Back to Stories

Odzyskanie świętości

Rachel Naomi Remen, MD, jest współzałożycielką i dyrektorem medycznym Commonweal Cancer Help Program oraz założycielką i dyrektorką Institute for the Study of Health and Illness (ISHI) w Commonweal. ISHI to instytut szkoleniowy dla pracowników służby zdrowia, którzy chcą pomagać osobom z chorobami zagrażającymi życiu i stosować podejście bardziej zorientowane na relacje w praktyce i nauczaniu medycyny. Podejście instytutu opiera się na doświadczeniu ponad 600 osób chorych na raka, które uczestniczyły w programach Commonweal, oraz na 20-letnim doświadczeniu dr Remen w doradzaniu osobom chorym na raka i tym, którzy ich kochają.

Oprócz bycia lekarzem od 30 lat, dr Remen jest pacjentką systemu medycznego od 40 lat. Ma chorobę Leśniowskiego-Crohna i przeszła poważne operacje siedem razy.

Niniejszy artykuł stanowi zredagowaną wersję przemówienia inauguracyjnego dr. Remena wygłoszonego w sierpniu 1993 r. na 25. Zjeździe Stowarzyszenia Psychologii Transpersonalnej.

Kilka lat temu byłem na warsztatach z mitologiem Josephem Campbellem, który pokazywał nam obrazy sacrum. Pokazał nam tę cudowną brązową statuę boga Śiwy, tańczącego. Bóg tańczył w kręgu płomieni. Jedną nogę miał w powietrzu, a drugą na plecach małego człowieka, który kucał w kurzu, poświęcając całą swoją uwagę czemuś, co trzymał w dłoniach. Zapytałem Josepha Campbella: „Co to jest? Co ten mały człowiek robi tam na dole?” Campbell odpowiedział: „To mały człowiek, który jest tak pochłonięty studiowaniem świata materialnego, że nie zauważa, że ​​żywy bóg tańczy na jego plecach”.

Ten mały człowiek jest profesjonalistą w dziedzinie zdrowia. Ten mały człowiek jest całym systemem opieki zdrowotnej. Nasz system medyczny stał się nadmiernie skupiony na ciele i stanie ciała, ale my nie jesteśmy naszymi ciałami. Mamy ciała, ale nie jesteśmy naszymi ciałami.

Musimy uleczyć ranę, którą nam i naszej kulturze zadał Kartezjusz - rozłam umysłu i ciała. Ale ta rana sięga o wiele głębiej; jest to również rozłam między tym, co święte, a tym, co świeckie. Rozłam między tym, co święte, a tym, co świeckie, jest iluzją, która wciąż przenika nasze społeczeństwo. Zmienia nasze myślenie i sprawia, że ​​zadajemy niewłaściwe pytania, a gdy zadajemy niewłaściwe pytania, nasze rozwiązania nam nie służą.

Podczas pierwszego wykładu na studiach medycznych, które prowadzę na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco, jeden z lekarzy, absolwentów Instytutu Studiów nad Zdrowiem i Chorobą (ISHI), opowiedział studentom następującą historię ze swojego życia:

Jego matka pielęgnowała jego ojca przez 10 lat, podczas gdy jego ojciec zapadał na chorobę Alzheimera. Mózg jego ojca umarł, ale jego ciało nadal chodziło i jadło, a matka karmiła je, ubierała i opiekowała się nim. Jego mowa się pogorszyła i przez pięć lat życia nie był w stanie mówić.

Jego matka w końcu dała się namówić, by poszukać pomocy. Pewnego dnia, gdy poszła na zakupy, jej mąż dostał poważnego zawału serca i upadł na podłogę w salonie. Opiekunowie pobiegli do niego i jeden powiedział do drugiego: „Zadzwoń pod 911!” Ale zanim to się stało, jakiś głos powiedział: „Nie dzwoń pod 911. Powiedz mojej żonie, że wszystko w porządku. Powiedz jej, że ją kocham”. A jego ojciec umarł. Patrząc uważnie na studentów medycyny, ten lekarz powiedział do nich: „Wyzywam was na pytanie: Kto mówił? Nie zastanawiając się nad tym pytaniem, możesz być lekarzem dla chorób, ale nie dla istot ludzkich”.

Odzyskanie duszy może zależeć nie od posiadania właściwych odpowiedzi, ale od zadawania właściwych pytań i noszenia ich ze sobą przez całe życie. System medyczny może musieć zrezygnować z jednostronnego dążenia do mistrzostwa i pozwolić na obecność tajemnicy. „Kto mówił?” rzeczywiście.

Co dla lekarza oznacza praktykowanie medycyny bez tajemnic? Kiedy byłem studentem medycyny, moja szkoła zorganizowała wielką, uroczystą kolację emerytalną dla bardzo znanego człowieka z wydziału medycznego, którego wkład naukowy przyniósł mu Nagrodę Nobla. Miał 80 lat. Cała szkoła zebrała się, aby go uczcić, a znani lekarze przyjechali z całego świata.

Ten lekarz wygłosił wspaniałą mowę, opisując postęp wiedzy naukowej w ciągu 50 lat, kiedy był lekarzem. Daliśmy mu owację na stojąco.

Po tym jak usiedliśmy, pozostał na podium. Zapadła krótka cisza, po czym powiedział: „Jest jeszcze coś ważnego, co chcę powiedzieć. I szczególnie chcę powiedzieć studentom. Jestem lekarzem od 50 lat i nie wiem teraz o życiu nic więcej niż na początku. Nie jestem mądrzejszy. Wymknęło mi się to z rąk”.

Zamarliśmy w bezruchu. Pamiętam, że pomyślałem, że może jest niedołężny. Z perspektywy czasu uważam, że zrobił coś niezwykłego. Wykorzystał okazję, aby ostrzec nas przed klatką idei, ról i oczekiwań wobec siebie, która się wokół nas zamykała, nawet gdy do nas mówił – klatką, która powstrzymywała nas przed osiągnięciem naszego dobrego celu, jakim jest uzdrowienie. Uzdrowienie jest kwestią mądrości, a nie wiedzy naukowej.

Jakie jest zatem zadanie systemu medycznego? Nasz współczesny pogląd na chorobę jest taki, że choroba jest skoncentrowana w ciele. Starszy pogląd na chorobę jest taki, że jest to utrata duszy, utrata połączenia, sensu, celu, istoty. Jeśli tak jest, prawdziwym zadaniem systemu medycznego jest leczenie utraty duszy, pomoc w odzyskaniu duszy. Cała kultura jest chora na utratę duszy.

To, czego potrzeba, to nie wnoszenie ducha do naszej pracy, rozwijanie bardziej duchowej praktyki lub częstsze chodzenie do kościoła. Naszym zadaniem jest rozpoznanie, że zawsze jesteśmy na świętej ziemi, że nie ma podziału między tym, co święte, a tym, co świeckie. Że żywy Bóg tańczy nam na plecach. Że nie ma zadania, które nie byłoby święte w swej naturze i nie ma związku, który nie byłby święty w swej naturze. Życie jest praktyką duchową. Opieka zdrowotna, która służy życiu, jest praktyką duchową.

Choroba jest również ścieżką duchową. Wiele chorób jest spowodowanych utratą duszy. Wielu, wielu ludzi żyje pustym życiem. Ta pustka jest spowodowana, w pewnej części, życiem bez sensu lub ze znaczeniem, które jest zbyt małe, zbyt trywialne lub zbyt materialne dla potrzeb istoty ludzkiej.

Jak straciliśmy duszę? Myślę, że stało się tak, że weszliśmy w kulturę, która dewaluowała yin, czyli zasadę żeńską. Straciliśmy sposób patrzenia. Yeats powiedział tę cudowną rzecz: „Podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych widoków, ale na posiadaniu nowych oczu”.

Yin jest sposobem widzenia, sposobem rozumienia świata, sposobem formułowania rozwiązań i bardzo potężnym sposobem działania. Dostęp do świętego doświadczenia wymaga od nas odzyskania naszej kobiecej zdolności, docenienia subiektywności, intuicji, jakości, nieograniczania naszej uwagi do powierzchni rzeczy.

Wszyscy znamy moc zasady męskiej, szczególnie w opiece zdrowotnej. Jest wiele osób, które umarłyby na długo przed dzisiejszym dniem, gdyby nie potężne, ratujące życie interwencje medycyny zorientowanej na zasadę męską. Jestem jedną z nich. Nie chodzi więc o odrzucenie zasady męskiej; chodzi o odzyskanie całości, integralności.

Co oznacza postrzegać subiektywnie i obiektywnie? Kiedy zaczynałam warsztaty pisania poezji z osobami chorymi na raka, byłam zdumiona, że ​​wiersz przyszedł mi do głowy, ponieważ nie uważam się za poetkę. Mój wiersz brzmi tak:

O
ciało!
przez 35 lat
1573 ekspertów z
14 372 łącznych lat szkolenia
nie udało się
Do
wyleczyć swoje
rany.

Głęboko w środku
I
jestem
cały

Odzyskanie tego, co święte, wymaga takiego podwójnego widzenia – rozwijania podwójnego widzenia, które pozwala jednocześnie doświadczać świata obiektywnego i subiektywnego.

Nierównowaga w systemie medycznym, nacisk na podejścia i postrzeganie oparte na zasadach męskich, które przenikają całą naszą kulturę, umniejsza każdego. Umniejsza ludzi, którzy pracują w systemie i umniejsza ludzi, którzy szukają w nim uzdrowienia. Kiedy wychodzisz z gabinetu lekarskiego, możesz czuć się umniejszony, nawet jeśli otrzymałeś właściwą diagnozę i właściwe pigułki. Pomyśl o symbolu męskim, okręgu ze strzałką po jednej stronie. Jeśli ktoś odnosi się do ciebie w przeważająco męskim stylu, doświadczasz jego siły, jego możliwości. Zostajesz uratowany, tak jakby, i czujesz się mniejszy.

Jak zatem wygląda relacja z kimś, kto odnosi się do ciebie w przeważająco kobiecym stylu? Pomyśl o symbolu kobiecym, kółku z „plusem” pod nim. Ten symbol nazywa się lustrem Wenus. Kiedy ktoś odnosi się do ciebie z kobiecej strony siebie, to, co widzisz odbite w lustrze Wenus, to twoja własna siła, twoja własna zdolność, twoja własna wyjątkowość. Jak wyglądałby system medyczny, gdyby mógł to zrobić dla nas, a także zapewnić właściwą diagnozę, właściwe pigułki?

Yin dotyczy komfortu w świecie relacji, świata połączeń, współzależności rzeczy. Mieliśmy opiekę medyczną skoncentrowaną na chorobie. Przeszliśmy na bardziej skoncentrowaną na pacjencie formę opieki. Potrzebujemy medycyny opartej na właściwej relacji.

To, co mamy teraz, to medycyna izolacji. Ciemną stroną yang, czyli zasady męskiej, jest izolacja. Właściwie zinstytucjonalizowaliśmy izolację w medycynie. Mamy nawet język, którego nikt nie rozumie. Nie ma powodu, dla którego prawdziwe rzeczy nie mogłyby być powiedziane małymi słowami.

Jak to wygląda, kiedy zaczynasz wychodzić z zawodowej izolacji?

Pod koniec naszego warsztatu programu nauczania ISHI w Commonweal robimy krąg uzdrawiania, rytuał, który wykonujemy również z osobami chorymi na raka. Za pierwszym razem, kiedy to zrobiliśmy, ośmiu lekarzy, wszyscy mężczyźni, siedzieli w kręgu z zamkniętymi oczami. Mam mały gong Zen i kiedy uderzam w gong, mężczyzna po mojej lewej stronie wypowiada swoje imię na głos. Pozostali medytują nad tym mężczyzną, modlą się za niego, śnią jego sen z nim, mają nadzieję na jego dobre samopoczucie, wierzą w niego, wszystko w całkowitej ciszy, oczywiście, przez około dwie minuty. Kiedy uderzam w gong ponownie, następny mężczyzna wypowiada swoje imię na głos i wszyscy medytują nad nim przez dwie minuty. I tak chodzimy wokół całej grupy.

Tuż przed końcem tego ćwiczenia otworzyłem oczy i zobaczyłem, że niektórzy mężczyźni płakali. Na koniec zapytałem o to, a jeden lekarz powiedział: „Nigdy wcześniej inny lekarz nie życzył mi dobrze”. Pozostali tylko kiwnęli głowami. Medycyna to kultura rywalizacji, niezależności, izolacji.

W ISHI budujemy społeczność uzdrawiającą, lekarzy, którzy są ze sobą w relacji uzdrawiającej, aby mogli znosić trudną pracę profesjonalisty medycznego bez wypalenia, ludzi, którzy wiedzą o uzdrawianiu dzięki osobistym doświadczeniom. Yang leczy. Yin leczy.

Na zakończenie każdego warsztatu pytamy: „Czego się nauczyłeś? Co zabierasz ze sobą do domu?” Specjalista od raka powiedział: „Dopiero co zdałem sobie sprawę, że jestem odrętwiały. Byłem tak odrętwiały, że nie wiedziałem, że jestem odrętwiały. Tutaj po raz pierwszy znalazłem ciszę – ciszę w lesie, ciszę w jodze. Nie wiedziałem, że potrzebuję ciszy, nie wiedziałem, jak uzyskać ciszę, więc zamiast tego sam siebie odrętwiałem”. Ten człowiek mógł mówić w imieniu całej kultury. Wszyscy jesteśmy odrętwiali, ponieważ nie pozwalamy na ciszę. Cisza jest cechą yin.

Ponieważ system medyczny nie rozumie jeszcze pełnego zakresu ludzkich potrzeb, rani ludzi - zarówno lekarzy, jak i pacjentów. Nie rozpoznaje również pełnego zakresu ludzkich sił. To, co jest potrzebne do uzdrowienia systemu medycznego, jest potrzebne do uzdrowienia kultury. Ponieważ jesteśmy ranieni w ten sam sposób, co nasze instytucje, gdy jesteś szkolony przez instytucję, twoje rany się zwiększają. W naszym szkoleniu jesteśmy faktycznie nagradzani za nasze rany i karani za naszą całość. Szkolenie medyczne w tej chwili jest jak choroba. Musimy z niego wyzdrowieć, a wiele osób nigdy tego nie robi. Jestem lekarzem w trakcie zdrowienia.

System medyczny nie ufa procesowi. Cała koncepcja „naprawiania” i „łamania” sugeruje niewrażliwość na procesową naturę świata. Istotnym słowem procesu jest „jeszcze”. „Jeszcze” jest patrzenie kobiecymi oczami. Wszyscy jesteśmy „dziełami w toku”. Oznacza to, że osąd jest naprawdę niewłaściwy lub przedwczesny, ponieważ nikt z nas nie jest jeszcze skończony... jeszcze.

Kiedy zacząłem interesować się duchowością, pamiętam, że dosłownie modliłem się, abym mógł przestać widzieć wady ludzi, abym mógł uwolnić się od mojego nawyku krytycznego osądu. Nadal widzę to, co widziałem wtedy, ale teraz zdaję sobie sprawę, że to, co widzę, to nie deficyt, ale rosnąca krawędź w każdym człowieku. Widzę „jeszcze”, miejsce, w którym obecny jest Bóg, miejsce, w którym dzieje się praca.

Nasz system medyczny musi postrzegać ludzi jako proces. Co więcej, musi uznać, że ludzki proces jest celowy. Jest to proces, który obejmuje ruch w kierunku większego znaczenia. Ludzie, którzy zgłaszają doświadczenia bliskie śmierci, zgłaszają również niewyrażalną wiedzę na temat celu życia. Według tych raportów celem życia jest wzrastanie w mądrości i nauka lepszego kochania. Jest to tak prosty i ogólny cel, że każdy z nas może znaleźć swój własny sposób, aby go zrealizować. Aby w pełni służyć życiu, medycyna musi pomagać ludziom wzrastać w mądrości i uczyć się lepszego kochania.

Wyzwaniem dla nas jest przejście od bycia naprawiaczami tego, co złamane, do bycia posiadaczami „jeszcze” dla ludzi, którzy stracili z oczu „jeszcze” i tych, którzy w to nie wierzą. Strofa z wiersza napisanego przez psychologa Doriana Rossa, doktora, po jej operacji, potwierdza siłę tej pozycji.

Matka kąpie mnie każdego ranka
z szorstkimi ściereczkami szpitalnymi
ale z taką czułością i pragnieniem
do ciepłej wody
że moja skóra nie bolała, tylko się ruszała
w jej stronę,
rozpoznając w końcu swoje
zaufanie, które było głębsze niż niebezpieczeństwo,
jej siła staje się moją
ale w zaskakujący sposób...
To był krem, który położyła mi pod oczy
każdego ranka,
wierząc, że nadejdzie czas
jeszcze raz, że bym
dbanie o urodę
wierząc w to ciało, gdy nie mogłem.

Jedną z najpotężniejszych rzeczy, jakie robimy pod koniec pięciowarsztatowego programu nauczania ISHI, jest poproszenie lekarzy, którzy praktykują od 20 lub 30 lat, o napisanie wiersza, który uchwyci dla nich znaczenie ich pracy. To, co ci lekarze naprawdę robią, to przepisanie przysięgi Hipokratesa, każdy z nich odzyskuje świętość na swój własny sposób.

Oto wiersz napisany przez Vivekana Dona Flinta, koordynatora ISHI i mnie.

O INSTYTUCIE

W miejscu ciszy,
ten, który myśli
słyszy szept serca.

W miejscu zaufania,
ten, który leczy,
leczy.

W miejscu akceptacji,
kamień
może eksplodować
w motyla

Czy istnieje sposób na praktykowanie medycyny, w którym jesteśmy wdzięczni za możliwość praktykowania medycyny? Czy istnieje sposób na praktykowanie życia, w którym jesteśmy wdzięczni za możliwość praktykowania życia? Tak, abyśmy pod koniec wielu lat takiej praktyki mogli poczuć, że zostaliśmy uprzywilejowani i nie pozwoliliśmy, aby okazja wymknęła się nam z rąk? Uzdrawianie systemu i uzdrawianie świata dzieje się jedno serce na raz.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

13 PAST RESPONSES

User avatar
Jim Goodwin Nov 18, 2024
O God of sunrise Mystery!

Please help me to be aware of my awareness!
User avatar
Jim Goodwin Nov 18, 2024
O God of sunrise Mystery!

Please help me to be aware of my awareness!
User avatar
Thakur S Powdyel Mar 29, 2024
These deep reflections of an awakened health professional speak to the soul of medical practice in much the same spirit in which I have struggled to explore the core function of education as a vital instrument for human and societal flourishing as represented in my conception of The Sherig Mandala.
User avatar
Saamragye Jun 9, 2012

there are some things in life which can you never realize if  you have not heard about them... this is one of them..

User avatar
Death Quotes Jun 2, 2012

Wow, that's great. Thanks for
sharing about “The Recovery of the Sacred”. Keep
posting stuff like this I really like it.
 

User avatar
Bjaffer May 29, 2012

Thought provoking! Enlightening! I pray for your Good health and that may you have a long life! May you keep up this work of Spiritual Enlightenment in the Health Care System. Amen.

User avatar
Eastous Mar 26, 2012

for all the years of my life, i am beginning to feel normal. I am Artistic, Aesthetic, & Introvert. this has made me different from many people around me; I have paid more attention to the soul & people call me crazy, esp with regards to meditation & the search for The Wisdom of God. Thank u doc for sharing. Its consoling to know that others think & live what the way you do.

User avatar
Shoshana79 Mar 24, 2012
i wish that Dr. Remen could come over to Israel to help with healing.   we have so many doctors, therapists and healers, with such intelligent minds, and so disconnected from their hearts, that it breaks my heart whenever I am exposed to it.    And of course, no amount of explanation or discussion is helping.   i cannot make out what is causing so many of the therapists i go to to become patronizing, or so many to seem to become my patients, instead of being able to find a way to get in touch with their own spirituality.     i keep asking myself what is wrong with me, that therapists can't cope with my feelings, or the passion in my feelings.       i think that when we are disconnected from soul, for whatever reason, then we must disconnect also from feeling.      One doctor above admits that he made himself numb, but it takes a great deal of courage and work to even admit that this might be what happens to so many professionals and then so many have shut themselv... [View Full Comment]
User avatar
Robert A. "Bob" Payne Mar 23, 2012

Doc, thank you.  I had tears.

User avatar
Lorie Gardner Mar 23, 2012

Thank you Rachel! You have captured the entire core of our essence and how we need to incorporate that into our healthcare system. This is by far the most valuable article on the human soul and the medical system that I have come across. Blessings to you.

User avatar
Arlene7 Mar 23, 2012

Just how does one destroy something as powerful as the pharmaceutical industry (#6 in world finances) to allow a medical system that includes mind and soul along with body?   Energy medicine (accupunture, EFT, REiki etc.) today brings a glimmer of hope where we work with emotions as a major cause of body illness..... and non-local 'medicine'  (prayer/intention/long distant healing) which allows the power of the mind to change our reality.   And it all starts with what we feed our bodies.

User avatar
deborah j barnes Mar 23, 2012

thank you, and we do need to heal the whole culture. I think our economic system is a huge part of the damage and must be changed in order to be part of the solution. Learning about the whole connective reality through natures cooperative model,is a good start. Support small local creatively diverse economic means will open possibility and stop corporate diminishing all to bottom line standards. We can change this paradigm by connecting disciplines, as many as can fir into a forum!!   ..healing and love - the evolved brain  over the primitive.

User avatar
Lakshmi Ramamurthy Mar 23, 2012

This is one of the most profound things I have read. So right. So beautiful. I have tears in my eyes and have goosebumps!