Back to Stories

Tami Simon: Słuchasz Audycji „Insights at the Edge”. Dziś Moim gościem Jest Mark Nepo, Poeta I filozof, który Od Ponad 35 Lat wykłada poezję I duchowość. Jest Autorem bestsellerów „New York Timesa” I osobą, która pokonała raka.

linia i literatura.

No wiesz, życie przyszło i dało mi raka i inne rzeczy, i wywróciło mnie do góry nogami i nagle zacząłem zdawać sobie sprawę, że ta ryba – wiesz, wracając do tej ryby, która musi płynąć przez doświadczenia, żeby przeżyć – nagle zdałem sobie sprawę: „Och, tak naprawdę nie muszę tworzyć wielkich wierszy, muszę odkrywać prawdziwe wiersze, żeby przeżyć”. Więc teraz wszystko się zmieniło. Teraz, gdy mam 60 lat, teraz zmieniło się jeszcze bardziej. Wiesz co? Bardziej chcę być wierszem [ śmiech ] niż go pisać.

Oczywiście, oddanie temu procesowi to jedyny sposób, by się do niego zbliżyć. Zatem każdy akt miłości, każdy akt odwagi, każdy akt cichego wznoszenia się między ludźmi i każda chwila, która pojawia się między rozmową taką jak ta, którą prowadzimy – to jest wiersz. I każda próba podzielenia się nim, zachowania go czy nagrania jest zdradą artefaktu.

Być może słyszeliście wspaniałą historię o Buddzie, który przemawiał do swoich uczniów słowami: „Moje nauki to tylko palce wskazujące na księżyc. Nie zatrzymujcie się na moich palcach, spójrzcie na księżyc”. Prawdziwą wartością każdego dzieła sztuki jest niewidzialna, tajemnicza esencja życia, na którą wskazuje – jak ten księżyc, a nie ono samo.

TS: Chcę być wierszem. Podoba mi się to, Marku.

MN: [ Śmiech ]

TS: Masz mnóstwo dobrych pomysłów.

MN: [ Śmieje się głośniej ]

TS: Wiesz, jest jedna rzecz, którą zapisałem sobie po wysłuchaniu audiobooka. Wczoraj wieczorem słuchałem Staying Awake , dosłownie nie zasypiając. Mówiłeś o szczerości i zacytowałeś chińskie powiedzenie: „Szczerość daje oświecenie”. Chciałem się upewnić, że będziemy mieli okazję porozmawiać o szczerości i o tym, co ona dla ciebie znaczy.

MN: Tak, to z Doktryny Środka, jednego ze starożytnych chińskich tekstów. „Dla szczerości nastąpi oświecenie”. Dla mnie oświecenie to nie rzeczownik, ale czasownik. To znaczy, światło w nas zostaje uwolnione. Światło w nas się manifestuje. Światło w nas powstaje, by ożyć między nami. Zatem szczerość, autentyczność, brak powstrzymywania się, pozostawanie czujnym – wszystkie te rzeczy są częścią szczerości, która pozwala nam manifestować światło w nas. Ponownie, czy będąc człowiekiem, jestem autentyczny cały czas, o każdej porze dnia? Nie. Jestem zmęczony. Staję się otępiały. Robię się rozdrażniony. Zapominam. Niszczę rzeczy. Nieumyślnie ranię ludzi, których kocham. Bycie autentycznym oznacza, że ​​biorę to na siebie i przepraszam. Wtedy jestem odpowiedzialny i reaguję na to, co stworzyły moje działania.

A więc szczerość – i właśnie odkryłem, że słowo „autentyczny” wywodzi się z greckiego słowa authentes, oznaczającego „ślad naszych dłoni”. To ma sens. Zawsze jestem zaskoczony i nie zaskoczony pochodzeniem słów, ponieważ bycie autentycznym, bycie szczerym, to praca praktyczna. To nie jest w głowie. To nie jest koncept. Wszystko sprowadza się do stawienia się.

Myślę, że z tego programu warto przez chwilę porozmawiać o pochodzeniu słowa „szczery”, ponieważ jest ono również bardzo, bardzo pouczające. Na Zachodzie słowo „szczery” sięga czasów renesansu, niesamowitych czasów, kiedy to wszędzie było tylu geniuszy, geniuszy sztuki. W tym natłoku tych niesamowitych rzeźb i malarzy we Włoszech, zwłaszcza w XIV i XVI wieku, było mnóstwo sprzedawców kamienia. Byli jak dzisiejsze sklepy z narzędziami. Byli wszędzie. I jak w każdym zawodzie dzisiaj, byli sprzedawcy detaliczni – byli uczciwi, autentyczni sprzedawcy i byli oszuści. Jednym ze sposobów, w jaki oszuści próbowali sprzedawać uszkodzony marmur, było nabycie kawałka marmuru z pęknięciem, nałożenie na niego wosku, polerowanie go i sprzedawanie jako czystego kawałka marmuru. Cóż, słowo sine cera po łacinie oznacza „bez wosku”. Bardzo szybko okazało się, że uczciwy i autentyczny sprzedawca kamienia to taki, który nie ukrywa pęknięć ani skaz na kamieniu.

Niedługo potem pojawiła się metafora i analogia, że ​​uczciwa osoba, szczera osoba, nie ukrywa wad swojego człowieczeństwa, nie ukrywa pęknięć w swoim charakterze czy sercu. Nie tylko ze względu na integralność relacji, ale w wielu tradycjach, ale wybierzemy tylko mitologię tybetańską, mówi się, że wojownik duchowy — to znaczy nie wojownik wojskowy — wojownik duchowy, który jest tym, który jest oddany życiu transformacji, wojownik duchowy zawsze ma pęknięcie w swoim sercu, ponieważ w ten sposób dostają się do niego tajemnice. Tak więc bycie szczerym, nieukrywanie pęknięć w naszym człowieczeństwie lub wad naszego charakteru czy ran, które nosimy, jest niezbędne zarówno dla integralności relacji [i] ponieważ w ten sposób wszystko, co większe od nas, może do nas wejść, uzdrowić nas i dać nam odporność.

Więc szczerość to zdecydowanie… myślę, że bycie szczerym to bycie ważniejszym – powiedzmy tak; chciałem powiedzieć, że ważniejszym niż inteligencja. Myślę, że to inny rodzaj inteligencji. Myślę, że szczerość to emocjonalna forma inteligencji.

TS: Załóżmy, że ktoś chce być bardziej szczery.

MN: Tak, myślę, że to nawiązuje do niektórych kwestii, o których rozmawialiśmy wcześniej. Myślę, że każdy musi sam znaleźć, jak to wygląda w jego życiu, ale powiedziałbym, że archetypowo, uniwersalnie, zawsze stajemy przed wyzwaniami, które nas zniechęcają, które, co zrozumiałe, oddalają nas od gorączki życia.

Jeśli więc chcemy wydobyć z życia to, co istotne, poprzez skrzel serca, jeśli chcemy stać się bardziej szczerzy, musimy rozpoznać, w jaki sposób jesteśmy zniechęceni i rozwinąć osobiste praktyki, jak przejść do tego, co nas pokrzepia. Aby przejść od tego, co nas usypia – nie po to, by wyeliminować to, co nas usypia, nie po to, by wyeliminować to, co nas otępia, nie po to, by wyeliminować to, co nas rozprasza – ale jak przejść od tego, co rozprasza, do tego, co istotne, od tego, co daje sen, do tego, co budzi, od tego, co otępiałe, do tego, co żywe.

To dotyczy wszystkich rzeczy, o których mówiliśmy — jak w pełni wykorzystać życie, gdy doświadczenie, ból, cierpienie i strata nas odpychają. Jak to zrobić? Myślę, że wymaga to — nie tylko tego, że jesteśmy zobowiązani do samodzielnego działania, ale potrzebujemy przyjaciół. Potrzebujemy szczerych przyjaciół. Nie robimy tego wystarczająco często w naszej kulturze. To w pewnym sensie tabu, ale wiesz, tak jak pytałaś mnie, Tami, to tak, jakbym czuła, że ​​jestem w takim momencie życia, w którym walczę o autentyczność i szczerość, cóż, muszę mieć odwagę, by zwrócić się do zaufanych bliskich i powiedzieć: „Wiesz co, walczę. Jak mam to zrobić? Czy możesz mi w tym pomóc? Znasz mnie — czego nie robię, a co robiłam kiedyś? Albo co robię, co według ciebie nie jest spójne z tym, co we mnie kochasz?”. W naszej kulturze nie przetwarzamy naprawdę naszego serca w szczery sposób, podczas gdy jest to ogromny, ogromny zasób, by to zrobić.

TS: Wiesz, Marku, chciałem na koniec opowiedzieć trochę o idei pielgrzymki i naszym życiu jako pielgrzyma. Wspomniałeś kiedyś o tej pielgrzymiej wędrówce i kilka osób przesłało mi Twój cytat o różnicy między pielgrzymem a nomadą. Może pamiętasz ten cytat, o którym mówię.

MN: Tak. Myślę, że to jest w Księdze Przebudzenia. „Podróżować bez zmiany to być nomadą. Zmieniać się bez podróży to być kameleonem. Podróżować i być przemienionym przez podróż to być pielgrzymem”. Oczywiście, wiecie, słyszymy to i odkrywamy, i ja, i każdy, kto to czyta lub słyszy, chcemy być ostatnim. Nie chcemy być kameleonem ani nomadą, ale prawda jest taka, że ​​jesteśmy wszystkimi trzema i poruszamy się pośród tych rzeczy. To część naszego wcielenia na Ziemi.

Możemy spędzić dzień jak nomad albo dekadę. Możemy spędzić rok jak kameleon albo godzinę, ale najważniejsze, o czym rozmawialiśmy, to jak powrócić do tego, co autentyczne, jak stać się bardziej szczerym? Jak wydobyć to, co istotne? Jak powrócić do stanu przebudzenia i współczucia, aby móc przejść przez lekcje bycia nomadą i kameleonem, aby fundamentalna podróż, która nas trzyma, stała się podróżą pielgrzyma?

TS: Chcę zakończyć jeszcze jedną uwagą. Masz tę naukę i jest ona częścią twojej nauki o byciu czujnym, aby „być obecnym na wszystkie sposoby i we wszystkich kierunkach”. Czy możesz nam powiedzieć, jak to rozumieć? Bądź obecny na wszystkie sposoby i we wszystkich kierunkach.

MN: Tak, i myślę, że jak ze wszystkim innym, jeśli mamy szczęście, możemy mieć takie chwile. Nie sądzę, żebyśmy mogli osiągnąć taki stan. To poczucie, że spędzamy tyle czasu na sortowaniu i liczeniu – wiesz, oddzielaniu dobrych uczuć od trudnych, oddzielaniu tego, co dobre od złego, co dobre od złego, co jest na górze, a co na dole. Ale istota, żywotność, tajemnica życia nie ukazuje się w ten sposób. Tak jak rozmawialiśmy o wodzie. To H2O. Nie mogę powiedzieć, że chciałbym tylko wodór, proszę. Przestaje być wodą i przestaje gasić pragnienie. Życie przychodzi więc jako całość i jedność. A jedynym sposobem, aby je tak odebrać, jest bycie wystarczająco otwartym i obecnym, by nie ograniczać, nie analizować i nie rozdzielać.

Wiecie, im jestem starsza, tym głębiej odczuwam pewne rzeczy, zazwyczaj jest to więcej niż jedno uczucie naraz. Mogę być jednocześnie szczęśliwa i smutna. Mogę być zdezorientowana i jasna. Mogę być zmęczona i obudzona. Myślę, że naszym zadaniem jest utrzymanie serca wystarczająco otwartym, aby jednocześnie przyjąć lekcje i głębię, jaką te rzeczy niosą, i nie odruchowo reagować, ponieważ mój umysł czuje się niekomfortowo. „No, chwila, jak mogę być jednocześnie zmęczona i obudzona? Nie, nie, muszę tu umieścić zmęczenie, a tam obudzoną i spróbuję przejść od zmęczenia do obudzenia”. I całkowicie przestajemy rozwijać się w naszym doświadczeniu jedności. To w pewnym sensie cudowny, ciągły przykład, ale święci i mędrcy każdej tradycji, gdziekolwiek by się nie znajdowali, na chwilę powrócili do stanu jedności, w którym miłość nie jest zarezerwowana dla osoby ani przedmiotu. Miłość emanuje jak słońce dla wszystkiego. Myślę, że kiedy jesteśmy wystarczająco autentyczni i szczerzy, nagrodą za to jest to, że nie możemy już dłużej powstrzymywać naszej miłości. Rozlewa się ona jak słońce na wszystko.

TS: Pięknie. Rozmawiałem z Markiem Nepo. Marku, bardzo dziękuję...

MN: Och, to wielka radość.

TS: ...za twoje ciepłe słońce w środku twojego serca, za wiersz, którym jesteś.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Jul 13, 2014

beautiful. Here's to each of us opening up to be the Sun that we are and Shine for others to see.

User avatar
Mindyjourney Jul 13, 2014

Poem breathes me alive, waving signals of rescued remembrance. Grateful.