Fragment wykładu publicznego wygłoszonego przez J. Krishnamurtiego w Paryżu, 27 maja 1965 r.
Pytanie: Czy świadomość nietrwałości życia nie niesie ze sobą cierpienia?
Krishnamurti: Tak, proszę pana. Ale to fakt, że życie jest nietrwałe, prawda? Twoje relacje są nietrwałe, twoje myśli są nietrwałe, twoje samospełnienia, twój ambitny pęd i osiągnięcia są nietrwałe, ponieważ istnieje śmierć. I dlaczego ktoś miałby cierpieć z powodu nietrwałości? Faktem jest, że istnieje nietrwałość. Tak jest. Ale nie chcesz zaakceptować tego faktu, mówisz: „Musi być coś trwałego”. Masz obraz tego, czym jest trwałość, dlatego gdy stajesz w obliczu nietrwałości, odczuwasz rozpacz. Umieszczasz śmierć, która jest istotą nietrwałości, w oddali, więc jest przerwa, luka między tobą a tym, co nazywasz śmiercią. Oto jesteś, żyjesz każdego dnia, kontynuujesz swoją rutynę, swoje zmartwienia, swoje frustracje, swoje ambicje, a w oddali jest śmierć; i myślisz o tym. Widziałeś śmierć i wiesz, że ty również pewnego dnia umrzesz, i myślisz o tym. To myśl o przyszłości jako czymś nietrwałym rodzi strach. Proszę, posłuchajcie tego. Ale jeśli przynosisz śmierć - którą umieściłeś w przyszłości - do teraźniejszości, podczas gdy jesteś aktywny, pełen życia, silny, nie chory, to żyjesz ze śmiercią; umierasz co minutę dla wszystkiego, co znasz. W końcu tylko to, co się kończy, może mieć nowy początek. Spójrz na wiosnę. Kiedy wiosna nadchodzi po długiej zimie, są nowe liście, jest coś świeżego, delikatnego, młodego, niewinnego. Ale boimy się końca; a koniec, w końcu, jest śmiercią. Weź tylko jedną rzecz, coś, co sprawia ci wielką przyjemność lub wielki ból; weź wspomnienie, które masz o kimś, wspomnienie, które sprawia ci ból lub przyjemność, i zakończ je, umrzyj dla niego, nie jutro, ale natychmiast. Kiedy to zrobisz, odkryjesz, że dzieje się coś nowego, powstaje nowy stan umysłu. Tak więc istnieje stworzenie tylko wtedy, gdy stare ustało.
***
NIE WIEM, CZY podczas spacerów zauważyłeś długi, wąski basen obok rzeki. Musieli go wykopać jacyś rybacy, a nie jest on połączony z rzeką. Rzeka płynie równomiernie, głęboko i szeroko, ale ten basen jest ciężki od piany, ponieważ nie jest połączony z życiem rzeki i nie ma w nim ryb. Jest to stojący basen, a głęboka rzeka, pełna życia i witalności, płynie szybko.
A teraz, czy nie uważasz, że ludzie są tacy? Kopią sobie mały basen z dala od wartkiego nurtu życia i w tym małym basenie zastygają, umierają; a tę stagnację, ten rozkład nazywamy istnieniem. To znaczy, wszyscy chcemy stanu trwałości; chcemy, aby pewne pragnienia trwały wiecznie, chcemy, aby przyjemności nie miały końca. Kopiemy mały dół i barykadujemy się w nim z naszymi rodzinami, z naszymi ambicjami, naszą kulturą, naszymi lękami, naszymi bogami, naszymi różnymi formami kultu, i tam umieramy, pozwalając życiu przeminąć - temu życiu, które jest nietrwałe, nieustannie się zmienia, które jest tak szybkie, które ma tak ogromną głębię, tak niezwykłą witalność i piękno.
Czy nie zauważyłeś, że jeśli usiądziesz cicho na brzegu rzeki, usłyszysz jej pieśń - plusk wody, dźwięk płynącego prądu? Zawsze jest poczucie ruchu, niezwykłego ruchu ku szerszemu i głębszemu. Ale w małym basenie nie ma żadnego ruchu, jego woda jest stojąca. A jeśli przyjrzysz się, zobaczysz, że tego właśnie pragnie większość z nas: małych stojących basenów istnienia z dala od życia. Mówimy, że nasze istnienie basenowe jest słuszne i wymyśliliśmy filozofię, aby je uzasadnić; opracowaliśmy teorie społeczne, polityczne, ekonomiczne i religijne, aby je poprzeć, i nie chcemy być niepokojeni, ponieważ, widzisz, to, czego szukamy, to poczucie trwałości. Czy wiesz, co oznacza dążenie do trwałości? Oznacza to chęć, aby przyjemne trwało w nieskończoność i chęć, aby to, co przyjemne, skończyło się tak szybko, jak to możliwe. Chcemy, aby nazwisko, które nosimy, było znane i trwało w rodzinie poprzez własność. Chcemy poczucia stałości w naszych związkach, w naszych działaniach, a to oznacza, że dążymy do trwałego, nieprzerwanego życia w stagnacyjnym basenie; nie chcemy tam żadnych prawdziwych zmian, dlatego zbudowaliśmy społeczeństwo, które gwarantuje nam stałość własności, nazwiska i sławy.
Ale widzisz, życie wcale takie nie jest; życie nie jest trwałe. Podobnie jak liście, które spadają z drzewa, wszystko jest nietrwałe, nic nie trwa; zawsze jest zmiana i śmierć. Czy kiedykolwiek zauważyłeś drzewo stojące nago na tle nieba, jak piękne jest? Wszystkie jego gałęzie są zarysowane, a w jego nagości jest poemat, jest piosenka. Każdy liść opadł i czeka na wiosnę. Kiedy nadchodzi wiosna, znów wypełnia drzewo muzyką wielu liści, które w odpowiednim czasie opadają i są zdmuchiwane; i to jest droga życia.
Ale my nie chcemy niczego takiego. Przywiązujemy się do naszych dzieci, do naszych tradycji, do naszego społeczeństwa, do naszych imion i naszych małych cnót, ponieważ chcemy trwałości; i dlatego boimy się umrzeć. Boimy się stracić rzeczy, które znamy. Ale życie nie jest tym, czym chcielibyśmy, żeby było; życie wcale nie jest trwałe. Ptaki umierają, śnieg topnieje, drzewa są ścinane lub niszczone przez burze itd. Ale my chcemy, aby wszystko, co daje nam satysfakcję, było trwałe; chcemy, aby nasza pozycja, autorytet, jaki mamy nad ludźmi, przetrwały. Odmawiamy zaakceptowania życia takim, jakie jest w rzeczywistości.
Faktem jest, że życie jest jak rzeka: nieustannie porusza się, ciągle poszukuje, eksploruje, pcha, wylewa się z brzegów, przenika każdą szczelinę swoją wodą. Ale, widzisz, umysł nie pozwoli, aby to przydarzyło się jemu samemu. Umysł widzi, że życie w stanie nietrwałości, niepewności jest niebezpieczne, ryzykowne, więc buduje wokół siebie mur: mur tradycji, zorganizowanej religii, teorii politycznych i społecznych. Rodzina, nazwisko, własność, małe cnoty, które pielęgnowaliśmy - wszystko to znajduje się w murach, z dala od życia. Życie jest w ruchu, nietrwałe i nieustannie próbuje przeniknąć, zburzyć te mury, za którymi panuje zamęt i nędza. Bogowie w murach są wszyscy fałszywymi bogami, a ich pisma i filozofie nie mają znaczenia, ponieważ życie jest poza nimi.
Teraz umysł, który nie ma murów, który nie jest obciążony własnymi nabytkami, akumulacjami, własną wiedzą, umysł, który żyje bezczasowo, niepewnie - dla takiego umysłu życie jest czymś niezwykłym. Taki umysł jest samym życiem, ponieważ życie nie ma miejsca spoczynku. Ale większość z nas chce miejsca spoczynku; chcemy małego domu, nazwiska, stanowiska i mówimy, że te rzeczy są bardzo ważne. Żądamy trwałości i tworzymy kulturę opartą na tym zapotrzebowaniu, wymyślając bogów, którzy wcale nie są bogami, a jedynie projekcją naszych własnych pragnień.
Umysł, który szuka trwałości, szybko popada w stagnację; jak ten staw wzdłuż rzeki, wkrótce jest pełen zepsucia, rozkładu. Tylko umysł, który nie ma murów, żadnego punktu oparcia, żadnej bariery, żadnego miejsca spoczynku, który porusza się całkowicie z życiem, bezczasowo pchając się, eksplorując, eksplodując - tylko taki umysł może być szczęśliwy, wiecznie nowy, ponieważ jest kreatywny sam w sobie.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Good article..