Back to Stories

Wspomnienie Roberta Laxa — Rozmowa Ze Stevem Georgiou

11 Maja 2017

alt="" src="https://www.servicespace.org/inc/ckfinder/userfiles/images/conv/Patmos__gs.jpg" style="border-style:solid; border-width:1px; float:left; height:495px; margin:7px; width:700px" />To tak, jakbyśmy wszyscy zostali powołani do zrobienia czegoś, wejścia do naszego wewnętrznego wymiaru i powrotu z darami do podzielenia się z innymi. Na jednym z budynków GTU widnieje napis: „Wejdź, szukaj, znajdź, idź naprzód i dawaj”. To jest cała misja życia, naprawdę.

RW: Pięknie to wszystko ożywiasz. Wyczuwam w twoich opisach Roberta Laxa.

SG: Cóż, miał wielu uczniów — albo przyjaciół, jak można by ich nazwać. Jasne, wiedział, że ma te rzeczy — uczniów, pustelnię, mądrość, ale nie lubił wyolbrzymionych słów. Nigdy się nie promował. Przynosił książki, artykuły, stare wydania rzeczy na dok i siadał obok ciebie, otwierając coś. I to było jak geneza.

RW: To po prostu wspaniałe, że ktoś ma takie zdolności.

SG: Jasne. A potem była ta płócienna torba, którą zawsze nosił, gdy spacerowaliśmy. Może to brzmieć egocentrycznie, ale podczas jednego z naszych letnich podsumowań zapytałam go: „Hej, czy mogę mieć jedną z tych toreb?”
„Jasne” – powiedział – „możesz wziąć tę” – starą torbę zrobioną z dżinsu.
I nadal go mam, cały poobijany. Jego ojciec był krawcem, więc wiedział, ile warte są ubrania. Ale wiele z tego, co miał, dostał. Zasadniczo żył z hojności ludzi. Mogę go zobaczyć w jasnoniebieskich spodniach z Alaski i w kapeluszu wyglądającym na chiński z frędzlami. Preferował rzeczy, które były surowe i mówił o zanurzeniu w życiu.

RW: W twojej książce napisano, że Lax nie martwił się o uznanie. Oddał się, pozwalając komuś innemu zająć się takimi sprawami. To mnie poruszyło.

SG: Tak. Nie sądzę, żeby pisał, żeby być rozpoznawalnym. Jest o nim zabawna historia, kiedy pracował w New Yorkerze. Jeden z redaktorów obok jego biura był dość znany. I cały czas słyszał, jak Lax wali w swoją maszynę do pisania. Zaczął myśleć: „Ten facet zostanie następnym geniuszem, a ja mam blokadę pisarską!”
Ale to Lax również miał blokadę pisarską. Po prostu walił w swoją maszynę do pisania w bezsensowny sposób, myśląc, że to może pomóc. Podejrzewam, że miał blokadę pisarską, ponieważ był w betonowej dżungli. Ale wracając do tego, co mówiłeś, nie chciał angażować się w ten świat autopromocji. Widział, jak psychika ludzi może się przez to całkowicie zmienić. Powiedział: „Jeśli po prostu zaufam swojemu darowi i Źródłu, z którego pochodzi, to jakoś wszystko będzie w porządku”.
Po drodze pisma Laxa stopniowo trafiały do ​​druku. Ludzie mogli znaleźć jego wiersze w magazynach lub publikowane przez bardzo małe wydawnictwa. Począwszy od lat 80. Pendo Press w Zurychu opublikowało liczne angielsko-niemieckie wydania dwujęzyczne zawierające jego wiersze i dzienniki. Dopiero w latach 90. pojawiły się antologie jego poezji. Co ciekawe, niektórzy czytelnicy w jakiś sposób poczuli się naprowadzeni na jego twórczość.

RW: Ciekawe, że w czasach studenckich przyjaźnił się z wieloma ludźmi, którzy stali się bardzo znani. Czy uważasz, że znał Ginsberga i Kerouaca?

SG: Tak, wiedział o tym kręgu pisarzy. Ginsberg i on mieli jakąś korespondencję. Był też swego rodzaju mentorem młodego Jacka Kerouaca.

RW: Kojarzę Columbia University z Daisetsu Suzuki i zastanawiam się, czy Lax znał Suzukiego? Myślę, że Kerouac i Ginsberg uczęszczali na jego kursy.

SG: Wiedział o nim, częściowo dlatego, że Merton i Lax wymieniali się listami od czasów studiów.

RW: W życiu Laxa wydarzył się niesamowity epizod, kiedy dołączył do cyrku. Czy mógłbyś trochę o tym opowiedzieć?

SG: To był cyrk w zachodniej Kanadzie. Nauczył się być żonglerem i pełnił też rolę klauna.

RW: Więc on faktycznie występował.

SG: Tak. Otaczało go wielu artystów performatywnych i widział, jak zabawa, modlitwa, poezja, dramat — cóż, wszystko to dotyczy ludzkiej ekspresji, która może mieć w sobie coś boskiego i/lub kierunek. Sądzę, że poznał Circus Cristiani w ramach zadania pisarskiego. To również interesujące, nazwa „Cristiani” jest „podobna do Chrystusa”, a Bóg jest niczym wielki cyrkowiec. Wszystko kręci się wokół Boskości i w wielu aspektach występy cyrkowe to właśnie robią. Wszyscy jesteśmy w pewnym sensie akrobatami, klaunami lub kimkolwiek jesteśmy; wszyscy jesteśmy ważnymi postaciami w tej wielkiej orkiestracji tego, czym jest życie.

RW: Ten wielki cyrk.

SG: Wielki cyrk, tak. W pewnym sensie Patmos też taki był, z górującym klasztorem w centrum wyspy i wszystkimi uczestnikami — mnichami, rybakami, rolnikami, sklepikarzami — wszyscy krążący wokół słońca lub Syna.
Pierwszym wielkim wierszem Laxa jest Circus of the Sun, opublikowany w 1959 r. przez Journeyman Press, doskonały przykład jego przedminimalistycznego, kontemplacyjnego stylu. Wszystko kręci się wokół słońca, czyli wyższej świadomości, a my wszyscy jesteśmy wezwani do uczestnictwa. Jest też Mogador's Book, który jest oparty na akrobacie, którego poznał w czasach cyrku, mądrym, pięknym człowieku.
Bob pisze o tym, jak artyści cyrkowi wykonują swoje sztuczki — tak jak poeci piszą poezję, a muzycy grają muzykę — ważne jest, jak napisał w Circus of the Sun: „To jak wiatr, który mnie otacza, ciemna chmura, a ja jestem w niej, a ona należy do mnie i daje mi moc, by robić te rzeczy”. I to jest magiczna przestrzeń duchowa, którą ludzie mogą odczuwać sercem, poprzez akty miłości, naprawdę, która sprawia, że ​​wszystko się dzieje.
Uczę religii świata w SF City College i ustawiamy krzesła w kręgu. Jeden z moich studentów przynosi bajgle dla wszystkich i jest to idealne, ponieważ najważniejszą częścią bajgla jest co? To mistyczne nic w środku. Definiuje to, do czego możemy namacalnie zmierzać — ta tajemnicza pustka, która podtrzymuje wszystko.

RW: Wracamy do wiersza Laxa o pustce, która może być jak fontanna.

SG: Tak, jeśli jesteś naprawdę świadomy i otwarty.

RW: Brzmi to jak coś negatywnego, „puste”, ale myślę, że coś takiego występuje we wszystkich tradycjach mistycznych.

SG: Dokładnie. Na Wschodzie mówią, że to, co puste, jest w rzeczywistości pełne, ponieważ to od „pustej przestrzeni” wszystko zależy. To tak, jak pisze Lax w jednym ze swoich wierszy Circus . Mówi, że odejmujemy i odejmujemy, aż nie zostanie nic, od czego można by odjąć. To podstawa wszystkiego; to źródło.
W jednym z wierszy rozmawia ze swoim przyjacielem Mogadorem, artystą cyrkowym, o mówieniu. „Dobrze było” – powiedział Mogador – „mówić w ten sposób. Cokolwiek jest zatrzymywane, jest stracone. Cokolwiek rozdajemy, cokolwiek wyrzucamy, z czego się wyzbywamy, jest dla nas zyskiem. Ciągle rozdajemy rzeczy, wyrzucamy je jak stare krzesła z domu. Ciągle niszczymy, aż nie możemy już więcej niszczyć, bo to, co zostaje, jest niezniszczalne”.
W naszym zabieganym społeczeństwie nikt na to nie zwraca uwagi, a ludzie z powodu jej braku mogą popaść w obłęd, bo nie znajdują przestrzeni, w której mogliby żyć i marzyć.

RW: Myślę, że ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, czego im brakuje i podejrzewam, że jest w tym wiele ukrytej rozpaczy.

SG: Rzeczywiście.

RW: Ale jeśli dostrzeżemy coś z tej głębszej możliwości, od razu rozpoznajemy: „To jest to, czego chcę ”.

SG: Zgadza się.

RW: Ciekawie jest pomyśleć, co mogłeś przegapić, gdybyś wyszukał Roberta Laxa w Google, zanim go poznałeś.

SG: Tak. Tak się stało — musiałem po prostu wrócić i porozmawiać z nim więcej, ponieważ, dlaczego czułem te rzeczy ? Dlaczego w pokoju było rezonans ? Oto mężczyzna osiemdziesięcioletni, a jednak czułem się, jakby był dzieckiem z otwartym uśmiechem i jasnymi oczami, śmiechem i wdziękiem wykraczającym poza to, na co można się przygotować.
Merton zwykł mawiać: „stań się jak chip na wodzie, a woda zabierze cię tam, dokąd pójdziesz”. Cała sztuka polega na tym, aby ten chip spłynął w dół rzeki. Nikt nie może tego zrobić; dzieje się tak, ponieważ ufasz czemuś większemu, stajesz w koncercie z większą symfonią i dajesz z siebie wszystko. Coraz częściej, gdziekolwiek Lax się udał, gdy się zestarzał, po prostu mówił: „Bóg zapewni. Puść, pozwól Bogu”.
Kiedy młody Lax był w Marsylii po raz pierwszy, zobaczył, że okolice doków, w których mieszkał, były pełne włóczęgów. To nie było jak w Paryżu. Ale lata później postanowił wrócić do Marsylii, aby stawić czoła swojemu wcześniejszemu niepokojowi i lękom. Znalazł miejsce w podupadłej dzielnicy i zaprosił bezdomnych, aby zamieszkali z nim w bardzo ciasnej przestrzeni. Więc postępował zgodnie ze swoimi słowami.

RW: Jakim darem było spotkanie Laxa. I poczułeś coś, co zmusiło cię do częstszego widywania go.

SG: Tak, wracałem na Patmos wiele razy latem, żeby być z nim.

RW: Zmieniając nieco temat, chciałbym poprosić cię o opowiedzenie o twojej książce Augustine . Czy to była twoja pierwsza książka?

SG: Właściwie to była książka, na podstawie której napisałam pracę magisterską.

RW: Okej. Jaki był tam pomysł?

SG: Cóż, Augustyn przyciągnął mnie, gdy przeczytałem jego Wyznania . Poruszyła mnie jego elokwencja, a jednocześnie przyziemne opisy zmagającej się duszy. Oczywiście, jego bycie playboyem, zanim został człowiekiem Boga, było również interesujące.
Podczas czytania zobaczyłem, jak w książce jest podróż światła, która czerpie zarówno z tradycji pogańskich, jak i chrześcijańskich — jego ojciec był poganinem, matka chrześcijanką. Na początku były greckie wpływy filozoficzne i neoplatońskie. I było wiele biblijnych obrazów światła, symbolizujących boskość. Więc starałem się śledzić rozwój Augustyna w kategoriach światła, szczególnie światła w mrocznych czasach, gdy późne Cesarstwo Rzymskie było w stanie upadku. Nazywano to „wiekiem niepokoju”. Wszystko się rozpadało, a on w metafizyczny sposób próbował się od tego uwolnić. To właśnie pamiętam z tej książki; minęło trochę czasu.
A jeśli chodzi o perspektywę chrześcijańską, Jezus mówi: „Ja jestem światłością świata”. Jest w tym coś wskrzeszającego. Mam na myśli, że miałem wiele ciemnych nocy duszy, a potem, gdy nadchodzi światło — nawet zwykłe światło słoneczne — naprawdę czujesz, że jest wyjście.

RW: Jakiś czas temu myślałem o Ziemi, jaka była, zanim pojawiło się na niej życie, i o słońcu, które tam, 93 miliony mil stąd, promieniowało światłem na tak ogromną odległość. A teraz jesteśmy tutaj z drzewami, roślinami, zwierzętami, owadami — życiem na Ziemi. To promieniowanie słoneczne przez pustą przestrzeń stworzyło życie. Nagle poczułem coś z tej tajemnicy i po prostu zwaliło mnie z nóg.

SG: Brzmi to tak, jakby kiedy wszystko jest zsynchronizowane, wszystko poruszało się z prędkością duchowej fotosyntezy.

RW: Podoba mi się to!

SG: Tak, wszystko jest powołane do duchowej fotosyntezy. Rzeczy są powołane do przebudzenia i zobaczenia światła, i do wspólnej pracy z nim, ponieważ nic, nikt nie może tego zrobić sam.
W swoich dziennikach Lax lubił opowiadać o wyprawach nad ocean, na linię brzegową, gdzie myślał o swoich przyjaciołach. Zasadniczo coś wyższego tam powstawało, coś stworzonego wspólnie. Musimy wrócić do tego miejsca, do nieznanej przestrzeni i oddać sobie nawzajem cześć, mawiał.
W jednej ze swoich poetyckich refleksji pisze: „Pamiętam ludzi, których kochałem, którzy umarli lub po prostu zniknęli, pamiętam ich cechy, jakby to był święty obowiązek. Jaki możliwy pożytek ze wszystkich tych wspomnień, jeśli nie mamy się jakoś spotkać ponownie?
Naprawdę nie wiemy, dlaczego rzeczy dzieją się w życiu ani jak to wszystko się ułoży. Myślę, że jednym z naszych największych wyzwań jest przebrnięcie przez ciemne noce i przebudzenie się do duchowej energii, która nas otacza. Kiedy pozbędziemy się niepotrzebnych rzeczy, czyli naszego ego, zahamowań i lęków, kiedy się obudzimy, gdy już tam będziemy, świadomie weźmiemy udział w czymś większym.
Lax mawiał mi: „Wszystkie te metafizyczne rzeczy są fajne, ale kiedy w końcu wpadniesz w ciemną noc, co wtedy robisz? Wychodzisz i dajesz komuś miskę zupy. Zapomnij o innych rzeczach. Po prostu wychodzisz i dajesz komuś miskę zupy”.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Patrick Watters Nov 17, 2017

Beautiful, and what prompted Richard Rohr to write Immortal Diamond. }:- ❤️