Back to Stories

Virginia Woolfe O tym, Dlaczego anonimowość Jest Bardziej satysfakcjonująca Artystycznie niż sława

W świadectwie słynnego stwierdzenia, że ​​„fikcja jest kłamstwem, które mówi prawdę”, powieść [Virginia Woolfe's Orlando: A Biography ] przetrwała próbę czasu nie tylko jako niezwykle przyjemne dzieło sztuki, które syn Vity trafnie opisał jako „najdłuższy i najbardziej czarujący list miłosny w literaturze”, ale jako nieustające źródło prawdy i mądrości na temat tak elementarnych egzystencjalnych problemów, jak elastyczność czasu , natura pamięci , płynność płci , ożywcza moc iluzji i nasza skłonność do wątpliwości w pracy twórczej . To rzadki rodzaj książki, która po przeczytaniu towarzyszy ci jako mądry, cichy towarzysz przez całe życie, zawsze promienny doskonałym wglądem, aby oświetlić każdą sytuację lub zmaganie.

Ilustracja autorstwa Aleksandra Zinowjewa, 1921 (archiwum domeny publicznej New York Public Library)

Ilustracja autorstwa Aleksandra Zinowjewa, 1921 (archiwum domeny publicznej New York Public Library)

Jeden z takich doskonałych spostrzeżeń przyszedł mi do głowy w świetle niedawnego rzekomego zdemaskowania Eleny Ferrante przez pasożytniczego paparazzo. Prawie sto lat wcześniej Woolf zajęła się kwestią leżącą u podstaw tego rażącego naruszenia wyboru artystycznego i integralności, zestawiając nagrody sławy z nagrodami anonimowości, lub tego, co nazywała „niejasnością”, w pierwotnym znaczeniu tego słowa — stanem bycia nieznanym, ukrywania swojej tożsamości, bycia ukrytym przed wzrokiem opinii publicznej.

Woolf pisze:

Podczas gdy sława przeszkadza i ogranicza, niejasność otula człowieka jak mgła; niejasność jest ciemna, obszerna i wolna; niejasność pozwala umysłowi podążać swoją drogą bez przeszkód. Na niejasnego człowieka wylewa się miłosierne rozlanie ciemności. Nikt nie wie, dokąd on idzie lub przychodzi. Może szukać prawdy i mówić ją; tylko on jest wolny; tylko on jest prawdomówny; tylko on jest w pokoju.

Wychwalając wartość niejasności jako „radość z nieposiadania nazwy, lecz bycia niczym fala, która powraca do głębin morza”, Woolf dodaje:

Ciemność uwalnia umysł od gniewu zazdrości i złośliwości; [ona] sprawia, że ​​w żyłach płynie wolna woda hojności i wspaniałomyślności; i pozwala na dawanie i branie bez składania podziękowań lub udzielania pochwał.

Słowa Woolf stanowią doskonałe potwierdzenie artystycznego wyboru Ferrante, by używać pseudonimu, który sama wyraziła swojemu włoskiemu wydawcy w pięknym liście napisanym 21 września 1991 r., krótko przed publikacją jej debiutanckiej powieści Troubling Love . List ten został później włączony do antologii Ferrante Frantumaglia . Pisze:

Zapytałeś mnie, co zamierzam zrobić dla promocji Troubling Love ... Zadałeś to pytanie ironicznie, z jednym ze swoich zdziwionych wyrazów twarzy... Nie zamierzam robić nic dla Troubling Love , niczego, co mogłoby wiązać się z moim osobistym zaangażowaniem publicznym. Zrobiłem już wystarczająco dużo dla tej długiej historii: napisałem ją. Jeśli książka jest cokolwiek warta, to powinno wystarczyć. Nie będę uczestniczył w dyskusjach i konferencjach, jeśli zostanę zaproszony. Nie pójdę i nie przyjmę nagród, jeśli takie zostaną mi przyznane. Nigdy nie będę promował książki, zwłaszcza w telewizji, nie we Włoszech ani, w zależności od przypadku, za granicą. Będę udzielał wywiadów tylko w formie pisemnej, ale wolałbym ograniczyć nawet to do niezbędnego minimum. Jestem absolutnie oddany w tym sensie sobie i mojej rodzinie. Mam nadzieję, że nie będę zmuszony zmienić zdania.

[…]

Wierzę, że książki, gdy już zostaną napisane, nie potrzebują swoich autorów. Jeśli mają coś do powiedzenia, prędzej czy później znajdą czytelników; jeśli nie, to nie. Jest wiele przykładów. Bardzo lubię te tajemnicze tomy, zarówno starożytne, jak i współczesne, które nie mają określonego autora, ale miały i nadal mają intensywne życie. Wydają mi się czymś w rodzaju nocnego cudu, jak dary Befany [bajkowej postaci włoskiego folkloru], na które czekałem jako dziecko. Położyłem się spać w wielkim podnieceniu, a rano obudziłem się i dary były, ale nikt nie widział Befany. Prawdziwe cuda to te, których twórcy nigdy nie zostaną poznani; są to bardzo małe cuda tajemnych duchów domu lub wielkie cuda, które pozostawiają nas prawdziwie zdumionymi. Nadal mam to dziecięce pragnienie cudów, dużych czy małych, nadal w nie wierzę.

Uzupełnij wypowiedź Einsteina o zmiennego charakteru sławy i prawdziwych nagrodach za pracę , a następnie wróć do Woolf i jej relacji między samotnością a kreatywnością , dowiedz się, co sprawia, że ​​miłość trwa , a także poznaj olśnienie, które nauczyło ją, co znaczy być artystką .

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS