Back to Stories

6 nawyków Nadziei

Fragment książki Intrinsic Hope: Living Courageously in Troubled Times autorstwa Kate Davies, New Society Publishers, kwiecień 201

Bądź tam, gdzie jesteś, inaczej stracisz swoje życie. --Przypisywane Buddzie

Pierwszy nawyk nadziei, który chciałbym omówić, to bycie obecnym. Oznacza to zwracanie uwagi na to, co się dzieje, i nieodwracanie uwagi — innymi słowy, życie tam, gdzie życie faktycznie się dzieje, a nie w naszych głowach. Aby zrozumieć różnicę między byciem obecnym a niebyciem obecnym, pomyśl o sytuacji, kiedy czułeś się całkowicie czujny i świadomy. Co się działo? Gdzie byłeś? Co widziałeś i słyszałeś? Prawdopodobnie bardzo wyraźnie pamiętasz tę sytuację. Następnie pomyśl o sytuacji, kiedy byłeś całkowicie zajęty wszystkimi myślami w swojej głowie. Być może byłeś zdenerwowany lub zmartwiony, być może planowałeś lub fantazjowałeś. Być może obwiniałeś kogoś za coś, co zrobił, lub być może usprawiedliwiałeś swoje własne działania. Teraz zadaj sobie te same pytania. Co się działo? Gdzie byłeś? Co widziałeś i słyszałeś? Prawdopodobnie znacznie trudniej jest przypomnieć sobie dokładne szczegóły sytuacji. To jest różnica między byciem obecnym a niebyciem obecnym i jest ona duża. Teraz zastanów się, jak się czułeś, kiedy byłeś w chwili obecnej, a kiedy nie. Istnieje prawdopodobieństwo, że czujesz się o wiele bardziej żywy i czujny, gdy żyjesz chwilą obecną.

Bycie obecnym brzmi łatwo, ale tak nie jest. Niekończący się strumień rozmów w naszych głowach powstrzymuje nas od bycia tu i teraz. To tak, jakby wewnętrzny komitet zawsze komentował nasze życie. Czasami dzieje się to w przeszłości, odgrzewając to, co wydarzyło się kilka minut, dni lub lat temu, czasami gubi się w przyszłości, marząc o tym, co moglibyśmy lub powinniśmy zrobić w nadchodzących dniach lub latach. I prawie zawsze jest to osądzanie, porównywanie, ocenianie, rozumowanie lub po prostu zwykłe myślenie. Chociaż nasze ciała są fizycznie w chwili obecnej, nasze umysły zwykle wędrują gdzie indziej. Francuski filozof Kartezjusz powiedział: „Myślę, więc jestem”, ale może bardziej trafne byłoby stwierdzenie: „Myślę, więc nie jestem obecny”.

Pewnego ciepłego letniego wieczoru, gdy mój syn miał około ośmiu lat, spacerowaliśmy ścieżką wzdłuż rzeki Ottawa, niedaleko miejsca, w którym mieszkaliśmy. Tak naprawdę mój syn jechał na rowerze, a ja szedłem jakieś 50 jardów za nim. Byłem całkowicie zatopiony we własnych myślach i nieobecny wobec niego ani naszego otoczenia. Nagle odwrócił się, spojrzał na mnie i powiedział: „Spójrz na te szopy w krzakach”. Otrząsnąłem się z zamyślenia i spojrzałem tam, gdzie wskazywał, ale ich nie zauważyłem i zobaczyłem tylko gałęzie opadające na swoje miejsce za szybko odlatującymi zwierzętami. Nie widziałem ich, ponieważ nie byłem obecny.

Jeśli nie jesteśmy obecni, nie zobaczymy, co się dzieje, a zatem stracimy życie. I odwrotnie, kiedykolwiek zwracamy uwagę, życie się nam objawia. Bycie obecnym spowalnia nas, abyśmy mogli zobaczyć i usłyszeć więcej. Zwiększa nasze doświadczenie życia i pozwala nam odnosić się do naszego otoczenia w świeży i niezakłócony sposób. Psycholog James Hillman nazwał to „notitia”. „Notitia”, powiedział, „odnosi się do tej zdolności do tworzenia prawdziwych pojęć rzeczy z uważnego zauważania. To pełna znajomość, od której zależy wiedza”.1 Ta „pełna znajomość” sprawia, że ​​wszystko wydaje się przestronne i ponadczasowe. W tych magicznych momentach, kiedy jesteśmy całkowicie zaangażowani w to, co się dzieje, zapominamy o naszym poczuciu jaźni. „Ja”, „mnie” i „moje” rozpływają się w ogromie chwili obecnej. W intensywności bezpośredniego doświadczenia jaźń rozprasza się jak poranna mgła, odsłaniając to, co święte i święte. Dla mnie to doświadczenie jest nie do opisania pełne nadziei.

Bycie obecnym również kultywuje wewnętrzną nadzieję, ponieważ daje nam więcej możliwości wyboru, jak działać i sprawia, że ​​nasze wybory będą bardziej odpowiednie w danym momencie. Na przykład, jeśli zauważysz dym wydobywający się z budynku, możesz zdecydować, czy zareagować, czy nie. Świadomość sytuacji daje ci możliwość zrobienia czegoś z tym — na przykład zadzwonienia pod numer 911 lub wbiegnięcia do środka, aby sprawdzić, czy ktoś potrzebuje pomocy. Nieobecność i nie widzenie dymu pozbawia cię tego wyboru i wszelkich działań, które mogą nastąpić.

Tylko w chwili obecnej możemy wybrać, aby podjąć działanie i jak działać. Możemy myśleć o tym, jak działaliśmy w przeszłości i planować, jak będziemy działać w przyszłości, ale tylko w chwili obecnej możemy faktycznie zdecydować, aby coś zrobić. To sprawia, że ​​bycie w chwili obecnej jest tym ważniejsze.

Uważność

Bycie obecnym nie polega tylko na zauważaniu tego, co dzieje się w świecie zewnętrznym; polega również na zauważaniu tego, co dzieje się w naszych umysłach. W rzeczywistości nie można mieć jednego bez drugiego, ponieważ nie możemy postrzegać niczego bez umysłu. To jest podstawa uważności. Uważność można zdefiniować jako utrzymywanie świadomości chwili po chwili naszych wrażeń, uczuć i myśli, bez wplątywania się w nie. Po prostu zauważamy nasze doświadczenie i po prostu pozwalamy mu być, nie przywiązując się do niego ani nie rozwijając go w żaden sposób. Innymi słowy, nie myślimy o tym, co pojawia się w naszym umyśle — możemy po prostu być świadomi myśli. Kiedy zauważysz wrażenie, uczucie lub myśl, możesz pozwolić mu być i delikatnie zwrócić swoją uwagę na chwilę obecną. Jeśli czujesz się szczęśliwy, po prostu zauważ, że czujesz się szczęśliwy, nie mając na ten temat opinii. Podobnie, jeśli czujesz się smutny, po prostu poczuj się smutny. Jedna z najbardziej pomocnych wskazówek dotyczących medytacji uważności, jaką kiedykolwiek otrzymałam, dotyczyła wizualizacji myśli, jakby były bańkami unoszącymi się w powietrzu, i delikatnego dotykania ich wyimaginowanym piórkiem, tak aby pękły, co pozwoliło mi powrócić do chwili obecnej.

Kiedy praktykujesz uważność, dostrajasz się do tego, czego doświadczasz w chwili obecnej. To właśnie to doświadczenie, a nie treść wrażenia, uczucia lub myśli, na której się skupiasz. Nie musisz dać się uwieść temu, co dzieje się w twoim umyśle, możesz to po prostu obserwować. Dla mnie uważność jest jak siedzenie na zewnątrz w ciepły, słoneczny dzień i obserwowanie bawiących się dzieci bez odczuwania potrzeby dołączenia do nich. Patrzysz na nie i uśmiechasz się do nich, nie wciągając się w ich zabawy.

Aby być bardziej uważnym, uważam za pomocne myślenie o tym, co dzieje się w moim umyśle, jako o „fabułach” — historiach, które opowiadam sobie o moich doświadczeniach. Rzeczy takie jak: „Mam rację, a on się myli, ponieważ...” „Ona mnie zdenerwowała, więc nie chcę już być jej przyjacielem”. „Powinien zrobić więcej, żeby pomóc”. Fabuły ujawniają nasze przekonania i oczekiwania dotyczące życia oraz zawierają osądy nas samych i innych. Wszyscy mamy fabuły i nie ma w nich nic złego. W rzeczywistości są konieczne, ponieważ pomagają nam nadać sens naszym doświadczeniom. Stają się problematyczne tylko wtedy, gdy myślimy, że reprezentują prawdę.

Kiedykolwiek wierzymy, że nasze historie są prawdą, całą prawdą i niczym innym, jak prawdą, nie jesteśmy już w chwili obecnej, ponieważ jesteśmy całkowicie uwikłani w naszą preferowaną wersję rzeczywistości. To zdarza się każdemu z nas. Łatwo jest przywiązać się emocjonalnie do tego, co uważamy za słuszne lub niesłuszne, dobre lub złe, sprawiedliwe lub niesprawiedliwe. Ale niczyje historie nie mogą nigdy reprezentować całej prawdy. Z samej swojej natury historie są subiektywne i stronnicze, ponieważ każdy z nas postrzega życie z własnej perspektywy. Moja wersja rzeczywistości zawsze będzie inna od twojej, ponieważ jesteśmy innymi ludźmi. Kiedy doceniamy ten fakt, rozumiemy, że nasze indywidualne historie o życiu nigdy nie są całkowicie dokładne. Z tego powodu nie ma potrzeby przywiązywać się do nich emocjonalnie. Jak mówię moim uczniom: „Nie wierzcie we wszystko, co myślicie”. Zawsze są inne sposoby postrzegania i interpretowania każdej sytuacji. Pomagając nam zobaczyć nasze historie, uważność pozwala nam być mniej przywiązanymi do naszych przekonań, oczekiwań i osądów, dzięki czemu możemy być bardziej obecni.

Mniejsze przywiązanie do fabuły otwiera również nowe możliwości działania. Rozważmy kogoś, kto wierzy, że pełnowymiarowa katastrofa ekologiczna jest nieunikniona. Ta fabuła może okazać się prawdziwa lub nie, ale niezależnie od tego, pomyśl, jak wpływa ona na osobę, która w nią wierzy. Nie tylko czułaby się całkowicie beznadziejnie, ale nie miałaby powodu, aby robić cokolwiek pozytywnego lub konstruktywnego. Gdyby mogła być mniej przywiązana do swojej fabuły i dopuścić możliwość, że może nie jest za późno, byłaby przestrzeń na nadzieję. Chodzi o to, że nie musimy akceptować wszystkiego, co myślimy lub czujemy, jako prawdy. Myśl może być po prostu myślą, bez emocjonalnego bagażu wiary lub niedowierzania. Jak więc możemy być bardziej obecni? Oprócz zauważania naszych fabuł, musimy również zrozumieć wyzwania związane z byciem w pełni obecnym, zwłaszcza rozproszenie uwagi i selektywną uwagę.

Roztargnienie

Rozproszenie pomaga nam unikać nieprzyjemnych i niechcianych uczuć związanych z globalnym kryzysem eko-społecznym (patrz rozdział trzeci), ale także uniemożliwia nam bycie w pełni obecnym. Zdolność rozproszenia do stępienia bólu i cierpienia wyjaśnia, dlaczego jesteśmy od niego tak uzależnieni. Nie chcemy stawiać czoła bałaganowi, w którym się znajdujemy, i wszystkim nieprzyjemnym uczuciom, które on wywołuje. Jednak ulga oferowana przez rozproszenie ma swoją cenę — utrudnia nam zrozumienie tego, co się dzieje i odpowiednią reakcję. Kiedy jesteśmy rozproszeni, jesteśmy mniej obecni, mniej świadomi niebezpieczeństw, z którymi się mierzymy, mniej chętni do zrozumienia ich znaczenia i mniej zdolni do odpowiedniego działania. Autorka Maggie Jackson ujęła to w następujący sposób: „(Rozproszony) sposób, w jaki żyjemy, podważa naszą zdolność do głębokiej, ciągłej, spostrzegawczej uwagi — budulca intymności, mądrości i postępu kulturowego.

Co więcej, ten rozpad może wiązać się z ogromnymi kosztami dla nas samych i dla społeczeństwa. . . . Erozja uwagi jest kluczem do zrozumienia, dlaczego stoimy u progu okresu powszechnych strat kulturowych i społecznych.”2

Najlepszym sposobem na pracę z rozproszeniem jest zauważenie, jak działa ono w naszym życiu. Możemy nauczyć się rozpoznawać niezliczone rozrywki, które tworzymy lub napotykamy każdego dnia, zrozumieć, jak jesteśmy przez nie przyzwyczajeni i aktywnie wybierać, aby być bardziej obecnymi. Każdy z tych kroków wymaga samodyscypliny. Musimy pamiętać, aby zwracać uwagę na rzeczy, które wyrywają nas z tu i teraz, zrozumieć, jak nas one łapią, i przywrócić się do chwili obecnej — raz po raz. Na przykład wiem, że łatwo mnie rozproszyć, sprawdzając pocztę e-mail, pijąc herbatę, surfując po Internecie i oglądając brytyjskie kryminały w PBS. Jakie są twoje ulubione rozrywki? Jak i dlaczego cię one wciągają? Warto to wiedzieć. Wtedy, gdy zauważysz, że jesteś rozproszony, możesz wrócić do teraźniejszości. Nie musisz czuć się winny ani się obwiniać, gdy zauważysz, że jesteś rozproszony. To zdarza się każdemu. Możesz po prostu zdać sobie sprawę, że pozwoliłeś, aby wyrwano cię z chwili obecnej i delikatnie do niej powrócić. Z praktyką stopniowo staniesz się bardziej obecny. Nic z tego nie jest jednak łatwe. Powiedziałem sobie, że nie sprawdzę poczty, dopóki nie skończę pisać tej sekcji, ale uległem pragnieniu i rozproszyłem się. Chodzi o postęp, nie o perfekcję.

Selektywna uwaga

Selektywna uwaga polega na skupieniu się na określonych cechach sytuacji z wykluczeniem wszystkich innych. Polega na niezauważaniu niektórych rzeczy, ponieważ jesteśmy zbyt zajęci koncentrowaniem się na innych. Jest to przeciwieństwo rozproszenia, ale podobnie jak rozproszenie, jest bardzo potężne.

Na przykład wiosną jestem całkowicie zafascynowany stanem mojego ogrodu, ignorując fakt, że wiosna przychodzi teraz znacznie wcześniej niż kiedyś. Zjawisko selektywnej uwagi zostało przekonująco zademonstrowane kilka lat temu w eksperymencie zwanym „Niewidzialny goryl”3. W tym eksperymencie obserwatorzy zostali poproszeni o obejrzenie krótkiego filmu, w którym sześć osób podaje sobie piłki do koszykówki i policzenie, ile razy piłki zostały podane. Podczas filmu ktoś ubrany w kostium goryla wszedł w środek akcji, stanął twarzą do kamery, uderzył się w pierś, a następnie powoli opuścił pole widzenia. Gdy zapytano ich, co widzieli, około połowa obserwatorów nie wspomniała o gorylu. W ogóle go nie widzieli. Zgodnie z instrukcją policzyli liczbę podań, ale goryl był dla nich niewidoczny. Gdy wskazano im goryla, byli zdumieni, że go nie widzieli. Eksperyment ten pokazuje, że ludzie często widzą tylko to, co chcą zobaczyć, że nie widzą wszystkiego, co się dzieje i że nie zdają sobie sprawy, jak wiele tracą.

Czasami świadomie wybieramy, na co zwracamy uwagę, na przykład ile razy piłki zostały podane, ale często nasze wybory są nieświadome. Te nieświadome wybory są pod wpływem naszych przekonań i oczekiwań dotyczących życia. Skupiamy się na tym, co chcemy zobaczyć lub czego oczekujemy. To się nazywa błąd potwierdzenia. I jest niezwykle powszechne. Oto przykład o strasznych konsekwencjach: Wcześni fizjolodzy wierzyli, że zwierzęta nie czują bólu. Dzięki temu mogli przeprowadzać przerażająco bolesne eksperymenty na żywych stworzeniach, pomimo ich krzyków, wrzasków i zachowań unikających.

Przekonania fizjologów uczyniły ich głuchymi i ślepymi na cierpienie zwierząt. Przenosząc to do dnia dzisiejszego, możemy zadać sobie pytanie, w jaki sposób nasze przekonania i oczekiwania nas oślepiają i ogłuszają. Czego nie widzimy i nie słyszymy? Jedną z rzeczy, na które możemy nie zwracać uwagi, jest ból i cierpienie, które zadajemy ziemi i sobie nawzajem. Innymi słowy, możemy nie słyszeć dzwonów uważności Thich Nhat Hahna. Gdybyśmy byli bardziej obecni na ziemi i na sobie nawzajem, widzielibyśmy i słyszelibyśmy nieszczęście, które powodujemy, i prawdopodobnie działalibyśmy zupełnie inaczej.

Teraz, gdy omówiliśmy dwa główne wyzwania związane z byciem tu i teraz, przyjrzyjmy się, jak można je pokonać i co pomaga nam być tu i teraz.

Medytacja

Jednym z najlepszych sposobów na bycie w chwili obecnej jest medytacja. Medytacja przenosi nas do tu i teraz i może być wykonywana przez każdego, gdziekolwiek i kiedykolwiek. Nie musisz być mnichem, pustelnikiem, ani nawet szczególnie duchowym. Nie musisz iść do ośrodka odosobnień ani w jakieś piękne miejsce. Nie musisz siedzieć w cichej kontemplacji przez wiele godzin. A co najlepsze, medytacja jest darmowa.

Wiele osób uważa, że ​​nie może medytować, ponieważ ich umysły są tak zajęte, ale nie chodzi o to, aby próbować pozbyć się myśli. Chodzi o zmianę relacji z myślami. Chodzi o wytrenowanie umysłu, aby był mniej przywiązany do myśli i zbadanie natury samego umysłu. Medytacja jest naprawdę bardzo prosta, nawet jeśli nie zawsze jest łatwa. Co najmniej wymaga ona wzięcia kilku głębokich oddechów, uświadomienia sobie chwili obecnej i uznania tego, co dzieje się w umyśle.

Medytacja jest bardzo korzystna. Nie tylko uspokaja i relaksuje, ale także pomaga nam stać się bardziej świadomymi naszych doświadczeń i lepiej poznać naturę samego życia. Dlatego medytacja jest częścią wielu tradycji religijnych i duchowych. Ponadto liczne badania wykazały, że ma wiele korzyści zdrowotnych, w tym obniżanie ciśnienia krwi, zmniejszanie przewlekłego bólu i zmniejszanie częstości występowania bólów głowy, bezsenności, dolegliwości żołądkowo-jelitowych, zespołu jelita drażliwego, astmy i rozedmy płuc oraz depresji i lęku. Niektóre z tych efektów można odczuć niemal natychmiast. Nie musisz być długoterminowym medytującym ani poświęcać temu swojego życia. Nawet kilka minut dziennie może poprawić Twoje zdrowie i samopoczucie, tak jak możesz skorzystać z odrobiny joggingu, nie będąc maratończykiem.

Jakiekolwiek wahania możesz mieć co do medytacji, gorąco polecam ci jej spróbować. Oto kilka podstawowych instrukcji:

• Znajdź ciche miejsce, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał.

• Zrelaksuj się i usiądź wygodnie z wyprostowanym kręgosłupem. Zamknij oczy, jeśli chcesz.

• Stopniowo uświadamiaj sobie proces oddychania. Zwróć uwagę na to, gdzie czujesz oddech najwyraźniej — czy to w nozdrzach, z tyłu gardła, czy w unoszącym się i opadającym brzuchu.

• Pozwól swojej uwadze spocząć na oddechu. Pozwól swojemu oddechowi oddychać samemu. Nie próbuj go kontrolować — po prostu zauważ go i pozwól mu przychodzić i odchodzić naturalnie.

• Zauważaj doznania w swoim ciele oraz uczucia i myśli w swoim umyśle. Czasami pomaga je nazwać. Na przykład, jeśli myślisz o tym, co będziesz robić jutro, możesz powiedzieć sobie „planowanie”. Następnie delikatnie wróć swoją uwagę do oddechu.

• Pamiętaj, że medytacja nie polega na próbie pozbycia się wrażeń, uczuć lub myśli. Chodzi o zauważanie ich i nieuleganie im lub sprawianie, by stały się prawdą.

Praktykuję medytację codziennie od wielu lat i zrobiła ona ogromną różnicę w moim życiu. Pomogła mi być bardziej obecnym i bardziej świadomym moich przekonań i oczekiwań. Pomogła mi pozostać otwartym, spokojnym i zrelaksowanym. I być może najważniejsze, pomogła mi zwiększyć moje bezpośrednie doświadczenie życia, dając mi więcej wyborów i czyniąc mnie bardziej pełnym nadziei.

Używanie naszych zmysłów

Innym sposobem na bycie bardziej obecnym jest wykorzystywanie naszych zmysłów najlepiej, jak potrafimy. Większość z nas polega na wzroku i słuchu i jest mniej świadoma naszych pozostałych zmysłów. Jednak zaniedbywanie niektórych i traktowanie innych jak coś oczywistego ogranicza naszą zdolność postrzegania bogactwa i pełni życia. Tak więc pamiętając o korzystaniu ze wszystkich naszych urządzeń sensorycznych, możemy być bardziej obecni, doświadczać więcej życia, a tym samym być bardziej pełni nadziei. Kiedy spaceruję po plaży w pobliżu mojego domu w Puget Sound, staram się zwracać uwagę na zapach wodorostów, smak słonego powietrza na języku, dotyk wiatru we włosach i piasek między palcami u stóp, dźwięk delikatnego chlupotu fal na brzegu i krzyki mew krążących nad głową. Daje mi to o wiele bardziej intensywne, żywe i pełne nadziei doświadczenie życia.

Bycie w naturze zachęca nas do używania zmysłów. To tak, jakby świat przyrody wzywał, by go zauważyć. A kiedy zwracamy na niego uwagę, możemy zostać wciągnięci w chwilę obecną bez wysiłku. Zauważanie ptaków przy karmniku, sposób, w jaki drzewa wyginają się na wietrze, sposób, w jaki kwiaty orientują się w stronę słońca, a nawet sposób, w jaki mrówka biega po ziemi, wciąga nas w tu i teraz jak nic innego. Przypomina nam o ogromie świata wykraczającego poza ludzką myśl — świata, który przetrwał przez tysiąclecia i będzie trwał nadal. Wabiąc nas do chwili obecnej, bycie obecnym w naturze naturalnie wywołuje doświadczenie zachwytu.

Zastanawiać się

Zadziwienie pielęgnuje wewnętrzną nadzieję, ponieważ przecina nasze historie i przekonania o życiu. Przekraczając myśl, przenika nas do najgłębszych poziomów naszego człowieczeństwa i unosi nas do nieba. Potwierdza drogocenność, moc i dobroć życia. Dla mnie nie ma wątpliwości, że życie wypełnione zadziwieniem jest bardziej pełne nadziei niż takie bez niego.

Cud to bycie w obecności czegoś naprawdę niesamowitego, co wykracza poza przyziemność i codzienność. To nas pokory, unosi i poszerza naszą świadomość. Cud to pozytywne uczucie, które odczuwamy, gdy postrzegamy coś, co nas ekscytuje lub zachwyca do głębi naszego bytu.

Jedno z najgłębszych przeżyć zachwytu, jakie kiedykolwiek przeżyłem, miało miejsce, gdy byłem niezdarnym i buntowniczym 14-latkiem. Pewnego letniego wieczoru, po kłótni z mamą, wybiegłem z naszego domu w angielskiej wiosce, zdecydowany uciec na zawsze. Po przejściu około pół mili znalazłem się na miejscowym cmentarzu kościelnym. Rzuciłem się na trawę między dwoma nagrobkami i płakałem. Byłem zły na mamę i bardzo żałowałem siebie. Moje życie było tak niesprawiedliwe. Ale potem spojrzałem w górę. Niebo było ciemniejące w kolorze indygo, bez żadnej chmury w zasięgu wzroku. Wieczorne gwiazdy zaczęły migotać na tle ogromu nieba, a za kościelną iglicą wschodził cienki półksiężyc. W pobliskim stawie śpiewało kilka żab. Gdy stałem się bardziej obecny w otoczeniu, przestałem szlochać. Po kilku minutach leżenia w ciszy wszystko wydawało się zmieniać i stopniowo ogarniało mnie poczucie zachwytu. Moje postrzeganie wydawało się wyostrzone, a moje uczucia pogłębione. Czas się zatrzymał. Czułem się całkowicie jednością ze wszystkim i wszystkimi. Przyszły mi na myśl słowa z wiersza „Desiderata”: „Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy; masz prawo tu być. I czy jest to dla ciebie jasne, czy nie, wszechświat bez wątpienia rozwija się tak, jak powinien. Dlatego bądź w pokoju z Bogiem, czymkolwiek Go sobie wyobrażasz”.4

Wiele lat później dowiedziałem się, że psychologowie nazywają to doświadczeniem szczytowym. Charakteryzujące się ekstatycznymi i transcendentnymi uczuciami, te doświadczenia mogą zmienić życie. Jakkolwiek chcesz to nazwać, wiem, że moje doświadczenie mnie zmieniło i sprawiło, że poczułem się bardziej pokorny i akceptujący życie, a także bardziej pozytywny.

Małe dzieci są często pełne zachwytu. Dla nich każdy dzień odkrywa zdumiewające nowe rozkosze. Ale kiedy osiągają dorosłość, ten sposób doświadczania świata zanika, a życie staje się nudne i rutynowe — ciężarem do zniesienia lub serią problemów do rozwiązania.

Przyrodnik Rachel Carson tak skomentowała tę stratę w swojej ostatniej książce The Sense of Wonder :

Świat dziecka jest świeży, nowy i piękny, pełen zachwytu i ekscytacji. Naszym nieszczęściem jest to, że dla większości z nas ta jasna wizja, ten prawdziwy instynkt tego, co piękne i budzące podziw, jest przyćmiony, a nawet utracony, zanim osiągniemy dorosłość. Gdybym miał wpływ na dobrą wróżkę, która ma przewodniczyć chrzcinom wszystkich dzieci, prosiłbym, aby jej dar dla każdego dziecka na świecie był poczuciem zachwytu tak niezniszczalnym, że przetrwałoby przez całe życie, jako niezawodne antidotum na nudę i rozczarowania późniejszych lat, jałowe zaabsorbowanie rzeczami sztucznymi, wyobcowanie ze źródeł naszej siły.5

Jako dorośli często nie zauważamy piękna natury. Ale zawsze jest coś, co może wywołać zachwyt, nawet jeśli mieszkasz w wieżowcu w centrum miasta. Możesz docenić sposób, w jaki chmury suną po błękitnym niebie lub sposób, w jaki deszcz odczuwasz na twarzy. Możesz podziwiać kwiaty polne na pustej działce lub pajęcze sieci lśniące perłami porannej rosy. Możesz docenić ciepło słońca lub światło księżyca.

