Back to Stories

Miejsce, W którym piszę

W przeszłości wzięłam sobie do serca radę Virginii Woolf o posiadaniu własnego pokoju. Gdziekolwiek mieszkałam, poświęcałam czas i energię na urządzanie biura, przestrzeni tylko dla siebie — z odpowiednim biurkiem, papierami schludnie poukładanymi w szafkach na dokumenty, nagrodami i dyplomami na ścianach — próbując stworzyć pokój odpowiedni dla pisarza, za każdym razem próbując stworzyć stałe miejsce dla siebie. Ale potem urodziły mi się dzieci i przeprowadzałam się zbyt wiele razy, a moje miejsce do pisania stało się tu i teraz. Mogę spędzać czas na tworzeniu miejsca do pisania albo mogę spędzać czas na pisaniu, ponieważ nie ma czasu na jedno i drugie. A ponieważ wszystkie miejsca okazują się tymczasowe, wybieram pisanie.

„Pokój” Woolf rozumiem teraz jako bardziej przestrzeń czasową niż fizyczną. Bardziej potrzebuję czasu niż wbudowanej półki na książki. Zajęło mi dużo czasu, żeby to zrozumieć. Powinnam była wiedzieć od początku. W końcu moje pierwsze opublikowane opowiadanie napisałam odręcznie w notesie, siedząc w domu w Riverside w Kalifornii, którego sprzątaniem zostałam zatrudniona. Kiedyś pisałam przez kilka dni w mieszkaniu pozbawionym wszystkich mebli oprócz pufy. Napisałam nagrodzoną opowieść w połączonym salonie/jadalni/kuchni tymczasowego umeblowanego mieszkania w Sidney w Nebrasce, ścigając się z czasem, podczas gdy mój dwuletni syn spał w sąsiednim pokoju, a mój nienarodzony syn kopał we mnie. Pracowałam w piwnicach, pisząc jedną ręką na maszynie, karmiąc piersią. Bazgrałam pomysły w notesach podczas meczów piłki nożnej i prób baletowych. Pisałam nawet po kryjomu w biurze na cmentarzu, kiedy miałam porządkować zmarłych w arkuszu kalkulacyjnym Excel.

Przez ostatnie trzy lata większość moich prac pisarskich wykonywałam przy stuletnim dębowym biurku w kącie głównej sypialni w naszym domu w West Hartford w stanie Connecticut – przestrzeni, którą mój laptop dzieli z komputerem mojego męża, a także przy ciągle zmieniającej się kolekcji klocków Lego, fiszek z nauką mnożenia, drewnianych samochodzików, którym trzeba przykleić koła, nici do przyszycia brakujących guzików, moich ocen z zajęć dydaktycznych, niezapłaconych rachunków, kredek, puzzli i kawałka skamieniałego drewna.

To było tymczasowe rozwiązanie. Kiedy siadam, żeby to napisać, muszę odsunąć na bok dwa gładkie kamienie z napisem „tata” napisanym markerem permanentnym, biżuterię ze spinaczy do papieru i woreczek strunowy z napisem „moja dynia” zawierający dziewięć starannie zebranych nasion. Czasami dzieci są ze mną w pokoju, bawią się lub czytają na łóżku — ponieważ ten pokój jest jednym z niewielu klimatyzowanych pokoi latem, najcieplejszym pokojem zimą. Wszystko dzieje się w tym pokoju. I mimo to wszystko jest tymczasowe.

Główna szuflada środkowa zawiera mikrokosmos mojego biurka, mojego domu, mojego umysłu pisarza. To znaczy, nie zawiera prawie niczego, co miałoby natychmiastowe zastosowanie praktyczne. Czasami myślę, że chciałbym otworzyć szufladę i znaleźć schludny zestaw długopisów i ołówków, karteczek Post-it w różnych rozmiarach i kolorach, wiele rodzajów taśmy — wszystko, czego moje kochające artykuły biurowe serce mogłoby zapragnąć — ale nie jestem pewien, czy to naprawdę prawda. Zamiast tego szuflada zawiera zbieraninę talizmanów z poprzednich wcieleń: pudełko zapałek Puszkina z dwusetnej rocznicy jego urodzin w 1999 r., kawałki przewodów rurowych z pokrętłami z domu, w którym wymieniliśmy przewody w Lincoln w Nebrasce, koraliki z zepsutego naszyjnika, który moja córka kiedyś chciała naprawić, bilety na przedszkolne wydarzenie „Halloween Happening” w bibliotece z 31 października 2011 r., które nigdy się nie odbyło, ponieważ sztorm Alfred wyłączył światło na tydzień, klucze do sejfów przeciwpożarowych, których prawdopodobnie już nie posiadam, lupę, która została dołączona do mojego kompaktowego słownika Oxford English Dictionary w 1992 r., obcinacz do paznokci dla niemowląt, który dostałem wraz z noworodkiem w 2005 r., nieotwarte opakowanie czystych mikrokaset i dwie rolki nieużywanego filmu 35 mm kupionego w innym stuleciu, zepsuty krokomierz, dodatkowe ogniwa do srebrnego paska zegarka, plastikowe niebieskie klejnoty, które dostałem w prezencie od mojego syna, a jeśli poszukasz głębiej, może nawet coś bardziej praktycznego, na przykład pudełko zszywek i kilka długopisów.

Czasami nie mogę znaleźć taśmy, która uratowałaby mi życie, ale mam wszystkie te inne przedmioty zawsze pod ręką i to właśnie pośród tych zestawień, tego nieporządku i niepewności piszę. Nie tylko bycie schludnym i zorganizowanym zajmuje czas, ale schludne otoczenie sprawia, że ​​czuję się zmuszony do posiadania uporządkowanych myśli. I nigdy tak się nie dzieje. Nieporządek jest wyzwalający; niech wszystko przyjdzie w dowolny sposób. Niech zanurzę się w morzu nieporządku i wyrwę przedmioty, które lśnią w świetle teraźniejszości. Niech zachowam to, co ważne, a resztę odłożę na inny dzień.

Więc w jakiś sposób pomaga, przypuszczam, świadomość, że w każdej chwili mogę otworzyć szufladę i pogłaskać kawałek granitu z gór Box Springs oddalonych o 2900 mil. Ale to biurko nie jest jedynym miejscem, w którym piszę, ponieważ nauczyłem się pisać gdziekolwiek, wszędzie. Zawsze noszę ze sobą notesy i długopisy. Zabieram ze sobą swój pokój. Zaglądam do szuflady mojego umysłu. Wszystko jest tymczasowe.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

6 PAST RESPONSES

User avatar
Sharon Nov 8, 2013

I so get what you're saying about a place being a state of mind. Keep those words coming!

User avatar
Julianne Nov 7, 2013

Thank you for sharing your story. It helps me give myself permission to be messy, and disorganized, and creative. And I kind of love that about myself, so it feels nice to be able to admit it.

User avatar
Susan W Nov 6, 2013

Loved this and shared on FB!

User avatar
Lisa Nov 6, 2013

Thank You..
I struggle daily to get the words on the page and believe that they belong there.
Reading this was the push I needed to understand I just need to breath and write!

User avatar
Nivedita N Nov 6, 2013

You're an inspiration! Lovely sentences.

User avatar
~ n Nov 6, 2013

wow. thank you sharing your story. indeed everything Is temporary. :)