W obecnych, szeroko nagłośnionych debatach na temat natury i istnienia Boga, obie strony mają tendencję do traktowania Boga jako bytu czysto zewnętrznego, o którym mówi się, że jest dostępny tylko przez wiarę — wiarę, w tym przypadku, zdefiniowaną po prostu jako przekonanie niepoparte dowodami lub logiką. Całkowicie brakuje w tych debatach idei Boga jako świadomej siły w ludzkiej psychice, która jest dostępna poprzez głębokie samobadanie. Badanie psychologicznych dyscyplin leżących w sercu wszystkich wielkich tradycji duchowych świata pokazuje nam jednak, że proces precyzyjnie kierowanego samobadania przynosi wiedzę, która jest tak rygorystyczna i tak poparta dowodami, jak wszystko, co ma do zaoferowania nauka. Jednocześnie ten punkt widzenia redefiniuje wiarę jako formę wiedzy, która jest osiągana nie tylko lub nie głównie za pomocą środków intelektualnych, ale także poprzez rygorystyczny rozwój emocjonalnej strony ludzkiej psychiki. Taka wiedza emocjonalna jest nieznana odizolowanemu intelektowi i dlatego została błędnie nazwana „irracjonalną”.
Ta „nowa” idea Boga zakłada, że wszystkie cechy tradycyjnie przypisywane czysto zewnętrznemu Bogu są, w skali ludzkiej psychiki, również atrybutami tej wewnętrznej siły świadomości. Kiedy doświadcza się tej wewnętrznej energii wyższej świadomości, staje się jasne, że taka energia przenika cały wszechświat. W ten sposób, poprzez samopoznanie, istnienie zewnętrznego Boga jest weryfikowane i rozumiane.
Kiedy zaczynałem karierę jako profesor filozofii, wymagano ode mnie nauczania kursu z historii zachodniej myśli religijnej — wbrew moim ówczesnym egzystencjalistycznym i ateistycznym skłonnościom. Aby nauczać tego kursu, musiałem przeprowadzić wiele badań w pismach tradycji judaistycznej i chrześcijańskiej i byłem zdumiony, znajdując w tych pismach myśl filozoficzną o wielkiej mocy i wyrafinowaniu. Pisma te całkowicie obaliły wszystkie moje opinie na temat tego, co uważałem za irracjonalność lub niedojrzałość idei religijnych, opinie, które były i są nadal modne w wielu intelektualnych i literackich kręgach dzisiaj.
Ale mimo to, gdzieś w głębi siebie, wciąż nie byłem przekonany — głęboko wciąż byłem ateistą, jeśli chodzi o moje osobiste, intymne uczucia. Dopiero gdy rozpocząłem osobistą pracę kierowanego samobadania, doświadczyłem przebłysku rzeczywistości, którą można by nazwać „Bogiem”. W miarę jak moje osobiste eksploracje trwały, coraz bardziej doświadczałem tej jakości wewnętrznej rzeczywistości i nie mogłem już wątpić, że znaczenie Boga leży w tym kierunku. W tym samym czasie te niezaprzeczalne doświadczenia rozświetliły się i zostały z kolei oświetlone przez całą filozoficzną i historyczną wiedzę, którą do tej pory zgromadziłem, i zacząłem rozumieć w zupełnie nowy sposób nauki zarówno judaizmu, jak i chrześcijaństwa, a także nauki buddyzmu, hinduizmu i islamu. Ponownie byłem zdumiony, że nic z tego zrozumienia nie wydawało się być we wszystkim, co słyszałem o religii i Bogu, gdy dorastałem i gdy kształciłem się na niektórych z najlepszych uniwersytetów w Ameryce.
Oto kilka spośród wielu idei duchowych i filozoficznych, które pomogły mi dostrzec głębszy sens judaizmu, chrześcijaństwa i religii Azji:
--Pomysł, że Bóg potrzebuje człowieka (judaizm) jako wyjątkowo wolnej istoty, która jednocześnie podlega najwyższym obowiązkom.
--Pomysł, że Pismo jest często głęboko alegoryczne i symboliczne, z wieloma poziomami wysoce wyrafinowanych znaczeń filozoficznych i psychologicznych. Wiele moich wcześniejszych ateistycznych skłonności wynikało z dosłownej interpretacji całego Pisma, które w wielu miejscach maluje przerażający obraz domniemanego sprawiedliwego i kochającego Boga.
