Kiedy uczniowie Warda Mailliarda mieli okazję odwiedzić Desmonda Tutu w Południowej Afryce, jeden z nich zapytał: „Biskupie Tutu, jak to było trzymać za rękę Nelsona Mandelę, gdy przedstawiano go jako pierwszego prezydenta RPA po apartheidzie?” „Oooo, to jest coś, czego nie da się opisać” – spontanicznie zauważył Desmond Tutu. A potem cicho dodał: „Rozmawiałem z Bogiem i powiedziałem: »To wystarczy. Dziękuję«”.
Jak możemy zaangażować się w coś, czego nie da się opisać? W naszym niezwykle bogatym kręgu 40 edukatorów zgłębiliśmy kwestię „Rozwijania ilorazu współczucia”. Wyzwanie związane z pytaniem dotyczącym współczucia lub jakiejkolwiek takiej cnoty w naszej wewnętrznej ekologii polega na tym, że nie można na nie odpowiedzieć. Nie chodzi o to, że jest to zbyt skomplikowane do zrozumienia, ale raczej o to, że nasze zrozumienie jest wyjątkowo zależne od naszego poziomu świadomości. To znaczy, że istnieje milion prawidłowych odpowiedzi. A zatem, aby utrzymać takie dociekania, potrzebne są zupełnie inne ramy mentalne.
Nauka, dzisiaj, jest mocno zakorzeniona w sferze materialnej. To niemal linia montażowa, aby zdobyć pracę, zdobyć pieniądze, przetrwać, a dla nielicznych, którzy to przejdą — zwyciężyć. Świat materialny jest przewidywalny, mierzalny i skalowalny. W związku z tym nasze skupienie przesuwa się w stronę jednolitości, nasze procesy są podatne na komercjalizację, a nasze innowacje wyglądają jak MOOC-i. Materialistyczne wysiłki są oczywiście bardzo przydatne do działania w świecie, ale wymagają zupełnie innego zestawu umiejętności, aby zaangażować się w nasze wewnętrzne wartości. Prasad opisał to całkiem dobrze:
Konwencjonalne uczenie się to zdobywanie wiedzy i umiejętności, aby sprawnie funkcjonować w znanych i powtarzających się sytuacjach. To uczenie się pozwala nam dodawać do tego, co wiedzieliśmy wcześniej, rozwijać nowe umiejętności bez konieczności zmiany naszej perspektywy i pomaga nam rozwiązywać problemy, które zostały rozpoznane jako problemy. Konwencjonalne uczenie się nie wymaga, abyśmy zmieniali to, kim jesteśmy pod względem perspektywy, założeń, przekonań i wartości, i próbuje utrzymać systemy, w których żyjemy.
Nasze wewnętrzne wartości, takie jak współczucie, rozwijają się w zupełnie inny sposób. Zamiast taśmy montażowej, to bardziej przypomina ogrodnictwo. Sadzisz nasiona i przez niezliczone różne połączenia pod ziemią krzew wyrasta, gdy nadejdzie czas. Wymaga to pewnego rodzaju zaufania do procesu, aby podlewać ziemię, nawet gdy nie ma oznak wzrostu. Kiedy Yeats powiedział: „Edukacja to nie napełnianie wiadra, ale rozpalanie ognia”, miał na myśli tę cechę. Treść jest ważna, ale kontekst jest jej istotą.
Dzisiejsze jednostronne skupienie się na treści jest skuteczne w zdobywaniu dóbr materialnych, ale nie w rozwijaniu naszego wewnętrznego pola ilorazu współczucia (CQ).
„Raz wsiadłam do samolotu i jakaś mała, błyszcząca rzecz owinięta w złotą folię spadła mi na kolana. Początkowo byłam zaskoczona. Być może podświadomie zaprogramowana przez wszystkie te ostrzeżenia „proszę zgłaszać wszystkie podejrzane przesyłki”, zadzwoniłam do stewardesy, żeby ją o tym ostrzec. Ale ona uśmiechnęła się i powiedziała: „Nie, proszę pani, nie posprzątaliśmy tego, ponieważ na tym siedzeniu siedziało dziecko z porażeniem mózgowym, tuż przed pani przylotem, i chciał zostawić tę czekoladę osobie, która przyszła po nim”. Byłam tak wzruszona. To był punkt zwrotny w moim życiu, kiedy postanowiłam poświęcić swoje życie nauczaniu dzieci o specjalnych potrzebach” – Vinya podzieliła się w naszym kręgu CQ.
Każdy nauczyciel ma takie kluczowe momenty. A jednak, jak opisała sama Vinya, „Ale zapominasz. To jedna rzecz na liście rzeczy do zrobienia po drugiej i zamiast nawiązać kontakt z tym duchem, każde spotkanie staje się środkiem do osiągnięcia jakiegoś mierzalnego wskaźnika. Nie tylko czujesz się jak trybik w maszynie, ale zachęcasz innych, aby również stali się trybikami. To odczłowiecza”.
Oczywiste jest, że taka kultura doprowadzi do wypalenia zawodowego. „Przez ostatnie dwadzieścia lat ponad dwadzieścia tysięcy nauczycieli pracowało dla Teach for America. [...] Ponad połowa odchodzi po upływie dwuletniego kontraktu, a ponad 80 procent po trzech latach. Około jedna trzecia absolwentów TFA całkowicie rezygnuje z edukacji” – donosi Adam Grant w „Give and Take”.
Jedną z odpowiedzi na to wypalenie jest technologia. Dwóch nauczycieli z naszego kręgu CQ pracowało w Summit Prep w Dolinie Krzemowej – wybranym w pierwszej setce najlepszych szkół średnich w kraju – gdzie każdy uczeń dostaje laptopa, a nauczyciele nie mogą prowadzić wykładów dłużej niż 2 minuty. Dwie minuty?! Zasadniczo nie chcą, aby nauczyciele uczyli. Ich wiara leży w ich „mieszanym nauczaniu”, prowadzonym przez skomputeryzowany program nauczania. Zaletą internetowego, spersonalizowanego nauczania jest to, że może ono tworzyć dynamiczne plany lekcji w oparciu o zdolności ucznia, i rzeczywiście, Newsweek umieścił Summit Prep w swoich 10 Cudownych Szkołach Średnich za „przyjmowanie uczniów na wszystkich poziomach umiejętności, ze wszystkich warstw społecznych i wydawanie absolwentów o jednolitych kwalifikacjach”.
Jednak z perspektywy CQ jednolitość jest w rzeczywistości kosztem, a nie korzyścią. Takie cechy jak współczucie, życzliwość i hojność mogą rozwijać się tylko w kontekście różnorodności, ponieważ wewnętrzna transformacja kroczy unikalną ścieżką dla każdego umysłu. Co więcej, jeśli pozbędziemy się troskliwej opieki i obecności wewnętrznie zmotywowanego nauczyciela, co nam pozostanie? Tylko zadowolenie.
Samo wlewanie treści do mózgów uczniów to pewny sposób na utratę zaangażowania. I oczywiście każdy nauczyciel ma historie o tym, jak dzieci zwracają coraz mniejszą uwagę na zajęciach. Czy używamy Ritalinu, aby ich uspokoić? Teraz podajemy leki 3,5 milionom dzieci (w porównaniu z 600 000 w 1990 r.). Czy też gramyfikujemy ich treści, aby bardziej przypominały gry wideo, w które grają? Tak, spędzamy 9 miliardów godzin rocznie, po prostu grając w pasjansa! Czy powinniśmy po prostu płacić dzieciom za chodzenie na zajęcia, oddawanie prac domowych (i jedzenie warzyw), jak próbuje to robić wiele szkół?
Kiedy tracimy z oczu CQ, nie mamy innego wyjścia, jak tylko zwrócić się ku tym desperackim środkom. Strach przed brakiem pracy nie może być najlepszym sposobem na zmotywowanie uczniów lub nauczycieli. Uzależnienie od terminala online nie może być najlepszym sposobem na zaangażowanie klasy. Zastąpienie dynamicznych nauczycieli algorytmicznym programem nauczania nie może być najlepszym sposobem na rozpalenie serca nauki.
Czy możemy sobie wyobrazić inny projekt?
Kiedy w klasie rozbrzmiewa dzwonek, wszyscy uczniowie wybiegają. Czy może być odwrotnie? Co musi się stać, żeby uczniowie wbiegli do klasy, kiedy rozbrzmiewa dzwonek?
W naszym kręgu CQ w Mount Madonna High School burzyliśmy mózgi nad wieloma nowymi możliwościami. Co jeśli zobaczylibyśmy każdą klasę jako przestrzeń do katalizowania wewnętrznej transformacji? Co jeśli nauczyciele byliby posiadaczami przestrzeni zakorzenionymi w WONK -- Wisdom of Not Knowing? Co jeśli poświęcimy trochę więcej czasu na zrozumienie mocy samokształcenia? Anne mówiła o Kindness Circles, Audrey mówiła o swoim eksperymencie spędzenia dnia ze sprzedawcą warzyw w Indiach, Min mówiła o Honesty Circles. Nawet w przerwach było mnóstwo historii i przykładów, takich jak ta wizja School in the Cloud:
„Po drugiej stronie biura Sugaty Mitry znajduje się ściana, która łączy się z lokalnym slumsem. Sugata postanowił umieścić w ścianie szybki komputer, podłączyć go do Internetu i obserwować, co się stanie. Ku jego uciesze, ciekawskie dzieci natychmiast się zgromadziły. W ciągu kilku minut zorientowały się, jak wskazywać i klikać. Pod koniec dnia przeglądały strony. W ciągu dziewięciu miesięcy nauczyły się wystarczająco dużo, aby dostać pracę recepcjonistki”.
Pancho uwielbiał sformułowanie przez Buddę roli nauczyciela: „Po pierwsze, usuń strach u ucznia. Po drugie, przekaż wiedzę. Po trzecie, nie poddawaj się, dopóki się nie nauczą”. Ward podobnie rozwinął użycie „ciekawość jest bramą do empatii”, zainspirowany niedawną pracą Dachera Keltnera na temat podziwu:
Kiedy spojrzysz w górę na te drzewa, ich łuszczącą się korę i otaczającą ją aureolę szarozielonego światła, możesz dostać gęsiej skórki, co jest pewnym znakiem podziwu. Tak więc w duchu Emersona i Muira – którzy znaleźli podziw w naturze i zmienili nasze rozumienie wzniosłości – Paul Piff zainscenizował drobny wypadek w pobliżu tego gaju, aby sprawdzić, czy podziw wywoła większą życzliwość. Uczestnicy najpierw spojrzeli w górę na wysokie drzewa na minutę lub obrócili się o 90 stopni, aby spojrzeć w górę na fasadę dużego budynku naukowego. Następnie uczestnicy napotkali osobę, która się potknęła, upuszczając garść długopisów na miękką ziemię. Nasi uczestnicy pełni podziwu podnieśli więcej długopisów. W kolejnych badaniach odkryliśmy, że podziw – bardziej niż emocje takie jak duma czy rozbawienie – skłania ludzi do współpracy, dzielenia się zasobami i poświęcania się dla innych, co jest wymogiem naszego zbiorowego życia. A jeszcze inne badania wyjaśniły związek podziwu z altruizmem; Przebywanie w otoczeniu wielkich rzeczy wyzwala w nas skromniejsze, mniej narcystyczne „ja”, co umożliwia nam okazywanie innym większej życzliwości.
Pod wieloma względami ServiceSpace jest wieloaspektową platformą edukacyjną. Możesz obudzić się rano przy artykule DailyGood, oglądać filmy KarmaTube z dziećmi, rozpocząć 21-dniowe wyzwanie życzliwości ze współpracownikami w pracy, inkubować projekt społecznościowy w ramach Laddership Circle, łączyć się w ciszy za pośrednictwem lokalnego Awakin Circle, doświadczać hojności w Karma Kitchen. Ale nie ma żadnych rozgraniczeń między uczniami i nauczycielami, a każda przestrzeń staje się klasą i okazją do nauki. Prezenterzy uczą się, jak utrzymać pustkę kręgu, technologia ułatwia udostępnianie nagrywalnych treści, a wszyscy uczestnicy orientują się wokół dynamicznej jakości wewnętrznej transformacji. Nie wymaga żadnego marketingu; nasza wrodzona wdzięczność sama napędza jego rozprzestrzenianie.
Wszystko to jednak stoi w jaskrawym kontraście z tym, co obecnie wzmacnia nasz dominujący paradygmat. W niedawnym badaniu dzieci zapytano, z której z tych trzech rzeczy chciałyby zrezygnować: z Internetu, smartfona czy zmysłu smaku. 72% wybrało rezygnację ze smaku!
W dzisiejszej kulturze zaczęliśmy uciekać się do statycznych, niskooktanowych mediów, aby przywrócić poczucie więzi — ale możemy zrobić lepiej. Znacznie lepiej. Możemy obudzić nasz Współczucie .
To był trafny zbieg okoliczności, że nasz dialog odbył się w Mount Madonna School. W 1971 roku mnich o imieniu Baba Hari Dass przybył do USA na zaproszenie poszukiwaczy duchowych. W popularnej książce „Be Here Now” Ram Dass wymienił „tego niesamowitego kolegę” jako jednego ze swoich nauczycieli. W 1978 roku Baba Hari Dass założył Mount Madonna Center w górach Santa Cruz; każdego dnia składał modlitwy w formie pracy fizycznej, często po prostu przenosząc duże kamienie z jednego miejsca do drugiego. Dziś ta 355-akrowa przestrzeń stała się miejscem pielgrzymek dla tysięcy ludzi na całym świecie. Wszystko w nim było skromne, małe i niewidoczne. I ciche. Złożył śluby milczenia w 1952 roku i udało mu się nauczać głębokich koncepcji niedualności, nie wypowiadając ani jednego słowa.
„Uczę, aby się uczyć” – napisał kiedyś na swojej tablicy.
Gdybyśmy potrafili nauczać, jak się uczyć i uczyć się poprzez ciszę, współczynnik współczucia z pewnością by wzrósł – i zrewolucjonizowalibyśmy system edukacji.



COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
thank you! wonderful inspiration. Here's to compassion and empathy and to tapping into hearts & curiosity as we learn.
There is a reference to Sugata Mitra's work. I listened to him on a TED talk. This interests me, and I would like to know if anyone has replicated this. Frankly, it sounds "too good to be true." I am working with rural schools in Cambodia, Does anyone have a reference to someone using this technique on a larger scale than one computer in one wall? We are trying to figure out a way for the children to begin to learn about computers. I would appreciate any references to successful programs in operation now.