Z „Pór roku duszy: Poetyckie przewodnictwo i duchowość”
Wisdom of Hermann Hesse, tłumaczenie i komentarz Ludwiga Maxa Fischera, opublikowane przez North Atlantic Books, angielskie tłumaczenie i komentarz chronione prawem autorskim © 2011 Ludwiga Maxa Fischera. Wszystkie wiersze Hermanna Hessego z Sämtliche Werke, Band 10: Die Gedichte, copyright © 2002 Suhrkamp Verlag GmbH, wszelkie prawa zastrzeżone i kontrolowane przez Suhrkamp Verlag Berlin. Przedruk za zgodą North Atlantic Books.
Natura: Źródło siły i pocieszenia (komentarz dr Ludwiga Maxa Fischera)
Natura była pierwszym i najważniejszym nauczycielem Hessego: ogród, las, zwierzęta. Docenianie, oddanie, nieustająca obserwacja i kontemplacja życia naturalnego inspirowały Hessego do pisania na każdej stronie. Młody chłopiec uciekł już z wąskich uliczek Calw, aby eksplorować mniej ustrukturyzowany, mniej uregulowany, znacznie swobodniejszy plac zabaw dla swojej nieograniczonej ciekawości i wyobraźni. Nawet w latach nauki i pracy w księgarniach w Tybindze i Bazylei Hesse wykorzystywał każdą okazję, aby uciec od miejskiego życia i odbywał długie piesze wycieczki po górach Niemiec i Szwajcarii. W latach 1904–1912 mieszkał na wsi w Gaienhofen nad Jeziorem Bodeńskim, gdzie zbudował własny dom. Czytanie dobrych książek i spacery po lesie przeplatały się i wypełniały codzienny harmonogram Hessego przez wszystkie jego lata. Jako zapalony ogrodnik z dużą wiedzą na temat sztuki i nauki pielęgnacji roślin, pielęgnował swoją kreatywność poprzez bezpośrednie doświadczenie, poprzez kultywowanie kontemplacyjnej interakcji z naturą. Żniwo tego poświęcenia było bogate, pełne wnikliwych analogii i mnóstwa przenikliwych metafor.
Z rosnącą świadomością zrozumiał znaczenie wielkiego przysłowia Hermesa Trismegistosa – Jak na górze, tak na dole; jak na zewnątrz, tak wewnątrz – i dostrzegł wieczne rytmy leżące u podstaw zmian sezonowych. Postępy w naturze są takie same w życiu każdej rośliny i zwierzęcia, jak i u człowieka. To, co naturalne i duchowe, buduje dynamiczną biegunowość zmian na wspólnej podstawie jedności. Upadek Zachodu nie był oczywisty tylko dla Oswalda Spenglera. Hesse wyraźnie widział problemy i siły destrukcyjne w społeczeństwie, które doprowadziły do katastrof na początku XX wieku.
W młodości Hessego odnajdywanie siły i pocieszenia w naturze stało się popularnym ruchem. Społeczności naturystyczne, takie jak ta w Monte Verità niedaleko Ascony w Szwajcarii, służyły jako wyspy zdrowego rozsądku i przeciwwaga dla gorączkowego i pełnego stresu życia w mieście w epoce szybkiej industrializacji, kiedy niezdrowe warunki pracy i życia powodowały wiele cierpienia, zwłaszcza wśród pracowników fabryk.
Młody Hesse poznał Gusto Gräsera, założyciela społeczności naturystycznej w Monte Verità, i spędził miesiące z ludźmi takimi jak Arnold Ehret, który propagował wegetarianizm, surową żywność, uprawę własnej żywności, post i inne sposoby „powrotu do natury”, które stały się ponownie popularne na przełomie XXI wieku, ponieważ oznaki naszej dewastacji natury stają się nieuchronnie, przerażająco jasne. W 1914 roku Hesse napisał do przyjaciela: „Przekaż moje pozdrowienia ludziom z Monte Verità… Zawsze nosiłem w sercu poszukiwanie tych ludzi”. Hesse pozostał blisko poszukiwaczy natury, ale kontynuował również swoją własną, wyjątkową ścieżkę, tak jak robił to przez całe swoje życie. Dla niego naiwna i sentymentalna podróż powrotna do odzyskanego Ogrodu Eden nie jest ani możliwa, ani pożądana. Natura zapewnia pożywienie, należy ją czcić, natura jest święta, ale nie jest rodzajem fantazji o tropikalnym raju, gdzie do ust wpada nam róg obfitości owoców: „Nic nie daje lepszego samopoczucia w trudnych czasach niż połączenie się z naturą, ale nie jako bierny hedonizm, ale jako źródło twórczej pracy”.
Dla człowieka tak bliskiego naturze, jak Hesse był oddany beznamiętnym rygorom naturalnych zmian, szare niebo stało się okazją do zrozumienia własnego życia:
Leżę i patrzę na wieczorne niebo, które od godzin jest coraz bardziej pokryte małymi, cichymi, nieregularnymi chmurami. Muszą być wiatry, ponad którymi nie czujemy się tutaj na dole. Wiatry kręcą sznurkami chmur jak przędzą. Tak jak parowanie i kondensacja, gdy deszcz wody nad ziemią podąża za pewnym rytmem, tak jak pory roku, przypływ i odpływ podążają za stałymi prawami i niosą ze sobą pewne konsekwencje, tak wszystko dzieje się w nas według pewnych praw i rytmów… Nie sposób byłoby mi stwierdzić, czy to zachmurzone niebo, cicho poruszające się samo w tych rozlicznych formach, tworzy lustro w mojej duszy, czy też jest odwrotnie. Widzę to niebo jako obraz moich wewnętrznych ruchów.
Miłość Hessego do natury spotykała się z ostrą krytyką, nawet ze strony jego przyjaciół, w czasach, gdy prędkość pociągów, samochodów, a później samolotów powodowała fascynację, a nawet obsesję na punkcie maszyn, a szybko rozwijające się technologie obiecywały namacalną utopię i ostateczne wyzwolenie od niechcianych ograniczeń, jakie nakłada na nas natura:
Moi przyjaciele i wrogowie wiedzą o mnie i strofują mnie za to, że nie podzielam ich dumy i radości oraz wiary w technologię, która jest tak dominująca w naszych czasach. Nie wierzę w ideę postępu, nie wierzę w chwałę i wielkość naszego dzisiejszego świata ani w żadną z wiodących ideologii, ale mam nieskończony szacunek dla tego, co nazywamy naturą.
Wyobcowanie od natury było jedną z głównych cech XX wieku i kosztowało nas wysoką cenę, którą możemy lub nie być w stanie odwrócić dzięki rosnącej świadomości ekologicznej, która pojawiła się pod koniec tego stulecia. Hesse dostrzegł niebezpieczeństwa w tym oddzieleniu i nie tylko ostrzegał nas w swoich pismach, ale także aktywnie praktykował styl życia oparty na szacunku i intensywnej interakcji z naturą, praktycznej uprawie, a także symbolicznej kontemplacji świata przyrody. Dla Hessego harmonia rządząca naturą nie jest słodkim, sielankowym łożem kwitnących róż oferujących wieczną błogość, nie jest domem pełnego komfortu, w którym możemy się poruszać, kierowani nieomylnym instynktem, tak jak rośliny i zwierzęta doświadczają natury. Ale jak cierpliwie pokazuje nam Hesse, możemy z pewnością zmniejszyć nasze wyobcowanie od natury i przejść od fantazji o kontroli i dominacji, od izolacji i ochrony przed naturalnymi procesami w nas, w kierunku doceniania, w kierunku bardziej intymnej relacji, w kierunku pojednania i w kierunku postawy wdzięcznego podziwu.
Poetycka droga Hessego czyni słowa magicznymi. Mówi o naturze językiem pełnym symboli, metafor, skojarzeń, rytmów i rymów, które mogą nas odwieść od postawy i ideologii „efektywnego” użytkowania i pozornie uzasadnionego nadużywania natury w stronę mniej agresywnego, mniej gwałtownego, bardziej troskliwego i bardziej partycypacyjnego sposobu bycia z naturą i bycia w niej. Im bardziej cenimy naturę, tym więcej może nam ona dać. Wiersze o naturze Hessego są zaproszeniem do ponownego wejścia do ogrodu natury z delikatniejszym dotykiem, delikatniejszym odciskiem stopy, głębszym zainteresowaniem oglądaniem, jak ogród rośnie. Cierpliwe pielęgnowanie tego zewnętrznego wzrostu z czasem przyniesie znacznie większy wewnętrzny wzrost i bogatsze zbiory, niż mogliśmy sobie wyobrazić, i ukształtuje dla nas lampę, która poprowadzi nas przez mrok naszej ery, kiedy wszystkie karmiczne rachunki naszej ciągłej ignoranckiej eksploracji świata zewnętrznego powracają w tsunami, grożąc, że nas zdewastują i zniszczą.
Jak fala
Jak fala uwieńczona pianą
wyrzucając w górę swój pieniący się blask
zanim ponownie zatonął.
Jak chmura unosząca się na wietrze
poruszając dusze tak wielu poszukiwaczy
znikając wkrótce niczym srebrny promyk na niebie.
I jak pieśń wznosząca się z krawędzi gorącej ulicy,
z tajemniczymi dźwiękami i magicznymi rymami
chwytając serce i ugniatając je nad ziemią.
Więc moje życie powoli dryfuje przez czas
i wkrótce zaniknie i nadal będzie docierać do przestrzeni bez miejsca
gdzie fale pożądania łączą się z ponadczasowym oceanem.
Deszczowa noc
Stały strumień prawie bezgłośnego deszczu
krople na każdym dachu i parapecie
i rozciąga się jak welon
głęboko nad ciemnością ziemi.
Kropluje i wiruje na wietrze
nie poruszając się, a jednak żywy.
Pola zbliżają się do chmur.
Nawet niebo kłania się twardej ziemi.
Rytmiczna, subtelna piosenka wypełnia przestrzeń,
puchnie, kołysze się i nasyca noc smutkiem
jakby samotne skrzypce zagłębiały się głęboko
w mroczne, sekretne tęsknoty
przekształcając ognistą mękę w ton
dotykając tu i ówdzie bezdomnego serca,
który nie znalazł słów
za jego głębokie tęsknoty.
Czego nie potrafią wyrazić ani słowa, ani muzyka
wiatr i deszcz śpiewają z cichą siłą.
Wypełniają deszczową noc delikatną kołysanką
i stały rytm tej piosenki
podtrzymywać, kołysać i uspokajać
wszystkie niesłyszane zmagania, cały nieuleczony ból.
Pełen kwiatów
Brzoskwinia jest cała obsypana kwiatami.
Niektóre z nich dojrzeją jako owoce.
Kwiaty brzoskwini błyszczą jasno w różowych kolorach
przez błękitne niebo i przepływające chmury.
Pomysły też rozkwitają jak pąki kwiatów,
co najmniej sto każdego dnia—
Pozwólmy im się rozwijać i wędrować, jak chcą!
Nie proś o nagrody!
W życiu musi być czas na zabawę i niewinność
i miejsce na nieograniczone kwiaty.
W przeciwnym razie świat byłby zbyt mały
a życie nasze nie jest rozkoszą.
Jesień przejmuje kontrolę nad moim życiem
Jesienne deszcze zalały szary las.
Poranny, rześki wiatr wieje przez dolinę.
Kasztany trzaskają głośno i spadają z drzew.
Pękają, wilgotne, brązowe, jakby pełne radości.
Jesień przejmuje kontrolę nad moim życiem.
Wichury szarpały i rozrywały moje liście.
Moje gałęzie się trzęsą — czy przyniosłam owoc?
Moje kwiaty miłości wydały owoc cierpienia.
Moje kwiaty wiary zrodziły owoc nienawiści.
Wiatr kołysze moimi kruchymi gałęziami, ale ja się śmieję.
Nadal stoję silny w obliczu burzy.
Na czym mi zależy, na wydawaniu owoców, na osiąganiu celów?
Rozkwitłam, a kwiaty stały się moim przeznaczeniem.
Teraz więdnę i nic innego, tylko więdnięcie jest moim celem.
Serca nie biją dla odległych celów.
Bóg żyje we mnie, Bóg umiera we mnie,
Bóg cierpi w mojej duszy: to wystarczający cel.
Dobrze czy źle, kwiat czy owoc,
nic poza nazwami, wszystko to samo.
Poranny, rześki wiatr wieje przez dolinę.
Kasztany trzaskają głośno i spadają z drzew.
Otwierają się z hukiem, ja także się otwieram, rozświetlony radością.
Dąb przycięty
O dębie, jakże cię przycinali.
Teraz stoisz dziwnie i masz dziwny kształt!
Zostałeś zhakowany sto razy
aż nie pozostało ci nic oprócz złośliwości i woli!
Jestem jak ty, tyle obelg i upokorzeń
nie mogło zerwać mojej więzi z życiem.
I każdego dnia podnoszę głowę
poza niezliczonymi obelgami wobec nowego światła.
To, co we mnie kiedyś było delikatne, słodkie i czułe
ten świat wyśmiał na śmierć.
Ale mojego prawdziwego „ja” nie da się zamordować.
Jestem spokojny i pogodzony.
Z cierpliwością hoduję nowe liście
z gałęzi ściętych sto razy.
Pomimo całego bólu i smutku
Nadal jestem zakochany w tym szalonym, szalonym świecie.
Deszcz w nocy
Dźwięk deszczu wkradł się do mojego snu
i dotykał mnie, aż się obudziłem.
Teraz słyszę deszcz i go czuję.
Tysiąc jego głosów wypełnia noc,
każda kropla to wilgotna i chłodna wiadomość.
Szepcze, śmieje się i jęczy.
Zaczarowany zaczynam słuchać
do jej symfonii płynących tonów.
Po suchych, twardych nutach
nieustająco słonecznych dni
smutny, łagodny smutek deszczu
woła mnie jak szlochająca dusza.
Noszę dziecko w sercu
głęboko pod mnóstwem dumy i twardymi szalami zarozumiałości.
Ale pewnego dnia dziecko zniszczy tę zbroję
i wybuchnęła potokiem łez.
Długo utrzymywane mury podziału runą
a to, co zostało uciszone, odzyska swój głos.
Nowa radość, nowy smutek będą swobodnie tryskać
i tak moja dusza się rozszerza.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Perhaps you, like I, read Hesse as a child of the 60’s. However, I was not aware of his personal life and spirituality, including a love and respect for nature. His poems are a true delight and inform the heart. }:- ❤️