Back to Stories

Mary Oliver: Poetka Podziwu

Na wiele lat przed tym, zanim uważność podbiła świat, zapraszając nas do delektowania się chwilą, Mary Oliver od dawna mówiła takie rzeczy jak: „Uwaga jest naszą niekończącą się i właściwą pracą”, „Uwaga jest początkiem oddania” i „To jest pierwsza, najdziksza i najmądrzejsza rzecz, jaką wiem: że dusza istnieje i jest zbudowana całkowicie z uważności”.

Nie powiedziała tego w sposób kaznodziejski, patrząc z ambony na swoje stado. Powiedziała to na poziomie gruntu, z ukochanego lasu w Provincetown w stanie Massachusetts, czekając jeszcze godzinę, nieruchomo między liśćmi i mchami, na powrót jelenia, który kiedyś, po podobnym czasie i cierpliwości, podszedł do niej powoli i musnął jej dłoń. Było ich dwóch, w rzeczywistości, i gdy opowiadała, jeden powiedział do drugiego:

Dobra,
ten jest ok,
zobaczmy kim ona jest
i dlaczego ona siedzi

na ziemi w ten sposób,
tak cicho, jakby
we śnie lub we śnie,
ale w każdym razie nieszkodliwe.

Mówiła to również, gdy witała słońce każdego poranka, ciesząc się jego wierną obecnością. Na przykład tak:

Cześć, słońce świeci mi w twarz.
Cześć, ty, który zrobiłeś poranek
i rozprzestrzenił ją po polach
i w twarze tulipanów
i kiwające się poranne chwały,
i do okien, nawet,
nędzny i zrzędliwy.

Dla tych z nas, którzy czytają ją jak codzienną liturgię, jej imię jest synonimem innych takich istotnych słów: tajemnica, dzikość, podziw, terror, oddanie, wdzięczność, łaska. Wszystkie one ożywają w jej prostych wierszach, które zdają się wyrastać ze skrzyżowania natury i duchowości, pełne dobrych pytań.

Od czasów Whitmana i Thoreau nikt nie sprawił, że trawa i niebo przemówiły tak elokwentnie, jako ambasadorzy ucieleśnionego sacrum. Niewielu potrafiło nas tak zabawnie sprowokować, pytaniami takimi jak: „A czy ty też w końcu zrozumiałeś, do czego służy piękno? / I czy zmieniłeś swoje życie?” i „Czy oddychasz choć trochę i nazywasz to życiem?”, lub tym ostatecznym zaproszeniem: „Oto jesteś, żywy. Czy chciałbyś skomentować?”

Mary Oliver była w swojej klasie. Wyróżniona Nagrodą Pulitzera i National Book Award, była podejrzliwie traktowana przez krytyków literackich ze względu na swój status poetki-gwiazdy rocka. Jej książki były przyjmowane z zapałem sagi Harry'ego Pottera, jej bardziej popularne cytaty, takie jak „Powiedz mi, co zamierzasz zrobić ze swoim jednym dzikim i cennym życiem?” były bez końca tweetowane i instagramowane, jej odczyty przyciągały pełne sale, a co najdziwniejsze, jak na pustelniczkę, która robiła wszystko, aby unikać wywiadów, ludzie ją uwielbiali.

Niektóre z jej wierszy, jak często cytowany „ Dzikie gęsi ”, uratowały życie swoim wezwaniem do dzielenia się naszym bólem, do pozwolenia „miękkiemu zwierzęciu twojego ciała kochać to, co kocha”, do ponownego odkrycia naszego miejsca „w rodzinie rzeczy”. Inne, jak mniej znany „Modlitwa”, otworzyły drzwi kultu nawet dla zagorzałych ateistów:

Nie musi tak być
niebieska tęczówka, to może być
chwasty na pustej działce lub kilka
małe kamienie; po prostu
zwróć uwagę, a potem łataj
kilka słów razem i nie próbuj
aby je bardziej rozwinąć, to nie jest
konkurs, ale drzwi
w podziękowania i ciszę, w której
może przemówić inny głos.

Niektórzy widzieli w Mary sielankową poetkę, ślepą na mrok świata. Ci ludzie nigdy nie czytali jej z uwagą. Nie było ani krztyny naiwności w jej opisach świata przyrody , które obejmowały sceny takie jak agonia ryby, którą sama złowiła. Po oddzieleniu mięsa od kości i zjedzeniu go, podsumowuje:

Teraz morze
jest we mnie: jestem rybą, rybą
błyszczy we mnie; jesteśmy
podniesione, splątane, pewne upadku
z powrotem do morza. Z bólu,
i ból, i więcej bólu
karmimy tę gorączkową działkę, jesteśmy odżywieni
przez tajemnicę.

Inni wyobrażali ją sobie jako bogatą artystkę, ponieważ mogła pozwolić sobie na luksus wędrowania po dziczy od zmierzchu do świtu. Odpowiedź, według jej własnych słów, brzmiała, że ​​często wędrowała po plaży i lesie w poszukiwaniu chwastów, grzybów, ryb lub małży, ponieważ przez lata ona i jej partnerka, fotografka Molly Malone Cook, były zbyt biedne, aby kupić jedzenie.

„Zbudowałem sobie świat ze słów…”

Nic w życiu Mary nie było łatwe ani lekkie. Miała okrutne dzieciństwo: przemocowy ojciec, zaniedbująca matka. Jej reakcją było szukanie schronienia w lasach jej rodzinnego Ohio w towarzystwie Wordswortha, Keatsa, Shelley, Emersona i jej alma mater Whitman — tylko ona i czubki drzew, ona i obrazy stron, które wylały się na ziemię. „Zbudowałam sobie świat ze słów” — powiedziała.

W wieku 17 lat odwiedziła dom poetki (również laureatki Pulitzera) Edny St. Vincent Millay w Austerlitz w stanie Nowy Jork. Tam zaprzyjaźniła się z Normą, siostrą poetki, i ostatecznie została tam na siedem lat, porządkując papiery artystki. To podczas późniejszej wizyty w Austerlitz w 1950 roku poznała Molly. Zakochały się od pierwszego wejrzenia, jak sama opowiada, chociaż fotografka (kilka lat starsza) udawała obojętność za swoimi ciemnymi okularami. Spędziły razem następne cztery dekady w domku w Cape Cod. Cook był agentem literackim Mary i odbiorcą wszystkich jej dedykacji aż do dnia jej śmierci.

Do lasu

Provincetown leży w północno-wschodniej części USA na końcu znaku zapytania, jakim jest Cape Cod. To miasto, w którym mieszkają artyści, bohema i tętniąca życiem społeczność gejowska, liczące nieco ponad 3000 mieszkańców, jest magnesem dla turystów ze względu na plaże, galerie sztuki i malowniczą architekturę. Ale to nie Provincetown urzekło wyobraźnię Mary. Jej zakątek świata stanowił sąsiadujący rezerwat przyrody o nazwie Province Lands: 1400 hektarów jezior, stawów i bogatej przyrody. To właśnie tam poetka spacerowała każdego ranka, trzymając w kieszeni ręcznie zszyty notatnik, zatrzymując się za każdym razem, gdy jakieś słowo lub fraza wpadały jej do głowy. Tak opowiada o tym w „How I Go to the Woods”:

Zwykle chodzę do lasu sam, bez ani jednego
przyjacielem, bo oni wszyscy są uśmiechnięci i gadatliwi, dlatego
nieodpowiedni.

Naprawdę nie chcę być świadkiem rozmowy z ptakami
lub przytulanie starego czarnego dębu. Mam swój sposób
modląc się, tak jak Ty niewątpliwie modlisz się do Boga.

Poza tym, kiedy jestem sam, mogę stać się niewidzialny. Mogę siedzieć
na szczycie wydmy, nieruchomej jak wyrastające chwasty,
aż lisy przebiegną niewzruszone. Słyszę prawie
niesłyszalny dźwięk śpiewających róż.

