludzie, którzy nie przejmują się środowiskiem. Są ludzie, którzy nie przejmują się zużyciem paliwa. Są ludzie, którzy nie przejmują się zużyciem paliwa.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Tania Leonian Feb 22, 2022

Just wondering if Michael Singer ever studied under Lester Levinson

User avatar
AndoverAmazon Jan 30, 2018

I love this! You have expressed with clarity exactly how I am feeling. Thank you!