Back to Stories

Dlaczego Warto bawić się Koanami

Jak zmieniłoby się Twoje życie, gdybyś przestał wierzyć we wszystko, co mówisz?

Zdjęcie Johna Tarranta

myśli? Co jeśli twoje problemy nie są prawdziwe? Co jeśli twoje cele są tylko rozproszeniami? Być może masz wszystko, czego potrzebujesz w tej chwili. To pytania i możliwości takie jak te — a nie odpowiedzi — dają początek praktyce koanów zen.

Od ponad 30 lat nauczyciel zen John Tarrant uczy ludzi, jak medytować z koanami. Opracował sposoby praktykowania z koanami — tradycyjnie zarezerwowane dla zaawansowanych uczniów zen — które mogą okazać się przydatne dla początkujących. Tarrant jest autorem Bring Me the Rhinoceros i The Light Inside the Dark oraz redaktorem nowego internetowego magazynu Uncertainty Club. Jest dyrektorem Pacific Zen Institute.

Niedawno rozmawiał z S&H na temat praktyki koanów, korzyści płynących z niepewności i związku między kreatywnością a duchowością.

Czym są koany?

Koany to starożytna metoda rozwiązywania pytania o to, kim jesteśmy. Podstawowym założeniem koanów jest to, że każdy ma w sobie światło, nawet zanim spróbuje się poprawić. Praca z koanami to sposób na otwarcie bramy do swojej świadomości, aby móc doświadczyć tego światła.

Czasami format koanu (\'kÅ -'än\) to pytanie i odpowiedź, ale odpowiedź ma na celu zmianę twojej świadomości, a nie odpowiedź na pytanie. Czasami koan jest wyrwany z poematu. Może być piękny lub zagadkowy w sposób, który ma na celu zatrzymanie twojego myślenia, abyś mógł doświadczyć życia bezpośrednio.

Gdy wspominasz ludziom o koanach, często zastanawiają się nad pytaniem: Jaki jest dźwięk jednej ręki?

Na Zachodzie mamy tendencję do myślenia o koanach jako o otwieraczu do puszek dla umysłu — i mają one taką cechę — ale wskazują również na sposób bycia w świecie. Mają sposób na ujawnienie życia przed i po świadomości. Zanim się obudzimy, naprawdę identyfikujemy się ze swoim myśleniem — jesteśmy pochłonięci naszymi lękami, nadziejami, smutkami itd. Ale potem, po pracy z koanem, osoba może doświadczyć chwil jasności i zachwytu, kiedy wszystko wydaje się być w porządku ze światem. Wszystko nie jest w porządku, ponieważ miałeś nadzieję na nowy samochód i go dostałeś, ale ponieważ na świecie istnieje fundamentalne piękno. Koany mogą dać nam większy dostęp do tego poczucia rzeczy, co jest naturalnym doświadczeniem.

Skąd się biorą koany?

Większość z nich jest stara i pochodzi od chińskich nauczycieli, ale cały czas powstają nowe. Wiele koanów to zapisy rozmów. Być może ktoś jest zdezorientowany, usłyszał o nauczycielu, który mógłby być pomocny, szuka nauczyciela, a następnie rozmawia. Stopniowo najciekawsze rozmowy są przekazywane dalej, a ludzie zaczynają używać ich jako tematu medytacji.

Czy do pracy z koanami potrzebna jest pomoc nauczyciela?

Cóż, zaczynałem w Australii, gdzie intrygowała mnie dziwność koanów. Nie miałem dostępu do żadnych nauczycieli, więc po prostu pracowałem w sobie. Ale nauczyciele są pomocni, ponieważ mogą powiedzieć, jakie są najlepsze praktyki, jakie były typowe reakcje na koan i takie rzeczy. Ponadto istnieje ogromna tradycja ustna na temat tego, co powiedział taki a taki średniowieczny nauczyciel lub jak zareagował uczeń. Więc jest to szkoła tajemnic w tym sensie, ale została zaprojektowana tak, aby dać ci dostęp do tajemnic.

Czy możesz powiedzieć więcej o tajemnicach? Jedną z rzeczy, która jest atrakcyjna w Zen, jest to, że nie wydaje się być ukierunkowana na odpowiadanie na pytania, ale raczej na wzbogacanie życia pełnego pytań.

Cóż, jeden z koanów mówi: Niewiedza jest najbardziej intymna. Zazwyczaj, jeśli masz jakieś trudności, jedną z pierwszych rzeczy, które robisz, jest zostanie ekspertem w tej dziedzinie, aby wiedzieć o niej wszystko. Ale wiedza jest często najmniej pomocna w trudnych sytuacjach. Wiedza jest dobra w pomaganiu ci w podejmowaniu decyzji, ale czasami decyzja nie jest konieczna. Jednak jeśli nie wiesz, masz poczucie szerokiego pola możliwości i otwartości, które pozwalają sytuacji przyjść do ciebie.

Koans może pomóc ci otworzyć się na pytanie, na dylemat sytuacji, na jej trudne położenie. To jest to, co John Keats nazwał negatywną zdolnością — kiedy jesteśmy „zdolni do bycia w niepewności, tajemnicach, wątpliwościach, bez żadnego drażliwego sięgania po fakty i rozum”. To była koncepcja kreatywności Keatsa.

Kiedy pozwalasz na niepewność, nie zawsze musisz znajdować rozwiązania. Możesz przeżyć problem, aż przestanie być problemem. Zamiast postrzegać rzeczy jako problemy, widzisz życie, które prowadzisz. Możesz żyć swoją drogą do odpowiedzi. To różni się od stania poza swoim życiem i rzucania kamieniami w swoje problemy z bezpiecznej odległości.

Zamiast więc być praktyką, która ma pomóc ci rozwiązać twoje problemy lub osiągnąć twoje cele, koany wydają się raczej kwestionować niektóre z podstawowych założeń, jakie przyjmujemy w odniesieniu do problemów i celów.

Tak, to prawda. Ostatecznie koany zmieniają, kto chce rozwiązać problem. Myślę, że większość z nas przywiązuje się do swoich światopoglądów i staje się niezwykle przywiązana do swoich problemów. „Gdybym nie miał problemów, skąd miałbym wiedzieć, kim jestem?” – powiedział mi kiedyś prawnik.

Ale co jeśli jesteśmy gotowi wejść w przestrzeń, w której nie wiemy, kim jesteśmy? Wtedy nie wiemy, że mamy jakiś problem. Być może mówisz: „Zawsze jestem kiepski z matematyki” lub „Nie lubię muzyki” lub „Mój wróg mnie nienawidzi” i jesteś pewien, że to prawda. Ale możesz okazać sobie życzliwość, nie wierząc w to. Dlatego Zen nie jest ścieżką wiary. To nie jest coś, w co należy wierzyć, to coś, czym należy być i co należy robić. W ten sposób nie próbujesz rozwiązać koanu, ale raczej próbujesz z nim żyć i pozwolić mu na ciebie oddziaływać.

Czy możesz podać mi konkretny przykład doświadczenia, jakie miałaś pracując z koanem?

Wiele lat temu, siedząc z koreańskim nauczycielem, ćwiczyłem w piwnicy z betonowymi ścianami. To było najbardziej nieatrakcyjne środowisko, jakie można sobie wyobrazić, a my siedzieliśmy na tych cienkich poduszkach na zimnej, twardej podłodze. Więc siedzę tam i pracuję nad tym koanem o tym, że jest w tobie światło i zastanawiam się, dlaczego tu jestem?

Potem, bardzo nagle, gdy o tym myślałam, ale też mniej lub bardziej starałam się skupić na koanie, wszystko stało się piękne. Brzydkie pustaki, sposób, w jaki ktoś coś upuszczał i to spadało na podłogę, i sposób, w jaki podłoga łączyła się ze ścianami — wszystko stało się po prostu niesamowicie piękne. Zrozumiałam, że jesteśmy szczęśliwi tacy, jacy jesteśmy, a nie z powodu przypadkowego przypadku lub zmieniających się okoliczności. To doświadczenie może brzmieć jak naklejka na zderzak koanu, ale to był rodzaj radości, która przyszła do mnie. Po tym doświadczeniu pomyślałam: Och, rozumiem te rzeczy, każdy to rozumie, po prostu nie zawsze mam do nich dostęp.

Opisałeś koany jako „małe historie o uzdrowieniu, które podążają za nami niczym grzeczny pies”.

Tak, to bardzo intymne. Czy zauważyłeś, jak w pracy twórczej ludzie mówią rzeczy takie jak: „Och, wiersz przyszedł do mnie” lub „Wyczerpałem się pracując nad problemem i poszedłem na spacer, a on rozwiązał się sam”? Uzyskujesz dostęp do głębszego poziomu siebie, w którym nie jesteś tak ograniczony i jesteś połączony z nurtem życia. Więc masz poczucie bycia wspieranym i trzymanym, a to jest część intymności, która pojawia się wraz z koanami.

Rysujesz wiele paraleli między poezją a koanami. Czy możesz powiedzieć kilka słów o relacji między kreatywnością a życiem duchowym?

Życie duchowe to praca twórcza. Oczywiście, możesz mieć życie duchowe, które ma protokoły, gdzie robisz pewną rzecz w określony dzień tygodnia i trzymasz wszystko w bardzo przewidywalny sposób. Takie podejście może utrzymać psychikę w ryzach. Ale myślę, że sednem duchowości jest doświadczanie i powierzanie się procesom, które są większe niż rzeczy, którymi możesz zarządzać, manipulować i planować każdego dnia. Możesz tego doświadczyć, próbując napisać wiersz, ponieważ aby napisać wiersz, musisz otworzyć się na wszechświat, zanim coś zacznie nadchodzić.

Podobnie jest z koanem: coś, czego nie planowałeś, wychodzi na jaw. Możesz mieć plan na swój własny rozwój, ale duchowość nie działa w ten sposób — jakbyś mógł podejść do tego jak do listy zakupów lub czegoś takiego. Co jeśli umieścisz „Chcę stać się milszy” na swojej duchowej liście zakupów? Możesz pomyśleć, że musisz zacząć od próby bycia milszym dla innych ludzi. Ale co jeśli życzliwość pochodzi z bycia otwartym na siebie? Jeśli zaczniesz od nie znajdowania winy w sobie i nie znajdowania winy w swoich okolicznościach, wtedy nie będziesz zgorzkniały z powodu swoich porażek. Wtedy o wiele łatwiej jest być miłym dla innych ludzi, ponieważ nie zaciskasz zębów. Więc w rzeczywistej życzliwości jest spontaniczna jakość.

Czy życzliwość zawsze jest wynikiem autentycznego życia duchowego?

Kiedy naprawdę przestajesz wierzyć swoim myślom, zauważasz, że masz więcej wdzięczności, uznania i miłości do życia. Zdajesz sobie sprawę, że nie możesz sprzeciwić się swojemu życiu, więc czujesz się tak nawet w stosunku do ludzi, których uważałeś za trudnych, ponieważ oni również są częścią twojego życia. To nie jest tak wielka walka — to raczej to, że jesteśmy otwarci na rzeczywistość.

A co ze szczęściem? Czasami mam wrażenie, że szczęście jest przereklamowane na rynku duchowości.

Tak, to prawda, ponieważ życie zawsze będzie trudne. Jeśli kogoś kochasz, jedno z was umrze pierwsze. W życiu jest mnóstwo trudności, smutku i frustracji i zawsze będziesz robić rzeczy, które sprawiają, że myślisz: Boże, chciałbym zrobić to inaczej. A jednak pośród tego wszystkiego zawsze możesz mieć poczucie, że cudownie jest żyć. To uczucie może przenikać wszystko, w tym trudne rzeczy. Słowo szczęście ma w sobie lekko nieświadome uczucie, ale nieświadomość jest niewinna, a jedynym problemem ze szczęściem jest to, że staje się ideologią i jest wymuszone. Możemy również użyć słowa radość.

Przychodziłem na operację z uczuciem, że nie wiem, czy operacja się powiedzie, i byłem prawie pewien, że będzie bolesna, ale pamiętam, że naprawdę doceniałem całe doświadczenie, czułem wdzięczność dla chirurgów i światło w sali pooperacyjnej. Albo pamiętam, jak mój tata umierał na raka kości i nie brał leków przeciwbólowych. Powiedział: „Chcę poczuć, co się dzieje. Wiem, że wychodzę, nie mam nic przeciwko temu, ale chcę mieć to, co mam”. Wtedy ból stawał się zbyt silny i brał leki, a potem czuł, że traci swoje życie i znowu się wycofywał. Więc tak to właśnie się czuł. Po co miałbyś chcieć przegapić koniec swojego życia?

Dużo medytacji to po prostu pojawianie się dla tego, co mamy, i jest w tym radość. To coś innego niż szczęście, które przychodzi, gdy dostajesz to, czego chciałeś. To radość, która nie ma dobrego powodu. To radość, która pozwala ci być smutnym lub zdenerwowanym, ponieważ żyjesz w jej środku.


16 rzeczy do zrobienia z koanem w kieszeni

Oto koan. To powiedzenie wielkiego starego chińskiego nauczyciela, zwanego Linji, który był znany ze swojej jasności i uprzejmości w nauczaniu. To podstawowy coaching w medytacji.

Samotna jasność
Istnieje samotna jasność, niemająca ustalonego kształtu ani formy.
Potrafi słuchać nauk,
wie, jak zrozumieć nauki,
umie uczyć.
Ta samotna jasność to ty.

Rzecz w tym, że koan nie jest dostarczany z instrukcjami, tak samo jak w momencie, w którym w nim przebywasz. Ale zasadniczo znajdujesz sposób, aby dotrzymać towarzystwa koanowi. Istnieje wiele możliwych sposobów, aby dotrzymać towarzystwa temu koanowi, ale dla zabawy zasugeruję kilka, które możesz wypróbować. Możesz zignorować te, które nie wydają się dla Ciebie odpowiednie i po prostu nawiązać relację z koanem bez żadnych pośrednich sugestii.

Przede wszystkim powiedz to sobie na głos. Zapamiętaj to.

Po prostu bądź w towarzystwie jasności i zobacz, jak cię zmienia. Nie musisz wiedzieć, czym jest jasność, ani nawet kim jesteś; po prostu zaufaj, że już wiesz.

Pewien fragment koanu ukaże ci się — może słowo takie jak jasność lub samotny, może fraza taka jak To ja. W ten sposób tworzysz relację z koanem. Spędzaj czas z fragmentem, który się pojawi.

Pomyśl o koanie jako o przyjacielu, który podąża za tobą i zawsze jest przy tobie. Wszystko, co musisz zrobić, to zwrócić się w jego stronę.

Jeśli zapomnisz koan, nie martw się; może on cię zapamięta i zwróci się ku tobie. Jeśli zauważysz, że zapomniałeś koan, to znaczy, że go zapamiętałeś.

Będziesz się zastanawiać, czy robisz to dobrze. Nie możesz zrobić tego źle, a sprawdzanie, czy robisz to dobrze, jest tak samo bezużyteczne w pracy nad koanem, jak i w poezji czy miłości. Nic nie szkodzi, że nie wiesz, gdzie stoisz. Więc po prostu wróć do spędzania czasu z koanem. To lepsze towarzystwo.

Czasami będziesz pewien, że powinieneś być spokojniejszy, milszy, mieć lepsze myśli, być mniej dręczony. Ale jeśli się przyjrzysz, to nie ma problemu. Nie ma tam nic.

Kiedy zdajesz sobie sprawę, że problem tkwi w twoich myślach, a nie w świecie, nie musisz walczyć ze swoimi myślami. To po prostu więcej myśli. Nie musisz tłumaczyć swoich myśli sobie ani nikomu. Nie musisz udawać, że mają sens, bo nie mają. Nie musisz ich uzasadniać. Gdziekolwiek spojrzysz, jest po prostu koan.

Nie ma potrzeby osądzania, oceniania, krytykowania, potępiania ani szukania błędów w swoich myślach. Te działania, podobnie jak inne myśli, wydają się powstrzymywać przed niewiedzą. Ale jasność przychodzi przez niewiedzę.

Nawet twoje myśli są jasnością, nawet twoje urojenia są życiem.

Nie dopuść, aby jakikolwiek fragment twojej historii lub twojego życia był niewłaściwy.

Ten, który patrzy, jest jasnością, której szuka. To właśnie oznacza instrukcja „po prostu spędzaj czas z koanem”.

Zabierz swój koan do pracy. Do łóżka. Do snu. Do pubu. Do rozmowy telefonicznej. Do niemożliwego problemu rodzinnego. Do dżungli. Do nocy, gdy rozchylają się pędzące chmury i prześwituje kilka gwiazd.

Nie musisz sięgać po koan, bo on jest tobą.

Nieskończone myśli i światy składają się na siebie. Są tu teraz, w każdej chwili. A samotna jasność przenika je wszystkie. Samotna jasność to ty.

Baw się dobrze.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Sherry Tuegel Jul 6, 2016

Thank you for this wonderful article on Koans! When I read the Koan to play with I burst into tears and my heart opened. Whoot! I'm sharing this on Facebook! <3