Back to Stories

Wielka Tajemnica: Wywiad Z Kentem Nerburnem

Mężczyzna wyłania się ze swojej chaty o pierwszym świetle dnia. W milczeniu zatrzymuje się i uznaje Wakan Tanka, Stwórcę, Wielką Tajemnicę. Podchodzi do pobliskiego strumienia, chlapie wodą twarz i jest świadomy tajemnicy wody, monumentalnych sił ziemi i nieba oraz niezliczonej ilości roślin i stworzeń, dużych i małych: owadów pełzających i latających, ptaków i czworonożnych zwierząt. Szeptem mówi: „Mitakuye oyasin” — „do wszystkich moich krewnych”. Na swój własny sposób i zawsze sam, każdy członek swojej grupy powtórzy ten proces, rozpoczynając dzień. To nie jest ceremonia ani rytuał powtarzany tylko raz w tygodniu lub raz każdego dnia. To sposób życia.

W kulturze Indian Ameryki Północnej wszystko, od zwyczajnego do monumentalnego, jest święte. Zamiast być wyrazem Boga, postrzega się, że wszystko zawiera obecność Boga. Wszystko jest częścią Wielkiego Kręgu. Ludzie są częścią stworzenia i natury, a nie na jej szczycie. Wszędzie, wszystko i każda chwila jest kościołem. Każda chwila zawiera modlitwę. Lakockie przysłowie uczy: „Wszystko zawsze się układa, jeśli masz modlitwę przed sobą”.

Student i artysta

Pokora i szacunek dla całego życia wyrażane przez rdzennych Amerykanów głęboko rezonują z pisarzem i uczonym Kentem Nerburnem, który ma podwójny doktorat z religii i sztuki. Jest on utalentowanym rzeźbiarzem, edukatorem, redaktorem i nagradzanym pisarzem, którego prace słusznie spotkały się z dużym uznaniem. Napisał ponad dziesięć książek i zredagował kilka innych. Wśród jego prac znajdują się dwie potężne książki o Lakotach, czyli Siouxach, zatytułowane Ani wilk, ani pies i Wilk o zmierzchu. Obecnie pracuje nad trzecią książką z tej serii. Łączy rygorystyczne badania z głębokim szacunkiem dla świętości we wszystkich rzeczach i ma wspaniały talent do poruszającego opowiadania historii. Czytanie jego prac to dobrze spędzony czas. Nerburn dorastał w rejonie Minneapolis/St. Paul w Minnesocie i czasami odnosi się do Minnesoty jako „krainy Indian” ze względu na dużą liczbę rezerwatów w tym stanie. Po raz pierwszy zainteresował się rdzennymi Amerykanami na początku lat 80. Pod koniec lat osiemdziesiątych zaczął pracować z ludem Odżibwejów z rezerwatu Red Lake w północnej Minnesocie, gdzie kierował nagradzanym projektem historii mówionej, który zaowocował dwiema książkami. Zanim rozpoczął pracę z Lakotami, badał i napisał książkę o wodzu Joseph i Nez Perce.

Sposób życia

„Powodem, dla którego skłaniam się ku tradycjom tubylczym, jest to, że [ci, którzy je praktykują] nie mają arbitralnego rozróżnienia między tym, co święte, a tym, co przyziemne” — wyjaśnia Nerburn. „Duchowy wymiar życia przenika każdą chwilę i każde działanie. Mogą żyć najbardziej sprzedajną i tandetną rzeczywistością, ale zawsze są świadomi, że żyją w obecności Stwórcy. Jak powiedział jeden mężczyzna z plemienia Dakotah: „Nie rozumiemy poświęcania jednego dnia w tygodniu Bogu, ponieważ dla nas cały czas i wszystkie rzeczy są święte”. To sprzyja postawie uważności i stawia modlitwę w sercu życia. A jeśli życie ma modlitwę w sercu, to jest to życie duchowe. „Duchowość pojawia się w wielu barwach. Szanuję każdą tradycję, w której ludzie są dla siebie mili, traktują starszych z szacunkiem, a dzieci z szacunkiem i nie wykorzystują swoich ideologii do kłótni z osobami o odmiennych przekonaniach. Po prostu uważam, że na tym etapie mojego życia tradycje indiańskie, z ich wiarą w moc natury i wartość ciszy, gdzie każdy człowiek musi szukać samego Stwórcy, odżywiają mnie pełniej niż inne ścieżki.

Pokora, wielu nauczycieli

„Im jestem starszy, tym bardziej przytłacza mnie tajemnica życia. Myślę, że mam szczęście, ponieważ siłą okoliczności zobaczyłem bardzo duży świat jako dziecko i to sprawiło, że stałem się pokorny wobec tego świata. Sprawiło, że starałem się szanować wspólną ludzkość, jednocześnie szanując różnice. Jednym z powodów, dla których kocham tradycje indiańskie, jest to, że dla nich wszystko — każda chwila, każde spotkanie, każdy liść, każde drzewo — jest nauczycielem i najlepiej jest stanąć przed nim z pokorą, inaczej przegapisz to, co ma do zaoferowania. Zegnij kolano, pochyl głowę, pokłoń się lub podnieś ręce w uwielbieniu, ale bądź pokorny wobec Tajemnicy życia”.

Wyjaśnianie doświadczeń

„Moje czasy spędzone z Odżibwejami i Lakotami były dla mnie doświadczeniami klarującymi. Głęboko wierzę w oddawanie czci prawdzie i duchowemu geniuszowi w sercu każdego systemu wierzeń i staram się to praktykować w swojej pracy i życiu. Wychowałem się jako katolik. Spędziłem trochę czasu na studiach podyplomowych z religii porównawczych na Uniwersytecie Stanforda, ale ostatecznie zrezygnowałem z nich, ponieważ wydawały się zbyt analityczne — zbyt dalekie od ognia rzeczywistej wiary. Następnie studiowałem różne tradycje religijne w Graduate Theological Union i UC Berkeley, gdzie skupiłem się na tworzeniu rzeźb religijnych, które ucieleśniały stany duchowe i ukazywały je w obrazach. „Uznałem, że jeśli mógłbym wejść w system wierzeń duchowych na tyle, aby ucieleśnić go w trójwymiarowym obrazie, mógłbym uszanować tę wiarę i pomóc innym dostrzec jej wyjątkowy duchowy geniusz. Naprawdę wierzę, że jesteśmy istotami „wierzącymi”, a oddawanie czci pulsowi wierzeń innych ludzi zwiększa zarówno nasze zrozumienie, jak i nasze własne podstawowe człowieczeństwo. Pisanie jest po prostu kolejnym sposobem dzielenia się bogactwem ludzkiej wiary”.

Bliżej Ognia

Podczas tworzenia książek Ani wilk, ani pies i Wilk o zmierzchu Nerburn spędził czas i nawiązał znaczące relacje z ludem Lakota, głównie w rezerwacie Pine Ridge w Dakocie Południowej. Dzięki temu pozwolił sobie być uczniem i obserwatorem, a co może ważniejsze, uczestnikiem. Dało mu to nie tylko rzeczy do relacjonowania, ale także historie do opowiedzenia, które rozwinął w fascynujące powieści. „To wyjątkowe dzieła literackie. Zaczęły się jako narracyjne opowieści non-fiction do nauczania. Pracowałem nad historią mówioną i ciężko pracowałem, ucząc się słuchać i być obecnym w sytuacjach i głosach. Wszystkie rozmowy, jeśli nie słowo w słowo, z pewnością odzwierciedlały wszystko, co usłyszałem i czego mnie nauczyli rdzenni Amerykanie. Postacie były prawdziwe. „Kiedy dotarłem do Wilka o zmierzchu, ewoluowały do ​​punktu, w którym działały jako postacie same w sobie. Podczas prezentacji przeszli od literatury faktu do fikcji, ale ostatecznie pozostali prawdziwymi ludźmi umieszczonymi w prawdziwych miejscach, mówiącymi prawdziwym głosem o swoich prawdziwych uczuciach i prawdziwych doświadczeniach rdzennych mieszkańców”.

Wędrówka do świata tubylców

„Używając siebie jako narratora i postaci w narracji, mogłem wprowadzić czytelnika niebędącego tubylcem do świata tubylców, przekazać go tubylcom i pozwolić tubylcom nauczać. Same narracje zostały uformowane z wielu rzeczywistych doświadczeń — niektóre z moich, niektóre z innych. Rezultatem są książki, które uczą historii i historii mówionej owiniętej w skonstruowaną narrację prawdziwych ludzi w świecie, który jest absolutnie autentyczny i wierny doświadczeniom tubylców, ale którego niewielu nie-tubylców kiedykolwiek widzi. „Mógłbym faktycznie dodać przypis do Wilka o zmierzchu, ale przerwałoby to płynność narracji i zabiłoby jej moc jako opowieści. A „opowieść” jest kluczem do indiańskiego sposobu nauczania. Jak powiedział jeden z mężczyzn z plemienia Odżibwejów: „Ludzie uczą się najlepiej z opowieści, ponieważ opowieści tkwią głęboko w sercu”. „Chciałem, aby te książki poruszyły serce czytelnika. Chciałem, aby ludzie w nie uwierzyli, ponieważ nie chciałem, aby przesunęli się na analityczny dystans. Zamiast tego chciałem, aby historie zamieszkały w czytelniku w sposób, w jaki mogą to zrobić tylko te rzeczy, w które naprawdę się wierzy. „To była trudna literacka lina. Ale nauczyłem się z opowieści ewangelicznych i nauk Buddy, a nawet z prac Kahlila Gibrana, gdzie opowieści były używane do przedstawiania prawdy duchowej, i połączyłem tę technikę z rodzimą tradycją nauczania poprzez opowiadanie historii. Fakt, że zarówno rodzimi, jak i nierodzimi czytelnicy przyjęli te książki, mówi mi, że to zadziałało”.

Balansować

Równowaga jest kluczem do rdzennoamerykańskiego sposobu patrzenia na życie. Jest Ojciec Duch i Matka Ziemia. Jest odpowiedzialność podążania indywidualną ścieżką, a także zobowiązanie do służenia dobru ogółu. Jest szacunek dla przodków i osób starszych, a także zobowiązanie wobec młodych i tych, którzy jeszcze się nie urodzili. Słowa Siedzącego Byka oddają tego ducha wspólnoty: „Zbierzmy nasze umysły i zobaczmy, jakie życie możemy stworzyć dla naszych dzieci”. „Znam bardzo tradycyjnego mężczyznę z plemienia Odżibwejów, który każdą sytuację osobistego gniewu postrzega jako sytuację wymagającą od niego przywrócenia równowagi”, zachwyca się Nerburn. „To sedno całej jego duchowości, przywracanie równowagi wszystkim: relacjom osobistym, naturze, jedzeniu i stylowi życia. Uważa swoje czyny za odpowiedzialne nie tylko wobec siebie, ale także wobec swoich przodków i siedmiu przyszłych pokoleń”.

