17 kwietnia 2017
Rzeka Whanganui, wijąca się przez gęsty las poprzecinany ukrytymi wodospadami, jest największą żeglowną rzeką w Aotearoa , co po maorysku oznacza Nową Zelandię. Wraz z uchwaleniem ustawy Te Awa Tupua (Whanganui River Claims Settlement) w marcu, rzeka stała się pierwszym systemem wodnym na świecie, który został uznany za podmiot prawny, posiadający prawny status „osobowości”. Jedną z konsekwencji umowy jest to, że rzeka Whanganui nie jest już własnością rządu Korony Nowej Zelandii — rzeka jest teraz właścicielem samej siebie.
Zdjęcie Kathrin i Stefana Marksów W marcu rzeka Whanganui w Nowej Zelandii stała się pierwszym akwenem wodnym na świecie, który otrzymał status osoby prawnej.
Pięć dni po Te Awa Tupua Bill, Sąd Najwyższy Uttarakhand w Nainital, w północnych Indiach, wydał orzeczenie, w którym uznał, że zarówno Ganga, jak i Jamuna są również „osobami prawnymi/osobami żywymi”. Ale co oznacza, że rzeka lub ekosystem ma prawa? Odpowiedź może się różnić w zależności od miejsca.
Rozwijający się globalny ruch na rzecz praw natury — lub praw Matki Ziemi, jak wolą niektóre kultury — dąży do zdefiniowania prawnych praw dla ekosystemów, aby istniały, rozwijały się i regenerowały swoje naturalne zdolności. Prawa te kwestionują status natury jako zwykłej własności, którą ludzie powinni posiadać i którą powinni dominować, i zapewniają ramy prawne dla etycznej i duchowej relacji z Ziemią. Podczas gdy uznanie prawnych praw natury nie zatrzymuje rozwoju w całości, może zatrzymać ten rodzaj rozwoju, który zakłóca istnienie i żywotność ekosystemów. W ciągu ostatniej dekady cztery kraje i dziesiątki społeczności w USA uchwaliły prawa uznające „legitymację prawną” ekosystemów.
W wielu przypadkach prawne uznanie praw ekosystemów wzmacnia długo utrzymywane wierzenia kulturowe i duchowe. Dla Maorysów z Aotearoa, podobnie jak dla wielu kultur tubylczych na całym świecie, nie ma podziału między ludźmi a wszystkim innym. Kiedy Europejczycy przybyli po raz pierwszy w XVII wieku, w języku maoryskim nie było słowa na własność. Ich związek z Ziemią opierał się na trosce i odpowiedzialności. „Maoryska kosmologia rozumie, że jesteśmy częścią wszechświata” — powiedział Gerrard Albert, główny negocjator iwi (plemienia) rzeki Whanganui. „ Góry i rzeki są naszymi przodkami. Nasza tożsamość kulturowa jako ludu jest nierozerwalnie związana z rzeką — to coś więcej niż woda i piasek, to żywa istota duchowa”.
Rzeczywiście, Whanganui iwi są znani jako Ludzie Rzeki, którzy często mówią: „ Ko au te awa. Ko te awa ko au ” tłumaczone jako „Ja jestem rzeką. Rzeka to ja”.
Ich walka o ochronę rzeki rozpoczęła się 150 lat temu, kiedy rząd Nowej Zelandii po raz pierwszy zaczął łamać obietnice traktatowe, naruszać praktyki kulturowe, budować tamy, zanieczyszczać i w inny sposób degradować rzekę. „Począwszy od lat 70. XIX wieku, nasi iwi zaczęli składać petycje do rządu Korony w związku z naszymi obawami dotyczącymi rzeki” — powiedziała Sheena Maru, kierownik projektu iwi w Whanganui River Trust, grupie zarządzającej Whanganui River Treaty Settlement. „Ustalenie, kto jest właścicielem koryta rzeki, stało się najdłużej trwającą sprawą sądową w historii Korony. Ostatecznie walczyliśmy o Te Awa Tupua, żywą duchową, niepodzielną całość rzeki, która obejmuje iwi, wszystkich ludzi i życie od gór do morza”.
W Aotearoa rzeka Whanganui nie jest pierwszym ekosystemem, który został w ten sposób uznany. W 2014 r. Tuhoe iwi negocjowali z rządem koronnym w celu uchwalenia ustawy Te Urewera , która skutecznie uznała „osobowość” Te Urewera, zalesionego regionu i byłego parku narodowego w sercu tradycyjnego terytorium Tuhoe.
Podobnie jak iwi z Whanganui, Tuhoe pragnęli prawdziwego ponownego połączenia z ziemią, która jest źródłem ich tożsamości kulturowej. Tamati Kruger, główny negocjator przełomowej ugody Te Urewera plemienia Tuhoe, powiedział: „Kiedy rozpoczęły się negocjacje, Korona nie miała zamiaru oddawać tytułu własności do parku. Myśleli, że wystarczy zaoferować nam trochę pieniędzy i kilka miejsc w zarządzie parku”. Wiedząc, że Korona nie odda własności Tuhoe, zespół Tamati zasugerował, aby nikt nie zachował własności ziemi parku — ziemia sama by się posiadała. Ta zmiana zmieniła nie tylko zarządzanie byłym parkiem narodowym — była również postrzegana jako krok w kierunku suwerenności ludu Tuhoe, którego tożsamość jest nierozerwalnie związana z ziemią.
Osiedla Whanganui River i Te Urewera, dwa prawdziwie rewolucyjne porozumienia między Maorysami a rządem Korony, uznają, że góry, parki narodowe i zlewnie mogą być lepiej chronione poprzez priorytetowe traktowanie odpowiedzialności człowieka wobec całości, niż poprzez regulacje, które mają na celu likwidację i oddzielenie rybołówstwa od koryt rzek, na przykład. Zgodnie z obydwoma porozumieniami przyszłe decyzje dotyczące projektów i rozwoju na tych obszarach będą podejmowane przez radę składającą się z dwóch osób wyznaczonych — jednej Korony i jednej Maorysa. „Osoby wyznaczone do działania w imieniu [rzeki Whanganui] będą miały prawny obowiązek podtrzymywania i ochrony wartości rzeki, jej zdrowia i dobrego samopoczucia”, powiedział Gerard Albert mediom na konferencji prasowej po uchwaleniu ustawy Te Awa Tupia.
Te ugody obejmują również formalne przeprosiny rządu Nowej Zelandii za historyczne zbrodnie przeciwko iwi i ekosystemom oraz duży fundusz naprawczy, aby ułatwić nowe zarządzanie pasmem górskim Te Urewera i rzeką Whanganui. Obejmują one również fundusze na edukację społeczności i rewitalizację kulturalną, które przynoszą korzyści zarówno populacjom pakeha (Europejskich Nowozelandczyków), jak i iwi.
„Osiedle jest dla całej społeczności, to wciąż idea do zrozumienia” – wyjaśnił Hayden Turoa, kierownik programu Te Mana o Te Awa w Whanganui River Trust Board. „Każdy może ubiegać się o fundusze [poprzez osiedle]. Chodzi o przełamanie barier i wprowadzenie reszty społeczności w to duchowe zrozumienie”. Wzdłuż Whanganui istnieją już plany dotyczące tych funduszy, w tym edukowanie i wprowadzanie pakeha mieszkańcom światopogląd Maorysów w sposób, który pozwala każdemu na duchowe i holistyczne połączenie się z rzeką oraz poznanie nowych sposobów dbania o ekosystem.
Ze swojego biura z widokiem na miasto portowe Wellington, Paul Beverley, partner w kancelarii prawnej Buddle Findlay i członek głównego zespołu negocjacyjnego Korony w sprawie obu ustaw Te Urewera i Te Awa Tupua, wyjaśnił, że Korona nie tylko chciała przeforsować porozumienia, ale także podjąć kolejne kroki w celu ich wdrożenia. „Korona jest zobowiązana do współpracy z Whanganui iwi, aby zapewnić sukces tej ugody dla Te Awa Tupua i dla wszystkich — nie tylko Maorysów”.
Zapytana, czy populacja pakeha, samorząd lokalny lub Korona są zaniepokojeni konsekwencjami odstąpienia od roszczeń majątkowych, Beverley powiedziała: „Wprowadzono bardzo przyszłościowe ramy. Myślę, że zobaczymy trampolinę do tego typu rzeczy. Ludzie już dobrowolnie podejmują kolejne kroki”.
Maorysi i Korona uważają te nowe zabezpieczenia za dobre dla biznesu, a ostatecznie dobre dla gospodarki. „To prawo uznaje głęboką więź duchową między Whanganui iwi a jego rodową rzeką i tworzy mocną platformę dla przyszłości rzeki Whanganui” — powiedziała Beverley.
Uznanie praw rzeki Whanganui oznacza, że niezależnie od tego, kim jest aktor, korporacja czy osoba, prawo teraz postrzega szkodę wyrządzoną rzece tak samo, jak szkodę wyrządzoną plemieniu lub osobie. Jak dodał Cabot Davis, dyrektor prawny organizacji non-profit Movement Rights: „Nie chodzi o to, aby być antybiznesowym. Piękne w tym jest to, jak inaczej będą teraz podejmowane decyzje. Konflikty między ludźmi, którzy chcą „korzystać” z wody lub ziemi, będą teraz musiały uwzględniać potrzeby wszystkich innych — przede wszystkim potrzeby systemu [rzeki]. Handel i natura mogą współistnieć w zdrowy sposób”.
Pół świata dalej, w Indiach, nie jest jeszcze jasne, co oznacza osobowość prawna dla rzek Ganges i Jamuna, ale aktywiści uważają, że ostatecznie konieczne będą dodatkowe zabezpieczenia. Kraj zmaga się z wysokim poziomem zanieczyszczenia wody płynącej swobodnie z domów i przemysłu, chociaż woda w Indiach jest uważana za świętą. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w przypadku rzeki Ganges lub Ganga, która dostarcza około 40 procent wody w Indiach, chociaż cały dorzecze ulega zniszczeniu pod wpływem intensywnych obciążeń związanych z użytkowaniem i nadużywaniem.
Powszechny ruch Save Ganga w Indiach podąża za gandhijskim modelem pokojowych zmian. Silnym elementem tej szerokiej koalicji jest National Ganga Rights Movement , założony przez Pujya Swami Chidanand Saraswatiji, który wyraził opinię: „Oddychamy tym samym powietrzem, co nasi przodkowie, pijemy tę samą wodę i jesteśmy połączeni ze sobą siecią życia”. Cztery lata temu ruch rozpoczął współpracę z amerykańską organizacją Community Environmental Legal Defense Fund (CELDF) w celu uchwalenia krajowej ustawy o prawach do Gangesu, która jest obecnie rozpatrywana przez administrację Modiego. Ustawa ta zapewniłaby rzece dalszą ochronę.
„Orzeczenie Sądu Najwyższego, które uznało Ganges za podmiot prawny, jest kluczowym krokiem naprzód” – powiedziała Mari Margil, szefowa Międzynarodowego Centrum Praw Natury CELDF. „Jak stwierdził sąd, ostatecznie konieczne jest krajowe ustawodawstwo, które uznałoby podstawowe prawa Gangesu i mieszkańców Indii do zdrowego, kwitnącego ekosystemu rzeki”.
Traktowanie ekosystemów jako własności doprowadziło ludzkość na skraj klimatycznego i ekologicznego upadku z zawrotną prędkością. W przeciwieństwie do tego prawa oparte na prawach uznają ograniczenia planetarne i dążą do przekształcenia praw ludzkich, aby były zgodne z prawem naturalnym. Poza prawem ruch ten dąży do zmiany kultury od myślenia, że współczesna Ziemia jest jedynie zasobem dostępnym do lekkomyślnego użytku człowieka, w kierunku zrozumienia, że Ziemia jest żywą istotą rządzącą całym życiem na niej, z nieodłącznymi prawami, które mogą i powinny być chronione.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION