I w końcu podchodzi do mnie jeden policjant i pyta: „Co się stało?”. Odpowiedziałem: „Żartujesz sobie? [ śmiech ] Jesteśmy w Chicago. Jesteśmy w dzielnicy, w której postrzelono Laquana. Będę siedział i obserwował, żeby upewnić się, że to niepotrzebnie nie eskaluje, panie policjancie. Nie widzę tu zagrożenia”.
Ale fakt, że samochody mogły to po prostu przejechać i znormalizować tego typu napięcie i doświadczenie — myślę, że sam doświadczyłem, w o wiele lżejszej wersji, wrzucenia mnie do radiowozu, aresztowania za zakłócanie porządku publicznego w 8. dzielnicy, jakiś czas temu, i co to oznaczało — niezwykłe, nieludzkie i wściekłe doświadczenie, którego doświadczasz, gdy funkcjonariusze kłamią na temat swojego spotkania z tobą w sądzie — a potem zostają uznani za winnych.
Ale myślę, że w tych momentach – Krista, z tym, jak sądzę, pierwotnym pytaniem – w mojej głowie słyszę o rzeczywistości tego doświadczenia. Jak można się bardziej zbliżyć, zbliżyć do bólu? I z drugiej strony, myślę, jak my, którzy jesteśmy blisko bólu, nie zniechęcamy się i nie ulegamy rozpaczy i cynizmowi co do możliwości pojednania? I znowu, myślę, że istnieją duchowe techniki i narzędzia.
Dla mnie, znowu, w tradycji muzułmańskiej, rozpacz jest po prostu antytezą. W rzeczywistości słowo „rozpacz” – „balasa” – jest rdzeniem słowa „rozpaczać” i etymologicznie jest bezpośrednio związane ze słowem „Iblis”, czyli „Szatan”. Tak więc idea ciemności, rozpaczy i ulegania niemożności ciągłego widzenia – a tradycja muzułmańska jest pełna historii, które trzeba przedstawiać muzułmanom, nawet w kontekście czegoś, co wydaje się tak nierozwiązywalne, jak konflikt palestyńsko-izraelski, o ludziach, którzy skakali sobie do gardeł za czasów proroka Mahometa, o ludziach, którzy zabijali członków jego rodziny, o ludziach, którzy mordowali niewinnych, ale znaleźli sposób na pojednanie się jako bracia i siostry. I dlatego może to czasami brzmieć jak Pollyannish, biorąc pod uwagę twoje pochodzenie, ale jest to integralna część tradycji. Pojednanie jest częścią tradycji. A jeśli jesteś szczery i autentyczny, musisz nadal do tego dążyć i nie tracić nadziei, że dotarłeś do punktu, w którym jest to niemożliwe.
[ muzyka: „Saint Rose Of Lima” zespołu The Mercury Program ]
PANI TIPPETT: Nazywam się Krista Tippett i to jest program „On Being ”. Dzisiaj rozmawiam z pastorem Lucasem Johnsonem z International Fellowship of Reconciliation i Ramim Nashashibi z Inner-City Muslim Action Network w Chicago.
[ muzyka: „Saint Rose Of Lima” zespołu The Mercury Program ]
PANI TIPPETT: Chcę zakończyć, mówiąc o miłości. Właściwie niedawno czytałem przemówienie Kinga z 1967 roku, w którym powiedział: „Ciemność nie może ugasić ciemności, tylko światło może to zrobić. I mówię wam, ja również postanowiłem trzymać się miłości, bo wiem, że miłość jest ostatecznie jedyną odpowiedzią na problemy ludzkości i będę o niej mówił wszędzie, gdzie się udam. Wiem, że w niektórych kręgach mówienie o niej nie jest dziś popularne” – ani dziś – a potem dodaje: „Nie mówię o emocjonalnych bzdurach, kiedy mówię o miłości. Mówię o silnej, wymagającej miłości, a widziałem zbyt wiele nienawiści. Widziałem zbyt wiele nienawiści na twarzach szeryfów na Południu. Widziałem nienawiść na twarzach zbyt wielu członków Ku Klux Klanu i zbyt wielu białych radnych, żeby samemu chcieć nienawidzić, bo za każdym razem, gdy to widzę, wiem, że coś to robi z ich twarzami i ich osobowościami, i mówię sobie, że nienawiść to zbyt wielki ciężar do udźwignięcia”. Chciałam — w ostatnich minutach poczułam, że muszę dowiedzieć się, czym jest „silna, wymagająca miłość” w kontaktach publicznych; to także jest nasza praca.
