Back to Stories

Nawet jeśli Nie zostałeś nakarmiony, bądź chlebem.

Sr. Marilyn Lacey, trzecia od lewej, podnosi ręce wraz z południowosudańskimi uchodźczyniami, świętując mikropożyczki udzielone przez Mercy Beyond Borders. Właśnie ubrały siostrę Marilyn na niebiesko i założyły jej bransoletkę na nadgarstek, gdy spontanicznie chwyciły ją za ramiona i zaczęły śpiewać. (Dzięki uprzejmości Mercy Beyond Borders/Alison Wright)

24 lutego 2020 r.

Każda Eucharystia obejmuje czas na ofiarowanie darów. Tutaj, w Stanach Zjednoczonych, to prawie zawsze jest moment, aby wpłacić pieniądze. Doświadczyłem innych kultur, w których może to obejmować wnoszenie świeżych produktów z własnej farmy lub domowych wypieków do dzielenia się.

W Sudanie Południowym zamiast podawania kosza z pieniędzmi między ławkami, zazwyczaj jedna osoba stoi z przodu trzymając kosz; wierni podchodzą jeden po drugim, aby dodać swoje dary. Zostawmy na chwilę na boku złość, którą często odczuwam, gdy widzę najbiedniejszych z biednych wrzucających swoje ciężko zarobione monety do kosza. Kościół z pewnością ma ten rytuał całkowicie na opak! Czy przewodniczący nie powinien napełnić kosza gotówką, a następnie podawać go między ławkami, zapraszając każdego parafianina, aby wziął to, czego potrzebuje na nadchodzący tydzień? Czyż nie tak Łukasz opisuje wczesną wspólnotę chrześcijańską w Dziejach Apostolskich?

Jakkolwiek odległe by to nie było, cotygodniowe ofiary wciąż mogą nieść ze sobą zadziwiającą łaskę.

W swoim najnowszym liście świątecznym brat Paolo (włoski komboński lekarz, który zarządza szpitalem w wiejskim Sudanie Południowym) opisał niedawną zbiórkę, która głęboko go poruszyła. Wysokie, boso kobiety — większość z nich przyszła do kościoła z chat z gliny, a wiele z nich przeżyło wiele gwałtownych przesiedleń z powodu wojny — powoli idą wzdłuż środkowego przejścia, podczas gdy chór śpiewa przy silnym uderzeniu bębna. Paolo napisał:

„Widziałem, jak niektórzy wyciągali się i otwierali puste ręce [nad koszem], najwyraźniej upuszczając … nic”.

Nic ? Paolo zachwyca się ich pokorą i odwagą. Wyznaje, że gdyby nie miał gotówki, „cicho siedziałby na swoim miejscu”. Z pewnością nigdy nie chcemy, aby inni zobaczyli, że nie mamy nic .

Tutaj jest głęboka nauka. Jako dyrektor non-profit Mercy Beyond Borders często odwiedzam Sudan Południowy, odwiedzając nasze projekty edukacyjne dla dziewcząt i nasze projekty mikroprzedsiębiorstw z kobietami oraz nasze szkolenia przywódcze dla młodych kobiet w zakresie orędownictwa. Utrzymywanie dziewcząt w szkole chroni je przed wczesnymi małżeństwami, pozwala im rozwijać swoje talenty, wyznacza im ścieżkę kariery zawodowej. Małe pożyczki, których udzielamy kobietom w obozach dla uchodźców, pozwalają im tworzyć zrównoważoną przyszłość dla swoich rodzin, ścieżkę wyjścia z ekstremalnego ubóstwa. Łatwo uwierzyć, że to my napełniamy ich skarbce monetami.

Ale czekaj. Być może to też jest na odwrót. To te wdowy, sieroty, uchodźcy i przesiedleńcy nas wzbogacają. Stoją bezbronni, „najmniejsi z nas”, często z pozornie pustymi rękami. A jednak Bóg ceni puste ręce. Cuda się tam zdarzają, właśnie dlatego, że Bóg stoi z tymi, których świat lekceważy.

Nie mając żadnego bogactwa materialnego do przekazania, takie kobiety łączą się na głębszym poziomie. Dzielą się swoimi zmaganiami, historiami, ciężką pracą, codziennym życiem i śmiercią, marzeniami. Nie wiedzą nic o surowej niezależności tak cenionej przez ludzi Zachodu. Potrzebują siebie nawzajem i wiedzą o tym. A gdy jakaś niewielka obfitość niespodziewanie pojawia się na ich drodze, dzielą się nią.

Moje pierwsze doświadczenie z opróżnianiem miało miejsce w obozie dla uchodźców w Laosie w Nong Khai, w północnej Tajlandii, na początku lat 80. Mały klasztor, w którym mieszkałem, zainicjował program żywieniowy dla dzieci uchodźców w przedszkolach obozowych. Na długo przed świtem każdego dnia kucharz smażył setki jajek w dużych wokach nad otwartym ogniem na dziedzińcu klasztornym. Kilka godzin później każde dziecko otrzymywało jedno zimne, teraz gumowate jajko, podawane na liściu. Często widziałem, jak dzieci ostrożnie składały swoje cenne jajko w liściu i odkładały je na bok. Kiedy mnie pytano, mówiły mi, że oszczędzają je, aby podzielić się nim z młodszym rodzeństwem.

Nie trzeba mieć wykształcenia teologicznego, żeby zrozumieć, że to jest prawdziwa kenoza , samoogołocenie świętych, którzy nie trzymają się niczego poza Bogiem.

Sufi, mistyczna gałąź islamu, która koncentruje się na wewnętrznej miłości, a nie na zewnętrznych praktykach religijnych, pozostawili światu skarbiec głęboko duchowej poezji XIII wieku. W doświadczeniu sufi, pierwotnych wirujących derwiszów, ci, którzy tańczą przed Bogiem, odczuwają ekstatyczną wolność, która eliminuje przymus przywiązania się do czegokolwiek.

Oto moja ulubiona modlitwa suficka autorstwa Jelaladdyna Rumiego. Dla mnie podsumowuje ona samoofiarowanie, które leży u podstaw każdej Eucharystii:

Bądź tą osobą, która gdy wchodzisz,
Błogosławieństwo przechodzi na tego, kto go najbardziej potrzebuje.
Nawet jeśli nie zostałeś nakarmiony,
Bądź chlebem.

Bądź tym jedynym: to wybór. Żyj dla innych, nie dla siebie. Pozwól, aby dary, które nosisz, czy to obfite, czy rzadkie, czy pozornie nieobecne, płynęły od ciebie do innych, którzy są w większej potrzebie. Nawet w czasach osobistej pustki, kiedy możesz nie czuć się spełniony, uznany, kompetentny lub nakarmiony, pozwól, aby dobroć płynęła przez ciebie, aby odżywić innych.

To moja codzienna modlitwa. Puste ręce nie przeszkadzają w znaczącym dzieleniu się. W rzeczywistości mogą być warunkiem wstępnym!

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Apr 4, 2020

Thank you so very much for this beautiful reminder of sharing all we have with each other, of being bread for each other and being of service. Currently witnessing so many beautiful examples of people in service to each other with so much love. <3

User avatar
Jane Jackson Apr 4, 2020

Once again Sister Marilyn so ably reminds us of what is essential, to recognize the worth of every single person, and to realize that everyone has riches to offer, especially the invisible kind.