Jest początek kwietnia i promienie ciepłego słońca w końcu przebiły się przez zimne, szare chmury. Alex Chak wyłania się z drzwi, mruży oczy, by przyzwyczaić się do światła, a następnie pochyla się, by napełnić kosz buszla jaskrawoczerwonymi paprykami. Mężczyzna w długim płaszczu, idący szybko, zatrzymuje się w miejscu.
„Co to jest?” – pyta.
„To targowisko, nowe w okolicy” – odpowiada z uśmiechem pan Chak.
„Rynek produktów rolnych? To niesamowite, to jest dokładnie to, czego potrzebujemy” – mówi. „Wrócę!”
Kilka minut później, w podwójnym kontenerze transportowym, pan Chak jest zajęty pogawędką z kobietą w hidżabie, pakując dla niej kilka papryk i kilka dziwnie wyglądających, pomarszczonych zielonych kul.
„Nie wiem, co to jest, musiałem to wyszukać w Google” – śmieje się, podnosząc kabaczek chayote, aby Lisa Kates i Darcy Higgins mogły go obejrzeć, gdy szczęśliwa, machająca kobieta wyjdzie. „Ale klienci mnie edukują, dlatego mi się tu podoba”.
Darcy Higgins (po lewej), Alex Chak i Lisa Kates stworzyły Moss Park Market na rogu Seaton Street i Queen Street E.
DAVE LEBLANC/THE GLOBE AND MAIL
Pani Kates i pan Higgins lubią, że pan Chak lubi to miejsce. Ostatniego lata, społeczne przedsięwzięcie, które rozpoczęli w 2013 r., Building Roots, założyło Moss Park Market w pobliżu rogu Seaton Street i Queen Street E. (z pomocą firmy kontenerowej Storstac i dewelopera Mitchella Cohena z Daniels Corporation), aby dostarczać świeże jedzenie do tego, co uważają za „w dużej mierze ignorowaną” okolicę.
A podczas gdy limitowana seria dobrze się sprawdziła u innego sprzedawcy, nowo zainstalowany pan Chak, właściciel Urban Fresh Food Market w Long Branch, wnosi do małego, falistego, chodnikowego punktu osobowość tak dużą, jak masywne wieżowce za nim. Jego miłość do lokalnych produktów nie zna granic, a jego głos odbija się echem w małej przestrzeni, gdy z entuzjazmem mówi o lokalnych dzieciach.
„Naucz ich gotować” – mówi, gestykulując. „Zapomnij o grach wideo i telefonach komórkowych, zacznij gotować; uczysz ich zdrowego odżywiania od najmłodszych lat. Myślę, że to jest główny cel Darcy i Lisy, prawda, jeść zdrowo, a nie śmieciowe jedzenie.
Duet kiwa głowami na znak zgody.
„A niektórzy [klienci] prosili mnie o chipsy i colę! Wiecie, co im powiedziałem? „Jestem złym facetem”.
Półki w Moss Park Market. DAVE LEBLANC/THE GLOBE AND MAIL
Potrząsając głową z niedowierzaniem, pani Kates zachęca pana Chaka: „Myślę, że ludzie lubią mieć świeże jedzenie tam, gdzie mieszkają; czasami łatwo jest kupić paczkę chipsów, ale niełatwo jest kupić paczkę marchewek”.
To prawda: w wielu dzielnicach o niskich dochodach to właśnie sklep spożywczy jest najwygodniejszy. A to nie wystarczy dla Building Roots, organizacji, która uważa, że „wszystkie dzielnice potrzebują miejsc do uprawy, gotowania, dzielenia się i kupowania zdrowej żywności”. I chociaż siedem minut spacerem na południe znajduje się duży, tani sklep spożywczy, to najbliższa okolica, jak mówi pan Higgins, składa się z „seniorów i osób niepełnosprawnych oraz z problemami zdrowotnymi”, którzy „nie mogą przejść tak daleko; lub zimą, gdy chodniki są pełne śniegu, przejechanie skuterami i wózkami inwalidzkimi jest zbyt trudne”.
Jak mówią, znalezienie godnych uwagi projektów nie było trudne, niezależnie od tego, czy chodzi o utworzenie kuchni społecznej w budynku Toronto Community Housing, w którym mieszkańcy mogą wspólnie gotować – jak miało to miejsce w przypadku 250 Davenport Rd. – czy o znalezienie działki ziemi dla syryjskiego rolnika, który mógłby uprawiać rośliny na potrzeby swojej nowej społeczności, której budowa rozpoczęła się latem ubiegłego roku w osiedlu Ashbridges w Leslieville.
Gospodarstwo w Ashbridges Estate. LISA KATES
Mieli też szczęście znaleźć partnerów, takich jak miasto Toronto, Ryerson University, ERA Architects, Whole Foods, Ozery Bakery, Lanterra Developments i TD Bank. Oczywiście zawsze jest miejsce na więcej, ponieważ „miasto rozwija się szybciej niż jakiekolwiek inne miasto w Ameryce Północnej, więc jeśli możemy zaplanować z wyprzedzeniem włączenie żywności do rozwoju, możemy uniknąć pustyń żywnościowych w przyszłości”, mówi pan Higgins, który po raz pierwszy zainteresował się kwestiami żywności, studiując środowisko na University of Waterloo.
W tym celu pan Higgins sugeruje, aby deweloperzy GTA szukający sposobów na ulepszenie doświadczeń mieszkańców poza basenami i salami imprezowymi skontaktowali się z Building Roots tak szybko, jak to możliwe, ponieważ działania na rzecz dostępności żywności nie tylko działają najlepiej, gdy są uwzględniane na etapie planowania, ale muszą być dostosowane do konkretnych potrzeb każdej dzielnicy. Podczas gdy stały targ lub kuchnia społeczna mogą działać w jednym obszarze, inny może skorzystać bardziej z festiwalu jedzenia lub warsztatu na temat zakładania i utrzymywania ogrodu warzywnego.
Produkty na targu Moss Park. DAVE LEBLANC/THE GLOBE AND MAIL
„I naprawdę w to wierzymy, to nie jest dla nas chwilowa moda” – zachwyca się pani Kates, była osoba zajmująca się cateringiem, która mówi, że jej zainteresowania zmieniły się po tym, jak uczyła dzieci ulicy gotować w Ottawie. „Uważamy, że ludzie powinni tak żyć, powinni uprawiać żywność, jeśli chcą”.
Gdy tylko żywność zostanie wyhodowana, para mówi, że pomoże początkującym przedsiębiorcom ją konserwować, butelkować i sprzedawać, aby absolutnie nic się nie zmarnowało. I chociaż niektóre z tych produktów trafią na półki Moss Park Market, mamy nadzieję, że pojawią się na podobnych rynkach, które Building Roots chce stworzyć w całym kraju, a nawet u dużych sprzedawców detalicznych.
„Naprawdę chcemy, żeby rzeczy się wydarzyły” – kończy pani Kates. „Widzimy, że to dzieje się w całej Kanadzie, to jest nasza wizja – to jest nasza wielka wizja”.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION