Back to Stories

Rebecca Solnit O przełamywaniu Milczenia Jako Naszej najpotężniejszej Broni Przeciwko Uciskowi

„Jesteśmy naszymi historiami, historiami, które mogą być zarówno więzieniem, jak i łomem, który służy do wyważenia drzwi tego więzienia”.

Rebecca Solnit o przełamywaniu milczenia jako naszej najpotężniejszej broni przeciwko uciskowi

„Grzeszenie milczeniem, gdy powinniśmy protestować, czyni z ludzi tchórzów” – napisała poetka Ella Wheeler Wilcox w swoim hymnie przeciwko milczeniu z 1914 roku – zaklęciu, które pobudziło odwagę biolog i pisarki Rachel Carson do powiedzenia władzy niewygodnej prawdy, gdy katalizowała ruch ekologiczny . „Moje milczenie mnie nie ochroniło. Twoje milczenie ciebie nie ochroni” – napominała Audre Lorde u progu kolejnej rewolucji kulturalnej w swoim wpływowym traktacie z 1984 roku o przekształcaniu milczenia w odkupieńcze działanie . „Milczenie zachęca oprawcę, nigdy dręczonego” – napisał ocalały z Holokaustu Elie Wiesel w swoim przemówieniu z okazji otrzymania Pokojowej Nagrody Nobla wkrótce po opublikowaniu przełomowego eseju Lorde.

Żadna cisza nie jest większa, zarówno pod względem wieku, jak i zakresu, ani trudniejsza do przerwania, niż uciszanie głosów kobiet — tysiącletni atak na integralność ponad połowy ludzkości.

Pozwólcie, że wyjaśnię jedną rzecz: my – wszyscy, bez względu na płeć – możemy mieć różne odpowiedzi na pytania stawiane przez feminizm. Ale jeśli odmówimy podjęcia samych pytań, będziemy winni nie tylko tchórzostwa, ale i współudziału w najstarszej zbrodni kulturowej ludzkości.

Jak rozmontować tę współudział i przemienić ją w odwagę, bada Rebecca Solnit w niezwykłym eseju zatytułowanym „Silence Is Broken” (Milczenie zostaje przerwane), który znajduje się w The Mother of All Questions ( biblioteka publiczna ) — obszernym zbiorze esejów, które Solnit opisuje jako „podróż przez rzeź, celebrację wyzwolenia i solidarności, wglądu i empatii oraz badanie terminów i narzędzi, za pomocą których możemy badać wszystkie te rzeczy”.

Rebecca Solnit (Zdjęcie: Sallie Dean Shatz)

Rebecca Solnit (Zdjęcie: Sallie Dean Shatz)

Solnit zaczyna od mapowania terra cognita ciszy:

Cisza to ocean niewypowiedzianych, niewypowiedzianych, stłumionych, wymazanych, niesłyszanych. Otacza rozproszone wyspy utworzone przez tych, którym wolno mówić, przez to, co można powiedzieć, i przez tych, którzy słuchają. Cisza pojawia się na wiele sposobów i z wielu powodów; każdy z nas ma swoje własne morze niewypowiedzianych słów.

Cisza, oczywiście, zasadniczo różni się od ciszy, ta druga oznacza brak hałasu, a ta pierwsza – brak głosu. Cisza jest dla ciszy tym, czym izolacja, ta broń ucisku , jest dla samotności, tego źródła twórczej płodności . Definiując ciszę jako „to, co narzucone”, a ciszę jako „to, czego się poszukuje”, Solnit zestawia te dwa pojęcia:

Spokój cichego miejsca, wyciszenia własnego umysłu, oderwania się od słów i zgiełku, jest akustycznie tym samym, co cisza zastraszenia czy represji, ale psychicznie i politycznie czymś zupełnie innym. To, co niewypowiedziane, bo szuka się spokoju i introspekcji, różni się od tego, co niewypowiedziane, bo zagrożenia są wysokie, a bariery ogromne, niczym pływanie od utonięcia. Cisza ma się do hałasu tak, jak cisza do komunikacji. Cisza słuchacza otwiera przestrzeń dla mowy innych, niczym cisza czytelnika wchłaniającego słowa na stronie, niczym biel papieru wchłaniająca atrament.

[…]

Milczenie pozwala ludziom cierpieć bez oparcia, pozwala hipokryzji i kłamstwom rosnąć i rozkwitać, a zbrodniom pozostawać bezkarnymi. Jeśli nasz głos jest istotnym aspektem naszego człowieczeństwa, to pozbawienie go oznacza odczłowieczenie lub wykluczenie z własnego człowieczeństwa.

Powtarzając pamiętne stwierdzenie Ursuli K. Le Guin, że „słowa są zdarzeniami, działają, zmieniają rzeczy”, Solnit celebruje nasz najpotężniejszy, a może i jedyny, mechanizm przełamywania milczenia:

Słowa nas łączą, a cisza dzieli, pozbawiając nas pomocy, solidarności lub po prostu wspólnoty, o którą mowa może prosić lub ją wywołać.

[…]

Jesteśmy naszymi historiami, historiami, które mogą być zarówno więzieniem, jak i łomem do wyważenia drzwi tego więzienia; tworzymy historie, by ocalić siebie lub uwięzić siebie lub innych, historie, które nas podnoszą na duchu lub rozbijają o kamienny mur naszych własnych ograniczeń i lęków. Wyzwolenie jest zawsze po części procesem opowiadania historii: przełamywania historii, przerywania milczenia, tworzenia nowych historii. Osoba wolna opowiada swoją własną historię. Osoba ceniona żyje w społeczeństwie, w którym jej historia ma swoje miejsce.

Kartografia: Molly Roy; symbole tras metra © Metropolitan Transit Authority

Mapa metra w Nowym Jorku zreinterpretowana, z każdą stacją nazwaną na cześć znanej kobiety, na podstawie książki Nonstop Metropolis autorstwa Rebekki Solnit i Joshuy Jelly Shapiro

Zauważając, że „historia milczenia jest kluczowa dla historii kobiet”, Solnit pisze:

Przemoc wobec kobiet często jest skierowana przeciwko naszym głosom i naszym historiom. To odmowa naszego głosu i tego, co głos oznacza: prawa do samostanowienia, uczestnictwa, zgody lub sprzeciwu, życia i uczestnictwa, interpretacji i narracji.

[…]

Czasami sama możliwość mówienia, bycia wysłuchanym, bycia wysłuchanym, by nam uwierzono, są kluczowymi elementami przynależności do rodziny, społeczności, społeczeństwa. Czasami nasze głosy rozbijają te rzeczy; czasami te rzeczy są jak więzienia. A potem, gdy słowa przebijają się przez niewypowiadalność, to, co było tolerowane przez społeczeństwo, czasami staje się nie do zniesienia.

[…]

Nawet ci, którzy byli słyszalni, często zdobywali ten przywilej poprzez strategiczne milczenie lub niemożność usłyszenia pewnych głosów, w tym własnego. Walka o wyzwolenie była po części po to, by stworzyć warunki, w których ci, którzy wcześniej zostali uciszeni, mogli mówić i być usłyszani.

Pół wieku po tym, jak James Baldwin stwierdził, że „stworzyliśmy świat, w którym żyjemy i musimy go zmienić” w swojej nieustającej analizie wolności i tego, jak sami siebie więzimy , Solnit rozważa, w jaki sposób odkupieńcze odzyskiwanie systematycznie wyciszanych głosów przekształca nasz świat:

Jeśli prawo głosu, jeśli wiarygodność, jeśli bycie wysłuchanym jest rodzajem bogactwa, to bogactwo to jest teraz redystrybuowane. Od dawna istniała elita, która była słyszalna i wiarygodna, klasa niższa, składająca się z pozbawionych głosu. W miarę redystrybucji bogactwa, raz po raz wybucha oszołomienie i niezrozumienie elit, furia i niedowierzanie, że ta kobieta czy dziecko odważyły ​​się zabrać głos, że ludzie raczyli jej uwierzyć, że jej głos się liczy, że jej prawda może położyć kres panowaniu potężnego mężczyzny. Te głosy, słyszane, wywracają do góry nogami relacje władzy.

[…]

To, kto jest słyszany, a kto nie, definiuje status quo. Ci, którzy go ucieleśniają, często kosztem niezwykłego milczenia z samym sobą, przesuwają się do centrum; ci, którzy ucieleśniają to, co nie jest słyszane lub co narusza tych, którzy powstają w milczeniu, są odrzucani. Definiując na nowo, czyj głos jest ceniony, na nowo definiujemy nasze społeczeństwo i jego wartości.

Ilustracja autorstwa Jabari Asima z książki dla dzieci Preaching to the Chickens autorstwa E.B. Lewisa opowiadającej o tym, jak wielki przywódca ruchu na rzecz praw obywatelskich John Lewis odnalazł swój głos jako chłopiec

W ujęciu przywodzącym na myśl przenikliwy traktat Hannah Arendt na temat tego, jak tyrani wykorzystują izolację jako broń ucisku , Solnit twierdzi, że „cisza jest uniwersalnym warunkiem ucisku” i rozważa złożoną matrycę kulturową, na której przecinają się różne zbiory opresyjnego milczenia:

Kategoria kobiet to długi bulwar, który przecina się z wieloma innymi alejami, w tym klasą, rasą, ubóstwem i bogactwem. Podróżowanie tym bulwarem oznacza przecinanie innych i nigdy nie oznacza, że ​​miasto ciszy ma tylko jedną ulicę lub jedną trasę, która ma znaczenie. Obecnie przydatne jest kwestionowanie kategorii mężczyzny i kobiety, ale przydatne jest również pamiętanie, że mizoginia opiera się na pobożnej wierze w realność tych kategorii (lub jest próbą ich wzmocnienia poprzez ukazanie właściwej roli każdej płci)… To w opozycji do niewolnictwa powstał amerykański feminizm, zrodzony na skrzyżowaniu. Elizabeth Cady Stanton udała się na Światową Konwencję Antyniewolniczą w Londynie w 1840 roku, jako jedna z wielu kobiet abolicjonistek, które podróżowały, aby wziąć udział, tylko po to, by odkryć, że nie mogą usiąść i nie mogą mówić. Nawet ludzie, którzy uważali się za obrońców uciśnionych, nie mogli dostrzec, co było opresyjnego w porządku tak starym, że postrzegano go jako naturalny. Powstała kontrowersja. Stanton napisała w swojej autobiografii o niezwykłych kobietach, które tam się zgromadziły i które „zmuszone były w milczeniu słuchać męskich banałów dotyczących kobiet”. Wróciła do domu wściekła, a ta wściekłość na bycie uciszaną i wykluczaną, a także wynikające z tego spostrzeżenia, dały początek pierwszemu ruchowi na rzecz praw kobiet.

W istocie, historia przełamywania milczenia to historia solidarności buntowników z uciszanymi w imieniu tych, którzy mają głos. Bez łamania milczenia, listu solidarności , który szesnastu najwybitniejszych białych poetów XX wieku napisało po tym, jak Amiri Baraka został brutalnie potraktowany przez przemoc rasową, mógłby on umrzeć jako kolejny czarnoskóry człowiek pochłonięty systemową niesprawiedliwością systemu więziennictwa, zamiast stać się jednym z najbardziej wpływowych poetów świata.

Solnit uważa, że ​​to podstawowe zadanie ludzkie tych, którzy mają głos, w relacji do tych, których ucisza się:

Empatia to narracja, którą opowiadamy sobie, aby uczynić innych ludzi dla nas realnymi, aby czuć ich obecność i z nimi, a tym samym rozwijać się, poszerzać i otwierać. Brak empatii oznacza zamknięcie lub zabicie jakiejś części siebie i swojego człowieczeństwa, ochronę przed jakąś formą wrażliwości. Milczenie lub odmowa słuchania łamie tę społeczną umowę uznania człowieczeństwa innych i naszej więzi.

[…]

Nasze człowieczeństwo składa się z opowieści, a w obliczu braku słów i narracji – z wyobraźni: to, czego nie czułem dosłownie, bo przydarzyło się tobie, a nie mnie, mogę sobie wyobrazić, jakby to było mną, albo przejmować się tym, choć to nie ja. W ten sposób jesteśmy połączeni, a zatem nie jesteśmy oddzieleni. Te historie można zgładzić, zamieniając je w ciszę, a głosy, które mogłyby rodzić empatię, uciszyć, zdyskredytować, ocenzurować, uczynić niewypowiedzianymi, niesłyszalnymi. Dyskryminacja to nauka nieutożsamiania się z kimś ani nie wczuwania się w niego, ponieważ jest w jakiś sposób inny, w wierzenie, że różnice znaczą wszystko, a wspólne człowieczeństwo nic.

Solnit sugeruje, że najwyższym brakiem empatii jest odmowa zabierania głosu w imieniu tych, których zawstydza lub uniemożliwia im się mówienie w swoim imieniu:

Jednostki i społeczeństwa służą władzy i możnym, odmawiając zabierania głosu i dawania świadectwa.

Powtarzając słowa Susan Sontag, że „odwaga jest tak samo zaraźliwa jak strach”, Solnit dodaje:

Milczenie i wstyd są zaraźliwe; podobnie jak odwaga i mowa. Nawet teraz, gdy kobiety zaczynają mówić o swoich doświadczeniach, inne wychodzą naprzód, by wesprzeć mówczynię i podzielić się własnym doświadczeniem. Jedna cegła odpada, druga odpada; tama pęka, woda wylewa się z impetem.

Solnit, wykazując się równą gotowością do nazywania naszych ludzkich szaleństw z głęboką jasnością i do przyjmowania naszego najwyższego potencjału z pozbawionym sentymentalizmu optymizmem, uważa, że ​​istnieje nasza najbardziej urodzajna granica wytrwałości i oporu wobec uciszania naszego własnego głosu i głosu innych wokół nas:

Każdego dnia każdy z nas tworzy świat, a ja, który go spotyka, otwiera lub zamyka przestrzeń dla innych. Cisza jest nieustannie przerywana, a potem, niczym fale obmywające ślady stóp, zamki z piasku, wyrzucone na brzeg muszle i wodorosty, cisza powraca.

Dokładnie pół wieku po tym, jak skruszona poetka Laura (Riding) Jackson napisała , że ​​„zadanie prawdy jest podzielone między nas, zależnie od liczby nas” i że „musimy uchwycić [ją] szczypcami naszej indywidualnej małości [i] ocenić ją w kontekście tego, kim jesteśmy”, Solnit dodaje:

Zadanie nazywania rzeczy po imieniu, mówienia prawdy najlepiej, jak potrafimy, poznania, jak się tu znaleźliśmy, słuchania zwłaszcza tych, którzy zostali uciszeni w przeszłości, obserwowania, jak niezliczone historie łączą się w całość i rozpadają, wykorzystywania wszelkich przywilejów, które mogliśmy otrzymać, aby je zniweczyć lub poszerzyć ich zakres, to zadanie każdego z nas. W ten sposób tworzymy świat.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

3 PAST RESPONSES

User avatar
Kay Urlich Aug 28, 2017

An excellent article, gets right to the heart of the matter.

User avatar
Virginia Reeves Aug 27, 2017

Thank you Maria for this important reminder that speaking up is the right thing to do. Silence is often not golden, especially when it is used to ignore a wrongful situation.

User avatar
Kristin Pedemonti Aug 27, 2017

Truth, we become the stories we tell ourselves about ourselves and others. We also become the stories we consume and share. Here's to being aware of what we are telling. Thank you for an illuminating article and more points to ponder.