[muzyka: "Twinkle" Victora Malloya]
PANI TIPPETT: Może Pan posłuchać jeszcze raz i udostępnić tę rozmowę z Pico Iyerem na naszej stronie internetowej onbeing.org.
Jestem Krista Tippett. On Being ciąg dalszy za chwilę.
[muzyka: "Twinkle" Victora Malloya]
MS. TIPPETT: Nazywam się Krista Tippett i to jest On Being. Dzisiaj eksploruję „sztukę bezruchu” z eseistą, powieściopisarzem i pisarzem podróżniczym Pico Iyerem. Rozpoczął karierę jako dziennikarz w magazynie Time. Obecnie mieszka w skromnym, cichym, niemal wolnym od technologii domu w Japonii. Napisał wiele książek i nadal często można go znaleźć na łamach takich publikacji jak The New York Times i Harpers. Ale także wiele razy w roku udaje się do pustelni benedyktyńskiej w Big Sur w Kalifornii. Jest jednym z naszych najbardziej elokwentnych tłumaczy ponownego odkrywania wewnętrznego życia przez ludzi XXI wieku.
MS. TIPPETT: Wiesz, jedną ciekawą rzeczą, którą powiedziałeś o życiu w Japonii, jest to, że uświadomiło ci to czas w nowy sposób. Teraz i jeszcze raz, chcę wrócić, ponieważ nie jest prawdą — więc w wieku 20 lat opuściłeś swoje bardzo udane, ekscytujące życie w Nowym Jorku i ty — myślę, że wyjechałeś, aby zamieszkać na rok w świątyni w Kioto, ale nie zostałeś tam na rok. Czy to prawda?
PAN IYER: Dokładnie tak. [śmiech] Zostałem tam tydzień, po czym odkryłem, że świątynia w Kioto bardzo różni się od tego, co sobie wyobrażałem w śródmieściu Manhattanu. Ale przeprowadziłem się wtedy do jednoosobowego pokoju na bocznych uliczkach Kioto, bez nawet toalety, telefonu czy łóżka.
MS. TIPPETT: Och, OK. W porządku. Jesteś oczyszczony. [śmiech] Ale napisałeś to — więc powiedz mi, czego dowiedziałeś się o czasie, a może to nadal jest prawdą, ponieważ spędziłeś większość swojego życia w Japonii. Jestem tak zaintrygowany, ponieważ uważam, że czas jest po prostu fascynującą koncepcją i ma cały ten rezonans zarówno w nauce, jak i w mistycyzmie i — w każdym razie. Więc…
PAN IYER: Tak. I myślę, że wszyscy znamy to uczucie. Mamy coraz więcej urządzeń oszczędzających czas, ale coraz mniej czasu, jak nam się wydaje.
PANI TIPPETT: Tak.
PAN IYER: I myślę, że kiedy byłem chłopcem, poczucie luksusu wiązało się z dużą przestrzenią, może posiadaniem dużego domu lub wielkiego samochodu. Teraz myślę, że luksus wiąże się z posiadaniem dużej ilości czasu. Najwyższy luksus może być teraz po prostu pustą przestrzenią w kalendarzu.
MS. TIPPETT: Jak prawdziwe. Jak prawdziwe.
PAN IYER: I co ciekawe, myślę, że tego właśnie pragniemy, wielu z nas. Więc kiedy przeprowadziłem się z Nowego Jorku do wiejskiej Japonii — po roku w Kioto, w zasadzie przeprowadziłem się do dwupokojowego mieszkania, w którym nadal mieszkam z żoną i formalnie z dwójką dzieci. I nie mamy samochodu, roweru ani telewizora, rozumiem, że to bardzo proste, ale wydaje się bardzo luksusowe.
Jednym z powodów jest to, że kiedy się budzę, wydaje mi się, że cały dzień rozciąga się przede mną jak ogromna łąka, czego nigdy nie miałem, kiedy byłem w Nowym Jorku. I mogę spędzić pięć godzin przy biurku. A potem mogę wyjść na spacer. A potem mogę spędzić godzinę czytając książkę, podczas której, jak to czytam, mogę poczuć, że staję się głębszy, bardziej uważny i bardziej niuansowy. To jak cudowna rozmowa. Potem mam okazję wybrać się na kolejny spacer po okolicy, zająć się e-mailami i trzymać szefów na dystans, a potem pójść zagrać w ping-ponga, a potem spędzić wieczór z żoną. I wydaje się, że dzień ma tysiąc godzin, a to jest dokładnie to, czego zwykle nie doświadczam ani nie czuję, kiedy jestem na przykład dzisiaj w Los Angeles i przeprowadzam się z miejsca na miejsce. I sądzę, że to jest pewnego rodzaju kompromis. Więc zrezygnowałem z bezpieczeństwa finansowego i zrezygnowałem z ekscytacji wielkiego miasta. Ale pomyślałem, że warto, żeby mieć dwie rzeczy, wolność i czas. A największym luksusem, jakim się cieszę, kiedy jestem w Japonii, jest to, że zaraz po przyjeździe zdejmuję zegarek i czuję, że nigdy więcej nie muszę go zakładać. I wkrótce mogę zacząć odczytywać czas po tym, jak światło pada na nasze ściany o wschodzie słońca i kiedy zapada ciemność, i przypuszczam, że wracam do bardziej istotnego ludzkiego życia.
PANI TIPPETT: I to jest bardziej kwestia życia, które pani stworzyła, niż czegoś, co ma związek z japońską kulturą, prawda?
PAN IYER: Tak, ale oczywiście, kiedy opuściłem Nowy Jork, mogłem pojechać gdziekolwiek. A jako pisarz mam szczęście. Mogłem wykonywać swoją pracę gdziekolwiek. I myślę, że jednym z powodów, dla których pojechałem do Japonii — wraca to do tego, o co pytałeś o instytutach wyższego sceptycyzmu — jest to, że moje wykształcenie nauczyło mnie całkiem dobrze mówić, ale nie sądzę, żeby nauczyło mnie słuchać. A moje szkoły nauczyły mnie całkiem dobrze, jak pchać się do przodu w świecie, ale nigdy nie nauczyły mnie wymazywać siebie. I zalety, kiedy przyjechałem do Japonii, odkrycie, że byłem zasadniczo analfabetą. Nie potrafię czytać — nie potrafię — do dziś nie potrafię czytać ani pisać po japońsku. I jestem zdany na łaskę rzeczy wokół mnie. Nie mogę mieć złudzeń, że panuję nad wszystkim. Japonia była miejscem, od którego miałem się wiele nauczyć i wciąż się tego uczę.
MS. TIPPETT: Mówiłeś, że odkrywamy na nowo — naprawdę uwielbiam to określenie — „pilną potrzebę zwolnienia tempa”. To wspaniałe.
PAN IYER: Dziękuję. Cóż, myślę, że wszyscy czujemy zawroty głowy.
PANI TIPPETT: Tak.
PAN IYER: Wskoczyliśmy na ten przyspieszający rollercoaster, na który nigdy nie prosiliśmy, żeby wsiąść, i nie wiemy, jak z niego wysiąść. I myślę, że moje najczulsze przeczucie jest takie, że nasze urządzenia nie znikną, ani nie chcielibyśmy, żeby zniknęły. Sprawiły, że nasze życie stało się o wiele jaśniejsze, zdrowsze i dłuższe. Ale można założyć, że będą tylko przyspieszać i rozprzestrzeniać się. I naprawdę będziemy musieli podjąć środki nadzwyczajne, aby zachować proporcje i równowagę.
I tak czasami myślę, że podróżowanie jest tym, jak czerpię ekscytację i stymulację, ale bezruch jest tym, jak zachowuję zdrowy rozsądek. Wiecie, Pascal, cudownie, w XVII wieku powiedział, że naszym problemem jest rozproszenie, ale staramy się odwrócić uwagę od rozproszeń. Więc wpadamy jeszcze gorzej w to błędne koło. Więc jedynym lekarstwem na rozproszenie jest uwaga. I jadę do mojego klasztoru i jadę do Japonii, ponieważ są to katedry uwagi. I są to miejsca, w których ludzie są bardzo uważni i gdzie ludzie tacy jak ja mogą próbować nauczyć się uwagi.
MS. TIPPETT: Wiesz, i nie mogłam się powstrzymać od zastanowienia się, czytając ciebie i czytając o życiu, które stworzyłaś, naprawdę wybrałaś prostotę, która — myślę, że nawet używasz słowa „luksusowy”. I mówisz o byciu z Leonardem Cohenem, a on używa słowa „luksusowy”, więc — wiesz, i w takim kontraście do ciebie w wieku 29 lat, żyjącej amerykańskim snem. Ale także, nie mogłam się powstrzymać od zastanowienia się, ile z tego, co byłaś w stanie wybrać i stworzyć, dotyczy również mądrości, która przychodzi po prostu wraz ze starzeniem się, z wiekiem, że spokój staje się bardziej naturalny i przyjemniejszy w jakiś sposób, myślę, z natury. Nie jestem pewna, czy wszyscy się do tego skłaniają. Właściwie wiem, że nie.
Ale mam na myśli, że ostatnio czytałem, że jest jakieś nowe badanie na ten temat jako ludzie — kiedy jesteśmy młodzi, jesteśmy w pewien sposób zaprogramowani, aby znajdować ekscytację i satysfakcję w nowościach. I że wraz z wiekiem bardziej naturalnie znajdujemy ekscytację i satysfakcję w tym, co zwyczajne, w schematach i nawykach i w codziennych konturach naszego życia. I wiesz, to pomaga mi myśleć o tym, dlaczego mądrość przychodzi z wiekiem, dlaczego starszy staje się starszy, ponieważ to, co staje się bardziej naturalne, naprawdę dociera do, na przykład, najgłębszych spostrzeżeń tradycji duchowych.
PAN IYER: Tak. Wczoraj mówiłem komuś, że w pewnym momencie — myślę, że jestem tylko o kilka lat starszy od ciebie. Zauważyłem, że czerpię o wiele większą satysfakcję z odwiedzania starych przyjaciół niż z szukania nowych. A ponowne czytanie książek, które zawsze kochałem, za każdym razem dawało mi coraz to nowe rzeczy, zamiast próbować znaleźć najnowszą dobrą książkę. I ponowne odwiedzanie miejsc, z którymi mam związek od ponad 30 lub 50 lat, i od razu nie musisz się tłumaczyć. I radzisz sobie bez ekscytacji nowością, ale wchodzisz w o wiele głębsze i bardziej intymne spotkanie. I masz rację, że wkrótce staje się to o wiele bardziej podtrzymujące niż po prostu zdobywanie czegoś nowego. I oczywiście, im jesteś starszy, tym trudniej jest stawić czoła czemuś nowemu, dlatego prawdopodobnie czas przyspiesza i wydaje się, że lata mijają jak strony kalendarza w jednym ze starych filmów.
PANI TIPPETT: Tak.
PAN IYER: Myślę, że drugą rzeczą, której, jak sądzę, nauczyłem się od Leonarda Cohena, było to, że kiedy go poznałem, żył przez pięć lat jako mnich w zimnych, ciemnych górach za Los Angeles i powiedział, jak wspomniałeś, że siedzenie w bezruchu, opiekowanie się innymi ludźmi i szorowanie podłóg to wielka rozkoszna ekscytacja życia.
PANI TIPPETT: Tak, tak.
PAN IYER: Mimo że cieszył się wszystkimi przyjemnościami świata. Ale druga część tego procesu, która może jest jeszcze ważniejsza, to powrót do świata. I koncertował po świecie w wieku 70 lat przez sześć lat i stał się jednym z najpopularniejszych muzyków na planecie. I myślę, że powodem, dla którego stał się popularny, było to, że ludzie mogli powiedzieć, że schodzi z góry, w pewnym sensie.
PANI TIPPETT: Dobrze.
PAN IYER: Innymi słowy, wnosił mądrość, głębię i bezinteresowność na scenę koncertową, gdzie zazwyczaj tego nie widzimy. I myślę, że nawet jeśli nie potrafili tego wyrazić słowami, ludzie czuli, że otrzymują od niego coś z ciszy i przenikliwości klasztoru, a nie tylko kolejny rodzaj planu lub kogoś, kto próbuje coś sprzedać.
[muzyka: "Cyclone" zespołu MONO]
MS. TIPPETT: Nazywam się Krista Tippett i to jest On Being. Dzisiaj eksploruję „Art of Stillness” z pisarzem Pico Iyerem.
[muzyka: "Cyclone" zespołu MONO]
MS. TIPPETT: Zbliżamy się do końca, ale chcę zapytać cię o mistycyzm. I chcę przeczytać coś, co napisałeś, zaintrygowało mnie: „Mistycyzm, dla mnie, to coś, co wyróżnia się poza czasem i okolicznościami. Przeczytaj XIII-wieczny dyskurs zen, sięgnij po „Św. Jana od krzyża” i posłuchaj najnowszego albumu Leonarda Cohena, a natychmiast znajdziesz się w tym samym miejscu. Mistycyzm to niemal niezmienny rytm i prawda zza kulis, która stoi za wszystkimi zmieniającymi się powierzchniami i zmianami na świecie”.