Nie musisz opuszczać domu, jechać na wykwintne wakacje ani wydawać mnóstwa pieniędzy, aby doświadczyć cudu. Poprzez ćwiczenie się w doświadczaniu wspaniałości życia, gdziekolwiek jesteśmy, możemy odzyskać dziecięce poczucie cudu. Czuję wielki szacunek dla drzew, które rosną w miejscu, gdzie mieszkam, w Pacyficznym Północnym Zachodzie. Czasami kładę się na mchach i paprociach leśnego dna i patrzę na jodły Douglasa, cedry i cykuty górujące nade mną, ich pnie wyrastają prosto z ziemi, a ich łukowate gałęzie wysoko nade mną. Czuję się, jakbym był w świętym miejscu, katedrze zbudowanej z samego życia. Gdziekolwiek mieszkamy, możemy doświadczyć cudu i być zdumieni codziennością, każdym dniem naszego życia.

Dawanie świadectwa

Tak jak zdumienie pielęgnuje wewnętrzną nadzieję, tak samo jest ze świadczeniem o życiu. Świadczenie oznacza widzenie tego, co się dzieje, a następnie relacjonowanie tego, co widzieliśmy, innym. To tak, jakby być świadkiem w sądzie, który widział, jak popełniane jest przestępstwo, a następnie zeznawał o tym, co widział, przed sędzią i ławą przysięgłych. Aby być dobrym świadkiem, musisz obserwować i dokładnie opisywać, z jak najmniejszą interpretacją, osądem lub emocjonalnym przywiązaniem. Tylko fakty, takie, jakie je widziałeś.

Świadczenie jest bardzo potężnym aktem, ponieważ opiera się na naszym doświadczeniu, a nie na tym, co myślimy lub czujemy na jego temat. Informuje o tym, co zaobserwowaliśmy, bez upiększania lub interpretacji. Omijając nasze opinie, świadczenie dociera do sedna sprawy w bardzo bezpośredni sposób. Tworzy również połączenie między nami a tym, czego jesteśmy świadkami. Uznając to, co widzieliśmy, nawiązujemy z tym relację i pozwalamy innym również nawiązać z tym relację. W ten sposób świadczenie potwierdza naszą współzależność.

Niezależnie od tego, czy jesteśmy świadkami cudu życia, czy bólu i cierpienia, może to pielęgnować wewnętrzną nadzieję. W 1989 r. przemawiałem przed Międzynarodową Komisją Wspólną (IJC) na temat skutków zdrowotnych toksycznych chemikaliów w Wielkich Jeziorach. W tym czasie byłem kanadyjskim współprzewodniczącym Komitetu Zdrowia IJC i byłem w zaawansowanej ciąży z moim synem. Nie myśląc o tym wcześniej, wykorzystałem okazję, aby dać świadectwo wszechobecnej obecności toksycznych chemikaliów w środowisku i u ludzi. Spojrzałem na Komisarzy i publiczność składającą się z kilkuset osób i powiedziałem: „Dziecko, które noszę, otrzymuje obecnie największe dawki toksycznych chemikaliów, jakie otrzyma w swoim życiu”. W sali zapadła całkowita cisza. Można było usłyszeć spadającą szpilkę. Wszystkie oczy zwróciły się na mój wypukły brzuch, a moc moich słów rozbrzmiewała w całym audytorium. Chociaż moment szybko minął, poczułem, że wypowiedziałem prawdę, która musiała zostać wyrażona, co sprawiło, że poczułem się silniejszy i bardziej pełen nadziei.

Świadczenie może być formą oporu bez użycia przemocy, zwłaszcza gdy jest wykonywane przez grupę. Czasami nie trzeba nic mówić. Ludzie mogą zwrócić uwagę na swoje świadectwo po prostu swoją fizyczną obecnością. Na przykład kwakrzy są dobrze znani z dawania świadectwa wojnie i przemocy poprzez wspólne stanie w ciszy w miejscach publicznych i trzymanie transparentów głoszących ich przesłanie pokoju. Jako kwakier wierzę, że dawanie świadectwa jest częścią naszej odpowiedzialności wobec siebie nawzajem i wobec ziemi.

Bycie obecnym we Wszechświecie

Chciałbym zakończyć ten rozdział, rozważając, co oznacza bycie obecnym w tym tajemniczym, rozległym i ciągle zmieniającym się wszechświecie. Do tej pory mówiłem o byciu obecnym w życiu w małej skali, ale co, jeśli przyjmiemy o wiele szerszą perspektywę? Co, jeśli weźmiemy pod uwagę objawienie astronoma Carla Sagana, że ​​„jesteśmy sposobem, w jaki kosmos może poznać samego siebie?”6 Co to robi, aby pielęgnować wewnętrzną nadzieję?

Ta zadziwiająca refleksja ma dla mnie sens. W końcu jesteśmy stworzeni ze wszechświata. Każdy pojedynczy atom w naszych ciałach — wapń w naszych kościach, żelazo we krwi, węgiel w naszych komórkach — został stworzony miliardy lat temu w gwieździe, wszystkie z wyjątkiem atomów wodoru i kilku innych lekkich pierwiastków, które powstały jeszcze wcześniej, krótko po Wielkim Wybuchu około 13,7 miliarda lat temu. I nie chodzi tylko o nasze fizyczne ciała. Wszystko, co ludzkość może wiedzieć, myśleć, czuć, wyobrażać sobie lub marzyć, pochodzi ze wszechświata. Innymi słowy, świadomość musi być właściwością samego wszechświata.

W ten sposób istnienie naszego gatunku jest sposobem, w jaki wszechświat poznaje siebie. Poprzez ludzką świadomość wszechświat staje się świadomy siebie. Czy bez jakichkolwiek świadomych istot wszechświat mógłby być świadomy siebie? Thomas Berry ujął to w ten sposób: „W rzeczywistości człowiek aktywuje najgłębszy wymiar samego wszechświata, jego zdolność do refleksji i celebrowania siebie w świadomej samoświadomości”. 7 Dla mnie jest to naprawdę budzące podziw źródło wewnętrznej nadziei.

SPRÓBUJ TEGO

jeden: Za każdym razem, gdy o tym pamiętasz, zapytaj siebie „Czy jestem obecny?” lub „Gdzie jestem teraz?” Uczyń te pytania regularną praktyką w swoim życiu. Zauważ, co się dzieje, gdy sprawdzasz siebie w ten sposób — naturalnie znajdujesz się w chwili obecnej.

dwa: Zatrzymaj się, cokolwiek robisz i spokojnie obserwuj, co dzieje się wokół ciebie w tej chwili. Skup całą swoją uwagę na swoich zmysłach. Co widzisz? Co słyszysz? Co dotykasz, czujesz zapach lub smak? Nie myśl o tym, po prostu doświadcz chwili obecnej tak w pełni, jak tylko możesz.

trzy: Pamiętaj, aby kilka razy dziennie robić przerwy i brać trzy głębokie oddechy. Zwróć uwagę na wdech i wydech, a następnie zauważ wszelkie doznania, uczucia lub myśli. Nie daj się im złapać. Po prostu je obserwuj i pozwól im odejść.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

8 PAST RESPONSES

User avatar
Patrick Watters May 3, 2021

Living on Whidby Island has its benefits as well. 😉♥️

User avatar
Kristin Pedemonti May 3, 2021

Here's to the power of being present, slowing down, noticing and breathing it in and out.

User avatar
James May 3, 2021

Hope, root is an Indo-European word which mean to bend towards, as opposed to the current idea of achieving a specific outcome.

User avatar
Virginia Reeves Feb 9, 2019

Being present is such a gift. Thanks for the other perspectives on encouraging hope and mindfulness in our lives. Nicely stated Kate.

User avatar
Sandhya Prakash Jul 22, 2018

Being present moment to moment is the greatest gift we can give ourselves. Well written article on how being present can keep mankind hopeful.

User avatar
Patrick Watters Jul 21, 2018

Ah Whitney Island and Langley, WA, such beautiful, peaceful places there! We spent a summer in Coupevile, WA (Penn Cove) and visited Au Sable Institute nearby where our biologist son was studying. Kate is blessed in her vocations and locations. }:- ❤️

User avatar
Patrick Watters Jul 21, 2018

If we could only embrace the beautiful mysterious Truth of our spiritual DNA, we would come to this knowledge and blessing more readily. We emanate from Divine LOVE, we are one with the Cosmos. As an environmental biologist and former ranger yet also a person of faith, I walk in this way more each day as I get older and hopefully wiser. }:- ❤️ anonemoose monk

User avatar
Leslie Malin Jul 21, 2018

I am so appreciative of this wonderful offering. For myself, and millions more, life & our country seem to be unravelling, decompensating, & incomprehensible. Being reminded that hope is mine for the taking, boosts my resilience, heightens my capacity to take in the beauty that surrounds me, & calms my heart.