Nasz czas na słuchanie

„Myślę, że my, w tradycji zachodniej, jesteśmy prześladowani, choćby podświadomie, przez ideę zbawienia jako indywidualnego zadania. Sprawia, że ​​jesteśmy odpowiedzialni tylko za siebie. Idea wspólnotowej odpowiedzialności nie leży u nas w centrum. Musimy się jej nauczyć, a może nauczyć się jej na nowo”. Nerburn komentuje głębię tej wspólnotowej świadomości: „Mamy tę wiarę w zindywidualizowane ja, która przewija się przez zachodnie tradycje intelektualne i duchowe. Zaczynamy od założenia „ja”, a dotarcie do „my” wymaga wysiłku. Musimy podjąć ten wysiłek, ale istnieją kultury, systemy językowe, w których „my” dominuje nad „ja” od samego początku. Podziwiam je. Chciałbym, żeby to przyszło nam naturalnie, ale tak nie jest. Może to być nasze karmiczne wyzwanie, aby stworzyć znaczące „my” z kolektywu „ja”, którym staliśmy się jako kultura. Świat jest zbyt duży i zbyt połączony, aby tak dalej postępować. Niektórzy z najlepszych myślicieli tubylczych powiedzieli: „Nadchodzi nasz czas”, aby pomóc ludziom spoza rdzennej ludności rozwinąć głębsze zrozumienie naszego wzajemnego powiązania. Uważam, że mają rację. „W naszej kulturze mamy tendencję do postrzegania siebie jako będących na szczycie wszystkiego, ponieważ możemy stanąć poza sobą i spojrzeć na siebie, podczas gdy inni stworzenia, inne istoty i inne formy życia na Ziemi po prostu żyją w swojej własnej obecności. Myślę, że to poczucie oddzielenia się od siebie zaczyna nas prześladować i musimy słuchać tubylców. Mam nadzieję, że mają rację, że nadchodzi nasz czas słuchania i mam nadzieję, że mogę zrobić swoją część, aby pomóc to osiągnąć”.

Czego możemy się nauczyć

Pod koniec Wilka o zmierzchu starszy Lakota, Dan, dzieli się wieloma spostrzeżeniami na temat drogi Lakota i wieloma potężnymi perełkami mądrości. Oto kilka z nich: • „Dla nas świat był tajemnicą, którą należało czcić, a nie zagadką, którą należało rozwiązać”. • „Musimy przestać patrzeć na życie tak, jakbyśmy my, ludzie, byli na szczycie wszystkiego. We wszystkim jest duch, nie tylko w ludziach. Jeśli Stwórca to stworzył, to jest w tym duch. A jeśli ma w sobie ducha, to ma rolę do odegrania w stworzeniu”. • „Spędziłeś zbyt wiele czasu, próbując uczyć się o rzeczach, a za mało, próbując się od nich uczyć. Myślałeś za dużo i za mało czciłeś”. • „Największą słabością twojego ludu jest to, że nie potrafisz słuchać… Stwórca umieścił wiedzę we wszystkich rzeczach”. • Mitakuye oyasin — wszyscy moi krewni. „To oznacza wszystko na świecie — rośliny, zwierzęta, niebo, drzewa, skały — wszystko. Kiedy czujesz, że wszystko jest twoją relacją, czujesz, że wszystko jest połączone”. Dzięki badaniom Kenta Nerburna i rozwojowi relacji z Indianami Ameryki Północnej odkrył on głębokie i spójne tradycje duchowe, unikalne dla obu Ameryk i tak starożytne jak wszystkie inne na świecie. Tradycje te dzielą te same wartości i wielkie prawdy z innymi wielkimi tradycjami — jednego stwórcę, jedność, współczucie, szacunek i uważność na Boskość w każdej osobie i całym stworzeniu. W naszej współczesnej erze my również mamy wiele do nauczenia się od tradycji tubylczych.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Patrick Watters Aug 18, 2018

As a Lakota Celtic Jesus follower, my heart resonates, even shakes hands with Kent Nerburn's heart. Mitakuye oyasin indeed, walk in beauty. }:- 💓💞

User avatar
deborah j barnes Aug 18, 2018
And you can enter this living world, seeing the divine in everything, via the window of environmental science. Mix it up with some quantum physics and theories of energy. Thinking changes dramatically and those alternative choices that bounced off the walls of business as usual, ideas that are anthropomorphic and dogmatic become ridiculous . The authors of western civilization were inclined to situate themselves at the top of their self-actualizing hierarchical world. I suspect this thinking to be akin to other animals - a path in the default evolution - living 101- got us here, and now is a time of great re-reckoning, of crossing the imaginal boundaries that separate ideas and start a new story of being and doing human. This is a process best done in groups, in projects that can help us learn from each other. No matter how many books, articles and ideas that are out there, all the non profits etc will not do the trick. Seems we hold onto old beliefs and old patterns with a lot of f... [View Full Comment]