PAN IYER: O mój Boże, naprawdę mi się to podoba. [śmiech] Nadal w to wierzę.
PANI TIPPETT: [śmiech] No dalej, no dalej.
PAN IYER: Nie, proszę.
PANI TIPPETT: Zastanawiałam się po prostu, czy mistycyzm odgrywa inną, nową czy też rozszerzającą się rolę w zglobalizowanym świecie, w świecie XXI wieku?
PAN IYER: Myślę, że w przyspieszonym świecie tak jest, ponieważ uważam, że bardziej niż kiedykolwiek musimy zakorzenić się w tym, co jest poza czasem i większe od nas, a nie zawarte w najnowszej aktualizacji CNN. I wspaniale jest wiedzieć, co wydarzyło się dwie sekundy temu na Grammy, a co ważniejsze w Iraku, ale nie możemy zacząć tego rozumieć, dopóki nie mamy większego, bardziej przestronnego płótna, na którym to umieścimy. I myślę, że w tym sensie jest zabawnie, gdy po prostu czytasz ten opis mistycyzmu, brzmi dokładnie jak mój opis mojej pustelni.
PANI TIPPETT: Jasne, jasne.
PAN IYER: I myślę, że prawdopodobnie używałem tych terminów jako niemal wymiennych. Ale jeśli mistycyzm jest słowem określającym miejsce, w którym jesteśmy głębsi i mądrzejsi od siebie, lub przynajmniej możemy słuchać czegoś w sobie, to wydaje się, że jest ono o wiele większe niż my sami. Z pewnością potrzebujemy tego bardziej niż kiedykolwiek, ponieważ wyobrażam sobie, że w XIX wieku, powiedzmy, kiedy jest znacznie mniej oczywistych rozrywek, może to romantyczna koncepcja, ale wyobrażam sobie, że ludzie są w stanie usłyszeć lepszą część siebie trochę częściej.
Trudno to usłyszeć w zgiełku współczesności i zauważam, że ludzie coraz częściej mówią o przebijaniu się przez hałas. I to jest to, co naprawdę musimy zrobić. I zakładam, że mistycyzm jest sposobem na przebicie się przez kakofonię chwili i przypomina nam, co jest prawdziwe, a następnie przypomina nam, jak reagować na rzeczywistość i oddawać jej sprawiedliwość. I myślę, że to — może to odnosi się do drugiej części twojego pytania, czyli piękna mistycyzmu polega na tym, że jest to miejsce, w którym rozróżnienia się rozpuszczają i gdzie nie ma ciebie i mnie, nie ma wschodu i zachodu, nie ma starego ani nowego. Jesteśmy w miejscu poza dualizmami i poza sztuczkami umysłu, naprawdę, wracając do twojego punktu o byciu intelektualistą. Jesteśmy w tej przestrzeni, w której nie jesteśmy poza światem, wydając osądy i rozróżnienia. Jesteśmy w jakiejś prawdzie, której nawet nie musimy nazywać, ale to jest miejsce, w którym zbiegają się wszystkie te wielkie tradycje.
Gdyby więc Rumi i Jan od Krzyża oraz Mistrz Eckhart i DÅgen, wielki nauczyciel zen, rozmawiali ze sobą, każdy z nich mógłby posługiwać się językiem i ramami swojej własnej tradycji, ale rozmawialiby o czymś, co każdy z nich uznawałby za swoją najbardziej intymną rzeczywistość.
MS. TIPPETT: I żadne z ich słów nie dotarłoby wystarczająco daleko. Tak?
PAN IYER: Nie, dokładnie. Dokładnie. Mistycyzm to miejsce, w którym kończą się wszystkie słowa, wyjaśnienia.
MS. TIPPETT: Tak. Nigdy — rzadko widzę, żebyś mówił o Bogu, i naprawdę czuję, że to, co właśnie powiedziałeś, jest tak wymowne, i z pewnością Bóg jest jedną z tych rzeczywistości, na które możemy wskazać tylko słowami. Nie wiem. Czy masz poczucie Boga, czy unikasz tego języka, czy po prostu go nie widzę?
PAN IYER: Nie, ma pan rację. To język, którego unikam. I pamiętam, że jako mały chłopiec, kiedykolwiek widziałem coś napisanego wielkimi literami, coś we mnie się wzdrygało. Ale dziwnym trafem, ktoś dwa tygodnie temu, nagle, znikąd, zapytał mnie: „Czym jest Bóg?”. A ja powiedziałem: „Rzeczywistość”. I myślę, że ma to wiele implikacji. Ale zwykle powiedziałbym, że — z pewnością użyłbym słowa boskość, tak jak ty i ja użyliśmy wcześniej w tej dyskusji, i myślę, że wszyscy mamy w sobie coś niezmiennego, ogromnego i całkowicie niezgłębionego. I jestem bardzo szczęśliwy, jeśli chrześcijanin nazywa to Bogiem, a muzułmanin Allahem, a buddysta rzeczywistością lub czymś innym. Powtórzę, nie sądzę, żeby nazwy miały aż tak duże znaczenie, ale prawda jest bardzo, bardzo ważna. I myślę, że to jest fundamentalna prawda, której nie możemy sobie pozwolić stracić z oczu.
I myślę, że kiedy wcześniej mówiłeś o moim poszukiwaniu duchowych miejsc i ludzi, przypuszczam, że to dlatego, że w bardzo młodym wieku zauważyłem, że sam nie mam jednej ustalonej religii, że ludzie, którzy mieli religijne zaangażowanie, wydawali się działać z taką życzliwością, bezinteresownością i jasnością, że pomyślałem, że to są ludzie, od których chcę się uczyć. I myślę, że nauczyłem się od nich, że słuchają Boga, a nawet co ważniejsze, czasami słuchają Boga i słuchają Boga, gdy Bóg prosi ich o niemożliwe rzeczy. Ale nadal wiedzieli, że tam leżało ich zaangażowanie. I więc nie mogę zacząć mówić, jak bardzo doceniam i podziwiam tych, którzy uczynili Boga centrum swojego życia, lub w przypadku Dalajlamy, może on powiedzieć, że rzeczywistość jest centrum jego życia, ale to jest wariacja na ten sam temat.
MS. TIPPETT: Więc prowadzisz bardzo proste życie, ale piszesz książki, które ludzie czytają. A kilka razy w ostatnich latach ukazały się twoje artykuły w The New York Times, a jeden napisałeś kilka lat temu, może podczas pisania książki o ciszy. Czy nazywała się „The Joy of Quiet”? Czy tak?
PAN IYER: Tak, tak.
PANI TIPPETT: „Radość ciszy?” I po prostu chcę — zakończyłeś — byłeś w swoim klasztorze, klasztorze, w którym ty — twój sekretny dom, jak mówisz, w Kalifornii, jeśli się nie mylę. I mówiłeś o — spacerowaniu, rozmawianiu z kimś, kto pracuje w MTV, przyprowadza tam swoje małe dzieci, więc wprowadza je w radość ciszy. I miałeś kwestię, która po prostu utkwiła mi w pamięci na końcu: „Dziecko jutra” — napisałeś, „Dziecko jutra, zdałem sobie sprawę, może faktycznie wyprzedzać nas pod względem wyczuwania nie tego, co nowe, ale tego, co istotne”. Chciałem ci to tylko przeczytać. To bardzo piękne.
PAN IYER: Dziękuję. Cóż, dziękuję za tak wysoki komplement. Powodem, dla którego zakończyłem ten tekst tym zdaniem, było — oczywiście, że zacząłem go od opisu, jak jadę na konferencję do Singapuru pod tytułem „Marketing dla dzieci jutra”.
PANI TIPPETT: Tak, tak.
PAN IYER: Tak więc pokój naprawdę przechodzi od profanum do sacrum, lub przechodzi od serca świata, gdzie dziecko jutra jest postrzegane w tym samym zdaniu co marketing do tego, co naprawdę będzie wspierać dziecko jutra, co jest dalekie od rynku i jest czymś bardziej zbliżonym do ciszy. I tak naprawdę, cudownie, miałem redaktorkę w The New York Times, która rzucała mi tymi rzeczami i która również zamówiła książkę TED kilka lat temu. Więc zupełnie niespodziewanie, chociaż nigdy się nie spotkaliśmy, powiedziała: „Dlaczego nie napiszesz artykułu o ciszy”, a potem powiedziała: „Dlaczego nie napiszesz artykułu o lęku” i „Dlaczego nie napiszesz artykułu o cierpieniu”. I byłem tak szczęśliwy, że miałem okazję porozmawiać o tych rzeczach. I jak powiedziałeś, byłem mile zaskoczony, że The New York Times chce je eksponować w gazecie jako korektę chwili.
MS. TIPPETT: Chcę zadać ci to wielkie pytanie. Jak rozwinęło się twoje poczucie tego wielkiego, ożywiającego pytania, za naszymi tradycjami duchowymi, ale także tego uniwersalnego ludzkiego pytania: co to znaczy być człowiekiem?
PAN IYER: Myślę, że bycie człowiekiem naprawdę oznacza bycie połączonym. A ja jestem raczej samotną duszą i dużo mówiłem o ciszy i spokoju. Ale myślę, że to tylko stacje pośrednie, miejsca tankowania. To zabawne, kiedy jedziemy na lotnisko, obecnie jest tak wiele stacji ładowania urządzeń, a bardzo mało dla naszej duszy.
MS. TIPPETT: Jasne. [śmiech] Nagle. Nagle pojawiły się wszystkie te stacje ładowania.
PAN IYER: Nagle. I szybko zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę — tylko wtedy, gdy doładujemy naszą duszę, możemy lepiej wykorzystać nasze urządzenia. Częścią mojego zmartwienia erą cyfrową jest to, że jej piękno polega na tym, że możemy nawiązać kontakt z ludźmi w odległych zakątkach ziemi. Wyzwaniem jest to, że czasami tracimy kontakt z samymi sobą, zwłaszcza z naszym głębszym „ja”. A potem jesteśmy bardziej skłonni definiować siebie w kategoriach tego, co nie ma znaczenia i co nie potrwa długo, czy to nasz wygląd, nasze finanse, czy nasze CV. I nie sądzę, żeby ktokolwiek stał się bogatszy, jeśli zdefiniuje siebie w tych kategoriach. Więc myślę, że bycie człowiekiem oznacza próbę znalezienia najlepszej części siebie, która jest w rzeczywistości poza nami, o wiele mądrzejsza od nas samych, i dzielenie się nią ze wszystkimi, na których nam zależy.
[muzyka: "Dilate" Wesa Swinga]
MS. TIPPETT: Pico Iyer napisał ponad tuzin książek, w tym The Global Soul: Jet Lag, Shopping Malls, and the Search for Home i The Open Road: The Global Journey of the Fourteenth Dalai Lama. Niedawno napisał The Art of Stillness: Adventures in Going Nowhere.
[muzyka: "Dilate" Wesa Swinga]
MS. TIPPETT: Możesz posłuchać tego odcinka ponownie i udostępnić go na onbeing.org. Tam możesz również zapisać się na nasz cotygodniowy newsletter e-mailowy. Od Omida Safiego w „The Disease of Being Busy” do Courtney Martin w „The Spiritual Art of Saying No”, co tydzień nowe odkrycie o ogromie naszego życia. Aby się zapisać, po prostu kliknij „newsletter” na dowolnej stronie onbeing.org.
[muzyka: "Akiko" autorstwa Guitar]
MS. TIPPETT: On Being to Trent Gilliss, Chris Heagle, Lily Percy, Mariah Helgeson, Nicki Oster i Michelle Keeley. W tym tygodniu żegnamy serdecznie naszą stażystkę, Selenę Carlson, której będzie nam brakować. I specjalne podziękowania w tym tygodniu dla Zacka Rose'a.
[muzyka: "Akiko" autorstwa Guitar]
PANI TIPPETT: Naszymi głównymi partnerami finansowymi są: Fundacja Forda, współpracująca z wizjonerami działającymi na pierwszej linii frontu zmian społecznych na całym świecie w ramach Fordfoundation.org.
Fetzer Institute, wspierający świadomość mocy miłości i przebaczenia, aby przekształcić nasz świat. Znajdź ich na Fetzer.org.
Fundacja Kalliopeia wspiera organizacje, które wplatają szacunek, wzajemność i odporność w istotę współczesnego życia.
Oraz Fundacja Osprey, która jest katalizatorem pełnego mocy, zdrowego i spełnionego życia.
Naszym sponsorem korporacyjnym jest Mutual of America. Od 1945 roku Amerykanie zwracają się do Mutual of America, aby pomóc w planowaniu emerytury i realizacji długoterminowych celów finansowych. Mutual of America zobowiązuje się do dostarczania wysokiej jakości produktów i usług, które pomogą Ci budować i chronić aktywa na rzecz finansowo bezpiecznej przyszłości.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION