Back to Stories

Niezrównana Naomi Shihab Nye O życzliwości

Wiersze Naomi Shihab Nye mają niezwykłą zdolność pojawiania się dokładnie w odpowiednim momencie, aby przywołać cię pod powierzchnię twojego życia. Jako dziecko palestyńskiego ojca i amerykańskiej matki, jej wiersze mówią językiem głębszym niż kultura, historia czy religia. Poprzez portal codzienności — sklep spożywczy, tłocznię oliwy, nagłówki — wciąga nas w najgłębsze pytania i objawienia duszy. Oprócz pisania poezji, Nye pisze fikcję, eseje i książki dla dzieci, a także redagowała kilka antologii.

KIM ROSEN : Jaką rolę Twoim zdaniem odgrywa poezja, zwłaszcza w dzisiejszych czasach?

NAOMI SHIHAB NYE : Poezja pomaga nam wyobrazić sobie życie innych. Daje nam intymny wgląd w doświadczenia innych. Możliwość uzyskania takiego wglądu w ciągu trzydziestu sekund lub trzech minut jest bardzo cennym rodzajem przekazu. Nie jest on zaśmiecony wieloma zbędnymi, wyjaśniającymi treściami lub tego rodzaju gadulstwem, które tak łatwo pojawia się w dzisiejszych wiadomościach. Jesteśmy otoczeni rozmowami, językiem, relacjami i historiami pewnego rodzaju, rodzajem „najświeższych wiadomości”, ale myślę, że pragniemy innego rodzaju historii, historii, która pomaga nam po prostu poczuć się ze sobą połączonymi, być ze sobą. Powolniejszego rodzaju empatii. Myślę, że pragniemy tego teraz bardziej niż kiedykolwiek.

Gdy już doświadczymy wchłonięcia wiersza i zaspokojenia apetytu, wtedy mamy dostęp do języka, który jest poświęcony transportowaniu ducha. Tak jak jest coś wewnątrz kompasu, co sprawia, że ​​zawsze wraca on do prawdziwej północy, tak jest coś w poezji, co może nas zharmonizować i na nowo skupić.

Potrzebujesz tylko jednego wiersza i odpowiedniej uwagi dla niego. Czytasz ten wiersz, trzymasz go w sobie, czytasz go ponownie i czujesz się jak pokój, który został oczyszczony, odświeżony i przearanżowany, gdzie wszystko jest złożone i odłożone na właściwe miejsce. Oczywiście nie wszystkie wiersze są takie; z pewnością niektóre wiersze są wypełnione własnym rodzajem bałaganu. Ale znaleźć wiersz, który harmonizuje z tobą, poczuć tę jasność i wiedzieć, że ona tam jest, jest dostępna dla ciebie i kiedykolwiek czujesz się przytłoczony -- wow. Co może być lepszego?

KIM : Wiele z twoich wierszy jest niemal subwersywnie duchowych. Oferują intymność stawania się jednym z kimś, z kim nigdy nie myślałaś, że możesz się utożsamić. Zastanawiam się więc, czy masz jakąś duchową ścieżkę, którą sama podążasz? Czy zostałaś wychowana na duchowej ścieżce?

NAOMI : Wychowywałam się w bardzo ekumenicznej atmosferze. Żadne z moich rodziców nie praktykowało religii swoich rodzin. Mój ojciec tak naprawdę nie odrzucił islamu, ale po prostu nigdy nie był praktykującym i wiedział, nawet jako dziecko, że nie zamierza być pobożny w tradycyjny, oficjalny sposób. Moja matka faktycznie odrzuciła ciasnotę, jak to postrzegała, luterańskiego chrześcijaństwa swoich rodziców. Próbowała rozwijać w sobie i wpajać swojej rodzinie i przyjaciołom lub każdemu, kto był zainteresowany, o wiele bardziej ekumeniczne poczucie duchowości i możliwości. Zabierała mnie do Vedanta Society w St. Louis przez dziesięć lat, w wieku od trzech do czternastu lat. To było bardzo piękne wprowadzenie do świata praktyk duchowych. Moja matka czasami wysyłała mnie latem do szkoły biblijnej, a później do szkoły niedzielnej Unity. I tak było poczucie, że nie ma jednej właściwej ścieżki, jednej najlepszej drogi. Jesteś otwarty i znajdujesz elementy, które do ciebie przemawiają na różnych ścieżkach. Dlatego nigdy w swoim życiu nie czułam potrzeby ani potrzeby wykonywania jednej praktyki z wykluczeniem innych.

Jest coś bardzo pocieszającego w rytuale. Mam przyjaciół, którzy chodzą do kościoła lub siedzą w ośrodku zen. Szanuję to. Rytuał pisania zaspokaja tę potrzebę. Pisanie było dla mnie rodzajem duchowego oddania. Słuchanie języka, odczuwanie, jak rozwijają się historie i pojawiają się wiersze, bycie obecnym przy stronie – nie myślę o tym jako o karierze, myślę o tym jako o oddaniu. To dla mnie wielka różnica.

Mam szacunek dla wszystkich ścieżek, które szanują się nawzajem. Nie mam szacunku dla dużej części pobożności i prawości ani dla postawy skupionej na sobie, „to jest najlepsza droga”. Naprawdę nie rozumiem strachu, który musi być zaangażowany, ani rodzaju protekcjonizmu lub plemienności w ruchach ewangelickich, czy to w ewangelicznym islamie, czy ewangelicznym chrześcijaństwie. Naprawdę nie rozumiem potrzeby bycia w porządku z wykluczeniem kogoś innego, kto ma rację. Co jeśli ci z nas, którzy kochają poezję, powiedzą, że poezja jest bardziej słuszna niż taniec, na przykład, lub poezja jest bardziej słuszna niż muzyka steel drum. Albo sonet jest prawdziwy, a wiersz w formie otwartej nie jest prawdziwy. Albo haiku jest słuszne, a villanelle jest błędne.

KIM : Tak naprawdę, mam ochotę zanurzyć się w sferze niewiedzy, a ty?

NAOMI : Och, absolutnie. Uwielbiamy tajemnicę. Uwielbiamy to, co będzie dalej. Uwielbiamy nie znać kolejnej formy, w której moglibyśmy coś napisać.

KIM : W Twoim wierszu „ Życzliwość ” jest kilka naprawdę ważnych nauk. Jak doszło do tego, że go napisałeś?

NAOMI : Mój mąż Michael i ja byliśmy w podróży poślubnej w Kolumbii w 1978 roku. Wiedzieliśmy, że jesteśmy w trudnym kraju pełnym przemytników narkotyków, ale oboje byliśmy optymistami i czuliśmy, że damy radę. Skończyło się na tym, że zostaliśmy okradzeni w autobusie w środku nocy. Zabrali nam wszystko, co mieliśmy — paszporty, bilety, aparaty, wszystkie nasze pieniądze — wszystko. To było bardzo drastyczne doświadczenie. W naszym autobusie zginął Indianin i mieliśmy przeczucie, że my możemy być następni.

Wróciliśmy do autobusu, a Indianin został po prostu zostawiony na poboczu drogi. Zdecydowaliśmy, że Michael będzie musiał łapać stopa, mimo że było to bardzo niebezpieczne, do większego miasta, gdzie miał nadzieję, że uda mu się przywrócić nasze czeki podróżne. Zostałem sam w tym nieznanym mieście. Nie miałem pojęcia, jak będę jadł ani gdzie będę spał przez dni, aż wróci.

Usiadłam na placu w centrum miasta. Został mi tylko mały papierowy notes i ołówek, który miałam w tylnej kieszeni (mówię o podróżowaniu na lekko!). Drżałam. Zapadał zmrok. Wyjęłam ołówek. Potrzebuję tu trochę wskazówek, pomyślałam. Muszę wiedzieć, co robić dalej. A wiersz „Życzliwość” zdawał się unosić w powietrzu tego małego miasteczka i lądować na mojej stronie. To było jak automatyczne pisanie; nie zapisywałam koncepcji, które już znałam i traktowałam jak pewnik lub widziałam w praktyce. „Ty” w wierszu to naprawdę ja. Czułam, że jakiś element w powietrzu do mnie przemawia: „Zanim dowiesz się, czym naprawdę jest życzliwość, musisz coś stracić”.

Gdy już to spisałam, wszystko stało się jaśniejsze. Wiedziałam, co mogę zrobić, żeby znaleźć coś do jedzenia, gdzie mogłabym pójść, żeby znaleźć miejsce do spania. Ten dar otwartości i możliwości przewyższył poczucie bycia dotkniętą. Wiersz był dźwignią, której się trzymałam, kiedy szukałam swojej drogi.

Była taka banda ulicznych łajdaków, którzy zbierali butelki po Coca-Coli i oddawali je za kilka pesos, żeby móc kupić bułkę do jedzenia. Zrozumiałem, że wiedzieli coś, co ja też powinienem wiedzieć: kiedy nie masz nic, skąd weźmiesz trochę jedzenia? Pokazałem im, że nie mam nic, żadnej torby, żadnej torebki, żadnego portfela, niczego i że potrzebuję ich pomocy. Byli tacy uprzejmi! Pozwolili mi dołączyć do ich grupy i od czasu do czasu zjeść bułkę.

Kiedy wiersz został wydrukowany, zaczął żyć własnym życiem. Teraz należy do wielu ludzi na różne sposoby. Zawsze wierzyłem, że wiersze są w powietrzu wokół nas. Jeśli słuchamy w określony sposób, znajdą nas. Jeśli pozwolimy im wejść do naszych umysłów i świadomości, mogą nam pomóc, a jeśli wyślemy je, w jakikolwiek sposób, istnieje możliwość, że będą miały większe życie niż jakiekolwiek, jakie moglibyśmy dla nich wymarzyć.

KIM : Gdybyś mogła zrealizować swoje najgłębsze pragnienie, jaki wpływ na czytelników i świat miałyby twoje wiersze?

NAOMI : Więcej spokoju. Mam nadzieję, że na przykład wiersz o Bliskim Wschodzie sprawi, że każdy, kto go przeczyta, będzie mniej skłonny do umieszczania grupy ludzi w kategorii wrogów. A także poczucie spokoju – w życiu ludzi, w społeczeństwie – poczucie możliwości, że wszystko może się ułożyć.

Chcę, żeby moje wiersze cię zaprzyjaźniły. Nie chcę, żebyś czytał wiersz i czuł, że to test, labirynt czy łamigłówka, albo że zaprowadził cię gdzieś, a teraz nie masz pojęcia, gdzie jesteś. Chcę, żebyś czuł, że spotkałeś nowego przyjaciela i nie miałbyś nic przeciwko ponownemu spotkaniu z nim. Myślę, że to uczucie ma wiele wspólnego z pokojem, ponieważ kiedy czujemy się zaprzyjaźnieni na świecie, czujemy się bardziej spokojni. Czujemy się tak, jakbyśmy, wiesz, byli bezpieczniejsi i bardziej ze sobą połączeni.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

3 PAST RESPONSES

User avatar
Silvine Jan 15, 2013

I'm only sorry you didn't reprint the poem itself--if you don't know it, google it, and say it out loud, and you'll feel the power. So glad to know how it arose!

User avatar
Kristin Pedemonti Jan 11, 2013

Thank you so much for sharing this interview. I've resonated with Naomi's work for a long time. Indeed, "Before you know kindness, you must lose things." And not simply Material things, but losing yourself or your way. Thank you for sharing the Colombia story; I've had many experiences of kindness from strangers and I am Grateful. When we allow ourselves to Open; to give and receive we can experience an entirely Different World. My life began with near death to such a sad, chaotic childhood and evolved into a life filled with so many beautiful moments and experiences . There is so much Hope and Joy when we share Kindness and Connect one to another. Thank you! HUG! and <3, Kristin

User avatar
a Jan 10, 2013

Love this!