--Pomysł, że Jezus Chrystus był wysoko rozwiniętym człowiekiem, który był wielkim nauczycielem, a pojęcie, że był również Bogiem, należy rozumieć w o wiele bardziej niuansowy sposób, niż było to powszechnie przedstawiane. Na przykład w judaizmie wysoko duchową istotę ludzką często określano jako „syna Bożego”, nie sugerując tym samym w jakimś uproszczonym sensie, że był on samym Bogiem w postaci człowieka.
--Pomysł, że istnieje coś takiego jak autentyczne doświadczenie mistyczne (w przeciwieństwie do wielu oszukańczych twierdzeń pojawiających się na przestrzeni dziejów) i że te doświadczenia rzeczywiście potwierdzają poprzez bezpośrednie dowody podstawowe nauki religii.
--Pomysł, że wszystkie autentyczne religie, zachodnie i wschodnie, na całym świecie i w historii ludzkości, zbiegają się w autentycznym mistycznym doświadczeniu (które można również nazwać wyższymi stanami świadomości). Różnice między religiami to głównie różnice dotyczące ścieżek, które prowadzą do praktyki bezpośredniego doświadczania wyższych poziomów wiary, percepcji i zrozumienia. Wszystkie religie to ścieżki do metaforycznego szczytu góry, różnie nazywanego mądrością, oświeceniem, samorealizacją, królestwem niebieskim, prawością itp. Różnice, które prowadzą do przemocy i prześladowań, opierają się na zepsutym związku z naukami i praktykami religii.
W rzeczywistości prawie wszyscy z nas mieli doświadczenia w ciągu naszego życia, kiedy odczuwaliśmy z wielką jasnością i mocą ogromnie podwyższony stan obecności, bycia tam, natychmiastowe i niezapomniane uczucie „jestem”. Być może jest to moment wielkiego niebezpieczeństwa lub nawet zbliżającej się śmierci, lub moment w obcym miejscu lub obcym kraju, lub moment nieopisanej radości lub moment bez żadnej widocznej przyczyny, kiedy nagle zatrzymujemy się w sobie i odczuwamy nasze poczucie tożsamości intensywniej, cicho i czysto niż cokolwiek, co ma do zaoferowania nasze codzienne życie. Takie chwile zdarzają się częściej, być może, w dzieciństwie. Te wielkie chwile czystej obecności są żywo wyryte w naszej pamięci, jakby wydarzyły się wczoraj.
Nasza kultura nie wie, jak interpretować te chwile, te doświadczenia. Być może nazywane są „doświadczeniami szczytowymi”, „mistycznymi momentami” lub „przełomami” — brakuje nam precyzyjnych słów na ich określenie. W rzeczywistości są one, można by rzec, „wiadomościami” od naszego prawdziwego Ja, jakby mówiły do nas: „Jestem Tobą. Wpuść mnie do swojego życia”.
Praca nad kultywowaniem takich doświadczeń, aż staną się bardziej dostępne, jest częścią istotnej natury autentycznej dyscypliny duchowej. Są to co najmniej chwile zbliżania się do doświadczalnej weryfikacji, że istnieje coś Wyższego w nas, a może także poza nami. Co najmniej chwile zbliżania się do tego, co religie nazywają Bogiem.
Każda istota ludzka rodzi się z wewnętrznym pragnieniem zrozumienia, nawiązania kontaktu i, ostatecznie, służenia czemuś wyższemu w nas samych i we wszechświecie. Platon nazywa to pragnienie erosem. Definiuje nas ono jako istoty ludzkie — nawet bardziej niż nasza biologiczna natura, nasze uwarunkowania społeczne lub nasza zwykła zdolność rozumowania. Nasz współczesny światopogląd tragicznie błędnie postrzega i błędnie definiuje, co to znaczy być człowiekiem. Jesteśmy warunkowani przez nasze społeczeństwo, aby wierzyć, że szczęście pochodzi z przyjemności, lub ze zdobywania rzeczy, władzy nad ludźmi, pieniędzy, sławy, a nawet zdrowia i przetrwania. Żadna z tych czasami bardzo dobrych rzeczy nie może nadać ostatecznego sensu naszemu życiu. Rodzimy się, aby być głęboko świadomymi, wewnętrznie wolnymi i głęboko zdolnymi do miłości. Tęsknota za tymi rzeczami jest definicją tego, co znaczy być człowiekiem. Obecnie w naszej kulturze to pragnienie sensu i świadomości, to pragnienie, by dawać i służyć czemuś wyższemu od nas samych, przebija się przez twardą skorupę szeroko rozpowszechnionego materializmu kulturowego i pseudonaukowego niedoceniania tego, kim człowiek powinien być, a także równie tragicznego przeceniania tego, do czego my, ludzie, jesteśmy zdolni w naszym obecnym, codziennym stanie bytu.
