Pani Halifax: Myślę, że walenie przeżywają żałobę i myślę, że musimy stworzyć, jak już powiedziałam, warunki, w których wartość żałoby będzie uznawana i wspierana w naszej własnej kulturze.
Pani Tippett: Pisze Pani o tym. Mówi Pani: „Żałobę można postrzegać jako naturalny proces ludzki, dający początek podstawowemu człowieczeństwu” – które właśnie Pani opisała – „jednak może być też potencjalną pułapką, wyjściem z sytuacji, źródłem chronicznego cierpienia”. Czy musimy umieć ją właściwie utrzymać, aby się z nią rozstać lub żyć z nią z godnością? Czy to właśnie Pani ma na myśli?
Pani Halifax: Znowu wracamy do wartości praktyki kontemplacyjnej. W każdej tradycji, czy nie, kiedy znajdujesz się w stanie głębokiego wewnętrznego spokoju, dostrzegasz prawdę o zmianie, prawdę o nietrwałości, która nieustannie płynie, chwila po chwili. I to staje się rodzajem wglądu, który uwalnia cię od jałowości żalu, który nie pozwala ujawnić się naszemu człowieczeństwu.
[ muzyka: „Recurring” zespołu Bonobo ]
Pani Tippett: Nazywam się Krista Tippett i to jest „On Being ”. Dzisiaj rozmawiam z Joan Halifax, nauczycielką zen i antropolożką medyczną, w Chautauqua Institution w Nowym Jorku. Tematem naszego tygodnia była „Inspiracja, działanie i zaangażowanie”. W plenerowej Sali Filozoficznej zgromadziło się ponad 1000 osób, a kilka osób zgłosiło się z pytaniami.
[ muzyka: „Recurring” zespołu Bonobo ]
Widz 1: Naprawdę uderzyło mnie to, co powiedziałeś o zmęczeniu współczuciem. W młodości pracowałam jako pracownik socjalny w schroniskach dla ofiar przemocy domowej. Dużo działałam w lewicowych organizacjach politycznych i w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że otaczają mnie ludzie, którzy poświęcają swoje życie na „nie”, na walkę z czymś. Mój mąż i ja postanowiliśmy się pobrać, więc usiedliśmy i zapytaliśmy: „Jakie jest nasze „tak”? Jak zamierzamy zobowiązać się do życia „tak” na co dzień? Bo jeśli zostaniemy tutaj i będziemy to robić, całe życie spędzimy na walce i mówieniu „nie”.
I zastanawiam się czasami, czy to, co ludzie nazywają zmęczeniem współczuciem, nie wynika z niechęci, a może ze strachu przed ciężką, codzienną, osobistą pracą, by zwracać uwagę na swoje intymne relacje, na swoje otoczenie i społeczność – bo to jest stałe. To nigdy się nie kończy. Ale jeśli myślisz tylko: Muszę coś zrobić z tą rzeczą tam na zewnątrz, z tą rzeczą, którą widzę w telewizji, z rzeczą, którą czytam w gazecie, zamiast: Co się dzieje w tym domu? Co się dzieje tutaj i dlaczego nie zacząć od tego? A gdy taka intencja i uważność staną się niemal instynktowne, to tendencja do wpadania w empatyczną pułapkę, z której czujesz, że nie możesz się wydostać w odpowiedzi na to, co dzieje się na świecie, słabnie, ponieważ budujesz zdolność do utrzymania złożoności.
Pani Halifax: To było pytanie, na które była zawarta cała odpowiedź. [ śmiech ] To było wspaniałe.
Pani Tippett: No cóż, ona jest ruda, widzi pan.
Pani Halifax: Tak. [ śmiech ] To było piękne. Jak masz na imię?
Widz 1: Asha.
Pani Halifax: Asho, dziękuję. Zgadzamy się. [ śmiech ] Tak. Chodzi mi o to, że jest – przede wszystkim jest uznanie. Potem była intencja, zaangażowanie. A potem działanie. Potem urzeczywistniasz to w swoim codziennym życiu. I właśnie tam teoria zderza się z praktyką – w naszym codziennym życiu. Więc dziękuję.
Widz 2: Wydaje się, że przynajmniej w wielkiej literaturze, w miarę jak przechodzimy od epoki romantyzmu do epoki rozumu i racjonalności, koncepcja śmierci uległa znacznej zmianie. I zastanawiam się, na ile – jeśli przeprowadziłeś jakieś badania – istniała koncepcja – powiedzmy przed XIX wiekiem – że śmierć rzeczywiście przynosi ludziom lepsze miejsce i jak to zmieniło sposób, w jaki ludzie podchodzili do życia bez lęku przed śmiercią?
Pani Halifax: Myślę, że wraz z sekularyzacją naszego świata, pojęcie śmierci – na przykład w świecie Wschodu, w którym się wychowałam, jako największej szansy na wyzwolenie, lub, w świecie chrześcijańskim, jako drogi do domu, do nieba, do Boga, do powrotu, co z pewnością było częścią doświadczenia kobiety, która opiekowała się mną w dzieciństwie, na przykład. Ale ta ogromna sekularyzacja, której doświadczamy teraz, i sceptycyzm oddzieliły nas od naszej własnej duchowości. A ja nie jestem zbyt sekciarska, jeśli rozumiesz, o co mi chodzi. Dobrze, praktykuję buddyzm i tak dalej, i tak dalej, ale nie jestem buddystką sekciarską.
Jestem jednak kimś, kto chce pomóc ludziom zajrzeć w głąb siebie. I prowadzi do tego wiele dróg. Nasze kościoły wyznaczają drogę, nasze synagogi wyznaczają drogę, nasza wspaniała literatura i sztuka wyznaczają drogę. Ale przede wszystkim uważam, że zwróciliśmy naszą wizję w stronę powierzchowności i zewnętrzności. Istnieje potencjał na nowy rodzaj oświecenia w naszych czasach i jest to, jak sądzę, tęsknota, której wielu z nas doświadcza, widząc, jak świat oddala się od własnego serca. Dlatego nie czuję się beznadziejnie ani daremnie. Jestem bardzo zainteresowany. Cieszę się, że żyłem tak długo, ponieważ moje powierzchowne badanie oświecenia, na przykład w świecie zachodnim, prowadzi mnie do przekonania, że mamy ogromny potencjał do zrealizowania w nadchodzących dekadach.
Po prostu nie chcę powiedzieć, że to droga z górki, innymi słowy [ śmiech ], jeśli wiesz, co mam na myśli.
Nie, po prostu myślę, że jeśli spojrzeć na złożone systemy dynamiczne, to jesteśmy w fascynującym załamaniu. A to, co wiemy o złożonych systemach dynamicznych, to to, że systemy żywe – a my jesteśmy w tym solidnym systemie żywym. I widzieliśmy epoki. Możemy spojrzeć wstecz na historię. Jesteśmy w erze wielkiego załamania, środowiskowego, społecznego i psychologicznego, a kiedy systemy się załamują, te, które mają odporność, by faktycznie się naprawić, przechodzą do wyższego rzędu organizacji. I myślę, że charakteryzuje to coś, co teoretycy złożoności nazywają solidnością, że możemy przewidywać zarówno czas wielkiej solidności, w którym się znajdujemy, z ogromnym potencjałem, by się obudzić i wziąć odpowiedzialność, jak i jednocześnie mamy wiele trudności i potrzebujemy odporności, aby przetrwać tę zmianę.
Widz 3: Okej, to pytanie może wydawać się trochę zbędne, skoro mowa o medytacji. Wielu osobom kojarzy się to z buddystą medytującym pod drzewem przez 30 lat, czy coś koło tego. A skoro mowa o korzyściach neurologicznych, jakie może to przynieść, zastanawiałem się, czy mógłbyś polecić coś komuś, kto nie jest zbyt religijny ani duchowy – a uważam, że duchowość to coś, co trzeba osiągnąć w swoim własnym tempie – i może po prostu zacząć od medytacji. Czy musi to być siedzenie ze skrzyżowanymi nogami? Czy musi to być – jaki jest najprostszy sposób, żeby to zrobić i nadal odczuwać korzyści? Czy może to być dziesięć minut? Czy może to być piętnaście? Czy musi to być dwadzieścia?
[ śmiech ]
Chciałem to po prostu rozłożyć na czynniki pierwsze. Jako młody człowiek w tym świecie, chciałbym wkroczyć do akcji, ale nie jestem jeszcze gotowy na całą tę awanturę. [ śmiech ]
[ oklaski ]
Pani Tippett: Szczere pytanie.
Pani Halifax: Nasz wspólny znajomy Richie Davidson z Keck Lab opracował nawet interwencję, internetową interwencję dotyczącą współczucia, która jest bardzo skromna i przyniosła efekty. Prawda jest taka, że – mam na myśli słowo „medytacja” – w naszym programie szkoleniowym w dziedzinie opieki paliatywnej w ogóle nie używamy słowa „medytacja”, ponieważ jest ono zbyt obciążone. Nazywamy to praktykami refleksyjnymi, interwencjami kontemplacyjnymi czy jakoś tak. Uważam więc, że stało się tak, że – te praktyki w treningu mentalnym zostały również wmieszane w ciemną stronę religii lub jej trudniejszą stronę. Ale również te praktyki uległy sekularyzacji, tak że nie są już powiązane z etyką, która je zrodziła. Dlatego uważam, że musimy znaleźć się gdzieś pośrodku. Musimy mieć pogląd lub silne podstawy etyczne; jednocześnie angażować się w techniki, które pozwalają nam pogłębić koncentrację, uzyskać wgląd i rozwinąć większe zdolności prospołeczne.
Istnieje wiele programów, które obejmują cały zakres redukcji stresu opartej na uważności, opisany w pracy Jona Kabat-Zinna. Praca Dorrie Fontaine, która jest tu na widowni i jest wieloletnią uczestniczką rodziny Chautauqua, prowadzi na Uniwersytecie Wirginii, szkolenie klinicystów, w którym setki klinicystów, w tym, o ile dobrze pamiętam, około 40 pielęgniarek i lekarzy Dorrie, przeszło przez nasz program szkoleniowy, który jest całkowicie świecki. To, co dzieje się na Zachodzie, jest fascynujące pod względem zsekularyzowania tych podejść do treningu umysłu, dzięki czemu można przeprowadzić pięciominutową interwencję, która może przynieść naprawdę dobry efekt. Ale wiemy również, że dawka robi różnicę. Spróbuj więc pięciu, potem dziesięciu, a potem dwudziestu. Potem możesz znaleźć godzinę, a potem możesz chcieć się w to zaangażować. Ale bądź też bardzo uważny na to, co jest dla ciebie odpowiednie. Szanuj swoje granice. Upewnij się, że jesteś z wykwalifikowaną osobą, bo, jak mówię, zatrzymanie się w tym świecie oznacza stworzenie warunków, w których może pojawić się wiele niezwykłych doświadczeń. Bądź więc bardzo pełen szacunku do swojej sytuacji i postępuj z miłością, troską i odwagą.
[ muzyka: „Pine View” Goldmunda ]
Pani Tippett: Joan Halifax jest opatem założycielem Centrum Zen Upaya w Santa Fe w Nowym Meksyku i dyrektorem projektu „Bycie ze śmiercią”. Do jej książek należy „Bycie ze śmiercią: pielęgnowanie współczucia i nieustraszoności w obliczu śmierci”.
Poprosiłem Joan Halifax, aby zakończyła naszą rozmowę w Chautauqua medytacją z przewodnikiem na temat przeżywania żałoby – żałoby jako czegoś zwyczajnego, części życia i człowieczeństwa. Opublikowaliśmy całe dziesięć minut na naszej stronie internetowej onbeing.org. Oto fragment jej początku:
Pani Halifax: Chciałabym więc zaprosić was do odłożenia wszystkiego, co macie w rękach, i znalezienia wygodnej, a zarazem wspierającej pozycji. Posłuchajcie moich słów, a jeśli rezonują z wami, jeśli są pomocne, pozwólcie im naprawdę wejść w wasze doświadczenie. Skupcie uwagę na oddechu przez chwilę. Pozwólcie, by oddech ogarnął wasz umysł i zwróćcie uwagę, czy jest głęboki, czy płytki. Przypomnijcie sobie teraz na chwilę stratę lub straty, które naprawdę was poruszyły, lub oczekiwanie straty. A teraz zaproponuję kilka prostych zdań. Niech będę otwarta na ból żalu. Zauważajcie wszystko, co się pojawia, nie odrzucając tego, nie przywiązując się do tego. Niech znajdę wewnętrzne zasoby, aby naprawdę być obecną wobec mojego smutku. Niech zaakceptuję mój smutek, wiedząc, że nie jestem swoim smutkiem. Niech ja i wszystkie istoty nauczą się z niego korzystać i go przekształcą.
[ muzyka: „Pine View” Goldmunda ]
Pani Tippett: Aby ponownie posłuchać lub podzielić się audycją z Joan Halifax, odwiedź stronę onbeing.org. I śledź wszystko, co robimy, w naszym cotygodniowym newsletterze. Wystarczy kliknąć link do newslettera na dowolnej stronie onbeing.org.
Zespół: On Being tworzą: Trent Gilliss, Chris Heagle, Lily Percy, Mariah Helgeson, Maia Tarrell, Marie Sambilay, Bethanie Mann, Selena Carlson, Malka Fenyvesi, Erinn Farrell i Gisell Calderón.
Pani Tippett: W tym tygodniu szczególne podziękowania należą się Maureen Rovegno, Joan Brown Campbell i Chautauqua Institution.
[ muzyka: „Her String” zespołu Clown N Sunset Collective ]
Naszą piękną muzykę przewodnią skomponowała Zoë Keating. A ostatni głos, który usłyszycie, śpiewający napisy końcowe w każdym odcinku, należy do hiphopowej artystki Lizzo.
On Being powstało w American Public Media.
Nasi partnerzy finansujący to:
Instytut Fetzera pomaga budować duchowe fundamenty kochającego świata. Znajdź ich na fetzer.org.
Fundacja Kalliopeia pracuje na rzecz stworzenia przyszłości, w której uniwersalne wartości duchowe będą stanowić fundament sposobu, w jaki dbamy o nasz wspólny dom.
Fundacja Henry’ego Luce’a wspierająca inicjatywę Public Theology Reimagined.
Fundacja Osprey, katalizator pełnego energii, zdrowia i spełnienia życia.
Oraz Lilly Endowment, prywatna fundacja rodzinna z siedzibą w Indianapolis, która wspiera interesy swoich założycieli w zakresie religii, rozwoju społeczności i edukacji.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION