
Nauczenie się dokonywania właściwych wyborów żywieniowych jest kluczem do świadomości ekologicznej — dla nas samych, a zwłaszcza dla naszych dzieci.
Dopóki nie dostrzeżemy, że karmienie siebie jest równie ważne jak — a może nawet ważniejsze — wszystkie inne czynności ludzkości, w naszej świadomości powstanie ogromna dziura. Jeśli nie będziemy dbać o jedzenie, środowisko zawsze będzie czymś poza nami. A jednak środowisko może być czymś, co faktycznie wpływa na ciebie w najbardziej intymny — i dosłownie trzewny — sposób. Może być czymś, co faktycznie dostaje się do twojego wnętrza i zostaje strawione.
Jak większość ludzi może tak bezmyślnie poddać się nieludzkiemu doświadczeniu bezdusznego fast foodu, który jest wszędzie w naszym życiu? Jak możesz zachwycać się światem, a potem karmić siebie w zupełnie niecudowny sposób? Myślę, że to dlatego, że nie uczymy się istotnego związku żywności z rolnictwem i kulturą, ani jak żywność wpływa na jakość naszego codziennego życia.
Dla mnie jedzenie jest jedną z centralnych rzeczy w ludzkim doświadczeniu, która może otworzyć nasze zmysły i sumienie na nasze miejsce w świecie. Rozważ to: jedzenie jest czymś, co wszyscy mamy wspólnego. To coś, co wszyscy musimy robić każdego dnia i jest czymś, czym wszyscy możemy się dzielić. Jedzenie i odżywianie są dokładnie w punkcie, w którym prawa człowieka i środowisko się przecinają. Każdy ma prawo do zdrowej, niedrogiej żywności.
Co mogłoby być smaczniejszą rewolucją niż rozpoczęcie przeznaczania naszych najlepszych zasobów na nauczanie tego dzieci — karmienie ich i sprawianie im przyjemności; uczenie ich, jak odpowiedzialnie uprawiać żywność; i uczenie ich, jak gotować i jeść ją razem, przy stole? Kiedy zaczynasz otwierać zmysły dziecka — kiedy zapraszasz dzieci do fizycznego zaangażowania się w ogrodnictwo i jedzenie — istnieje zestaw wartości, który jest wpajany bez wysiłku, który po prostu spływa na nie, jako część procesu oferowania sobie nawzajem dobrego jedzenia. Dzieci są tak zachwycone — tak zachwycone, nawet — angażując się w naukę w zmysłowy, kinestetyczny sposób. A jedzenie uwodzi cię samą swoją naturą — na przykład zapachem pieczenia: Sprawia, że jesteś głodny! Kto mógłby oprzeć się aromatowi świeżego chleba lub zapachowi ciepłych tortilli wydobywającym się z comal?
Nie ma nic innego tak uniwersalnego. Nie ma nic innego tak potężnego. Kiedy rozumiesz, skąd pochodzi twoje jedzenie, patrzysz na świat w zupełnie inny sposób. Myślę, że jeśli naprawdę zaczniesz dbać o świat w ten sposób, zobaczysz możliwości wszędzie. Gdziekolwiek jestem, zawsze staram się zobaczyć, co jest jadalne w krajobrazie. Teraz widzę naturę nie tylko jako źródło duchowej inspiracji — piękne zachody słońca i majestatyczne fioletowe góry — ale jako źródło mojego fizycznego pożywienia. I zdałem sobie sprawę, że jestem całkowicie od niej zależny, w całym jej pięknie i bogactwie, i że moje przetrwanie od niej zależy.
Musimy nauczyć dzieci, że dbanie o ziemię i nauka samodzielnego wyżywienia są równie ważne jak czytanie, pisanie i arytmetyka. W większości nasze rodziny i instytucje tego nie robią. Dlatego uważam, że to system edukacji publicznej powinien uczyć nasze dzieci tych ważnych wartości. W każdej szkole powinny być ogrody i programy szkolnych obiadów, które serwują rzeczy, które dzieci same uprawiają, uzupełnione o lokalne, ekologiczne produkty. To mogłoby zmienić zarówno edukację, jak i rolnictwo. Typowa szkoła, powiedzmy, tysiąca uczniów, potrzebuje dwustu pięćdziesięciu funtów ziemniaków na jeden szkolny obiad. Wyobraź sobie wpływ tego rodzaju popytu na żywność ekologiczną!
Nie ma nic nowego w tych lekcjach. W broszurze opublikowanej w 1900 roku pewien kalifornijski nauczyciel argumentował za ogrodem w każdej szkole. Ogrody szkolne, jak pisał, nauczą uczniów, że „działania mają konsekwencje, że prywatni obywatele powinni dbać o własność publiczną, że praca ma godność, że natura jest piękna”. Uczą również ekonomii, uczciwości, pracowitości, koncentracji i sprawiedliwości. Uczą, co znaczy być cywilizowanym.
Widziałem, jak to wszystko dzieje się w Edible Schoolyard Garden w Martin Luther King Middle School w Berkeley. Widziałem dzieci siedzące wokół stołów piknikowych na szkolnym podwórku, jedzące sałatki, które same wyhodowały, zachowując przy tym najbardziej uprzejme maniery. Chcą tych rytuałów przy stole. Lubią je. Widziałem zbuntowane dzieci, którym dano drugą szansę i pozwolono pracować w ogrodzie, tak bardzo przemienione tym doświadczeniem, że wracały do King School, aby pełnić rolę mentorów dla nowych uczniów. Edible Schoolyard stwarza taki rodzaj jasności — a jego potencjał tkwi w mnożeniu tych epifanii odpowiedzialności, w szkole, dwa lub trzy razy dziennie.
Teraz budujemy modele i projekty demonstracyjne, takie jak The Edible Schoolyard, aby udowodnić, że tego rodzaju edukacja doświadczalna jest naprawdę wykonalną inicjatywą. W Berkeley zamierzamy przekształcić program szkolnych obiadów w całym okręgu szkolnym, obejmującym ponad siedemnaście szkół i ponad 10 000 uczniów, we współpracy z radą szkolną, Children's Hospital Oakland Research Institute, Center for Ecoliteracy i Chez Panisse Foundation. To rewolucyjny sposób myślenia o jedzeniu w szkołach — to jest to, co nazywam Delicious Revolution.
Wendell Berry napisał, że jedzenie jest czynnością rolniczą. Powiedziałbym również, że jedzenie jest czynnością polityczną, ale w sposób, w jaki starożytni Grecy używali słowa „polityczny” — nie tylko w znaczeniu mającym związek z głosowaniem w wyborach, ale w znaczeniu „dotyczącym wszystkich naszych interakcji z innymi ludźmi” — od rodziny po szkołę, sąsiedztwo, naród i świat. Każdy wybór, którego dokonujemy w kwestii jedzenia, ma znaczenie na każdym poziomie. Właściwy wybór ratuje świat. Paul Cezanne powiedział: „Nadchodzi dzień, w którym jedna marchewka, świeżo zauważona, wywoła rewolucję”. Podejmujmy więc decyzje dotyczące jedzenia w tym duchu: zauważmy tę marchewkę na nowo i dokonajmy wyboru.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
3 PAST RESPONSES
I'd love to see permaculture and other ecological classes as part of the curriculum for elementary schools throughout America and the world.
That would be of great value to have a garden at every school to help teach children as well as feed them.
As I retire from teaching English, one of my favorite memories is when my high school students grew beans on the classroom windowsill while we were reading Pearl Buck's novel The Good Earth. The simple daily activity of checking everyone's bean plant growth not only reinforced Pearl Buck's theme about the goodness of the earth, but it also created a community in the classroom who developed a newfound respect for food as a life source that originates from the earth, not the supermarket or the fast food restaurant.