Czuję, my, kulturowo – nazwaliśmy nienawiść wśród nas. Nazwaliśmy ją. Nazywamy ją. Stworzyliśmy wokół niej kategorie prawne. I to tworzy paradoks – nie sądzę, żeby to było tylko otwarcie i zaproszenie, ale odpowiedzialność, by kwestionować miłość w ten sam sposób, jeśli ma rację, że to jedyna rzecz wystarczająco duża, by wypędzić nienawiść. I myślę, że tak naprawdę wszyscy to wiemy. Nie mogę tego udowodnić politycznie ani naukowo – to prawda. Wiemy to. Ale mimo wszystko, czym jest ta silna, wymagająca miłość? Jakie są jej cechy i jak zacząć ją urzeczywistniać? I czuję, że wy dwoje tego doświadczacie, więc czego się o tym nauczyliście?
[ śmiech ]
KS. JOHNSON: Jako muzułmanin uważam, że teraz twoja kolej, żeby się wypowiedzieć.
[ śmiech ]
PAN NASHASHIBI: Och, moja kolej. Dobrze, to ja się tym zajmę. Myślę, że pomyślałbym o tym na dwa sposoby i spróbowałbym być zwięzły. Po pierwsze, może kontynuować Kinga i te ostatnie słowa Kinga – i wysłałem to do wszystkich naszych organizatorów, ponieważ prowadzimy te wszystkie szkolenia organizacyjne i wszyscy zawsze mają problem na naszych szkoleniach, zwłaszcza w społecznościach duchowych, ze słowem „władza”. I mówimy o tym, że organizatorzy muszą budować bezkompromisową władzę. I nie można mylić władzy z „władza demoralizuje” i „władza absolutna demoralizuje, absolutnie”. „Po co nam władza? Jesteśmy ludźmi duchowymi” – nie. Potrzebujesz władzy. Władzy – zdolności do działania, do osiągania celów.
A co jest tak genialne w tym ostatnim tekście, to to, że King stawia – jednym z największych, diametralnych, dychotomicznych nieporozumień – jest przeciwstawianie miłości władzy. A to, co mówił, to to, że nasza miłość musi nas napędzać do budowania władzy, do budowania zdolności, możliwości realizacji programu opartego na lepszej wizji świata. Myślę więc, że po części ta idea wyrażania – ponieważ w tym samym tekście mówi o miłości bez władzy jako o czymś sentymentalnym –
PANI TIPPETT: Cóż, i to, co robimy kulturowo, pokazuje, że nienawiść jest potężna. Szanujemy siłę nienawiści. Ale nie myślimy o miłości jako – nie łączymy tych dwóch rzeczy razem – chociaż w naszym życiu wiemy, że jest potężna.
PAN NASHASHIBI: Myślę, że mówi o tym bardzo praktycznie, w kontekście tego, co naprawdę oznacza budowanie prawdziwych programów, koalicji i sojuszy w celu podtrzymania ruchów.
Myślę więc, że tak właśnie jest, i myślę, że miłość w przestrzeni publicznej polega na tym, czy kochamy tych, których bezpośrednio to dotyczy, w tym nas samych, na tyle, by ponieść poświęcenia i zbudować kolektywną siłę, by zmienić rzeczywistość, która istnieje? Myślę, że to naprawdę ważne pytanie dla nas wszystkich, nie tylko w odniesieniu do, jak sądzę, łatwiejszych do omówienia kwestii, ale także do bardziej złożonych problemów społecznych, które tak naprawdę dotyczą nas wszystkich na takim czy innym poziomie.
I myślę, że to również łączy się z innym aspektem, dla mnie, dotyczącym miłości, która jest duchową, bardziej ambitną, myślę, trudniejszą do osiągnięcia koncepcją miłości, która — znowu myślę o hadisie, proroczym powiedzeniu, które mówi: [ mówi po arabsku ]: „Bądźcie z dala od dunya, jeśli chcecie, od światowości. Nie bądźcie tak pochłonięci tym światem. Miejcie autentyczne praktyki duchowe, które są autentycznie zgodne z rzeczywistością i zrozumieniem, że wszyscy spotkamy naszego stwórcę, a ten świat jest bardzo tymczasowy i że jeśli jesteście prawdziwie zakorzenieni w tym zrozumieniu, to otrzymacie miłość boską”. I że jeśli jesteście, to także — druga część tego brzmi: „I bądźcie z dala od prób nadążania za dobrami ludzi”. Innymi słowy, jeśli jesteście prawdziwie — jeśli wasze istnienie nie polega jedynie na materialnej rywalizacji z innymi, a jak to wygląda w naszym kontekście naszej współczesnej rzeczywistości, aby móc powiedzieć, że nie jesteśmy w tym tylko dla głosowania; Nie chodzi nam tylko o konkretną korzyść – o autentyczne zaangażowanie na rzecz ludzi. Jeśli nie będziesz już dążyć do posiadania dóbr należących do ludzi, zdobędziesz ich miłość.
I myślę – mamy takie powiedzenie. Każdego ranka przychodzimy i mamy tych młodych 18-25-latków, powracających obywateli, i wszyscy się zbieramy, jest nas około 35 osób i zawsze mówimy: „Słuchaj, chcemy od ciebie tylko jednego, jednego” – i wszyscy to teraz wiedzą; mówią – „twojego sukcesu w tym życiu i twojego duchowego sukcesu jako osoby, która dąży do czegoś większego”. A kontekst miłości – to głębokie, widzieć ludzi – dużo rozmawiamy, wśród facetów, którzy są naprawdę znudzeni tą toksyczną męskością – aby móc powiedzieć „kocham cię”.
A tak naprawdę — pewnego dnia byłem w banku i jeden z tych młodych braci zobaczył mnie, jak wychodziłem. Wygłupialiśmy się z nim, a on powiedział: „Spraw, żeby padało, Rami, spraw, żeby padało”. Wychodzimy z banku. I wtedy — to był dzieciak, którego znałem z sąsiedztwa od lat, z niczym poza tym, po prostu, twardym spojrzeniem. Spojrzał na mnie, kiedy wychodziłem i powiedział: „Stary, kocham cię, stary”. A ja na niego spojrzałem. Powiedziałem: „Wow, nigdy nie myślałem, że to słyszę”. Odpowiedział: „Wiem, stary”.
[ śmiech ]
I dla mnie to był właśnie ten moment, to „wow”. Wchodzę, a oni mówią: „Cały czas mówimy tu „kocham cię”. Mogę to powiedzieć i mówię serio”. I myślę, choć czasami może to brzmieć banalnie, to potężne uczucie zobaczyć, że siłą, która napędza pracę, dla mnie jest wiara. Ta miłość jest szczera, autentyczna i to ona napędza, moim zdaniem, poczucie autentyczności w kontekście więzi.
Ks. JOHNSON: Nie powinienem więc prosić pana, żeby poszedł pierwszy.
[ śmiech ]
Nie, ale przypomniała mi się ta historia. W ramach Wspólnoty Pojednania (Fellowship of Reconciliation) miało miejsce coś takiego – wspominałeś o tym wcześniej. Nie było tam języka non-violence, więc zaczęło się od ruchu osób odmawiających służby wojskowej z powodów sumienia, ludzi, którzy mówili: „Nasza wiara nie pozwala nam zabijać drugiej osoby; nie możemy brać udziału w wojnie”. Ale próbowali zrozumieć, jak to wygląda. Mówili o miłości w działaniu. I tak, kiedy pierwsi liderzy FOR udali się do Indii, spotkali Gandhiego i próbowali eksperymentować z tymi gandhijskimi taktykami w walce o sprawiedliwość rasową w Stanach Zjednoczonych. W organizacji toczyła się debata około 1946 roku, przed Podróżą Pojednania, pierwszą z Podróży Wolności. Debata dotyczyła tego, czy stosowanie tych taktyk, podróżowanie zintegrowanym autobusem na południe – czy nie sprowokowałoby to mieszkańców Południa do przemocy, a tym samym nie naraziłoby ich na moralne szkody. Innymi słowy, czy postępowaliśmy zgodnie z naszymi przekonaniami, jeśli zrobiliśmy coś prowokacyjnego w tym sensie?
Odpowiedź, której udzielili AJ Muste, Bayard Rustin i inni, brzmiała: Nie; to, co robimy, to zachęcamy mieszkańców Południa do reakcji, segregacjonistów do reakcji i pokazujemy im lustro. I to jest najbardziej kochająca rzecz, jaką można zrobić – skonfrontować ludzi z obrazem tego, kim się stali, dokonując aktów przemocy. I to było ukierunkowane na chęć, aby ludzie mogli być ludźmi, za których się uważają.
To niezwykle kochająca rzecz i myślę, że dla mnie to jedna z najtrudniejszych rzeczy, ponieważ mamy kulturę, która jest tak nastawiona na karę i środki karne, i chcemy karać ludzi za to, co zrobili. Nie mówimy o tym, że nikt z nas nie urodził się z pragnieniem bycia złym. Może to twierdzenie teologiczne, które powinniśmy omówić, ale ja w to nie wierzę.
I myślę, że siła miłości – i to jest zarówno wewnętrzne – innym momentem dla AJ Muste'a było to, że demonstrował na pikiecie, a reporter podszedł do niego i zapytał: „Panie Muste, czy wierzy pan, że pańska demonstracja zmieni kraj?”. A on odpowiedział: „Młody człowieku, demonstruję, żeby mój kraj mnie nie zmienił”. I myślę, że jest to miejsce, w którym mamy obowiązek trzymać się mocy miłości, o której wiemy, że jest prawdziwa i nie pozwolić, aby świat wokół nas ją w nas stłumił. I myślę, że to naprawdę kuszące. A niedopuszczenie do tego, by ta miłość w nas umarła, jest częścią tego, co pozwala nam angażować innych w ten sposób, ale to walka.
PANI TIPPETT: Właśnie tam czuję – może to moja specjalność – moc słów, których używamy i nazywania tych rzeczy „miłością”. Jeśli ludzie myślą: „Och, więc muszę zostać aktywistą?” – to problematyczne. Ale „Czy jestem osobą kochającą? Czy kocham świat? Czy kocham swoje dzieci? Czy wiem, że inni ludzie kochają swoje dzieci; i to, czego chcę dla swoich dzieci” – prawda? Więc dla mnie to brzmi potężnie.
Zastanawiam się, Lucas, czy to coś, co powiedziałeś o Vincencie Hardingu, i zastanawiałem się, czy może, na koniec – jesteście wspaniali i jestem tak podekscytowany, że jesteście tam i robicie to, co robicie, i wszyscy tutaj robią to, co robią, i wszyscy rozmawiamy. To proces, którego jesteśmy świadkami i w którym uczestniczymy.
Czy możesz to przeczytać? Jest słabe.
KS. JOHNSON: Poczekaj, to właśnie napisałem o wujku Vincente.
[ śmiech ]
PANI TIPPETT: Tak. Możesz —
[ śmiech ]
KS. JOHNSON: Na początku myślałem, że powiedział pan, że on to napisał.
PANI TIPPETT: Nie, ty to napisałeś. Możesz też powiedzieć to swoimi, aktualnymi słowami.
Ks. JOHNSON: Nie; to dotyczyło Vincenta Hardinga, drogiego mentora i przyjaciela, za którym tęsknię. „Widział nas, każdego z nas, kogo spotkał. Nie widział karykatur nas samych, ani tego, w co nas ukształtowały nasze ideologiczne zobowiązania, ani tego, w co zmusił nas strach. Widział w nas to, kim mieliśmy się stać: pełniejsi ludzie. I wykorzystał swój dar widzenia, aby pomóc nam dostrzec siebie i innych”.
PANI TIPPETT: Lucas Johnson, Rami Nashashibi, dziękuję.
[ oklaski ]
[ muzyka: „Brilliant Lies” zespołu Ovum ]
PANI TIPPETT: Pastor Lucas Johnson jest koordynatorem Międzynarodowego Stowarzyszenia Pojednania, najstarszej na świecie międzyreligijnej organizacji pokojowej. Jest również członkiem stowarzyszenia On Being.
Rami Nashashibi jest założycielem i dyrektorem wykonawczym Inner-City Muslim Action Network oraz stypendystą MacArthur 2017.
[ muzyka: „Brilliant Lies” zespołu Ovum ]
PERSONEL: W skład On Being wchodzą : Chris Heagle, Lily Percy, Mariah Helgeson, Maia Tarrell, Marie Sambilay, Erinn Farrell, Laurén Dørdal, Tony Liu, Bethany Iverson, Erin Colasacco, Kristin Lin, Profit Idowu, Casper ter Kuile, Angie Thurston, Sue Phillips, Eddie Gonzalez, Lilian Vo, Damon Lee i Jeffrey Bissoy.
PANI TIPPETT: W tym tygodniu szczególne podziękowania należą się wspaniałemu zespołowi 1440 Multiversity, a w szczególności Susan Freddie, Susan Coles, Jannie Smith, Michelle MacNamara, Steve'owi Seabockowi, Avery Laurin, Joshuie Greene'owi i Davidowi Dunningowi, a także naszemu wspaniałemu koledze, Zackowi Rose'owi.
Naszą piękną muzykę przewodnią skomponowała i skomponowała Zoë Keating. A ostatni głos, który usłyszycie, śpiewający napisy końcowe w każdym odcinku, należy do hiphopowej artystki Lizzo.
Serwis On Being powstał w American Public Media. Wśród naszych partnerów finansowych znajdują się:
Fundacja Rodziny George’a wspierająca Projekt Rozmów Cywilnych.
Instytut Fetzera pomaga budować duchowe fundamenty kochającego świata. Znajdź ich na fetzer.org .
Fundacja Kalliopeia pracuje na rzecz stworzenia przyszłości, w której uniwersalne wartości duchowe będą stanowić fundament sposobu, w jaki dbamy o nasz wspólny dom.
Humanity United, działamy na rzecz godności człowieka w kraju i na całym świecie. Dowiedz się więcej na stronie humanityunited.org, będącej częścią Grupy Omidyar.
Fundacja Henry’ego Luce’a wspierająca inicjatywę Public Theology Reimagined.
Fundacja Osprey, katalizator pełnego energii, zdrowia i spełnienia życia.
Oraz Lilly Endowment, prywatna fundacja rodzinna z siedzibą w Indianapolis, która wspiera interesy swoich założycieli w zakresie religii, rozwoju społeczności i edukacji.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION