Back to Stories

Dzika wyobraźnia

16 maja 2019

John Atkinson Grimshaw, Noc letnia, czyli Iris, 1876

John Atkinson Grimshaw, Noc letnia, czyli Iris, 1876

„Wyjdź na ląd” – i ożyw świat

Pochodząc od rdzennych myśliwych-zbieraczy z europejskiej Arktyki, jestem wyrwanym z korzeniami – lub wyrwanym z korzeniami, lub częściowo zakorzenionym – człowiekiem, obecnie ponownie zamieszkałym na amerykańskim Południowym Zachodzie. Część historii mojej rodziny została celowo przeniesiona. Podobnie jak skolonizowani tubylcy Ameryki Północnej i innych kontynentów, moi przodkowie Sami odczuwali głęboki wstyd z powodu swoich „nieokrzesanych” zachowań. Dziesiątki lat temu, kiedy zacząłem się zastanawiać, czy w historii mojej rodziny jest coś niewypowiedzianego, zapytałem moją matkę, czy nasze fińskie pochodzenie może być w rzeczywistości Sami. Ona stanowczo zaprzeczyła, że ​​możemy być spokrewnieni z „tymi ludźmi”. Jej brat wykręcił się i powiedział mi, że to możliwe, ponieważ uważano, że rodzina „przybyła z północy”. Żadne z nich nie mogło sobie wyobrazić, że analiza DNA i bazy danych genealogicznych ujawnią rodzinną tajemnicę. Zanim umarła, moja ostatnia żyjąca ciotka powiedziała mi całkiem rzeczowo: „Jesteśmy Lapończykami. Zawsze to wiedzieliśmy”. Ona wiedziała, ale jej dzieci i dzieci jej rodzeństwa nie wiedziały. Prawie wszystkie te dzieci, niektóre już same będąc dziadkami, odprawiają sezonowe, pokoleniowe rytuały polowania, łowienia ryb i/lub zbieractwa – rytuały, które sięgają, poprzez linię naszej babci, (przynajmniej) ostatniej epoki lodowcowej.

Nie wiem, czy moi przodkowie Sami zostali łatwo schrystianizowani, czy też energicznie stawiali opór unicestwieniu ich animistycznej, opartej na Ziemi tradycji duchowej. Nie wiem, ile pokoleń minęło od czasu, gdy moi przodkowie angażowali się w ceremonialne bębnienie, aby komunikować się z duchami lub wejść w zmieniony stan świadomości – lub przejść przez portal do innego świata w celu uzdrowienia lub wizji. Nie wiem, jak dawno temu odprawiali ceremonie w miejscach świętych skał lub mistycznych jezior. Moja prababcia była lapońską położną i uzdrowicielką, zanim ona, jej mąż i wiele dzieci przeprawili się przez Atlantyk, migrując na Górny Półwysep Michigan. Moja siostra odziedziczyła róg do upuszczania krwi, który należał do naszej prababci. Krew linii naszej matki przepełnia nasze ciała. Wierzę, że nosimy również coś w rodzaju psycho-duchowego DNA, rodzaj komórkowej pamięci przodków. Nie mam na to żadnego „dowodu”, jedynie cichą, cielesną intuicję wynikającą z mojego własnego powinowactwa z dzikimi Istotami, z żywą, wielogłosową Ziemią i z tajemnicami świata-za-światem.

Gdzieś w mrokach czasów przodków, wszyscy jesteśmy połączeni z ludźmi, którzy kiedyś żyli blisko Ziemi, spleceni ze swoimi miejscami, spleceni z Innymi – ludźmi, którzy uczestniczyli i komunikowali się bezpośrednio z roślinami i zwierzętami, zależni od Słońca i deszczu, pod wpływem burz i wydarzeń geologicznych. Wielu, jeśli nie większość lub wszyscy nasi odlegli przodkowie kiedyś zamieszkiwali ożywiony świat, przepełniony inteligencjami i duszami. Chmury i kamień mówiły. Morza się otwierały. Ptaki i węże przekazywały wiadomości. Dla niektórych jedzenie niedźwiedzia otwierało drogę do niedźwiedziego umysłu. Być może miód był znany jako święty eliksir. Rośliny ujawniały się jako postacie z talentami do leczenia lub wywoływania ekstazy. Sny oferowały kierunek.

Dla współczesnych ludzi ożywiony światopogląd może wydawać się przesądną, prymitywną perspektywą lub artefaktem „nadaktywnej wyobraźni” – lekceważące określenie, które często kierowano do mnie, gdy byłem młody. Tymczasem powszechny (i być może nieświadomy) światopogląd martwego wszechświata dopuszcza, a może nawet nalega na kanibalistyczną relację z nieczułymi lasami, szczytami gór, rzekami, stworzeniami, kulturami.

Udręka nad zmniejszaniem się naszego świata, zniszczeniem systemów podtrzymywania życia na Ziemi i wyginięciem gatunków jest głęboko zakorzeniona w naszej wspólnej ludzkiej psychice, choć w dużej mierze niewyrażona. Tak wielu z nas może jedynie mgliście wyobrazić sobie drogę przez psychiczne i fizyczne szczątki do zregenerowanej, kwitnącej społeczności Ziemi. Jednak sama tajemnicza ludzka wyobraźnia może być naszym najlepszym zasobem do doświadczalnego odzyskania tętniącej życiem, partycypacyjnej i dziko świętej Ziemi.

Dawno temu wizje na jawie, sny nocne, wiadomości od istot anielskich lub duchów opiekuńczych były uważane za prawdziwe przewodnictwo, nawet dla ludzi ze świata zachodniego. W naszych czasach takie przewodnictwo może być powszechnie traktowane ze sceptycyzmem, a nawet szyderstwem. Ale nadal istnieją kulturowe wnęki – lub boczne kanały odchodzące od głównego nurtu – gdzie znaczenie takich spotkań z wyobrażeniem jest cenione, szczególnie, być może, w kulturowo niepewnym terenie, takim jak psychologia głębi, neoszamanizm, sztuka wszystkich mediów, współczesne opowiadanie mitów i przewodnictwo duszy.

Przez ekoton, gdzie kontury znanego świata zmieniają kształt w mundus imaginalis , na wyobrażającego sobie mogą czekać zdumiewające lub brzemienne w skutki spotkania. Błękitne pustynie, karbowane jaskinie lub ciemne żyłkowane lasy mogą nagle się pojawić, zamieszkane przez dewy, niedźwiedzie duchowe, zielone anioły, zarodkową muzykę, bestie, których boginie nigdy nie wymyśliły, geniuses loci , niewytłumaczalne obrazy lub obecności. W świecie wyobrażonym wszystko jest – lub mogłoby być – żywo żywe, przesiąknięte inteligencją i sprawczością. Wiersze mogą mieć nogi. Wiatr może zadawać pytania. Mity mogą się same odgrywać. Doświadczeni lub nieustraszeni odkrywcy wyobrażeni mogą powrócić do codziennego świata z obrazami lub doświadczeniami, które nie mają sensu dla zwykłego umysłu, ale które mimo to stają się przewodnimi, a nawet zmieniającymi życie spotkaniami. Czerwona Księga Carla Junga dokumentuje jego eksploracje wyobraźni – „fantazje” – na których oparł dzieło swojego życia.

Świat wyobrażony jest naruszany lub osiągany poprzez organ percepcji zwany wyobraźnią – sposób percepcji, który stracił na wartości, gdy świat zachodni uprzywilejował racjonalną myśl. Wyobraźnia jako organ percepcji to zachodnia idea, która zajmuje ważne miejsce w naukowej metodzie człowieka renesansu, Johanna Wolfganga von Goethego – poety, dramaturga, polihistora.

Uczony sufizmu, Henri Corbin, sformułował ideę mundus imaginalis – lub świata wyobrażeniowego – dla umysłu Zachodu. Nawet ci z nas, którzy zostali zaszczepieni zachodnim światopoglądem, mogą wyczuć możliwość, że pewien sposób postrzegania zanikł w świecie przemysłowym, technologicznym, naukowym, abstrakcyjnym, monoteistycznym.

Zaangażowanie się w wyobraźnię może ponownie obudzić dostęp do świata imaginalnego i może być portalem do ponownego przebudzenia percepcji bliskiego kuzyna imaginalnego: ożywionej Ziemi. Światy imaginalny i ożywiony są powiązane, jeśli nie zupełnie takie same. Być może ożywiona Ziemia jest spleciona z ciałem planetarnym – podczas gdy imaginalny wyraża się gdziekolwiek, w każdym wymiarze, w każdej chwili.

Oczywiście, koncepcje świata wyobrażeniowego i świata ożywionego mogą nie być konieczne dla bardziej tradycyjnych ludzi lub dla psychiki bardziej splecionej z Ziemią. Wtedy ożywiona Ziemia jest po prostu światem .

Chociaż wszyscy jesteśmy potomkami ludzi, którzy kiedyś żyli blisko Ziemi, świadomie zależni od – lub współzależni od – dzikich Innych, mało prawdopodobne jest, abyśmy mogli odzyskać nasze rdzenne ja w weekendowym warsztacie, a nawet w ciągu tygodnia, lub zostać „szamanem” w ramach czasowych, ale być może możemy otworzyć drogę do doświadczalnego, odczuwalnego poczucia rozszerzonej lub głęboko zakorzenionej percepcji, przynajmniej na kilka chwil – kilka ożywczych chwil, które mogą następnie stać się sposobem na życie. Chociaż, chyba że ktoś jest oszustem lub świętym głupcem, może być mało prawdopodobne, aby próbować ponownie zamieszkać w rdzennym ja, jednocześnie uczestnicząc w gospodarce kanibali, gdzie jest uzasadnione, a nawet zachęcane do kradzieży od innych form życia – w tym ludzi, sekwoi lub planktonu – w drodze do gromadzenia większej ilości rzeczy i mocy.

Dekolonizacja własnego umysłu może być raczej praktyką trwającą całe życie niż czymś, co można szybko osiągnąć, ale nawyki psychiczne i nawykowe postrzeganie można zakłócić poprzez celowe, radykalne akty wyobraźni.

Tyle wrzawy domaga się naszej uwagi, tyle hałasu, nieustannych uwodzeń i rozproszeń od tego, co jest dla nas najcenniejsze. Nie angażuję się w media społecznościowe, ale mimo to elektroniczne obrazy rywalizujące o moją uwagę są nieustępliwe i rzadko satysfakcjonujące. Sprawdzanie poczty e-mail lub wiadomości radykalnie różni się od głębokiego słuchania ptaków w trakcie migracji lub lęgów, lub odgłosu wody przepływającej pod lodem, lub przejmującego ryku byka łosia w okresie godowym. Nawet bez mediów społecznościowych mam problem z odwróceniem wzroku od treści ekranowych, które są mi dostarczane w tle nawet niektórych alternatywnych serwisów informacyjnych. To ironiczne, ponieważ jednocześnie zdaję sobie sprawę, że – za pośrednictwem ekranów i słuchawek – żyjemy pośród największej kolonizacji wyobraźni, jaką kiedykolwiek znano. Obrazy i idee, nad którymi się zastanawiamy, są często – może głównie – wszczepiane przez polityczną lub komercyjną reklamę, która niewiele od nas wymaga poza chęcią zwrócenia się ku stymulacji dostarczanej przez (zwykle) ekran, na którym możemy być zaprogramowani, aby wierzyć, chcieć, nie lubić, pragnąć, unikać, pożądać. Obecnie wiele obrazów rzutowanych na zbiorową psychikę to koszmar eko-degradacji, rozpadających się rządów, rywalizacji o zasoby i przemocy – zamiast wizji kwitnącej społeczności Ziemi, współpracy prawdziwych wizjonerów, honorowania wielkich tajemnic kosmosu. Kto mógłby winić kogokolwiek za traktowanie koszmaru jako jedynej rzeczywistości, jedynej opcji?

Naturalnie, jestem podatny na programowanie tak jak każdy. Ale być może mam szczęście, że znam potężne i pierwotne antidotum – powszechnie dostępne antidotum.

Alexandre Buisse, Suorvajaure z Vakkotavare, w parku Stora Sjöfallet w północnej Szwecji. (Wikipedia)

Dorastałem trochę dziki i zawsze szukałem dzikich, mistycznych progów w tak zwanej naturze, gdzie mogłem znaleźć ukojenie i samotność, aby śledzić moje własne wędrujące, mityczno-poetyckie myśli, a także fascynacje dzikimi Innymi. Od samego początku dzika Ziemia była liściastą i uskrzydloną magią. Odczuwałem niemal bolesne objawienie lilii wodnych, motyli lub Drogi Mlecznej, jakby były przewodnikami do możliwego świata, takiego, w którym wszystkie ludzkie wierzenia i działania byłyby spójne z takim splendorem – chociaż wtedy nie miałbym takiego języka. Jakby te zdumiewające obecności mogły być przewodnikami do wspaniałości, którą nawet istoty ludzkie, ze wszystkimi naszymi wadami i smutkami, mogłyby wyrażać i odzwierciedlać. W mojej „nadaktywnej wyobraźni” możliwy świat ludzki i relacja człowiek-Ziemia były o wiele bardziej wspaniałe niż cokolwiek, co obserwowałem w szkole, w domu lub w kościele. A dzika Ziemia nie była nieczułym, bezinteresownym tłem dla naszego życia, ale oddechową, ekspresyjną obecnością, w którą byliśmy uwikłani. Świat był pełen interaktywności. Mundus imaginalis był bardzo blisko. Ale oczywiście nie miałem wtedy języka, tylko odczuwalny zmysł jak przewodni kompas, droga życia.

Jednym z antidotum na kolonizację umysłu jest dzika wyobraźnia. Kultywowanie niezwykłej ludzkiej zdolności wyobrażania sobie alternatywnych możliwości jest, jak sądzę, przynajmniej częścią niezbędnej strategii nawigacyjnej na nasze czasy licznych kryzysów i zagrożeń ekologicznych. Uświadomienie sobie mocy wyobraźni w naszym zbiorowym doświadczeniu życiowym może być ruchem ewolucyjnym, wezwaniem do uczestnictwa w pojawiającym się trybie ludzkiej świadomości, który może mieć wiele nazw. Mój własny neologizm to homo imaginans .

Każdy gatunek zajmuje niszę w stosunku do swojego ekosystemu, niszę, która jest ściśle związana z unikalnymi zdolnościami tego gatunku. Ekosystemem zamieszkiwanym przez gatunek ludzki jest teraz cała planeta. Moim zdaniem wydaje się, że nasz pozornie unikalny sposób patrzenia w przyszłość może sugerować ekologiczną niszę ludzi w ekosystemie planetarnym. Ludzka wyobraźnia przyniosła nam skrzypce i broń jądrową, Hubble'a i szczelinowanie, demokrację i despotyzm oraz każdy inny ludzki wynalazek lub dzieło – zmieniając świat raz po raz, z konsekwencjami, których prawdopodobnie nikt w pełni nie przewidział.

Deklarując wszechogarniające, fundamentalne znaczenie wyobraźni w swoim poemacie epickim Rant , Diane di Prima pisze: „JEDYNĄ WOJNĄ, KTÓRA MA ZNACZENIE, JEST WOJNA PRZECIWKO / WYOBRAŹNI / WSZYSTKIE INNE WOJNY SĄ W NIEJ PODLEGAJĄCE”. Zatrzymajmy się na chwilę, aby zapytać, kto kontroluje obrazy, które nas kuszą, które mogą skierować nasze wysiłki w stronę lepszego samochodu, wakacji, nowej technologii? Kto przesyła strumieniowo scenariusz? Bez energicznego zajęcia zbiorowej wyobraźni przez wizjonerskie osoby, które nie mają żadnego przemysłowego, konsumpcyjnego ani wojskowego programu, dobrostan planety jest zagrożony. Potrzebujemy obrazów alternatyw dla niekończącej się wojny i ekobójstwa, potrzebujemy obrazów, które poprowadzą nas w stronę celowego tworzenia, w stronę spójności człowieka/Ziemi i świętej intymności.

Celowe, ekologicznie spójne akty wyobraźni mogą pomóc nam nie tylko zdekolonizować umysł, ale także ożywić animistyczną percepcję – percepcję, która wydaje się splatać z kulturami tubylczymi, być może włączając percepcje naszych własnych odległych przodków. Osoby, dla których świat jest duszą, dla których dziksi Inni są przepełnieni sprawczością i inteligencją, są bardziej skłonne przeciwstawić się trwającej korporacyjnej, kolonizacyjnej agendzie. Polityczna opera mydlana – tak kusząca i niepokojąca, jak jest – może być również teatrem, który odwraca uwagę od trwającego zmniejszania się systemu podtrzymywania życia na Ziemi. Trudno jest oderwać się od narracji, które są dla nas ustalane, i zamiast tego zaangażować się bezpośrednio w dziką Ziemię lub w głęboką wyobraźnię.

Kiedy problemy świata mnie przytłaczają, kiedy nie potrafię znaleźć wyjścia z koła chomika mojego własnego umysłu, wychodzę na ląd z dzikimi modlitwami, aby wyobraźnia Ziemi mnie znalazła. Wychodzę , jakby wszystko – jałowiec, piaskowiec Navajo i chmury – było żywe, inteligentne i świadome mnie. Dziś przekroczyłem próg z moimi tęsknotami za śpiewaniem pochwał dla świata, nawet gdy czuję rozpacz. Mój głos drży, być może z niefortunnym podobieństwem do amatorskiego śpiewu gardłowego. Ale nie ma żadnych ludzi, których mógłbym usłyszeć, więc kontynuuję, chwaląc dekonstruujące piękno porostów zamieniających piaskowiec z powrotem w piasek, śpiewając dla sosny, kaktusów i kryptobiotycznej gleby, która łapie nektar łagodnego topnienia śniegu. Może to być wysiłek, aby utrzymać moją uwagę skierowaną na zewnątrz, ku dzikim Innym, ale jak praktyka medytacji, wciąż wracam do chwalenia pysznego łuku dalekiego płaskowyżu, pary kruków, śladów rysia na plamie śniegu. Ciemne bazaltowe głazy gromadzą się w małych stadach. Kilka głazów wielkości niedźwiadków balansuje na bladych piaskowcowych nogach. Jak długo są w takiej równowadze, podczas gdy podpora pod nimi eroduje? Odwracam głowę, chwaląc góry w oddali, chwaląc ogromne starożytne wiatry, które zdmuchnęły te blade płaskowyże do istnienia. Ziemia nauczyła mnie śpiewać; czasami – nie zawsze, nawet nie zwykle, ale czasami – wydaje się, że to jej głos w moim gardle. Przez chwilę – jak Whitman – zawieram w sobie mnogość.

Gdy znów patrzę, zrównoważone głazy wciąż są nieruchome, ale niektóre w stadzie bazaltu sprytnie przesunęły się, gdy odwróciłem wzrok. Kojot wślizguje się i znika z pola widzenia.

Być może nasi odlegli przodkowie nie mieli pojęcia o wyobraźni; być może nie mieli słów na dzikość. Być może współczesna koncepcja „ponownego zdziczenia” byłaby całkowicie zdumiewająca. Rdzenny umysł jest przypuszczalnie mniej ukształtowany przez współczesny światopogląd, mniej zaprogramowany przez zinstytucjonalizowane lub korporacyjne myślenie. Ale nawet współczesny umysł nadal może uzyskać dostęp do bardziej swobodnych, dzikich spostrzeżeń. Czasami możemy znaleźć ten portal poprzez radykalne, celowe akty wyobraźni.

Nie wiem, jak pierwotni ludzie zamieszkujący tę ziemię uczestniczyli w kontaktach z Innymi. Nie znam ich świętych praktyk ani sposobów poznawania. Nie próbuję ich naśladować ani przywłaszczać sobie od nich ani od nikogo innego, w tym od moich przodków. Ale wydaje się, że dzika Ziemia zaprosiła mnie do chwalenia, wyobrażania sobie i nieustannego zachwycania się – nawet wielkimi burzami, żywiołami powodzi i ognia – a czasem do głośnego żalu lub wściekłości, jakby miało to znaczenie dla dzikich bytów, w tym istot ludzkich. Więc idę tak, jakby byli słuchacze. Czasami otwiera się organ percepcji, a marzycielski westchnienie Ziemi jest głośny i namacalny.

Oto praktyka, w którą może wejść każdy. Wyjdź na ląd – najlepiej, jeśli jest to dzika ziemia, dzika natura. Wyjdź tak, jakby każda obecność była świadoma ciebie i uczestniczyła z tobą. Nie musisz być przekonany, że dziksi Inni świadomi ciebie; możesz po prostu wyjść, jakby coś takiego mogło być prawdą. Eksperyment. Rodzaj udawania. Celowa ponowna kalibracja percepcji. Mów głośno do Innych – zwłaszcza mów lub śpiewaj pochwały i zachwyt – jakby mogło to mieć dla nich znaczenie. Ofiaruj uwagę światu, zauważając w najbardziej intymnych zmysłowych szczegółach to, co dzieje się w polu, w którym z nimi zamieszkujesz. Zauważ, jakie zmiany zachodzą w fenomenalnym świecie, a także uczestnicz w zmianach w percepcji. Zauważ, jakie obrazy lub inne wrażenia mogą się pojawić, być może wyłaniając się z cienia i wkraczając w świadomość. Być może, tylko być może, obrazy lub wrażenia, które się pojawiają, to Ziemia lub dziksi Inni mówią – nie przez uszy, ale przez narząd percepcji zwany wyobraźnią. ♦

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

5 PAST RESPONSES

User avatar
Frank Hadley Murphy Jun 20, 2023
Once, while on a wilderness fast in Death Valley, I was lying on the ground pouring my love down into the Earth. At a certain moment, a doorway in my lower sacrum opened and in rushed the Earth's powerful chi that filled my entire body. It was a gift, a blessing, a thank you because, in an instant, everything in my body was healed and I was reanimated, rejoined with my Saami people of Troms Of Finmark, Norway. Aho. FHM
User avatar
Frank Hadley Murphy Jun 20, 2023
I'm so glad to have re-found this article. Thank you, Geneen! It is my understanding, my feeling, that the Earth is releasing her vital life forces to call her original people back to her. It appears that, quietly, all the world's indigenous peoples are returning to their traditional ways. Frank Hadley Murphy Saami Troms Og Finmark Cochiti Lake, Cochiti Pueblo Indian "Reservation", NM
User avatar
wally jasper Aug 15, 2019
Imagination is indeed very powerful. There is yet another way to enter into the reality of the animate universe, perhaps more directly: through awareness of "what is" rather than by imagining the world "as if." This is what is taught by Eckhart Tolle. It entails replacing our thinking, conceptual mind with simply awareness. When we encounter the world through that perspective, the world is inherently alive and animate; there is no need to imagine it. I sense that this direct seeing is more closely the way our indigenous ancestors experienced the world. They weren't imagining it; it is the reality that is alive in the timeless now. For us moderns who have traversed through aeons of conceptual mind, to return again to the non-conceptual "Isness" brings an additional level of knowing: the awareness of being the awareness. Anyway, these are all words and words cannot convey the actual reality of being present in the now. I just wanted to share that there are various ways of returning to a ... [View Full Comment]
User avatar
Anonymous Jul 25, 2019
User avatar
Patrick Watters Jul 25, 2019

Imagination is how we humans actually get out of our heads and in touch with our spiritual heart and soul, and the deep knowledge there. Sadly, and do in large part to religion, many have denied this aspect of humanity and the grand Universe around us, including Carl Sagan and others. Embrace and receive the embrace of Divine LOVE wherever, however, in whomever or whatever you discover it. }:- ♥️ anonemoose monk