Dr Samuel Lupin był już w połowie 45-milowej drogi z domu w hrabstwie Rockland w stanie Nowy Jork do gabinetu lekarskiego w Brooklynie, gdy zadzwonił jego telefon komórkowy. Krytycznie chora córka Lupina, Lois, która mieszkała w jego domu, potrzebowała go. Coś było nie tak z jej respiratorem i musiał zawrócić.
Rozdarty między emocjonalnymi wymaganiami związanymi z opieką nad pacjentami a głębokim zaangażowaniem w opiekę nad nimi, Lupin zdał sobie sprawę, że jego życie musi się zmienić.
Był rok 2004. Nikt nie miałby pretensji do Lupina, który miał wtedy 66 lat, za przejście na emeryturę. Zamiast tego przeszedł do modelu praktyki z wysokim poziomem kontaktu i niskim poziomem technologii, który dawał mu elastyczność: wizyty domowe zamiast godzin pracy.
Lois zmarła rok później. Lupin był załamany. „Kiedy rodzic traci dziecko”, mówi, „nie ma absolutnie nic, zero, zero, co mogłoby zapewnić pocieszenie”. Ale Lupin przywiązał się do swoich słabych, starszych i często przywiązanych do domu pacjentów i czuł, że widząc ich, uczcił pamięć Lois. „Z jej powodu zaangażowałem się w to”, mówi. „Czujesz się tak, jakby to byli moi pacjenci, to moja dalsza rodzina i potrzebują mnie o wiele bardziej niż pacjenci w gabinecie”.
Lupin nie wiedział, że dekadę później jego bisowe przedsięwzięcie rozwinie się z jednoosobowego gabinetu lekarskiego w prężnie działającą praktykę wielopokoleniową. Z siedmioma lekarzami i pielęgniarką na pokładzie, a także grupą asystentów medycznych, Housecalls for the Homebound zapewniło niezbędną opiekę medyczną ponad 4000 pacjentów w aglomeracji Nowego Jorku. Wnuk Lupina, Daniel Stokar, 29 lat, zarządza firmą za pomocą systemu stworzonego przez Aviego Stokara, zięcia Lupina i ojca Daniela, 53 lata. Lupin, obecnie 77-letni, nadzoruje niekonwencjonalny rodzinny biznes.
Dzięki książce Housecalls for the Homebound, Lupin i Stokarsowie wprowadzili wiedzę XXI wieku do tradycyjnej praktyki medycznej, pozwalając lekarzom skupić się na pacjentach, którzy w przeciwnym razie nie mieliby dostępu do stałego leczenia, zmniejszając liczbę hospitalizacji i tworząc skalowalny, powtarzalny model, który potencjalnie mógłby zaoszczędzić miliardy, zapewniając jednocześnie wysoki standard opieki.
Ponad 4000 pacjentów przykutych do łóżka w aglomeracji nowojorskiej skorzystało z pomocy Housecalls for the Homebound.
Szpitale, w których wskaźnik ponownych przyjęć jest wyższy niż przeciętny, podpisały umowę z Housecalls, aby zapewnić opiekę niedawno wypisanym pacjentom, którzy potrzebują dodatkowej opieki medycznej.
Całościowe podejście Lupina i jego umiejętność wprowadzania zmian w lekach i planach leczenia w czasie rzeczywistym doprowadziły do 50-procentowego zmniejszenia liczby hospitalizacji.
Pacjenci Housecalls, większość powyżej 80. roku życia, zazwyczaj cierpią na wiele przewlekłych schorzeń, często z nałożonymi ostrymi chorobami, które wymagają aktywnego leczenia. Ich głęboko ograniczona mobilność oznacza, że wizyty lekarskie przed Housecalls były rzadkie. Zbyt często zaniedbywano zarówno przewlekłe, jak i ostre potrzeby, co ma miejsce w przypadku około dwóch milionów starszych dorosłych, którzy są przykuci do domu w całym kraju. Oprócz ludzkich kosztów dla zdrowia i ducha, koszty ekonomiczne są oszałamiające.
Pacjenci przykuci do domu często zwracają się do szpitali po pilną pomoc medyczną. Pojedyncza hospitalizacja może kosztować Medicare od 6000 do ponad 100 000 dolarów. Pacjenci Housecalls odwiedzają lekarzy mniej więcej raz w miesiącu; po rozpoczęciu regularnej opieki ich hospitalizacje drastycznie spadają, ze średnio trzech do pięciu rocznie do dwóch lub mniej.
Ten spadek oznacza oszczędności dla szpitali, które zgodnie z ustawą o niedrogiej opiece zdrowotnej muszą zmniejszyć liczbę ponownych przyjęć w ciągu 30 dni lub stawić czoła obniżonym płatnościom Medicare. Housecalls współpracuje ze szpitalami, aby wspierać pacjentów po ich wypisaniu, a także nawiązało współpracę z organizacjami opieki zarządzanej, aby wspierać pacjentów i obniżać koszty po wypisie ze szpitala. „Poprawa w tej populacji pacjentów, którą się opiekujemy, jest tak uderzająca” — mówi Lupin. „To niewiarygodnie wspaniałe uczucie”.
Wizyty domowe nawiązują do inspiracji Lupina, by zająć się medycyną. Dorastając w Nowym Orleanie jako jedno z sześciorga dzieci, pediatra rodziny często bywał w domu Lupina. „Po prostu go polubiłam” — mówi Lupin. „Zawsze się uśmiechał i był przyjazny”.
Po ukończeniu Tulane Medical School i służbie w US Navy, przydzielony do Marines, Lupin pełnił funkcję zastępcy dyrektora klinicznego Charity Hosptial w Nowym Orleanie, podczas którego wprowadzał innowacje w systemach triage na izbach przyjęć. Później założył prężnie działającą prywatną praktykę w Nowym Orleanie i zarządzał oddziałem dializ. Jednak możliwości edukacyjne dla jego pięciorga dzieci były lepsze w Nowym Jorku, więc rodzina przeprowadziła się w 1979 roku, a on rozpoczął praktykę w Brooklynie.
Po latach 12-godzinnego dnia pracy i męczących dojazdów Lupin obiecał żonie, że przejdzie na emeryturę w wieku 70 lat. Jednak gdy data ta się zbliżała, wnuk Daniel dostrzegł szansę na rozwinięcie skromnej, mobilnej praktyki dziadka i zwiększenie liczby pacjentów.
„Nie wiedziałem, o czym mówi Daniel” – mówi Lupin. „Dla mojego pokolenia „skala” oznaczała to, na czym ważyliśmy pacjentów”.
Lupin zgodził się odroczyć swoją emeryturę o sześć miesięcy, aby Daniel mógł rozwinąć działalność, którą nazwali Brooklyn Housecalls.
Daniel chciał przyciągnąć nowych pacjentów, więc wnuk i dziadek odwiedzali ośrodki dla seniorów, ośrodki opieki wspomaganej i organizacje, które służyły osobom przywiązanym do domu. „Właściwie stworzyliśmy całkiem niezły zespół” — mówi Lupin. „Nazywam go naszym wbudowanym człowiekiem do spraw ludzi. Był jak człowiek od reklamy dla Housecalls”.
W ciągu roku, gdy Housecalls się rozrastało, do zespołu dołączył ojciec Daniela, Avi, specjalista IT. „To idealne partnerstwo” — mówi Avi. „Miałem duże doświadczenie w budowaniu organizacji i technologii”. Jego specjalistyczny system pomaga lekarzom szybko docierać do pacjentów, zapewniając natychmiastowy dostęp do ich dokumentacji medycznej i leczenia. „Dan jest o wiele bardziej otwarty i spotyka się z ludźmi z branży. Dr Lupin miał w tym swój udział w kwestiach medycznych”.
Efektem jest połączenie przedsiębiorczości z dobrą medycyną. Asystenci medyczni Housecalls przygotowują grunt – prowadzą pojazdy i zajmują się parkowaniem; koordynują leki; wprowadzają podstawowe parametry życiowe do komputera, wykonują EKG i zlecają domowe badania krwi i zdjęcia rentgenowskie – co pozwala lekarzom poświęcić więcej czasu na badanie pacjentów i rozmowy z członkami rodziny lub opiekunami. Wizyty przekształcają się w rozmowy trwające od 25 do 30 minut. Lekarze wykonują około 12 wizyt domowych dziennie, a ponieważ wszystkie zapisy są skomputeryzowane, każdy lekarz Housecalls może przyjść i zbadać pacjenta, jeśli zajdzie taka potrzeba. W praktyce jednak zamiany zdarzają się rzadko: większość pacjentów odwiedza tego samego lekarza w 80 do 90 procentach przypadków.
Lekarze są wdzięczni za uwolnienie się od kłopotów administracyjnych. „Tak naprawdę praktykuję medycynę” — mówi Gil Rotor, 55 lat, który pracuje dla Housecalls od czterech lat. „Prywatna praktyka jest trudna. Kończy się tym, że pacjenci czekają wieki w gabinecie. Nie możesz poświęcić wystarczająco dużo czasu. Czujesz się zestresowany”. Teraz wykonuje pracę, która zainspirowała go do pójścia na studia medyczne. „Często nam dziękują. Wcześniej nikt mi nie dziękował”.
To również lepsze dla pacjentów. „To bardziej komfortowe” — mówi wnuczka jednego z pacjentów Rotora w Canarsie, Brooklyn. „Wszystkich znasz. To ciągłość opieki. Szybciej wyłapują problemy”.
Lupin pozostał tam długo po wyznaczonym przez siebie terminie przejścia na emeryturę. Chociaż przestał przyjmować pacjentów w 2011 r., nadal pełni funkcję dyrektora medycznego, nadzorując przegląd jakości, przeprowadzając wywiady z lekarzami, planując i prowadząc kwartalne spotkania medyczne z personelem oraz konsultując kwestie medyczne. „Dla mnie to wielka frajda, że mogliśmy to zrobić w rodzinie” — mówi Lupin. „Naprawdę chciałem się upewnić, że pacjenci są dobrze zaopiekowani. Stworzyłem koncepcję, a Daniel i Avi ją dopracowali”.
Housecalls rozszerzyło się od skromnych korzeni w Brooklynie na wszystkie pięć dzielnic Nowego Jorku i New Jersey. Zaszło o wiele dalej, niż Lupin czy ktokolwiek mógł sobie wyobrazić. „To spuścizna” — mówi Daniel, który nazywa pracę swojego dziadka „jednym z najlepszych momentów całego życia poświęconego pomaganiu ludziom”.
Dla Lupina projekt nadal łączy go z Lois. „Dziesięć lat mija, ale minuty nie” – mówi. „Zrobienie czegoś, co mi ją przypomina, wypełnia pustkę. Mam nadzieję, że będzie to miało trwały wpływ. Każdy lubi czuć, że dokonał czegoś, co przetrwa jego samego”.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Wonderful article about very dedicated, caring people! I hope that their example would catch on in America...every community should have access to this type of humane, comforting healthcare.
Especially the elderly, a population that is already huge in our country.
Thank you.