Wendell Berry. Zdjęcie Guy Mendes.
Uwaga redaktora: Ten fragment składa się z dwóch części. Pierwsza została napisana w 2013 r., a druga w 2014 r.
Ja [2013]
Jeśli chodzi o mnie, przyszłość nie ma narracji. Przyszłość nie istnieje, dopóki nie stanie się przeszłością. W bardzo ograniczonym zakresie przewidywania działały. Słońce, jak dotąd, zachodziło i wschodziło tak, jak się tego spodziewaliśmy. A świat, jak sądzę, przewidywalnie się skończy, ale wszystkie przewidywane terminy, jak dotąd, były błędne.
Koniec czegoś — historia, powieść, chrześcijaństwo, rasa ludzka, świat — od dawna jest tematem nie do odparcia. Wiele rzeczy, których koniec przepowiedziano, jak dotąd trwa, najwyraźniej ku zakłopotaniu żadnego z przepowiadających. Przyszłość była równie i pokrewnie tematem nie do odparcia. Jak to możliwe, że tak wiele osób o certyfikowanej inteligencji napisało tak wiele stron na temat, o którym nikt nic nie wie? Być może potrzebujemy książki — o ile jeszcze jej nie mamy — na temat końca przyszłości.
Nikt z nas nie zna przyszłości. Dość przewidywalnie, będziemy nią zaskoczeni. Dlatego „Nie myśl o jutrze...” jest tak doskonałą radą. Myślenie o jutrze jest, dość przewidywalnie, stratą czasu.
Zauważyłem na przykład, że większość złych możliwości, o które się martwiłem, nigdy się nie wydarzyła. Dlatego też zadbałem o to, aby martwić się wszystkimi złymi możliwościami, o których mogłem pomyśleć, aby zapobiec ich zaistnieniu. Niektórzy z moich naukowych przyjaciół nazwą to przesądem, ale jeśli ja nie zapobiegłem tylu katastrofom, to kto to zrobił? Jednak po tak wielu dobrych pracach nawet ja muszę przyznać, że myśląc o jutrze, zainwestowaliśmy i zmarnowaliśmy wiele wysiłku w przygotowanie się na jutra, które nigdy nie nadeszły. Ponadto myśląc o jutrze, wielokrotnie obciążamy dzień dzisiejszy naprawianiem szkód i marnotrawstwem fałszywych oczekiwań — i w ten sposób opóźniamy naszą konfrontację z rzeczywistością, którą przyniósł dzień dzisiejszy.
Jeśli zużywanie mniejszej ilości energii byłoby dobrym pomysłem na przyszłość, to dlatego, że jest to dobry pomysł.
Pytanie oczywiście się nasuwa: jeśli nie będziemy myśleć o jutrze, jak będziemy do niego przygotowani?
Nie jestem uprawnionym interpretatorem Pisma Świętego, ale uważam, że martwienie się o jutro to strata czasu, ponieważ wszystko, co możemy zrobić, aby właściwie przygotować się na jutro, to zrobić właściwą rzecz dzisiaj.
Fragment kontynuuje: „jutro bowiem będzie się troszczyć o rzeczy swoje. Dosyć ma dzień jego zła”. Zło dnia, jak wiemy, wchodzi do niego z przeszłości. I tak pierwszą właściwą rzeczą, którą musimy zrobić dzisiaj, jest przemyślenie naszej historii. Musimy codziennie działać jako krytycy historii, aby zapobiec, na ile to możliwe, zakażeniu dnia dzisiejszego przez zło wczorajsze.
Inną właściwą rzeczą, którą musimy dziś zrobić, jest docenienie samego dnia i wszystkiego, co w nim dobre. To również jest rozsądna rada biblijna, ale zdrowy rozsądek i dobre maniery mówią nam to samo. Nie cieszyć się dobrymi rzeczami, które są przyjemne, jest zubożeniem i niewdzięcznością.
Inną właściwą rzeczą, którą musimy dziś zrobić, jest zapewnienie czegoś, co jest potrzebne. Tutaj różnica między „przewidywaniem” a „zaopatrzeniem” jest kluczowa. Przewidywać to przepowiadać, jakbyśmy wiedzieli, co się wydarzy. Przewidywanie często dotyczy bezprecedensowych wydarzeń: spowodowanych przez człowieka zmian klimatu, końca świata itd. Przewidywanie to „futurologia”. Zapewnić dosłownie to widzieć w przyszłość. Jednak w powszechnym użyciu oznacza to patrzeć w przyszłość. Nasze zwyczajne, codzienne zrozumienie wydaje się dawno temu zaakceptować, że nasza zdolność widzenia w przyszłość jest słaba. Sens „zaopatrzenia” i „zaopatrzenia” pochodzi z przeszłości i jest ukształtowany przez precedensy.
Wszystko, co możemy zrobić, aby właściwie przygotować się na jutro, to zrobić właściwą rzecz już dziś.
Zaopatrzenie informuje nas, że w krytycznym dniu — w Dniu Świętego Patryka, w określonej fazie księżyca lub gdy nadszedł czas i ziemia jest gotowa — właściwą rzeczą do zrobienia jest sadzenie ziemniaków. Nie robimy tego, ponieważ przewidzieliśmy obfite zbiory; historia nas przed tym ostrzega. Sadzimy ziemniaki, ponieważ historia informuje nas, że głód jest możliwy i musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby się przed nim zabezpieczyć. Z przeszłości wiemy tylko, że jeśli zasadzimy ziemniaki dzisiaj, zbiory mogą być obfite, ale nie możemy być pewni, więc zaopatrzenie wymaga od nas, abyśmy dzisiaj myśleli również o różnorodności upraw żywnościowych.
Czego nie wolno nam robić w naszych wysiłkach na rzecz zapewnienia, to marnować lub trwale niszczyć czegokolwiek wartościowego. Historia uczy nas, że rzeczy, które marnujemy lub niszczymy dzisiaj, mogą być potrzebne jutro. To oczywiście zabrania „twórczej destrukcji” przemysłowców i ekonomistów przemysłowych, którzy uważają, że zło jest dozwolone dzisiaj dla dobra większego dobra jutro. Nie ma racjonalnego argumentu za kompromisem z erozją gleby lub zanieczyszczeniem toksycznym.
Dla mnie — a większość ludzi jest taka jak ja pod tym względem — „zmiana klimatu” jest kwestią wiary; muszę albo ufać, albo nie ufać naukowym ekspertom, którzy przewidują przyszłość klimatu. Wiem z własnego doświadczenia, ze wspomnień moich starszych, z pewnych cech mojego rodzinnego krajobrazu, z lektury historii, że przez ostatnie 150 lat pogoda się zmieniała i zmienia się. Wiem bez cienia wątpliwości, że zmiana jest naturą pogody.
Właśnie dlatego wiem z wielu powodów, że domniemane przyczyny zmiany klimatu — odpady i zanieczyszczenia — są błędne. Właściwą rzeczą do zrobienia dzisiaj, jak zawsze, jest zaprzestanie lub rozpoczęcie zaprzestania naszego zwyczaju marnowania i zatruwania dobrych i pięknych rzeczy na świecie, które kiedyś nazywano „darami boskimi”, a teraz nazywa się je „zasobami naturalnymi”. Zawsze zakładam, że eksperci mogą się mylić. Ale nawet jeśli mylą się co do domniemanych ludzkich przyczyn zmiany klimatu, nie mamy nic do stracenia, a wiele do zyskania, ufając im.
Mimo to nie jesteśmy idiotami i widzimy, że dla nas wszystkich zatrzymanie lub rozpoczęcie zatrzymywania marnotrawstwa i destrukcji dzisiaj byłoby trudne. I tak odpędzamy nasze myśli w jutro, gdzie możemy pogodzić się z „końcem życia, jakie znamy” i odpocząć, lub zacząć opracowywać heroiczne metody i technologie radzenia sobie ze zmienionym klimatem. Technologie te pomogą, jeśli nie nam, to korporacjom, które sprzedadzą je nam z zyskiem.
Pozwoliłem poprzedniemu akapitowi odpocząć przez dwa dni, aby sprawdzić, czy uważam go za sprawiedliwy. Uważam, że jest sprawiedliwy. Jako dowód wspomnę tylko, że podczas gdy temat zmiany klimatu staje się coraz bardziej znany i przerażający, nadużywanie ziemi staje się coraz gorsze, niezauważane przez prawie nikogo.
Może moglibyśmy przestać ratować świat i zacząć żyć w nim oszczędnie.
Stały strumień trucizn spływa z naszych pól uprawnych do powietrza i wody. Sama ziemia nadal płynie lub rozwiewa się, a w niektórych miejscach erozja się pogarsza. Wysokie ceny zbóż spychają teraz soję i kukurydzę na coraz bardziej pochyłe tereny, a technologia „bezorkowa” nie zapobiega erozji na stale uprawianych polach zbożowych.
Zmiana klimatu rzekomo jest czymś niedawnym. Jest apokaliptyczna, „wielka nowina”, a certyfikowani mądrzy ludzie wszyscy o niej mówią, myślą o niej, przygotowują się do radzenia sobie z nią w przyszłości.
Natomiast nadużywanie ziemi jest zarówno starożytne, jak i współczesne. Nie ma w tym nic futurologicznego. Dzieje się to od dawna, nadal się dzieje i jest coraz gorzej. Większość ludzi o tym nie słyszała. Większość ludzi nie wiedziałaby o tym, gdyby to zobaczyła.
Prawa dotyczące ochrony użytkowanej ziemi zostały ustanowione przez Sir Alberta Howarda w połowie ubiegłego wieku. Były to prawa natury, powiedział, i miał rację. Prawa te stanowią podstawę 50-letniej ustawy o gospodarstwach rolnych, która określa program prac, które można rozpocząć teraz, które pomogą w walce ze zmianą klimatu, ale które i tak muszą zostać wykonane. Miliony ekologów i obrońców przyrody niezawodnie martwią się zmianą klimatu. Ale nie znają praw natury, nie wiedzą i nie interesują się użytkowaniem ziemi i nigdy nie słyszeli o Albercie Howardzie ani o 50-letniej ustawie o gospodarstwach rolnych.
II. [2014]
Jeśli zrozumiemy, że Natura może być ekonomicznym atutem, pomocą i sojusznikiem dla tych, którzy przestrzegają jej praw, to zobaczymy, że może nam pomóc teraz. Jest teraz praca do wykonania, która uczyni nas jej przyjaciółmi, a my będziemy mniej martwić się o przyszłość. Możemy zacząć wycofywać się z przyszłości do teraźniejszości, gdzie żyjemy, gdzie należymy. W takim stopniu, w jakim wyszliśmy z przyszłości, wyszliśmy również ze „środowiska” do rzeczywistych miejsc, w których faktycznie żyjemy.
Jeśli natomiast myślimy o przyszłości, w której jesteśmy pewni, że zmiana klimatu będzie piekłem dla środowiska, wchodzimy w konwergencję abstrakcji, która utrudnia myślenie lub robienie czegokolwiek konkretnego. Jeśli myślimy, że przyszłe szkody wyrządzone środowisku przez zmianę klimatu są dużym problemem, który można rozwiązać tylko za pomocą dużego rozwiązania, to myślenie lub robienie czegoś konkretnego staje się trudniejsze, być może niemożliwe.
To prawda, że zmiany w polityce rządowej, jeśli zmiany te zostałyby wprowadzone zgodnie z właściwymi zasadami, musiałyby zostać ocenione jako duże rozwiązania. Takie duże rozwiązania z pewnością pomogłyby i wiele razy przechadzałem się po ulicach, aby je promować, ale równie pewnie zawiodłyby, gdyby nie towarzyszyły im małe rozwiązania. I tutaj dochodzimy do uspokajającej różnicy między zmianami w polityce a zmianami w zasadach. Potrzebne zmiany w polityce, chociaż skierowane do obecnych złych rzeczy, czekają na przyszłość, a zatem obecnie nie istnieją. Ale zmiany w zasadach mogą zostać wprowadzone teraz, przez tak niewielu, jak tylko jeden z nas. Zmiany w zasadach, wprowadzone w życie, są koniecznie małymi zmianami wprowadzanymi w domu przez jednego z nas lub kilku z nas. Niezliczone małe rozwiązania pojawiają się, gdy zmienione zasady są dostosowywane do unikalnych żyć w unikalnych małych miejscach. Takie małe rozwiązania nie czekają na przyszłość. O ile są możliwe teraz, istnieją teraz, są rzeczywiste i wzorowe teraz, dają nadzieję. Nadzieja, przyznaję, jest dla przyszłości. Nasza natura wydaje się wymagać od nas, abyśmy mieli nadzieję, że nasze życie i życie świata będzie kontynuowane w przyszłości. Mimo to przyszłość nie oferuje żadnego potwierdzenia tej nadziei. To potwierdzenie można znaleźć tylko w wiedzy, historii, dobrej pracy i dobrych przykładach, które są teraz dostępne.
Musimy codziennie postępować jako krytycy historii, aby zapobiec, na ile to możliwe, aby zło dnia dzisiejszego nie rozprzestrzeniło się na wczoraj.
W rzeczywistości jest wiele pod ręką i w zasięgu ręki, co jest dobre, użyteczne, zachęcające i pełne obietnic, chociaż wydaje się, że coraz mniej jesteśmy skłonni, by zwracać uwagę na to lub cenić to, co jest pod ręką. Zawsze jesteśmy gotowi odłożyć na bok nasze obecne życie, nawet nasze obecne szczęście, aby przejrzeć menu przyszłych eksterminacji. Jeśli przyszłość jest zagrożona przez teraźniejszość, co niewątpliwie jest, to teraźniejszość jest bardziej zagrożona, a często unicestwiana, przez przyszłość. „Och, och, och”, krzyczą eksperci od pogrzebów, patrząc w przyszłość przez swoje czarne zasłony. „Życie, jakie znamy, wkrótce się skończy. Jeśli rządy nas nie powstrzymają, zniszczymy świat. Nadchodzi czas, kiedy będziemy musieli coś zrobić, aby uratować świat. Nadchodzi czas, kiedy będzie za późno, aby uratować świat. Och, och, och”. Jeśli tak cierpią nasze umysły, my i nasz świat już jesteśmy martwi. Teraźniejszość przemija, a nas w niej nie ma. Być może, gdy teraźniejszość przeminie, będziemy lubić siedzieć w ciemnym pokoju i oglądać jej zdjęcia, nawet jeśli teraźniejszość wciąż będzie powracać, gdy nas nie będzie.
Albo moglibyśmy zrezygnować z ratowania świata i zacząć żyć w nim oszczędnie. Jeśli mniejsze zużycie energii byłoby dobrym pomysłem na przyszłość, to dlatego, że jest dobrym pomysłem. Rząd mógłby wymusić takie oszczędności poprzez racjonowanie paliw, powołując się na wiele dobrych powodów, tak jak zrobił to podczas II wojny światowej. Gdyby rząd zrobił coś tak rozsądnego, szanowałbym go o wiele bardziej niż ja. Ale życzenie sobie zdrowego rozsądku przez rząd jedynie wypiera zdrowy rozsądek w przyszłość, gdzie nie jest on nikomu przydatny i szybko zostaje zastąpiony przez przepowiednie zagłady. Wręcz przeciwnie, tak niewielu, jak tylko jeden z nas, może teraz oszczędzać energię dzięki samokontroli, ostrożnemu myśleniu i pamiętaniu o utraconej cnocie oszczędności. Wydawanie mniejszych kwot, spalanie mniejszej ilości paliwa, rzadsze podróżowanie może być ulgą. Chłodniejsze, wolniejsze życie może sprawić, że będziemy szczęśliwsi, bardziej obecni dla siebie i dla innych, którzy potrzebują naszej obecności. Dzięki takim nagrodom duży problem może zostać skutecznie rozwiązany za pomocą wielu małych rozwiązań, które, ostatecznie, są konieczne, bez względu na to, co zrobi rząd. Rząd mógłby w końcu postąpić właściwie i naśladować ludzi.
W tym eseju i gdzie indziej opowiadałem się za 50-letnią ustawą o gospodarstwach rolnych, kolejnym dużym rozwiązaniem, które staram się promować, ale nie dlatego, że będzie dobre w przyszłości. Jestem za, ponieważ jest dobre teraz, zgodnie z obecnym rozumieniem obecnych potrzeb. Wiem, że jest dobre teraz, ponieważ jego zasady są obecnie zadowalająco praktykowane przez wielu (choć zdecydowanie za mało) rolników. Tylko obecne dobro jest dobre. To obecność dobra — dobrej pracy, dobrych myśli, dobrych czynów, dobrych miejsc — dzięki czemu wiemy, że teraźniejszość nie musi być koszmarem przyszłości. „Królestwo niebieskie jest blisko”, ponieważ jeśli nie jest blisko, to nigdzie go nie ma.

COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
Very nice article Wendell. It is indeed a great idea to begin the charity from home. Like you said, if we begin the process on individual level today, it will reflect in to something big. BUT, in my opinion it is too optimistic to assume that the governments will be forced to change policies based on our lifestyles. Regardless of which country you go to, there exists a vicious cycle of money feeding by big corporates to the lawmakers and congresses to cary out their personal interests. It is bunch of these corporations who are willing to destroy our beautiful present and future due to their greed, ignorance and arrogance. And like you said, majority of the people are oblivious to the fact that they, their lifestyle, decisions and needs are being manipulated. So unless the government bodies that we choose are wise enough to see the damage being done, are strong enough not to get swayed by the corruption, are not educated by blind doctrines, and are willing to go any extent to establish policies for the betterment of people (not their own country/economy but planet as one whole) it almost looks impossible to implement the ideal lifestyle amongst the present citizens of Earth. Oh, and before anything else we need to investigate what is this ideal lifestyle (that follows natural laws), globalise it and bring every government to agree to that. With the current world scenario, a big goodluck to the proponents of Natural Law!!
[Hide Full Comment]Appreciate many of Wendell Berry's insights.
A comment on -
"If we understand that Nature can be an economic asset"...
As long as we understand nature as something to economically "make money" off of and monetarily profit from, nature and human civilization will continue to lose. Nature and human life (human beings as one interdependent part of the whole of The 6 Nations of the Natural World - Animal, Bird, Fish, Plant, Insect, and Human Nations), are innately outside the understand, limits, or reach of their essence as supposedly economic assets. The great and tremendous "gift" of life is free and also priceless. When Nature is gone, no amount of "economic assets" will bring it back. Nature's worth is intrinsically beyond monetary economies; it forms and contains all of our true and lasting wealth. It is all we truly have to pass on to the next generation, and the future for which we are responsible today. "Changes in principle can be made now, by so few as just one of us," It is the change in our thinking, that will of necessity precede changes in our actions and world. Nature and life are to be treasured for their own sake, not perceived as engines for plundering to drive economic growth and assets. We mistake the purpose, meaning, and worth of life itself when we demand to economically profit from nature and natural resources. We will lose our real treasure held within the natural world by putting a monetary value on nature and life itself, and profiteering from it for worthless-in-comparison "economic assets." Solutions are here now; evolutionary solutions have been brought to us by brilliant minds in touch and tune with nature and natural processes for one hundred years or more. And yet, have we heard? Has their message been spread? Can we "afford" to continue to reject a resource-based global economy, or the technological knowledge and breakthrough understanding regarding how our earth and cosmos are fueled by free, limitless, abundant, ambient, and inherently cooling, natural energies and processes?
We can begin today to understand spiritually and more fully what composes our greatest wealth and lasting treasure, and we can claim and begin protecting our true physical wealth if we achieve the generosity of spirit and courage of heart to stand for real and full living, in harmony with each other and with nature itself and all of creation. It will involve letting go of what is holding us back; what is robbing, manipulating, destroying, and taking away the health and vitality of living and the harmonious cooperation between Peoples and the other 5 Nations of the Natural World; what is eliminating and bringing to extinction all forms of life and all our natural resources, nature, and the entire creation; what is blinding us from reaching out for our own redemption, which is and will forever be intimately tied and connected to redeeming all of creation and ensuring continuing and healthy life on our one, shared planet earth home.
[Hide Full Comment]In reality life, like love, friendship, and even like knowledge are beyond price. All are, have been, and will continue to be freely bestowed and freely received, or we will destroy them.