Jeśli kiedykolwiek byłeś ze mną w lesie, muszę cię kochać
bardzo ci dziękuję.

Tytuły jej ponad 20 książek jasno mówią o jej miłościach i lojalności: Łabędź, Wiatr zachodni, Sosna wejmutka, Tysiąc poranków, Błękitne pastwiska, Czerwony ptak, Liść i chmura, Pod prąd, Dwanaście księżyców, Sowy i inne fantazje.
Choć jej miłość do świata nigdy nie ustała, Oliver zajęła się innymi tematami po śmierci Molly w 2005 r. Pragnienie, jedno z podstawowych dzieł Oliver, jest hołdem, żalem i akceptacją nieobecności ukochanej osoby, ale jest to również powrót do wiary, której nie była w stanie pielęgnować w Kościele swojego dzieciństwa. „Miłość do ziemi i miłość do ciebie prowadzą tak długą rozmowę w moim sercu” – zwierza się.

W późniejszych latach jej życia śmierć zaczęła przenikać jej myśli i twórczość. W 2012 roku napisała „Czwarty znak zodiaku” w odniesieniu do choroby, która odwiedziła ją po raz pierwszy w tym roku:

Pytanie brzmi,
jak to będzie
po ostatnim dniu? Czy będę pływać?
w niebo / czy będę się strzępić
w ziemi lub rzece—
nie pamiętasz niczego?
Jak bardzo bym był zdesperowany
jeśli nie mogłem zapamiętać
wschodzące słońce, gdybym nie mógł
pamiętam drzewa, rzeki; gdybym nie mógł
nawet pamiętaj, ukochany,
Twoje ukochane imię.

„When Death Comes” przynosi deklarację:

Chcę przejść przez drzwi pełen ciekawości, zastanawiając się:
Jak będzie wyglądał ten domek ciemności?

I ta szczera przysięga:

Kiedy to się skończy, chcę powiedzieć, że całe moje życie
Byłam panną młodą poślubioną zdumieniu.
Byłem panem młodym, biorącym świat w ramiona.

Na koniec w książce „In Blackwater Woods” przedstawia mapę drogową dla tych z nas, którzy pozostali po tej stronie rozpaczy:

Żyć na tym świecie

musisz być w stanie
zrobić trzy rzeczy:
kochać to co śmiertelne;
trzymać to

wbrew twoim kościom wiedząc
Twoje życie od tego zależy;
i kiedy przyjdzie czas, żeby to puścić,
pozwolić temu odejść.

Nadszedł czas. Ci z nas, którzy kochali ją z oddaniem, tak jak kochasz dalekiego krewnego, którego dziedzictwo płynie zadziwiająco w twoich żyłach, muszą teraz stawić czoła temu wstrząsającemu zadaniu odpuszczenia. Jak możemy to zrobić z otwartym sercem?

Jako dobrzy uczniowie powiemy dziękuję, powiemy do widzenia, powiemy bezpiecznej podróży, kochany. A jutro, gdy nadejdzie świt, powitamy słońce i zaśpiewamy mu pochwały. Co innego jest do zrobienia, jak nie to — nasza radosna, niekończąca się i właściwa praca?

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
Darren Burgess May 20, 2019

Mary Oliveris very inspirational in her poetry and deserves the Pulitzer Prize and a National Book Award

https://makingmotivation.co...

User avatar
Walter Doege Apr 8, 2019

Great article about the work of Mary Oliver, so lovely American poet, from the company of Whitman and other poets, writing about nature and spirituality, wonder and awe.

User avatar
Kristin Pedemonti Mar 24, 2019

Mary Oliver, my favorite female poet. Her simple straight forward eloquence lifted me many nights. Thank you for sharing more of her brilliance. She is shining on us from on high.

User avatar
Patrick Wolfe Mar 24, 2019

A lovely, perfect tribute. Thank you, Fabiana Fondevila.