W ramach naszego mobilnego i dynamicznego procesu Community Anchors w ciągu ostatnich miesięcy braliśmy udział w różnych rozmowach! Wartości pracy miłości, utrzymywanie przestrzeni, pielęgnowanie fal, drabinowanie
Podróże, spektrum zaangażowania… Wszystko to i wiele więcej!
Kilka tygodni temu mieliśmy przyjemność wspólnie wznosić się w mądrości kręgów, w niesamowitej rozmowie z naszym zainspirowanym starszym Johnem Malloyem. To był pierwszy raz, kiedy mieliśmy gościa-prelegenta w rozmowach w zeszłym miesiącu i było to naprawdę zachwycające, głębokie i naturalne! Oto niektóre z głównych spostrzeżeń i refleksji Johna i innych. John zagłębia się w mądrość kręgów, rolę kotwic i facylitatorów, naturę grup ludzkich, różne rodzaje przywództwa… Prawie wszystko, co mówi John, daje mnóstwo refleksji. Jest kimś, kto mówi wiele, nawet gdy milczy; zrozumienie, współczucie, głębokie słuchanie… mamy nadzieję, że ta transkrypcja jest w stanie podzielić się darami tego, co zostało przekazane, i mądrością pomiędzy.
Anne Veh przedstawia Johna: John mówi o swojej roli w kręgach: „Moją rolą jest doglądanie ognia i tak długo, jak będę doglądać ognia, będą kręgi”. Niesie tę wielką odpowiedzialność z pokorą i wdziękiem, a bez opieki nad ogniem nie miałbyś społeczności. John nie podejdzie do ciebie, będzie czekał, aż ty podejdziesz do niego. A kiedy się pojawisz, on jest tam dla ciebie. Jak powiedziałaby Angeles Arrien , kluczowa nauczycielka w życiu Johna: „Jeśli się pojawisz, zwrócisz uwagę, powiesz prawdę i nie będziesz przywiązany do wyniku, możliwe jest wielkie uzdrowienie”. Ogień, który dogląda John, jest ogniem wiecznym. Wszyscy zbieraliśmy się wokół ognisk tak długo, jak pamiętamy, i to właśnie John robi tak umiejętnie, tworzy bezpieczne przestrzenie dla nas wszystkich, abyśmy pamiętali, jak być ludźmi.
W kręgach Johna obecne są wszystkie pokolenia. Uderzyły mnie kręgi w Wildlife , z młodzieżą, gdzie zawsze był starszy w kręgu. Więc zacząłem myśleć, że nie można mieć kręgu bez starszego lub bez dziecka. Nauczyłem się również znaczenia ciszy i zaufania do wielkiej mądrości ciszy. To była dla mnie wielka nauka, aby ufać swojemu wewnętrznemu głosowi, wiedzieć, kiedy jest odpowiedni czas, aby mówić, a kiedy nie. John medytował przed każdym kręgiem, a pytanie, którym dzieli się w kręgu, zawsze pochodzi z wnętrza.
Chcę się również podzielić jednym doświadczeniem, jakie miałam z Johnem. Było to po pokazie Teach Me To Be Wild z grupą młodych kobiet, które przebywają w ośrodku dla nieletnich. Dziewczyny te miały różne traumy w swoim życiu i nie ufały sobie nawzajem, więc po pokazie utworzyliśmy krąg. John zaczął w ciszy, a kiedy poprosił o refleksję, zapadła 10-minutowa cisza i po prostu czekał. To było oszałamiające, po prostu czekać w tej ciszy, a potem jedna młoda kobieta wstała i powiedziała: „Czuję, że pomyślicie, że jestem szalona, ale chcę, żebyście wiedzieli, że kocham was wszystkich”. I to było tak potężne. John zapytał, czy ktoś chce odpowiedzieć tej młodej kobiecie i wszyscy milczeli, i to znowu trwało kilka minut. A potem John powiedział: „Jeśli zgadzasz się z tym, co powiedziała ta kobieta, to wstań”. I wszyscy w kręgu wstali. To było tak potężne, być świadkiem tej wiedzy , wiedzy, co jest właściwym działaniem we właściwym momencie i naprawdę zaufać ciszy.
Dziękuję John, witaj.
