„Smutek jest siłą energii, której nie można kontrolować ani przewidzieć” – rozmyślała Elizabeth Gilbert po stracie miłości swojego życia. „Smutek nie słucha twoich planów ani życzeń. Smutek zrobi z tobą, co zechce, kiedy zechce. Pod tym względem Smutek ma wiele wspólnego z Miłością”.
Podobnie jak miłość, żal rozrasta się do całego wewnętrznego wszechświata, który zaczyna kolorować cały świat zewnętrzny. Podobnie jak miłość — ten zachwycający surowy materiał dla większości piosenek, wierszy i obrazów, które stworzył nasz gatunek — żal przeżywa sam siebie poprzez żałobę i nie może nie mówić swojej prawdy. W przeciwieństwie do miłości, nasza kultura spotyka się z głosem żalu z domieszką niepokoju i zaprzeczenia. Chcemy, aby smutek odszedł, aby natychmiast wyrwać z żalu cierpiące serce. Często mylimy z osobistą porażką naszą niezdolność do uśmierzania żalu innych lub mylimy z ich porażką niezdolność do wyrwania się z niego w czasie naszych życzeń.

Kiedy psychoterapeutka Megan Devine — twórczyni doskonałego źródła Refuge in Grief i autorka jego przenośnego odpowiednika,It's OK That You're Not OK: Meeting Grief and Loss in a Culture That Doesn't Understand ( biblioteka publiczna ) — patrzyła, jak jej młody, zdrowy partner tonie, nagła i bezsensowna strata zawiesiła jej świat. Gdy powoli odzyskiwał siłę napędową życia, postanowiła przekierować swoje doświadczenie zawodowe w studiowaniu inteligencji emocjonalnej i odporności w kierunku lepszego zrozumienia mylącego, pochłaniającego procesu żałoby — procesu, w którym, jak napisał Abraham Lincoln w swoim niezwykle wnikliwym liście pocieszenia do pogrążonego w żałobie przyjaciela, agonia straty powoli przekształca się w „smutne, słodkie uczucie w twoim sercu, czystszego i świętszego rodzaju niż kiedykolwiek wcześniej”; przemianę, w której umiejętne, pełne miłości wsparcie może zdziałać cuda — wsparcie zupełnie inne od tego, co instynktownie sobie wyobrażamy, że pomaga.

Badając, jak ludzie radzą sobie z intensywnym żalem — utratą bliskich w wyniku brutalnej zbrodni, samobójstwa, katastrofy, śmierci niemowląt i innych nagłych katastroficznych traum — Devine doszła do zaskakującego wniosku. Raz po raz zauważała, że nasze najbardziej intuicyjne impulsy dotyczące pomocy tym, których cierpienie pragniemy złagodzić — poprzez ich rozweselenie, poprzez ponowne ukierunkowanie ich na latarnie morskie w ich życiu pośród ciemności — mają tendencję do pogłębiania ich bezradnej udręki i poszerzania przepaści między nami a nimi. I tak zaczęła się zastanawiać, co łagodzi ogromny smutek, który napotykamy na świecie i doświadczamy w naszym własnym życiu.
Oto czego się dowiedziała:
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
8 PAST RESPONSES