Back to Stories

Zacznijmy

Poniżej znajduje się fragment przemówienia inauguracyjnego Anne Lamott na Uniwersytecie w Berkeley w maju 2003 r. Możesz przeczytać „krótszą i lekko zmienioną” wersję całego przemówienia tutaj.

Pomyślałem więc, że może pomóc, jeśli powiem ci, co myślę, że jest prawdą na temat twojej duchowej tożsamości...

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia.

Wiem, że nie jesteś tym, jak wyglądasz, ile ważysz, jak ci szło w szkole i czy zaczniesz pracę w przyszły poniedziałek, czy nie. Duch nie jest tym, co robisz, jest... cóż, znowu, tak naprawdę nie wiem. Pewnie uczyli tego w tym roku w Goucher. Ale wiem, że czujesz się najlepiej, kiedy nie robisz wiele — kiedy jesteś na łonie natury, kiedy jest bardzo cicho, albo, paradoksalnie, słuchasz muzyki.

Wiem, że możesz to poczuć i usłyszeć w muzyce, którą kochasz, w linii basowej, w harmoniach, w ciszy między nutami; w Chopinie i Eminemie, Emmylou Harris, Bachu, kimkolwiek. Możesz zamknąć oczy i poczuć boską iskrę, skoncentrowaną w tobie, jak mały świetlik Dr. Seussa. Migocze z żywotnością i ulgą, jak Amerykanin w obcym kraju, który nagle słyszy kogoś mówiącego po angielsku. W tradycji chrześcijańskiej mówi się, że dusza raduje się słysząc to, co już wie. I dlatego zwracasz uwagę, gdy to stworzenie Dr. Seussa w tobie siada i mówi: „Yo!”

Możemy dostrzec ducha uwidocznionego w ludziach, którzy są dla siebie mili, szczególnie gdy jest to naprawdę zajęta osoba, opiekująca się potrzebującą irytującą osobą. Albo nawet jeśli jest to dla ciebie strasznie ważne, zatrzymuje się, aby zająć się żałosnym, żałosnym tobą. W rzeczywistości często wtedy widzimy ducha najjaśniej.

To magia widzieć ducha, głównie dlatego, że jest to tak rzadkie. Najczęściej widzisz maski i hologramy, które kultura przedstawia jako prawdziwe. Widzisz, jak sobie radzisz w oczach świata, swojej rodziny, lub - co najgorsze - swoich, lub w oczach ludzi, którym wiedzie się lepiej niż tobie - znacznie lepiej niż tobie - lub gorzej. Ale nie jesteś swoim kontem bankowym ani swoją ambicją. Nie jesteś zimną bryłą gliny z dużym brzuchem, którą zostawiasz po sobie, gdy umierasz. Nie jesteś swoją kolekcją chodzących zaburzeń osobowości. Jesteś duchem, jesteś miłością i jesteś wolny. Jesteś tutaj, aby kochać i być kochanym, swobodnie. Jeśli w przyszłym tygodniu dowiesz się, że jesteś śmiertelnie chory - a my wszyscy jesteśmy śmiertelnie chorzy w tym autobusie - wszystko, co będzie miało znaczenie, to wspomnienia piękna, że ​​ludzie cię kochali, a ty ich kochałeś i że próbowałeś pomagać biednym i niewinnym.

Jak więc karmić i odżywiać swojego ducha i ducha innych?

Najpierw znajdź ścieżkę i trochę światła, aby widzieć. Każda tradycja duchowa mówi te same trzy rzeczy: 1) Żyj chwilą obecną, tak często, jak możesz, oddech tu, chwila tam. 2) Zbierasz dokładnie to, co zasiałeś. 3) Musisz opiekować się biednymi, inaczej jesteś tak skazany, że nie będziemy mogli ci pomóc.

Nie musisz jechać za granicę. Są tu ludzie, którzy są biedni duchem; zmartwieni, przygnębieni, tańczący tak szybko, jak tylko mogą, których dzieci są chore lub których oszczędności emerytalne się skończyły. Jest wśród nas wielka samotność, samotność zagrażająca życiu. Ludzie zrezygnowali z pokoju, z równości. Robisz, co możesz, co zawsze robili dobrzy ludzie: przynosisz spragnionym wodę; dzielisz się jedzeniem, starasz się pomóc bezdomnym znaleźć schronienie, stajesz w obronie słabszych.

Wszystko, co może pomóc ci odzyskać poczucie humoru, również karmi ducha. W filmie Billa Murraya „Stripes” bardzo napięty rekrut oznajmia podczas przedstawiania się swojego plutonu: „Nazywam się Francis. Nikt nie mówi do mnie Francis. Jeśli ktoś będzie mówił do mnie Francis, zabiję go. I nie lubię być dotykany — jeśli ktoś spróbuje mnie dotknąć, zabiję go”. A sierżant odpowiada: „Och, rozluźnij się, Francis”. Więc może będziesz musiał ulepszyć swoich przyjaciół. Musisz znaleźć ludzi, którzy łagodnie się z siebie śmieją, którzy łagodnie przypominają ci, żebyś się rozluźnił.

Odpoczynek i śmiech to najbardziej duchowe i wywrotowe akty ze wszystkich. Śmiej się, odpoczywaj, zwolnij. Niektórzy z was zaczynają pracę w poniedziałek; niektórzy z was rozpaczliwie tego pragną – niektórzy z waszych rodziców cierpią na astmę z powodu lęku, że wy tego nie robicie. Podzielili się tym ze mną przed rozpoczęciem ceremonii.

Ale to nie jest twój problem. Jeśli twoja rodzina uparcie chce, żebyś zrobił sobie nazwisko w dziedzinie, powiedzmy, biologii komórki molekularnej, to może, kiedy będziesz ich oprowadzał po kampusie, możesz pokazać im biuro rekrutacyjne. Bardzo poważnie wątpię, żeby mogli dostać się na UC Berkeley — rozmawiałem z profesorem, który powiedział, że nie ma szans, żeby się tam dostać w dzisiejszych czasach.

Dlatego zalecam, abyście wszyscy wzięli głęboki oddech i przestali. Po prostu bądźcie tam, gdzie są wasze tyłki i oddychajcie. Poświęćcie trochę czasu. Dzisiaj kończycie szkołę. Odmówcie współpracy z każdym, kto próbuje was zawstydzić i zmusić do powrotu na kołowrotek dla szczurów.

Odpoczywaj, ale bądź uważny. Odmów współpracy z każdym, kto kradnie twoją wolność, twoje osobiste i obywatelskie wolności, a potem się z tego śmiej. Nie będę wymieniał nazwisk. Po prostu wysyłaj pieniądze do ACLU, kiedy tylko możesz.

Ale zwolnij, jeśli możesz. A jeszcze lepiej, połóż się.

W wieku 20 lat opracowałam szkołę relaksacji, która niestety wyszła z łask w kolejnych latach – nazywała się Prone Yoga. Po prostu leżysz tak dużo, jak to możliwe. Możesz czytać, słuchać muzyki, możesz się wyłączyć lub spać. Ale musisz leżeć. Utrzymując pozycję prone.

Ukończyłeś szkołę. Nie masz już nic do udowodnienia, a poza tym to gra dla głupców. Jeśli zgodzisz się grać, już przegrałeś. To Charlie Brown i Lucy z piłką nożną. Jeśli będziesz wracał na boisko, oni wygrają. Jest tyle wspaniałych rzeczy do zrobienia w tej chwili. Pisać. Śpiewać. Odpoczywać. Jeść czereśnie. Rejestrować wyborców. I -- o mój Boże -- prawie zapomniałem o najważniejszej rzeczy: odmawiaj noszenia niewygodnych spodni, nawet jeśli sprawiają, że wyglądasz naprawdę chudo. Obiecaj mi, że nigdy nie założysz spodni, które się krępują, ciągną lub bolą, spodni, które mają opinię na temat tego, ile właśnie zjadłeś. Spodnie mogą kłamać! W tej chwili jest zbyt wiele kłamstw i wyzwisk w polityce, żeby twoje spodnie też się w to włączyły.

Więc niech was Bóg błogosławi. Dokonaliście czegoś niesamowitego. I jesteście kochani; jesteście zdolni do życia pełnego wielkiej radości i znaczenia. Z tego jesteście zrobieni. I do tego jesteście stworzeni. Więc dbajcie o siebie; dbajcie o siebie nawzajem. Dziękuję.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

6 PAST RESPONSES

User avatar
freda karpf Nov 12, 2023
deep breath. lie down and don't worry if you're not graduating. or if the wonderful being who shared these words spoke them a long time ago. They are here now and they're a good guide to finding your way in the world. No matter your age, weight or plans for dinner. Peace
User avatar
C Jun 5, 2023
How profoundly refreshing. Words are prophetic to a very anxious generation
User avatar
Kristin Pedemonti Jun 5, 2023
Thank you Anne for reminding us what's truly important: love, joy, giving of ourselves to those in need and rest♡
User avatar
Susanne Jun 5, 2023
I wish she had gven my commencement speech! It's a great way to start my work week. Thank you.
User avatar
Susan Jun 5, 2023
I am a long time fan of Anne Lamott's -- and your timing of sharing this today was wonderful. Her words from 20 years ago ring true with even greater relevance!
User avatar
Shyam Jun 5, 2023
Wow, wonderful. Every sentence , worth quoting.