John: Anne, czuję, że znasz mnie tak dobrze, podsumowałaś to! (uśmiecha się). Dla mnie pierwszą rzeczą, którą chciałbym powiedzieć, jest to, że krąg jest sposobem na życie. To nie jest strategia, to nie jest technika. Nie można go podrobić, nie można go naśladować. Naprawdę musisz przynieść swoje lekarstwo do kręgu, a każdy z nas ma lekarstwo na każdy inny krąg.
Szukam kręgów wszędzie w życiu, krwinki, łzy, ludzi krążących, gdy słyszą bęben... Zawsze, gdy jestem w kręgu i widzę osobę, przypomina mi to, że muszę szukać całej osoby. Chcę okazywać wielki szacunek każdej osobie i honorować każdą osobę, a najlepszym sposobem, aby to zrobić, jest obejście tej osoby, czasami dosłownie. Istnieje tak wiele poziomów osoby, których zwykle nie widzimy.
Jestem dumny, że po 50 latach mogę powiedzieć, że nasze kręgi nigdy nie są kazirodcze, nie są pomieszane. Każdy zna swoje miejsce i swoją odpowiedzialność, każdy ma swoje miejsce i odpowiedzialność, a te ciągle się zmieniają. Dla mnie ołtarz bardzo pomaga w tworzeniu kręgu. Często proszę ludzi, aby utworzyli ołtarz; uważam, że jest to konieczne, ponieważ ołtarz kieruje i równoważy wszystkie różne energie w pomieszczeniu. Ołtarz jest żywą istotą i ciągle się zmienia, może to być koc, świeca, ciągle się zmienia. Z czasem zauważyłem, że ludzie zaczynają przynosić swoje lekarstwa do ołtarza, czy to roślina, jedzenie, czy święty przedmiot. Ołtarz staje się naprawdę ważny, jest częścią kręgu.
4 sole lecznicze koła
Uświadomiłem sobie, że w niemal każdym kręgu uzdrawiania istnieją cztery sole uzdrawiające: Cisza, Opowiadanie historii, Dźwięk i Ruch.
1. Cisza: niektórzy ludzie są przerażeni ciszą, więc wprowadzam to i upewniam się, że wszyscy wiedzą, że jako lider jestem odpowiedzialny za ciebie, że kiedy zamkniesz oczy, będę twoimi oczami. Kiedy ludzie przyzwyczają się do ciszy, zazwyczaj jej domagają się. Czasami dzieci mówią: „John, powodem, dla którego krąg nie działa, jest to, że nie siedzieliśmy razem w ciszy”.
2. Opowiadanie historii: W jaki sposób moja historia łączy się z Twoją historią i historią każdego innego? Kiedy zaczynamy łączyć nasze historie, nie mamy relacji pionowych, mamy relacje poziome. Bardzo ważne jest, aby każdy wniósł swoją historię, abyśmy mieli wspólną historię. Czasami tworzymy nową historię z kręgiem, do którego każdy dodaje coś od siebie, a na końcu mamy historię grupową i wszyscy kończymy, znając się nawzajem na poziomie podświadomości bardziej niż na poziomie racjonalnym, dzięki czemu możemy wiedzieć, do kogo mówimy. Opowiadanie historii jest bardzo ważne. Zazwyczaj zadziwia mnie to, jak ludzie pomijają swoje historie. Wczoraj pytałem dzieci: „w co dorośli wierzą w ciebie i co o tobie myślą?”. Bardzo niewielu miało dorosłych, którzy w nich wierzyli , a jeśli już, to zwykle była to mama lub ciotka. Jak mogą znać swoją historię, jeśli żaden dorosły nie usiadł z nimi i nie zapytał: „czy mógłbyś opowiedzieć mi swoją historię?”. Coraz więcej historii pozostaje nieznanych i kończymy z wieloma anonimowymi osobami. Opowiadanie historii nie jest więc sztuczką, nie jest uwodzeniem, jest więzią.
3. Ruch jest również solą leczniczą. Pewnego dnia dzieci nie wiedziały, jak ze sobą rozmawiać, chociaż są przyjaciółmi. Więc stworzyliśmy ruch poprzez oddech, zapraszając je, aby dotykały się nawzajem ramionami, a następnie synchronizowały oddechy, więc ruch był w oddechu. Cała energia się zmieniła, gdy ludzie dotykali się nawzajem i słuchali swoich oddechów; najpierw dwie osoby się połączyły, potem cztery osoby, a wkrótce trzydzieści z nas oddychało w synchronizacji. Potem przyszły słowa. Więc nie musi to być widoczny ruch, może to być również coś tak subtelnego jak oddech.
4. A potem jest dźwięk, dźwięk bębna, dźwięk dzwonka, dźwięk pieśni…
„Nie pozwól, aby dyplom stał się twoim aktem zgonu”
Uwielbiam to powiedzenie: „Nie pozwól, aby twój dyplom był twoim aktem zgonu”. Wiele osób uważa, że muszą być wykwalifikowani, aby przewodzić lub być drabiną grupy, brać odpowiedzialność, organizować… ale ja powiedziałbym: zamiast tego użyj wyobraźni, każdy ma wyobraźnię, czasami nie wiemy, jak do niej dotrzeć, ale lider grupy wie, jak do niej dotrzeć. Pracując w Wildlife Associates, ludzie przychodzą i nawiązują kontakt z końmi. Zazwyczaj pytam dzieci: „Myślisz, że konie przejmują się tym, ile wiesz?” I zwykle zapada cisza, a potem: „Nie”. Tak, więc na czym im zależy? A ja mówię: „Przejmują się tym, jak bardzo ci zależy”. Jeśli chodzi o przewodzenie, ludzie przejmują się tym, jak bardzo tobie zależy. Możesz przewodzić grupie narkomanów, grupie osób o niskich dochodach, osobom o wysokim wykształceniu… To nie ma znaczenia; musisz po prostu prezentować się autentycznie. Idea poznania siebie staje się tak ważna. Nie możesz poznać siebie, jeśli siebie nie cenisz. Zwykle, gdy proszę ludzi, aby spisali listę rzeczy, które cenią i nie cenią w sobie, zazwyczaj piszą więcej o negatywnych stronach, więc nie możesz naprawdę stawiać się w takiej sytuacji. Jeśli masz przewodzić grupie, musisz cenić siebie. Wszyscy mieliśmy chwile prawdy, kiedy cenimy siebie, a te chwile prawdy, kiedy ogień cię przenika, jedyną rzeczą, która pozostaje, są te drogocenne kamienie w tobie. To jest twoja wewnętrzna pojemność. Zawsze poleruję swoją wewnętrzną pojemność, nie pozwalam sobie siedzieć na półce i zbierać kurzu, oddaję swoje pojemności.
Mądrość Kręgów.
W grupach próbuję to modelować. Czuję, że ludzie doceniają, gdy jestem po prostu kolejnym członkiem grupy. Obecnie moja siostra jest bardzo chora, a teraz w grupie wsparcia dla rodziców łapię się na tym, że rozmawiam o mojej siostrze.
Uważam również, że grupy najlepiej prowadzić za pomocą pytań, a nie stwierdzeń. Pytania prowadzą do procesu. Ludzie i tak podzielą się tym, co niosą. Pytania nie mają aż tak dużego znaczenia, ważne jest, aby ludzie wyrażali to, co niosą. „Mówimy, że przeciwieństwem depresji jest ekspresja”. Próbujemy podnieść grupę, jak ją podnieść? Dajemy przestrzeń, nie narzucamy mnóstwa zasad... Niezależnie od tego, kto zasiada w grupie, nie obniżasz poprzeczki, ponieważ twoim zadaniem jest podnieść ludzi. A jak to robisz? Wierzysz w nich. Czasami ludzie mówią, że ta osoba nie jest godna zaufania, a ja powiedziałbym, że każdy jest godny zaufania, pytanie brzmi: gdzie oni są godni zaufania? Ktoś może znać się na silnikach samochodowych, zapytaj go lub ją. Każdy ma coś cennego. Im bardziej zróżnicowana jest grupa, tym lepsza będzie zupa, gdy ją zamieszasz. Wiele osób szuka połączenia tylko ze swoimi, ale uważam, że to błąd. Nie musisz się bać, gdy ktoś jest bardzo głośny, ktoś jest bardzo nieśmiały... jak to zrównoważyć? To praca grupy, nie tylko lidera. Kluczem jest bezpieczeństwo, jeśli głośna osoba czuje się bezpiecznie, z czasem stanie się mniej głośna, albo nieśmiała osoba stanie się mniej nieśmiała, więc wtedy sprowadzasz wszystkich do centrum, czujesz to człowieczeństwo, teraz masz to zaufanie, a gdy masz to zaufanie, cuda po prostu zdarzają się codziennie. Nigdy nie byłem w grupie, w której nie widziałbym cudów. Dla mnie cudem jest, gdy ktoś staje się pozytywny i kreatywny, nie jest negatywny ani krytyczny, jest wypełniony zdumieniem. Zasadniczo patrzę na grupy jako na coś cudownego , miejsce do uwolnienia kreatywności, kreatywnego ognia i radzenia sobie z depresją, ze smutkiem... i dlatego uważam większość grup za grupy żałoby; zazwyczaj straciliśmy wiele, kulturowo, rodzinnie... Znajomość procesu żałoby jest zawsze ważna. Jak zrównoważyć straty z możliwościami, które masz tu i teraz?
P: Jak mogę być cierpliwy wobec siebie i swoich słabości?
Język jest tak ważny. Na przykład zamiast używać słowa słabość, zmieniłbym je na wrażliwość. Wrażliwość jest siłą, a nie słabością. Proszę również grupę o pomoc, tak jak inny członek grupy. „Uderzyłem w ścianę, nie wiem, co robić… Czy możesz mi pomóc?”. Myślę, że każdy ma słabości, ale nie jako wady. Może po prostu nie mamy doświadczenia w tym zakresie, ale mamy możliwości, mamy wszystko, czego potrzebujemy, aby to zrobić, po prostu poświęciliśmy nasz czas i energię na rozwijanie innej części siebie… Wierzę, że jest miejsce, w którym każdy może przewodzić.
Jako lider masz odpowiedzialność i musisz zadać sobie pytanie, co reprezentuję? A jeśli nie wiesz, co reprezentujesz, może nie powinieneś stawiać się w takiej sytuacji, ponieważ może to być mylące i możesz skończyć na wprowadzaniu ludzi w błąd zamiast przewodzić im. Musimy jasno określić, co reprezentujemy, a jeśli tak jest, to nie skończymy na odgrywaniu naszego świata cieni i nie wycofamy się ze swoich obowiązków.
P: Jak ważne są wytyczne w kierowaniu grupą?
Jedną z moich wskazówek jest, aby nigdy nie używać siły. Na przykład w kręgu ktoś może powiedzieć „pasuję” i to jest uzasadnione. Ja to tłumaczę w ten sposób, że dana osoba wyznacza sobie granicę, a w grupach powinniśmy uczyć, jak wyznaczać sobie granice, jak szanować swoje czasy. Albo jeśli ktoś coś napisał, powinien móc podjąć decyzję, kiedy się tym podzielić, powinien móc podejmować te decyzje samodzielnie i bez względu na to, jaka będzie jego decyzja, powinien czuć się zaszczycony i szanowany.
Trishna : Jaka jest nasza odpowiedzialność za utrzymywanie przestrzeni, gdy sami jesteśmy w wrażliwym lub trudnym miejscu? Czy powinniśmy wtedy utrzymywać kręgi?
John: Jeśli mogę, to przekazuję dalej. Dwa lata temu fizycznie nie mogłem długo stać w kręgu, więc przekazałem to komuś innemu, wspierałem go, ale wziął na siebie moją odpowiedzialność. Zawsze jesteśmy mentorami, więc jeśli coś się stanie, możemy to zrobić. Na przykład dla mnie priorytetem jest rodzina, a teraz w grupie wsparcia dla rodziców przekazałem swoją odpowiedzialność, żebym mógł być z moją siostrą. Robimy rzeczy swobodnie, a nie z obowiązku, więc myślę, że powinieneś czuć się swobodnie, przekazując odpowiedzialność. Czasami możesz potrzebować wyjaśnienia, a czasami nie. Czasami wiemy, że dana osoba jest gotowa, więc może nie potrzebować wyjaśnień.
Czasami pomaga nam, jeśli przejdziemy przez to razem z innymi ludźmi, nawet jeśli nie jesteśmy najlepsi, pojawiamy się. Tradycyjny sposób to pojawianie się. Jeden z moich głównych nauczycieli kultury, prosiłem, żeby przyszedł kwartalnie i porozmawiał z naszą społecznością szkolną, a on przyszedł i nie mógł mówić, bo był chory. Więc po prostu przyszedł, położyliśmy na nim koc i jako grupa rozmawialiśmy o tym, o czym go prosiłem, żeby mówił, a on po prostu to zobaczył. Czasami starszy nie może już przewodzić w ten sam sposób, ale nadal przewodzi, po prostu będąc obecnym. Obecność jest potężna.
Swara : Wokół mnie kręgi nie są zbyt naturalne. Nauczyciele instruują, a reszta słucha. Kręgi jako sposób życia nie są zbyt wrodzone w naszym kontekście, bardzo naturalne. Czy istnieje sposób, w jaki możesz dostosować się do natury kręgów w społeczności? I jak je zakotwiczyć, jak je ożywić?
John: Uważam, że w każdej klasie odbywa się bardzo mało nauki. Proszono mnie, abym poszedł do różnych szkół i zawsze widziałem tradycyjne klasy. A dyrektorzy i nauczyciele pytali mnie: „Jak możemy zmienić kulturę szkoły? Nie mamy dużo pieniędzy”. A ja odpowiadałem, po prostu ustaw swoją klasę w kółku, to zmniejszy złe zachowanie, ludzie nie będą patrzeć sobie w plecy, więc nie będą myśleć o tym, żeby kogoś skrzywdzić lub to zrobić. Ale w większości przypadków nauczyciele odmawialiby nauczania w kółku, chcą być z przodu, przewodzić z przodu, jest duży opór przed kręgiem... I tutaj naprawdę ważne jest, aby wiedzieć, jak utrzymać swoją pozycję. Jest szkoła w pobliżu i niedawno zaprosili mnie, abym podzielił się z dziećmi. Zabrali mnie do biblioteki, nie było tam żadnego dorosłego, nie znałem nikogo, a dzieci, mężczyźni, 17, 18-latkowie, zostali tam wysłani, a nagle znalazłem się z 60 dziećmi i po prostu siedziałem cicho. Poprowadzę grupę, wiem o tym, ale siedzę cicho, dopóki ktoś nie powie: „ej, to kolejne zajęcia z radzenia sobie z gniewem czy co?” A potem mówię: „Nie chcę was dzisiaj nie szanować, chcę, żebyście byli dzicy, intuicyjni wobec mnie. Przyniosłam te rzeczy ze sobą, czy moglibyście zrobić z nich ołtarz dla mnie?” Potem zapytałam ich: „opowiedzcie mi historię o swoim bólu”, a oni zaczęli opowiadać o swoim bólu… Trzy godziny i wiele łez później, dużo dbania o siebie nawzajem, na patio jest zespół, jest grill, ale zostało jeszcze kilku facetów do wyjścia… Mówię: „wygląda na to, że czas iść”. A oni mówią: „Jeszcze nie czas iść, jeszcze nie skończyliśmy”. A ci goście nie tylko zadbali o to, by pozostała dwójka miała czas na podzielenie się swoimi historiami bólu, ale także postawili ołtarz... Ja po prostu trzymałam się swojej pozycji i szukałam ich prawdziwej natury, a ich naturą jest chęć pomagania sobie nawzajem.
Gdy znajdujesz się w kontekście, w którym występuje różnorodność planów, co może dotyczyć twojego przypadku, możesz mieć kogoś z planem biznesowym, ktoś może chcieć czuć się spełniony, ktoś inny może chcieć zostać marzycielem lub nauczycielem… Musimy dostrzec te różne plany, wydobyć je na powierzchnię i znaleźć to, co mamy wspólnego i czym chcemy się podzielić…
Uważam, że ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, kim jesteś. Jeśli jesteś światłem w ciemnym pokoju, ludzie będą się wokół ciebie gromadzić, jeśli jesteś bębnem, ludzie będą przychodzić do bębna. Więc musisz być bębnem, musisz być światłem, musisz być kryształowym dzwonem...
Joserra : W przypadku niektórych kręgów lub procesów mogą one trwać tylko kilka miesięcy, niektórzy ludzie mogą przyjść do kilku kręgów, a ich wewnętrzne podróże się otwierają. Jak więc dbasz o te procesy, które się otwierają? Jaka jest równowaga między nadawaniem a głębokim obsadzeniem ? Czasami tworzymy wiele wydarzeń, kręgów, tak wiele procesów jest otwartych, ale nie możemy dotrzeć wszędzie jako kotwice, więc jak to zrównoważyć?
John: W Foundry School uczniowie zostawali na dziewięć miesięcy lub rok. Nie próbowaliśmy dać im dyplomu ukończenia szkoły średniej, próbowaliśmy sprawić, by znów pokochali naukę i wzięli odpowiedzialność za swoje życie, uważnie przyglądali się swojemu bólowi, aby mogli iść dalej i wykorzystać go jako lekarstwo oraz pomóc kolejnej osobie. Pod koniec roku ich zadaniem jest odwrócenie się i oddanie swojego stanowiska innej osobie, która cierpi i teraz potrzebuje ich stanowiska. Tak wiele osób przychodziło do mnie i mówiło: John, najbardziej lubię część programu, czyli krąg, więc robiliśmy dwa kręgi dziennie. Ludzie mówili: „Jesteś wymagający w kręgach, ale mimo to chcę wracać każdego dnia i zobaczyć, co będzie dalej!”. Kupili życie kręgu. Twoim obowiązkiem jest ciągłe rozwijanie życia kręgu. Twoje grono znajomych nie musi trwać wiecznie, nie musi to być na przykład 6-miesięczny staż. Jeśli pozwolisz tej osobie być sobą, ożyje w twoim gronie, ponieważ sama przyzna się do tego, kim jest, nie będzie już nosić maski, nie będzie nikomu dogadzać, a to samo w sobie jest piękne...
Czasami mówię nauczycielom i rodzicom: „Skup się bardziej na tym, jakie jest dziecko, niż na tym, co robi”. I jeszcze jedno: „Nie naprawiasz problemu, rozwijasz dziecko”. W grupie zawsze o tym pamiętam. Nie jesteśmy w grupie, aby naprawiać ludzi, obserwujemy, jak ludzie się rozwijają. Czasami najlepszym sposobem, aby „naprawić” siebie nawzajem, jest po prostu usiąść w kręgu. Zachodzi chemia, problemy, z którymi weszliśmy, rozpuściły się lub krawędź problemu została usunięta, a to po prostu dzieje się, gdy siedzimy razem.
Więcej o Johnie...
John rozpoczął pracę w wydziale kuratorskim hrabstwa jako starszy doradca grupowy w wieku zaledwie 21 lat. To właśnie tam po raz pierwszy zastosował terapię grupową, aby pomóc więźniom pogodzić się z rodzinami ofiar i ich własnymi rodzinami. Starał się również zagwarantować prawa więźniów – przede wszystkim do bezpieczeństwa, samorealizacji, ćwiczeń fizycznych i relacji osobistych. Siedem lat później John został poproszony o pomoc w założeniu The Foundry, początkowo szkoły „miejsca odpoczynku” dla dzieci, które były w więzieniu. Zwykle uczęszcza do niej około 50 uczniów, od 8 do 12 klasy , a kolejne 50-70 znajduje się na liście oczekujących. John był sercem tej szkoły przez 25 lat.
Na początku swojej kariery w Foundry, John uzyskał licencjat z socjologii i psychologii oraz tytuł magistra i dyplom PPS w zakresie doradztwa edukacyjnego, wszystkie na San Jose State University. Mówi jednak, że jego główne wykształcenie pochodziło ze studiów u znanego antropologa i szamana Angelesa Arriena , od nauczycieli Indian Lakota, od więźnia, który zainspirował go do zostania wegetarianinem, oraz od dzieci z Foundry i ich rodziców. John wiele zaczerpnął również ze swoich wizyt u rdzennych mieszkańców Afryki, Meksyku, Ameryki Południowej i Rosji oraz ze swoich podróży ze świętymi ludźmi. „Wszyscy święci ludzie, z którymi podróżowałem, mówią, że nasza natura jest dobra” — mówi. „Więc jeśli ktoś robi coś złego, jego zachowanie ma jakiś cel”. John obecnie pracuje jako specjalista ds. interwencji w Santa Clara Unified School District, gdzie pomaga zmienić klimat pięciu szkół, pracując z uczniami z problemami poprzez pracę grupową, a także z nauczycielami i dyrektorami. Od 34 lat kieruje również Międzypokoleniową Grupą Wsparcia (skupiającą się na żałobie i traumie) w San Jose.
Więcej szczegółów z jego niesamowitej podróży znajdziesz w DailyGood .
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
3 PAST RESPONSES
What a wonderful way to help one another release, re-connect, and renew. Thanks so much for sharing. I'm forwarding to a niece in prison. I keep telling her she'd be a good counselor and something like this would use her abilities.
The point of circles and similar gatherings is Relationship. In our highly distracted technological and secular age true authentic, intimate relationship has been lost. In small gatherings, in one-to-one “anam cara”, and more we may recapture the heart and soul of true being, when we do, there is healing.