Back to Stories

Opowiadanie Historii I Sztuka czułości

„Zawsze uważałem, że człowieka może uratować tylko inny człowiek” – zauważył James Baldwin, oferując swoją linę ratunkową w godzinie rozpaczy . „Jestem świadomy, że nie ratujemy się nawzajem zbyt często. Ale jestem również świadomy, że czasami ratujemy się nawzajem”.

Kiedy już ratujemy się nawzajem, zawsze czynimy to za pomocą jakiejś wersji najpotężniejszej liny ratunkowej, jaką my, ludzie, jesteśmy w stanie utkać: czułości — najlepszego przystosowania, jakie mamy do naszego egzystencjalnego dziedzictwa jako „kruchego gatunku”.

Podobnie jak wszystkie orientacje ducha, czułość jest historią, którą opowiadamy sobie — o sobie nawzajem, o świecie, o naszym miejscu w nim i naszej mocy w nim. Podobnie jak wszystkie narracje, siła naszej czułości odzwierciedla siłę i wrażliwość naszego opowiadania historii.

Właśnie to badała w swoim przemówieniu wygłoszonym podczas odbierania Nagrody Nobla polska psycholożka, poetka i powieściopisarka Olga Tokarczuk .

Olga Tokarczuk – Harald Krichel

Tokarczuk opowiada o pewnym momencie ze swojego wczesnego dzieciństwa, który głęboko ją poruszył: Jej matka, odwracając myśl Montaigne’a, że​​„żałować, że nie będziemy żyć za sto lat, jest tym samym szaleństwem, co żałować, że nie żyliśmy sto lat temu”, powiedziała swojej małej córeczce, że tęskniła za nią jeszcze przed jej narodzinami — zdumiewający gest miłości tak całkowitej, że zgina strzałkę czasu. Przez otchłań życia, wzdłuż strzałki czasu, która ostatecznie przeszyła życie jej matki, Tokarczuk zastanawia się:

Młoda kobieta, która nigdy nie była religijna — moja matka — dała mi coś, co kiedyś nazywano duszą, wyposażając mnie w ten sposób w najczulszego narratora na świecie.

Nasza obecna sytuacja, zauważa Tokarczuk, polega na tym, że stare narracje o tym, kim jesteśmy i jak działa świat, są nieczułe i wyraźnie zepsute, ale wciąż nie znaleźliśmy nowych, delikatnych, które zajęłyby ich miejsce. Zauważając, że w naszej kosmogonii sensemaking „świat składa się ze słów”, ale „brakuje nam języka, brakuje nam punktów widzenia, metafor, mitów i nowych bajek”, ubolewa nad tyranią samouwielbienia , która zajęła ich miejsce:

Żyjemy w rzeczywistości polifonicznych narracji pierwszoosobowych i zewsząd spotykamy się z polifonicznym hałasem. Przez pierwszoosobową rozumiem rodzaj opowieści, która wąsko krąży wokół jaźni opowiadacza, który mniej lub bardziej bezpośrednio pisze o sobie i poprzez siebie. Ustaliliśmy, że ten typ zindywidualizowanego punktu widzenia, ten głos z jaźni, jest najbardziej naturalny, ludzki i uczciwy, nawet jeśli powstrzymuje się od szerszej perspektywy. Opowiadanie w pierwszej osobie, tak pojęte, to tkanie absolutnie unikalnego wzoru, jedynego w swoim rodzaju; to posiadanie poczucia autonomii jako jednostki, bycie świadomym siebie i swojego losu. Jednak oznacza to również budowanie opozycji między jaźnią a światem, a ta opozycja może być czasami alienująca.

Ta optyka jaźni, sposób, w jaki jednostka staje się „subiektywnym centrum świata”, jest cechą definiującą ten najnowszy rozdział historii naszego gatunku. A jednak wszystko wokół nas ujawnia swoją iluzoryczną naturę, ponieważ, jak zauważył wielki przyrodnik John Muir, „kiedy próbujemy wybrać cokolwiek samo w sobie, odkrywamy, że jest to powiązane ze wszystkim innym we wszechświecie”.

Ilustracja Arthura Rackhama zPiotrusia Pana w Ogrodach Kensington . (Dostępna jako wydruk .)

Mając na uwadze swoją trwającą całe życie fascynację „systemami wzajemnych powiązań i wpływów, których istnienia zazwyczaj nie jesteśmy świadomi, ale które odkrywamy przypadkiem, jako zaskakujące zbiegi okoliczności lub zbieżności losu, wszystkimi tymi mostami, nakrętkami, śrubami, spawami i łącznikami ” — tematem wiersza jej rodaczki, laureatki Nagrody Nobla, Wisławy Szymborskiej — Tokarczuk zastanawia się nad naszą kreatywnością nie jako nad jakąś odrębną i abstrakcyjną zdolnością, ale jako nad fraktalem żywego wszechświata:

Jesteśmy wszyscy — ludzie, rośliny, zwierzęta i przedmioty — zanurzeni w jednej przestrzeni, którą rządzą prawa fizyki. Ta wspólna przestrzeń ma swój kształt, a w niej prawa fizyki rzeźbią nieskończoną liczbę form, które są nieustannie ze sobą powiązane. Nasz układ sercowo-naczyniowy jest jak system dorzecza rzeki, struktura liścia jest jak ludzki system transportu, ruch galaktyk jest jak wir wody spływającej w dół naszych umywalek. Społeczeństwa rozwijają się w podobny sposób jak kolonie bakterii. Skala mikro i makro pokazuje nieskończony system podobieństw.

Nasza mowa, myślenie i kreatywność nie są czymś abstrakcyjnym, oderwanym od świata, ale kontynuacją, na innym poziomie, jego niekończących się procesów transformacji.

Zrywamy tę olśniewającą niepodzielność, kiedykolwiek kurczymy się w tym, co ona nazywa „niekomunikatywnym więzieniem własnego ja” — coś, co jest spotęgowane we wszystkich kompulsywnych dzieleniach się w tak zwanych mediach społecznościowych z ich podstawowym paradygmatem samouwielbienia maskującym się jako połączenie . Zamiast tego zaprasza nas do spojrzenia „ekscentrycznie” i wyobrażenia sobie innej historii — takiej, której zadaniem jest „ujawnienie większego zakresu rzeczywistości i pokazanie wzajemnych powiązań”. Pośród świata rozdartego przez „mnogość historii, które są ze sobą niekompatybilne lub nawet otwarcie wrogie wobec siebie, wzajemnie się antagonistyczne”, przyspieszonego przez techno-kapitalistyczne systemy medialne, które żerują na największych słabościach natury ludzkiej, Tokarczuk przypomina nam, że literatura jest również nieocenionym narzędziem empatii — antidotum na podziały tak bezlitośnie eksploatowane przez nasze „społecznościowe” media:

Literatura jest jedną z niewielu dziedzin, które starają się trzymać nas blisko twardych faktów świata, ponieważ z samej swojej natury jest zawsze psychologiczna, ponieważ koncentruje się na wewnętrznym rozumowaniu i motywach bohaterów, ujawnia ich w inny sposób niedostępne doświadczenie innej osobie lub po prostu prowokuje czytelnika do psychologicznej interpretacji ich postępowania. Tylko literatura jest w stanie pozwolić nam wejść głęboko w życie innej istoty, zrozumieć jej racje, dzielić jej emocje i doświadczyć jej losu.

Ilustracja autorstwa Virginii Frances Sterrett, Stare francuskie bajki, 1920

Stuletnia sztuka młodej Virginii Frances Sterrett . (Dostępna jako wydruk i jako kartki papierowe .)

Wzywa ona do czegoś więcej niż empatii, do czegoś, czego bardzo brakuje w naszej brutalnej kulturze pojedynkowania się na podchody — do literatury czułości:

Czułość jest sztuką personifikacji, dzielenia się uczuciami, a tym samym nieustannego odkrywania podobieństw. Tworzenie historii oznacza nieustanne ożywianie rzeczy, dawanie istnienia wszystkim małym kawałkom świata, które są reprezentowane przez ludzkie doświadczenia, sytuacje, których ludzie doświadczyli, i ich wspomnienia. Czułość personalizuje wszystko, do czego się odnosi, umożliwiając nadanie temu głosu, danie przestrzeni i czasu, aby mogło zaistnieć i zostać wyrażone.

Powtarzając niezapomnianą definicję miłości Iris Murdoch jako „niezwykle trudnego uświadomienia sobie, że coś innego niż my sami jest realne”, Tokarczuk dodaje:

Czułość jest najskromniejszą formą miłości. To rodzaj miłości, który nie pojawia się w pismach ani ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt jej nie cytuje. Nie ma ona żadnych szczególnych emblematów ani symboli, nie prowadzi do przestępstwa ani nie wywołuje zazdrości.

Pojawia się zawsze, gdy uważnie i uważnie przyjrzymy się innej istocie, czemuś, co nie jest naszym „ja”.

Czułość jest spontaniczna i bezinteresowna; wykracza daleko poza empatyczne współodczuwanie. Zamiast tego jest świadomym, choć być może nieco melancholijnym, wspólnym dzieleniem losu. Czułość jest głębokim emocjonalnym zmartwieniem o inną istotę, jej kruchość, jej wyjątkową naturę i jej brak odporności na cierpienie i skutki czasu. Czułość postrzega więzi, które nas łączą, podobieństwa i tożsamość między nami. Jest to sposób patrzenia, który pokazuje świat jako żywy, żyjący, połączony, współpracujący i współzależny od siebie.

Literatura zbudowana jest na czułości wobec każdej istoty innej niż my sami.

Uzupełnij wypowiedź Ursuli K. Le Guin na temat opowiadania historii jako siły odkupienia , a następnie przypomnij sobie wspaniałe przemówienie Toni Morrison z okazji otrzymania Nagrody Nobla, które mówi o mocy języka .

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS