Back to Stories

Złota Zasada I Transformacja Bytu

Najstarsza z zasad , która spaja wszystkie tradycje religijne i filozoficzne, to to, co nazywamy „Złotą Zasadą”. Prosta w swoim stwierdzeniu, jej rzeczywista praktyka wydaje się co najwyżej kapryśna, a dla wielu trudna do osiągnięcia, z poziomu naszej zwykłej świadomości. Bycie w stanie praktykować tę zasadę nawet z tymi, których już kochamy, nie zawsze jest łatwe. Praktykowanie jej z innymi, u których takie uczucie jest nieobecne, to już zupełnie inna sprawa.

Wspólne korzyści wynikające ze spójnego, uczciwego i życzliwego zachowania wobec sąsiadów są oczywistą podstawową umiejętnością budowania każdej zrównoważonej, kreatywnej społeczności. Ale to starożytne naleganie nie dotyczy tylko moich relacji z innymi. Dotyczy również moich relacji z samym sobą. Jeśli jesteśmy uczciwi, musimy przyznać, że wzorce zakłóceń tkwią w nas samych.

Istnieją poziomy praktyki. Bycie, co najmniej, uprzejmym wobec innych na zewnątrz to tylko połowa równania. Często moje wewnętrzne nastawienie jest o wiele mniej hojne. Jeśli praktykuję tylko na zewnątrz, co dzieje się w moim wnętrzu?

Przychodzą mi na myśl dwa osobiste przykłady. Kilka lat temu spacerowałem po lokalnym parku. Po prawej stronie, moim kątem oka, dostrzegłem postać poruszającą się w moim kierunku. Zobaczyłem, spontanicznie pojawiające się w moim umyśle, osądzające oceny tej postaci, jeszcze zanim zdałem sobie sprawę, na co zareagowałem. Obserwując tę ​​wewnętrzną reakcję, zdałem sobie sprawę, że założenia dotyczące tej osoby były automatycznie formułowane na podstawie jej wyglądu fizycznego i ubioru. Chociaż w rzeczywistych interakcjach z takimi ludźmi zawsze jestem uprzejmy, a jeśli trzeba, pomocny, ku mojemu zaskoczeniu, istniało rozłączenie z wewnętrznymi postawami. I musiałem przyznać, że te postawy były wyrazami, których nie pochwalałbym, gdyby przejawiali je inni.

Niedawno słuchałem, jak autor badań czytał fragmenty swojej książki o badaniu mistycznych doświadczeń wywołanych narkotykami. Zauważyłem, że odczuwam niecierpliwość i zdziwienie z powodu rozdźwięku między osobistymi dramatycznymi doświadczeniami, które opisywał, a jego intelektualną niezdolnością do rozpoznania ich znaczenia w kategoriach głębszej rzeczywistości. Wypowiedział te słowa, ale jego ton sugerował ciągłe intelektualne dystansowanie się od jego uczuć. Zainteresowałem się emocjonalną siłą mojego rozdrażnienia, dopóki nie zdałem sobie sprawy, że reaguję na bardzo podobną część mnie.

Jak chciałbym, aby inni myśleli i czuli o mnie w ich wewnętrznym świecie psychologicznym? Nie chciałbym, aby wydawali prywatne osądy na mój temat, nawet gdy stosują wobec mnie Złotą Regułę na zewnątrz. Jeśli tak jest, to muszę nauczyć się traktować innych tak, jak chciałbym, aby oni traktowali mnie w prywatności ich serc i umysłów.

Złota zasada zachęca do doświadczenia połączenia Ja i Ty. Jaki typ „ja”, jaki aspekt lub poziom siebie mogę wnieść do tego dzielenia się dobrą wolą? Aby kochać cię tak, jak kocham siebie, najpierw musiałbym kochać siebie i z odpowiednią jakością tego, co nazywamy „miłością”. Jeśli nie kocham siebie, jaką miłość mam ci dać? Jeśli moja miłość do siebie jest narcystyczna, jestem na ciebie ślepy. Jeśli jaźń, którą kocham, jest moim obrazem siebie, skonstruowanym z osobowości, to moje rozumienie ciebie zostanie zniekształcone przez moją potrzebę ochrony i poprawy mojego obrazu siebie w twoich oczach. W takim przypadku zrobię ci to, co według mnie sprawi, że będziesz się dobrze ze mną czuł. Aby być obiektywnym co do tego, czego potrzebujesz, musiałbym być obiektywny co do siebie.

Aby być obiektywnym wobec siebie, musiałbym znać zarówno swoją subiektywność, jak i to, co może ją obiektywnie obserwować. Aby poznać siebie na tym poziomie, musiałbym uznać, że składam się z poziomów, z których niektóre są zdolne do dążenia do stanu godnego Złotej Reguły, a wiele innych jest niezainteresowanych, nieświadomych lub wrogich jej. Jeśli rozpoznam te poziomy w sobie, mogę je rozpoznać w innych.

Intymność doświadczania stanu, poziom świadomości, który może zawierać smak Ja-Ty, może również przynieść wystarczającą obiektywność, abym mógł wyczuć swój poziom i poziom Innego w tym momencie. Czasami prawdziwe zastosowanie Złotej Reguły może wymagać bezpośredniej uczciwości, nie grzecznych pobożności lub unikania, ale także wrażliwości na czas i miejsce, aby, jak mówi czcigodny sufi, „ani pokora, ani rozpacz”.

Uniwersalny klucz do tej tajemnicy dotarł do nas ze starożytności:

„Poznaj siebie”.

„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”.

„W drodze do oświecenia trzeba połknąć wszystko, co powiedziano o drugim człowieku.”

Dni postu i autorefleksji, wyznania przed sobą lub innymi, są zawarte we wszystkich tradycjach, aby otworzyć drzwi do tego procesu. Praktyki te są wyraźnie sugestiami do przygotowania się do osiągnięcia stanu wewnętrznego zrozumienia, który umożliwiłby konsekwentne stosowanie Złotej Reguły. Takie konsekwentne stosowanie, gdy przejawiają je inni, przyciąga naszą uwagę i patrzymy na takie osoby jako na modele i potwierdzenie, że praktyka jest możliwa.

Wierzę, że praktykowanie tej zasady jest trudne, ponieważ zrozumienie jej celu jest często zbyt płytkie. Jej potencjał jest o wiele głębszy niż praktyczne wyzwanie życia we wspólnotach z minimalnym konfliktem interpersonalnym i zbyt łatwo myli się ją z byciem „miłą”, „dobrą” osobą, które należą do poziomu rozumu, który tańczy z niebezpieczeństwem zawyżonego obrazu siebie i niewystarczalnością odgrywania ról, a nie rzeczywistą transformacją Bytu.

Złotą Zasadę można rozumieć jako praktykę mającą na celu przekształcenie kogoś w osobę zdolną do konsekwentnego urzeczywistniania jej zasad dzięki zmianie w rozumieniu samego siebie. Jak mogę wczuć się w sytuację innej osoby, jeśli nie jestem świadomy, że stoję w podobnej sytuacji w sobie? Aby to zrobić, muszę być świadomy własnego cierpienia, własnych błędów w osądzie, własnej hipokryzji, własnych słabości i wad — wszystkich przejawów, których używam, aby usprawiedliwić mój brak akceptacji tych, którzy wykazują te cechy, których nie chciałbym przypisywać sobie. Jak mogę zrozumieć i mieć współczucie dla słabości, nieprzyjemnych przejawów i cierpienia innych, jeśli nie rozumiem i nie mam współczucia dla moich własnych słabości, nieprzyjemnych przejawów i cierpienia?

To moja odmowa uznania cech niepasujących do obrazu, jaki chcę mieć, zaślepia mnie na części mnie, które oceniam u innych. Ocenianie tych nieatrakcyjnych cech u innych pomaga mi zdystansować się od nich w sobie. Tworzy to blokady w moim świecie psychologicznym, które przytępiają moją wrażliwość, współczucie, chęć lub rzeczywistą zdolność do próby zrozumienia pozycji innej osoby, szczególnie gdy kłóci się to z moimi własnymi wartościami i przekonaniami na swój temat.

GI Gurdżijew przedstawił wersje Złotej Zasady w swoich naukach, kulminując w odpowiedzialności za uniwersalne relacje, z „Kochaj wszystko, co oddycha” jako kulminacją takiej praktyki. Ale życzenie nie czyni tego takim. Ceną, którą należy zapłacić za rozwój tej zdolności, jest przedłużony okres w stanie czyśćcowym pozostawania obecnym w nieciągłości między moim pragnieniem, aby być w stanie wypełnić to przykazanie, a moją osobistą niezdolnością do zrobienia tego, z powodu wielu postaw i uprzedzeń uwarunkowanych w mojej psychologii przez otaczającą mnie strukturę społeczną. Gurdżijew nazywa ten stan aktywnego żalu Boskim . Ogień jego doświadczenia jest niezbędny do rozwinięcia jakości obiektywnej, autorefleksyjnej odpowiedzialności, która może prowadzić do uczciwej i wybaczającej relacji z samym sobą. Na tym fundamencie różnice między mną a innymi znikają. Tak jak ja, oni mają nadzieję, pragną i cierpią. I tak jak ja, każdy, na kogo spojrzę, umrze.

Jeśli pozwolę sobie odczuć tę prawdę, moje serce pęknie z czułości dla wszystkiego.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS