Back to Stories

Wyznania późnego Rozkwitacza

Mamy utrwalone poglądy na temat cyklu życia sukcesu i natury talentu, które skłaniają nas do skreślania tych samych ludzi, którzy mają największe szanse (ostatecznie) zmienić świat.

„To ty” – powiedział starszy psycholog szkolny, podnosząc okulary w rogowej oprawie i wskazując na lewą stronę czegoś, co wyglądało jak zarys garbu wielbłąda. Usiadłem bliżej, próbując zrozumieć, co mi pokazano. „A to” – powiedział, przesuwając palec w prawą stronę garbu – „jest obdarzone ”.

Pochylając się do przodu, cierpliwie mu wytłumaczyłem, że może to byłem ja, w wieku 11 lat, ale 6 lat później to już nie byłem ja. „Widzisz”, wyjaśniłem, „w wieku 3 lat miałem 21 infekcji ucha. Płyn w moich uszach trzymał mnie w zamknięciu, niezdolnego do przetwarzania słów. Moje wyniki w teście na inteligencję, gdy miałem 10 lat, są odzwierciedleniem moich wczesnych trudności w nauce”. Odchyliłem się na krześle, próbując się uspokoić, po czym kontynuowałem wyjaśnianie, jak w końcu dogoniłem resztę dzieci i jak moje oceny teraz wyraźnie pokazały, nie miałem najmniejszych problemów z „wolnym” torem w szkole.

„Przetestuj mnie ponownie” – błagałam, rozpaczliwie chcąc dołączyć do „inteligentnych” dzieciaków w „zdolnym” pokoju. Zmuszając się do uśmiechu, wyjaśnił, że inteligencja po prostu nie zmienia się aż tak bardzo, a moja inteligencja nie kwalifikuje mnie do edukacji dla uzdolnionych. Żadnego ponownego testu.

Pobiegłem prosto do lokalnej biblioteki i znalazłem książkę o ludzkiej inteligencji. Jedna tabela przykuła moją uwagę. Wymieniała, co ludzie o różnym IQ są w stanie osiągnąć. Zacząłem czytać listę.

Czy mógłbym mieć doktorat? Nie ma mowy. A co z absolwentem college'u? Nie. Półwykwalifikowany robotnik? W moich snach . Po pewnym czasie w końcu znalazłem swój zasięg. „Szczęściarz, że skończyłem liceum”, powiedział. Rzuciłem książkę na stół ze słyszalnym „Pieprzyć to!”, gdy kilku bibliotekarzy podbiegło, żeby mnie uciszyć i ewentualnie mnie złapać.

To było zaledwie pierwsze takie doświadczenie, które uświadomiło mi, że żyjemy w społeczeństwie, w którym obowiązują osobliwe oczekiwania co do czasu trwania sukcesu. Uważamy, że jeśli dziecko nie rozkwita tak szybko jak inne w szkole podstawowej, będzie mu trudno ostatecznie rozkwitnąć.

Prawdę mówiąc, wielu z tych, którzy poważnie zmienili krajobraz naszego życia — od Charlesa Darwina po Sir Alexandra Fleminga, odkrywcę penicyliny — to osoby, które odnalazły swój rytm później w życiu. Wielu nawet zaczynało z opóźnieniem, by skończyć z sukcesami przekraczającymi oczekiwania.

Późniejszy rozkwit występuje w kilku odmianach. Jest klasyk, taki jak Grandma Moses, która zajęła się malarstwem pod koniec lat 70., zyskując światowe uznanie, i kontynuowała malowanie do lat 90. Nie należy mylić z późno uznanym rozkwitaczem, takim jak fotograf André Kertész, który, mało zauważany przez świat za swoje niezwykłe kompozycje, ostatecznie zyskał publiczne uznanie w wieku 80 lat. Nie mniej ważny jest powtarzający się rozkwit, taki jak Ian Fleming, który po sukcesie jako dziennikarz, bankier i makler giełdowy, stworzył Jamesa Bonda w wieku 45 lat.

Tacy ludzie sukcesu to tylko czubek krzewu różanego. Późnych rozkwitaczy jest w rzeczywistości wielu, a każdy z nich ma swoją historię i wyjątkową ścieżkę. Zatrzymanie się, aby przyjrzeć się wszystkim ścieżkom razem, podważa niektóre z najbardziej cenionych przekonań społeczeństwa — na temat natury rozwoju człowieka, roli inteligencji i edukacji w osiągnięciach twórczych oraz składników sukcesu w każdym wieku. Zbyt często to, co społeczeństwo uważa za czynnik ograniczający — trudne doświadczenia z wczesnego dzieciństwa, takie jak utrata rodzica — może okazać się tym, co umożliwia ostateczny sukces.

Ostatnie stulecie dodało 30 lat możliwości do naszego życia, nadając to, co zostało nazwane drugim średnim wiekiem . Zwłaszcza w świetle naszego wydłużonego życia, warto skonfrontować się z samym pojęciem późnego rozkwitu, aby zapytać: późno na co?

Rozwijające się mózgi

Być może najbardziej podstawowym składnikiem sukcesu jest zdolność; jest konieczna, ale sama w sobie niewystarczająca. I nie ma wątpliwości, że zdolność — często nazywana „darami” i „talentami” — ma pewne podstawy w mózgu . Jednak wielu — zarówno edukatorów, naukowców, jak i laików — postrzega zdolność jako cechę statyczną, coś na stałe wbudowaną w mózg przez geny , które są wstępnie zapakowane i aktywowane już przy narodzinach. Gdy się ją wykorzysta, wybucha. Na każdym kroku ta koncepcja jest zbyt uproszczona.

Rozwój umiejętności może zająć trochę czasu. Wkład genów w umiejętności nie determinuje wszystkiego; rzadko jest on ułożony w jednym wybuchu. „Geny nie działają wszystkie naraz, ale ich rozwój może zająć lata” — mówi Dean Keith Simonton, psycholog z University of California w Davis. „Wiemy, że geny są częściowo odpowiedzialne za organizację mózgu, ale wiemy również, że mózg nie jest w pełni zorganizowany aż do późnej dorosłości”.

Wyobraź sobie geny jako muzyków w orkiestrze, w której różne sekcje odpowiadają za różne cechy. Nie tylko wszyscy poszczególni muzycy muszą być zsynchronizowani, ale także sekcje. Podobnie jak sekcja perkusyjna może mieć problem ze znalezieniem rytmu, geny leżące u podstaw konkretnej cechy mogą zostać aktywowane później niż geny innych cech, które przyczyniają się do danej zdolności. Tak więc jedna cecha, taka jak towarzyskość, może rozwinąć się wcześnie, podczas gdy inna cecha, taka jak produkcja mowy, może się opóźnić — co może być niezręczne, dopóki obie nie dojdą do harmonii.

Wkład genów w zdolność nie determinuje w pełni, w jaki sposób zdolność ta zostanie wyrażona. Podobnie jak woda w przypadku kwiatu, środowisko odgrywa kluczową rolę w aktywacji genów. W rzeczywistości talent pojawia się w ciągu całego życia wzajemnych interakcji między rozwijającym się mózgiem a stymulującym środowiskiem.

Złożona cecha, taka jak inteligencja, nie jest tylko częściowo determinowana przez wiele oddziałujących ze sobą genów, ale zmienia się w ciągu życia, ponieważ niektóre geny są automatycznie włączane, a niektóre wyłączane. Najbardziej cenione w społeczeństwie umiejętności, takie jak kreatywność i przywództwo , rzadko w pełni ujawniają się na wczesnym etapie.

Cudowne dzieci z pewnością istnieją, ale w niektórych dziedzinach są zauważalnie bardziej powszechne niż w innych. Szachy, występy muzyczne i czysta matematyka są pełne cudownych dzieci, ponieważ opierają się na stosunkowo ograniczonej wiedzy i umiejętnościach. Olśniewające kalkulacje kalendarzowe u dzieci- mędrców prawdopodobnie nie są cechą poligeniczną.

Osiągnięcia, które wymagają złożonych umiejętności, takich jak kreatywność lub przywództwo, które obejmują wiele różnych cech, a zatem dopasowanie wielu różnych genów, powstają latami. Jak zauważa Simonton, istnieje tylko jeden sposób, aby stać się wczesnym rozkwitaczem, ale istnieje nieskończenie wiele sposobów, aby stać się późnym rozkwitaczem. Im bardziej złożona cecha, tym więcej sposobów, aby dana osoba stała się późnym rozkwitaczem dla tej cechy.

Chociaż cudowne dziecko to takie, które ma odpowiednie geny, które działają razem od samego początku, nie ma gwarancji, że cudowne dziecko pozostanie takie samo. Inne cechy mogą pojawić się później i utrudnić cudownemu dziecku kontynuowanie jego sukcesów. Początkowy dar może całkowicie zniknąć. Po wypuszczeniu na wolność wiele cudownych dzieci nie może już pokazywać swoich talentów, ponieważ nie wiedzą, jak się sprzedać lub poradzić sobie z odrzuceniem, którego nigdy nie doświadczyły w szkole podstawowej.

Rzeczywiście, to, co pozwala dzieciom być określanym jako utalentowane, może okazać się czynnikiem ograniczającym w ich życiu. Joshua Waitzkin, kiedyś dziecięcy geniusz szachowy, jest zafascynowany procesem uczenia się. W wieku 20 lat rozpoczął naukę Tai Chi i, pomimo późnego startu sportowego, został międzynarodowym mistrzem. Waitzkin widzi ogromne wady bycia określanym jako cudowne dziecko. „Jeśli kupisz etykietę”, mówi, „największym niebezpieczeństwem, używając języka psycholog Carol Dweck, jest to, że uwewnętrzniamy teorię inteligencji. W chwili, gdy uwierzymy, że sukces jest determinowany przez wpojony poziom zdolności, w przeciwieństwie do odporności i ciężkiej pracy, będziemy krusi w obliczu przeciwności losu. Jeśli powiesz dziecku, że jest zwycięzcą, co robi wielu rodziców , to uwierzy, że jej wygrana wynika z czegoś w nim zakorzenionego. Jeśli wygrywa, ponieważ jest zwycięzcą, to przegrana czyni ją przegraną”.

Fakt, że geny pojawiają się w różnym czasie, otwiera żółwiowi możliwość wyprzedzenia zająca. Naukowcy często odwołują się do „zasady 10 lat”, zgodnie z którą opanowanie danej dziedziny zajmuje 10 lat. Jednak, jak zauważa Simonton, „zasada ta jest średnią z odchyleniem, a nie stałym progiem”. To, co przeciętnej osobie może zająć 15 lat, może zająć późniejszym rozkwitaczom zaledwie pięć lat, gdy ich geny się zsynchronizują; nawet jeśli zaczęli później, postęp może być szybki i nadrobić stracony czas.

Osądzanie potencjału młodej osoby w dowolnym momencie pomija fakt, że potrzeba czasu, aby kompleksy genów się ze sobą zestroiły. I tak skreślamy ludzi. Innym wypisujemy czek zbyt wcześnie.

Młode mózgi mogą być szybsze w zapamiętywaniu tekstów piosenek Backstreet Boys, ale starsze mózgi mają kilka sprytnych sztuczek w zanadrzu neuronowym, które wykorzystują wszystkie lata dojrzewania. W mózgu informacje są przekazywane przez przewody zwane aksonami. Przewodom pomaga tłusta powłoka zwana osłonką mielinową. Badania neurologa George'a Bartzokisa i jego współpracowników z UCLA sugerują, że w miarę rozwoju odkładamy więcej tych osłonek, przekształcając mózg w szybki, szerokopasmowy system podobny do Internetu.

Mielina przyspiesza transmisję informacji, ale sama wiedza i proliferacja połączeń nerwowych i obwodów, za pomocą których uzyskujemy do niej dostęp, zależą od zdobywania doświadczenia. A to wymaga czasu. „Stajemy się mądrzy, będąc w stanie uzyskiwać dostęp do informacji inaczej, z szerszej perspektywy” – mówi Bartzokis.

Zwiększona mielinizacja pomaga zapewnić, że całe życie doświadczeń nie pójdzie na marne. Ludzie nie osiągają szczytowej objętości mieliny aż do 50. roku życia. Nawet wtedy mózg kontynuuje naprawę mieliny aż do samego końca naszego życia. Dziedziny, które wykorzystują wiele różnych obwodów mózgowych, w dużym stopniu korzystają z rosnącej zdolności przetwarzania. „Im bardziej rozległe pole, tym większy wkład późnych rozkwitów” — mówi Bartzokis.

Weźmy na przykład igrzyska olimpijskie. Rekordziści świata mają tendencję do zaznaczania swojej obecności w młodym wieku, wykorzystując jedynie kilka obwodów mózgu — umiejętności motoryczne, determinację i obwody uwagi wymagane do wykonywania poleceń trenera. Trener z drugiej strony potrzebuje „mnóstwa innych obwodów, aby być świetnym trenerem”, zauważa Bartzokis, takich jak „obwody potrzebne do zaprojektowania treningu, który będzie działał z konkretnym sportowcem. Znam bardzo niewielu świetnych trenerów, którzy są naprawdę młodzi, chociaż znam wielu młodych ludzi, którzy kochają sport ponad wszelkie słowa”.

Nic dziwnego, że Stany Zjednoczone wymagają minimalnego wieku, aby zostać prezydentem. Zarządzanie krajem wymaga całej mocy przetwarzania, jaką mózg może zgromadzić.

Podczas gdy rozwijający się mózg przyczynia się do przebiegu osiągnięć, jest to tylko jeden czynnik. Aby w pełni rozkwitnąć w dowolnym momencie, trzeba mieć również kierunek.

Znalezienie celu

„Podjąłem decyzję, że chcę być światowej klasy w czymś w bardzo młodym wieku; musiałem po prostu znaleźć tę jedną rzecz, która uświadomiła mi, że to jest moja arena, to jest miejsce, w którym chcę grać” — mówi Chris Gardner, założyciel i dyrektor generalny domu maklerskiego Gardner Rich & Co.

Po dzieciństwie pełnym brutalnego znęcania się i wczesnej dorosłości jako samotny rodzic — bezdomny i bez środków do życia — Gardner w końcu znalazł tę arenę. Widząc czerwone Ferrari wjeżdżające na parking, podszedł do kierowcy i zapytał go: „Co robisz i jak to robisz?”. Odpowiedź, bankowość inwestycyjna, okazała się idealnie pasować do umiejętności matematycznych i interpersonalnych, które Gardner już posiadał.

„To spotkanie skrystalizowało się w mojej pamięci – niemal w mitycznym momencie, do którego mogłem powrócić i odwiedzić go w czasie teraźniejszym, kiedykolwiek chciałem lub potrzebowałem jego przesłania” – mówi Gardner w swojej autobiografii The Pursuit of Happyness , na podstawie której powstał film z Willem Smithem w roli głównej.

Wiele niezwykle kreatywnych osób wspomina „o pewnym momencie, spotkaniu, przeczytanej książce, występie, w którym uczestniczyły, co do nich przemówiło i sprawiło, że powiedziały: »To jestem ja, to jest to, co chciałbym robić, czemu chciałbym poświęcić swoje życie«” – mówi profesor Harvardu Howard Gardner (nie spokrewniony z Chrisem).

Nie wszystkie doświadczenia krystalizacji są przyjemne. Ja sam czułem wstyd , że zostałem umieszczony na „wolnej” ścieżce i upokorzenie, że moi rówieśnicy mnie za to dręczą. Ale za każdym razem, gdy byłem wyśmiewany, ogień determinacji płonął jaśniej.

Angelo Sicilano, później znany jako Charles Atlas, był pierwotnym „97-funtowym słabeuszem”. Nieustannie prześladowany, postanowił zająć się treningiem siłowym. Jeśli kiedykolwiek przeglądałeś ostatnie strony magazynu, widziałeś jego umięśniony tors zachwalający program kulturystyki, który przyniósł mu przydomek „Najdoskonalej Rozwiniętego Mężczyzny Świata”.

Pasja płonie tak jasno, że widać, kiedy się ją ma. Jak mówi Chris Gardner: „Pasja to coś, co nie pozwala ci spać w nocy, bo chcesz wstać rano i robić swoje”. Sama w sobie może napędzać wielkość. „Jeśli jesteś pasjonatem czegoś, możesz rozwinąć umiejętności”, mówi Gardner. „Nie można się tego nauczyć, nie można tego kupić. Nie możesz iść na Yale i powiedzieć, że chcesz studiować pasję. Musisz ją ze sobą zabrać”.

Według psycholog z University of Pennsylvania, Angeli Duckworth, pasja jest składnikiem, obok wytrwałości, tego, co nazywa determinacją. W szczególności pozwala ludziom osiągać cele , na które mogą czekać długo, odkryła w wywiadach z osobami odnoszącymi sukcesy w dziedzinach od bankowości inwestycyjnej po malarstwo. Jej badania pokazują, że determinacja i samodyscyplina przewidują osiągnięcia edukacyjne równie dobrze, jeśli nie lepiej, niż IQ.

Piękno krystalizacji doświadczeń polega na tym, że nigdy nie wiadomo, czy cel jest tuż za rogiem, gotowy do odkrycia. A raz pobudzona namiętność nie ma daty ważności.

Przebijanie się przez mury z cegieł

Talent i pasja mogą jednak nie wystarczyć. Awans może zostać zatrzymany przez prawdziwe przeciwności losu — niepełnosprawność fizyczną, trudności w nauce, śmierć rodzica. Natrafienie na serię ceglanych ścian na wczesnym etapie życia może spowolnić postęp, ale daje również okazję do budowania wewnętrznej siły, nabywania umiejętności i, co często jest wystarczające, wytyczania prywatnej ścieżki do sukcesu.

Dla niektórych przeszkodą są trudności ekonomiczne, takie jak bezdomność Chrisa Gardnera. Może to być nawet przemocowy rodzic zastępczy, taki jak ten prymitywny, który zazdrościł ambicji pisarza Tobiasa Wolffa, jak opisał w swoich wspomnieniach This Boy's Life . Murem może być również pole czyjejś pracy. Możesz być niezwykle błyskotliwy, ale jeśli strażnicy nie są gotowi tego zaakceptować lub odmówią przyjęcia cię ze względu na płeć lub rasę, nie będzie wpisu do encyklopedii.

Systematyczne badania osób odnoszących duże sukcesy ujawniają, że historia przeszkód może być raczej regułą niż wyjątkiem. Badania w Cass Business School w Anglii wykazały, że przedsiębiorcy są pięć razy bardziej narażeni na dysleksję niż przeciętny obywatel. Potentat Virgin Atlantic Richard Branson ma dysleksję, podobnie jak dyrektor generalny Cisco Systems, John Chambers, który rzekomo nie potrafi nawet czytać własnych e-maili.

Przedsiębiorcy nie są jedynymi, którzy czerpią korzyści (tak, korzyści) z dysleksji. „Za moich czasów dysleksja nie istniała, byli tylko głupi uczniowie” — mówi pisarz science fiction Piers Anthony. „Może ustanowiłem rekord głupoty”. Zajęło mu to trzy lata i pięć szkół, aby przejść przez pierwszą klasę.

Wczesna strata to kolejna powszechna niedola. W badaniu z 1989 r. nowojorski psycholog J. Marvin Eisenstadt przeszukał zapisy 699 wybitnych Amerykanów i odkrył, że 45 procent z nich straciło rodzica przed ukończeniem 21. roku życia. Tylko dwie inne grupy w populacji ogólnej wykazują taki poziom sieroctwa — nieletni przestępcy i pacjenci psychiatryczni z depresją lub skłonnościami samobójczymi .

Napotykanie przeszkód w każdym wieku może wymusić rozwój psychologiczny, a chociaż zajmuje to czas, ostatecznie pobudza rozwój siły ego — emocjonalnej stabilności, woli i pewności siebie, które zapewniają odporność. Zmagając się z przeciwnościami losu, jednostki uczą się umiejętności ważnych dla sukcesu. Tak więc ci, którzy mają największe wyzwania, mogą skończyć wygrywając z tyłu. Eisenstadt uważał sieroctwo za część ceny wielkości.

Murowane ściany mogą również zmusić osobę do wybrania alternatywnej drogi. Istnieje wiele sposobów na bycie marginalnym — poprzez okoliczności etniczne, religijne , seksualne lub geograficzne — i wszystkie są dobrze reprezentowane wśród wybitnych, jak pokazują badania.

Tymczasowe wygnanie z głównego nurtu może spowodować „asynchroniczność między umysłem a domeną, w wyniku której umysł napotyka na znaczne niezadowolenie z tego, co domena obecnie oferuje”, twierdzi David Henry Feldman, profesor rozwoju dziecka na Uniwersytecie Tufts. Objazd, choć czasochłonny, może być potrzebny do wyrobienia sobie własnej „marki” idei, na którą nie ma wpływu ustalony porządek. Niezadowolenie z obecnych konwencji danej dziedziny może być kluczową ścieżką do rewolucyjnej zmiany. Ludzie, którzy są marginalizowani, mogą się wyróżniać nie pomimo — ale z powodu — doświadczenia jako osoby z zewnątrz.

W przypadku imigrantów sukces może być opóźniony, ponieważ muszą poświęcić czas na asymilację w nowej kulturze. Niemniej jednak często są głównymi innowatorami kultury. Kompozytor Irving Berlin był imigrantem, podobnie jak filmowiec Ang Lee i Madeline Albright, pierwsza kobieta sekretarz stanu. W badaniu wybitnych Amerykanów z 1947 r. statystyk Walter Bowerman odkrył, że 45 procent z nich to nowi przybysze w Stanach Zjednoczonych — wskaźnik częstości występowania siedem razy wyższy niż wśród ludności tubylczej. Czas spędzony jako outsider może rozpalić ogień do sukcesu i uwolnić jednostkę dla nowych skojarzeń, które leżą u podstaw kreatywnej innowacji.

Przemyślenie Blooma

Jeśli w wielu dziedzinach, zwłaszcza tych, które angażują wiele różnych obwodów mózgowych, wczesne osiągnięcia są raczej wyjątkiem niż regułą, co tak naprawdę można dzięki nim osiągnąć — oprócz złotej gwiazdki i pocałunku od babci?

Można by założyć, że takie wczesne osiągnięcia znacznie zwiększają szanse jednostki na najwyższe poziomy osiągnięć twórczych. Jednak dowody wskazują na coś innego. Podczas gdy wczesne zdolności mogą z pewnością zwiększyć twoje szanse na zostanie ekspertem, jeśli chodzi o najwyższe poziomy ludzkiego potencjału — te 0,00001 procent — tracą one swoją moc.

Weźmy Williama Shockleya, współwynalazcę tranzystora, profesora Stanford i kontrowersyjnego teoretyka genetyki. Jako dziecko Shockley miał test IQ u znanego psychologa Lewisa Termana, ale jego wynik wykluczył go z grupy utalentowanych dzieci Termana. Nieważne. Podczas gdy Terman obserwował swoją elitarną próbkę dzieci o wysokim IQ (ponad 140), Shockley zdobywał doktorat na Harvardzie i Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki — wyróżnienie, którego nie osiągnął żaden utalentowany uczeń Termana.

Powyżej rozsądnego wyniku (wysokiego, ale nie aż tak wysokiego), IQ nie jest zbyt dobrym prognostykiem osiągnięć twórczych w ciągu całego życia. Wydaje się nawet, że istnieje optymalna ilość formalnej edukacji, po której edukacja może zniechęcić do osiągnięć twórczych. Poza tym istnieje niebezpieczeństwo zbytniego zakorzenienia się w tradycyjnym myśleniu.

Dla wielu wybitnych umysłów pasja prowadzi do ogromnej ilości samokształcenia, które może nigdy nie pojawić się na świadectwie, a którego efekty są widoczne dopiero wtedy, gdy jednostka jest gotowa zaprezentować światu swoje osiągnięcia. „Uważam, że wszystko, czego nauczyłem się o jakiejkolwiek wartości, było samokształceniem” — napisał kiedyś Darwin. Napisanie monumentalnego O powstawaniu gatunków w wieku 50 lat może automatycznie kwalifikować Darwina jako późnego rozkwitacza. W rzeczywistości spędził wiele lat na uważnej obserwacji zwierząt i roślin. Potrzebował czasu, aby zebrać dowody wspierające jego rewolucyjną teorię.

Oczywiście, że wczesne rozkwity należy pielęgnować. Nie ma wartości w marnowaniu zdolności. Ale nie powinniśmy też lekceważyć żółwia. W danym momencie nie da się przewidzieć, w jakim stopniu dana osoba ostatecznie rozkwitnie — i jest to katastrofalnie naiwne ze strony „ekspertów” (lub rodziców czy nauczycieli), aby dekretować granice tego, co dana osoba może osiągnąć. To wystarczający powód, aby traktować każdego tak, jakby miał potencjał, aby osiągnąć pełny rozkwit.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

3 PAST RESPONSES

User avatar
Mish Oct 1, 2013

I was a "late bloomer" & at the ripe young age of 66 today, I continue to bloom! Life is good & in many ways I appreciate my "late bloom". In Smiles,

User avatar
Elisabeth Jordan Sep 25, 2013

Very good points. Worth keeping in mind in all our interactions with the people around us.

User avatar
Lucy Sep 24, 2013

So great to read about this. I didn't start training full-time in my field until I was 25, as a result, a lot of the elite 'bridging' programmes designed to transition people from student to professional were not open to me (with age caps at 28 or 30). As a result I had to enter the field of employment at a lower level, but at 32 am working full-time and hoping to be a late bloomer!