Oczywiście, wielu bardzo poważnych ludzi wierzy, że Bóg jest Bogiem osobowym, istniejącym poza nimi samymi, z którym mogą mieć intymną relację. A takie przekonanie, gdy jest szczerze i głęboko pielęgnowane, w żaden sposób nie przeczy centralnej wadze wewnętrznego doświadczenia wyższej mocy.
Doświadczenie duchowe pokaże, że konwencjonalne ostre filozoficzne i teologiczne rozróżnienie między Bogiem osobowym i bezosobowym jest czysto teoretyczną lub nawet werbalną dychotomią, niepopartą rzeczywistym doświadczeniem. Jest to zasadniczo fałszywa dychotomia często wprowadzana w celu odróżnienia Boga judeo-chrześcijańsko-islamskiego od Boga tradycji azjatyckich, takich jak różne formy hinduizmu, które często mówią o Brahmanie tylko jako o najwyższej energii, a nie jako o „osobie” — lub buddyzmie w wielu jego wyrażeniach, które wydają się zaprzeczać nie tylko idei osobowości w Bogu, ale także samemu istnieniu Boga, a co za tym idzie, samemu istnieniu lub rzeczywistości osobistego ludzkiego „ja”. Wyższa energia świadomości w indywidualnym człowieku wykazuje nieporównywalnie intensywną jakość tego, co można by nazwać „ja-nością”. Jest to głęboko osobista siła; to ja, jakim ja nigdy nie jest znane w naszym zwykłym codziennym poczuciu tożsamości. Dlatego ta energia nazywana jest Jaźnią, z dużej litery S w hinduizmie. Podobnie, ale w odwrotnej formie, w religii Zachodu, zwłaszcza w jej „ezoterycznych” lub kontemplacyjnych formach, doświadczenie osobowego Boga – Jahwe ukazującego się Mojżeszowi, Chrystusa ukazującego się św. Pawłowi, Allaha mówiącego do Proroka – jest siłą zamieszkującą materialną rzeczywistość, czy to jako wielki głos, czy jako ludzki mesjasz. Jest to wyraźnie przypadek w doświadczeniu jednostki – osobisty kontakt z prawdziwą osobą wewnątrz, „złotą osobą” hinduizmu, jest bardziej prawdziwie sobą niż społecznie skonstruowanym ja lub ego.
Przestrzeń nie pozwala nawet na kilka z niezliczonych przykładów bezosobowego Boga czczonego jako osobista postać na Wschodzie lub osobowego Boga czczonego jako bezosobowa energia, jak w naukach żydowskich i chrześcijańskich mistyków. Głównym punktem do podkreślenia jest to, że najwyższy lub najbardziej rzeczywisty zawsze ma charakter „ja”, niezależnie od tego, czy jest rozumiany jako kosmiczna rzeczywistość definiująca fundamentalną naturę wszechświata, czy jako prawdziwa indywidualność w ramach przypadkowej i fundamentalnie pustej rzeczywistości ego, tak jak jest rozumiany w buddyzmie. Buddyzm koncentruje się na dekonstrukcji ego, aby pozwolić prawdziwej nieskończenie osobistej energii czystej świadomości przeświecać i zamieszkiwać ludzkie życie.
Pytanie to ma tysiące aspektów, które zaprowadzą nas do wszystkich subtelnych i delikatnych ludzkich doświadczeń oraz istotnych i potężnych idei związanych z ideą Boga, które całkowicie zniknęły z pola widzenia w kakofonii uproszczonych argumentów i fanatyzmu, charakteryzujących obie strony debaty na temat ateizmu i fundamentalizmu.
Ale jeszcze jedno trzeba powiedzieć. Paradoksalnie jest to zarówno oczywiste, jak i nieuchwytne, że wielka wiara w „czysto” zewnętrznego Boga może mieć miejsce tylko w przemienionej ludzkiej psychice. Aby mieć taką wiarę — a miejsca nie ma na to, aby rozwinąć głębsze znaczenie tego czasami nadszarpniętego słowa — taką wiarę można osiągnąć tylko poprzez przemienioną relację z własnym wewnętrznym umysłem i życiem emocjonalnym. Dlatego autentyczna wiara w zewnętrznego Boga jest już dowodem wewnętrznej pracy nad sobą, niezależnie od tego, czy jest tak nazywana. Dlatego też jest błędne i niehonorowe przeciwstawianie się pracy wewnętrznego samobadania jako w jakiś sposób wyższej od głębokiej wiary w uniwersalnego, „zewnętrznego” Boga miłości, sprawiedliwości i miłosierdzia w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Oczywiście, jeśli porównujemy głęboką samoanalizę, powiedzmy, chasydzkiego Żyda, chrześcijańskiego mnicha na pustyniach Afryki Północnej lub sufiego w jego duchowym bractwie, z naiwnymi, sentymentalnymi lub fanatycznymi impulsami, którym przypisuje się miano wiary, to oczywiście jest to zupełnie inna rozmowa.
Doświadczenie duchowe często pokazuje również, że wewnętrzny Bóg wyższej świadomości nie jest po prostu produktem lub aspektem indywidualnej osoby. Jest on doświadczany jako bardziej intymnie „ja” niż moje zwykłe poczucie siebie, podczas gdy w tym samym czasie jest postrzegany, z całkowitą pewnością, nie jako „mój własny”, ale jako jakość samej rzeczywistości poza sobą i poza człowiekiem lub jakimkolwiek innym odrębnym bytem w możliwym do pomyślenia wszechświecie. Dotyka to niezwykle istotnego punktu, o którym możemy wspomnieć tylko mimochodem: mianowicie, że istnieje wiele, wiele dróg prowadzących na górę, ale praca wspinaczki na górę jest bardzo, bardzo podobna na każdej ścieżce. Religie, które są uderzająco różne na drodze do góry, są jeszcze bardziej uderzająco podobne w wspinaczce na górę.
Ta „nowa” idea Boga zakłada, że wszystkie cechy tradycyjnie przypisywane czysto zewnętrznemu Bogu są, w skali ludzkiej psychiki, również atrybutami tej wewnętrznej siły świadomości. Kiedy doświadcza się tej wewnętrznej energii wyższej świadomości, staje się jasne, że taka energia przenika cały wszechświat. W ten sposób, poprzez samopoznanie, istnienie zewnętrznego Boga jest weryfikowane i rozumiane.
Kiedy zaczynałem karierę jako profesor filozofii, wymagano ode mnie nauczania kursu z historii zachodniej myśli religijnej — wbrew moim ówczesnym egzystencjalistycznym i ateistycznym skłonnościom. Aby nauczać tego kursu, musiałem przeprowadzić wiele badań w pismach tradycji judaistycznej i chrześcijańskiej i byłem zdumiony, znajdując w tych pismach myśl filozoficzną o wielkiej mocy i wyrafinowaniu. Pisma te całkowicie obaliły wszystkie moje opinie na temat tego, co uważałem za irracjonalność lub niedojrzałość idei religijnych, opinie, które były i są nadal modne w wielu intelektualnych i literackich kręgach dzisiaj.
Ale mimo to, gdzieś w głębi siebie, wciąż nie byłem przekonany — głęboko wciąż byłem ateistą, jeśli chodzi o moje osobiste, intymne uczucia. Dopiero gdy rozpocząłem osobistą pracę kierowanego samobadania, doświadczyłem przebłysku rzeczywistości, którą można by nazwać „Bogiem”. W miarę jak moje osobiste eksploracje trwały, coraz bardziej doświadczałem tej jakości wewnętrznej rzeczywistości i nie mogłem już wątpić, że znaczenie Boga leży w tym kierunku. W tym samym czasie te niezaprzeczalne doświadczenia rozświetliły się i zostały z kolei oświetlone przez całą filozoficzną i historyczną wiedzę, którą do tej pory zgromadziłem, i zacząłem rozumieć w zupełnie nowy sposób nauki zarówno judaizmu, jak i chrześcijaństwa, a także nauki buddyzmu, hinduizmu i islamu. Ponownie byłem zdumiony, że nic z tego zrozumienia nie wydawało się być we wszystkim, co słyszałem o religii i Bogu, gdy dorastałem i gdy kształciłem się na niektórych z najlepszych uniwersytetów w Ameryce.
Oto kilka spośród wielu idei duchowych i filozoficznych, które pomogły mi dostrzec głębszy sens judaizmu, chrześcijaństwa i religii Azji:
--Pomysł, że Bóg potrzebuje człowieka (judaizm) jako wyjątkowo wolnej istoty, która jednocześnie podlega najwyższym obowiązkom.
--Pomysł, że Pismo jest często głęboko alegoryczne i symboliczne, z wieloma poziomami wysoce wyrafinowanych znaczeń filozoficznych i psychologicznych. Wiele moich wcześniejszych ateistycznych skłonności wynikało z dosłownej interpretacji całego Pisma, które w wielu miejscach maluje przerażający obraz domniemanego sprawiedliwego i kochającego Boga.
--Pomysł, że Jezus Chrystus był wysoko rozwiniętym człowiekiem, który był wielkim nauczycielem, a pojęcie, że był również Bogiem, należy rozumieć w o wiele bardziej niuansowy sposób, niż było to powszechnie przedstawiane. Na przykład w judaizmie wysoko duchową istotę ludzką często określano jako „syna Bożego”, nie sugerując tym samym w jakimś uproszczonym sensie, że był on samym Bogiem w postaci człowieka.
--Pomysł, że istnieje coś takiego jak autentyczne doświadczenie mistyczne (w przeciwieństwie do wielu oszukańczych twierdzeń pojawiających się na przestrzeni dziejów) i że te doświadczenia rzeczywiście potwierdzają poprzez bezpośrednie dowody podstawowe nauki religii.
--Pomysł, że wszystkie autentyczne religie, zachodnie i wschodnie, na całym świecie i w historii ludzkości, zbiegają się w autentycznym mistycznym doświadczeniu (które można również nazwać wyższymi stanami świadomości). Różnice między religiami to głównie różnice dotyczące ścieżek, które prowadzą do praktyki bezpośredniego doświadczania wyższych poziomów wiary, percepcji i zrozumienia. Wszystkie religie to ścieżki do metaforycznego szczytu góry, różnie nazywanego mądrością, oświeceniem, samorealizacją, królestwem niebieskim, prawością itp. Różnice, które prowadzą do przemocy i prześladowań, opierają się na zepsutym związku z naukami i praktykami religii.
W rzeczywistości prawie wszyscy z nas mieli doświadczenia w ciągu naszego życia, kiedy odczuwaliśmy z wielką jasnością i mocą ogromnie podwyższony stan obecności, bycia tam, natychmiastowe i niezapomniane uczucie „jestem”. Być może jest to moment wielkiego niebezpieczeństwa lub nawet zbliżającej się śmierci, lub moment w obcym miejscu lub obcym kraju, lub moment nieopisanej radości lub moment bez żadnej widocznej przyczyny, kiedy nagle zatrzymujemy się w sobie i odczuwamy nasze poczucie tożsamości intensywniej, cicho i czysto niż cokolwiek, co ma do zaoferowania nasze codzienne życie. Takie chwile zdarzają się częściej, być może, w dzieciństwie. Te wielkie chwile czystej obecności są żywo wyryte w naszej pamięci, jakby wydarzyły się wczoraj.
Nasza kultura nie wie, jak interpretować te chwile, te doświadczenia. Być może nazywane są „doświadczeniami szczytowymi”, „mistycznymi momentami” lub „przełomami” — brakuje nam precyzyjnych słów na ich określenie. W rzeczywistości są one, można by rzec, „wiadomościami” od naszego prawdziwego Ja, jakby mówiły do nas: „Jestem Tobą. Wpuść mnie do swojego życia”.
Praca nad kultywowaniem takich doświadczeń, aż staną się bardziej dostępne, jest częścią istotnej natury autentycznej dyscypliny duchowej. Są to co najmniej chwile zbliżania się do doświadczalnej weryfikacji, że istnieje coś Wyższego w nas, a może także poza nami. Co najmniej chwile zbliżania się do tego, co religie nazywają Bogiem.
Każda istota ludzka rodzi się z wewnętrznym pragnieniem zrozumienia, nawiązania kontaktu i, ostatecznie, służenia czemuś wyższemu w nas samych i we wszechświecie. Platon nazywa to pragnienie erosem. Definiuje nas ono jako istoty ludzkie — nawet bardziej niż nasza biologiczna natura, nasze uwarunkowania społeczne lub nasza zwykła zdolność rozumowania. Nasz współczesny światopogląd tragicznie błędnie postrzega i błędnie definiuje, co to znaczy być człowiekiem. Jesteśmy warunkowani przez nasze społeczeństwo, aby wierzyć, że szczęście pochodzi z przyjemności, lub ze zdobywania rzeczy, władzy nad ludźmi, pieniędzy, sławy, a nawet zdrowia i przetrwania. Żadna z tych czasami bardzo dobrych rzeczy nie może nadać ostatecznego sensu naszemu życiu. Rodzimy się, aby być głęboko świadomymi, wewnętrznie wolnymi i głęboko zdolnymi do miłości. Tęsknota za tymi rzeczami jest definicją tego, co znaczy być człowiekiem. Obecnie w naszej kulturze to pragnienie sensu i świadomości, to pragnienie, by dawać i służyć czemuś wyższemu od nas samych, przebija się przez twardą skorupę szeroko rozpowszechnionego materializmu kulturowego i pseudonaukowego niedoceniania tego, kim człowiek powinien być, a także równie tragicznego przeceniania tego, do czego my, ludzie, jesteśmy zdolni w naszym obecnym, codziennym stanie bytu.
Oczywiście, wielu bardzo poważnych ludzi wierzy, że Bóg jest Bogiem osobowym, istniejącym poza nimi samymi, z którym mogą mieć intymną relację. A takie przekonanie, gdy jest szczerze i głęboko pielęgnowane, w żaden sposób nie przeczy centralnej wadze wewnętrznego doświadczenia wyższej mocy.
Doświadczenie duchowe pokaże, że konwencjonalne ostre filozoficzne i teologiczne rozróżnienie między Bogiem osobowym i bezosobowym jest czysto teoretyczną lub nawet werbalną dychotomią, niepopartą rzeczywistym doświadczeniem. Jest to zasadniczo fałszywa dychotomia często wprowadzana w celu odróżnienia Boga judeo-chrześcijańsko-islamskiego od Boga tradycji azjatyckich, takich jak różne formy hinduizmu, które często mówią o Brahmanie tylko jako o najwyższej energii, a nie jako o „osobie” — lub buddyzmie w wielu jego wyrażeniach, które wydają się zaprzeczać nie tylko idei osobowości w Bogu, ale także samemu istnieniu Boga, a co za tym idzie, samemu istnieniu lub rzeczywistości osobistego ludzkiego „ja”. Wyższa energia świadomości w indywidualnym człowieku wykazuje nieporównywalnie intensywną jakość tego, co można by nazwać „ja-nością”. Jest to głęboko osobista siła; to ja, jakim ja nigdy nie jest znane w naszym zwykłym codziennym poczuciu tożsamości. Dlatego ta energia nazywana jest Jaźnią, z dużej litery S w hinduizmie. Podobnie, ale w odwrotnej formie, w religii Zachodu, zwłaszcza w jej „ezoterycznych” lub kontemplacyjnych formach, doświadczenie osobowego Boga – Jahwe ukazującego się Mojżeszowi, Chrystusa ukazującego się św. Pawłowi, Allaha mówiącego do Proroka – jest siłą zamieszkującą materialną rzeczywistość, czy to jako wielki głos, czy jako ludzki mesjasz. Jest to wyraźnie przypadek w doświadczeniu jednostki – osobisty kontakt z prawdziwą osobą wewnątrz, „złotą osobą” hinduizmu, jest bardziej prawdziwie sobą niż społecznie skonstruowanym ja lub ego.
Przestrzeń nie pozwala nawet na kilka z niezliczonych przykładów bezosobowego Boga czczonego jako osobista postać na Wschodzie lub osobowego Boga czczonego jako bezosobowa energia, jak w naukach żydowskich i chrześcijańskich mistyków. Głównym punktem do podkreślenia jest to, że najwyższy lub najbardziej rzeczywisty zawsze ma charakter „ja”, niezależnie od tego, czy jest rozumiany jako kosmiczna rzeczywistość definiująca fundamentalną naturę wszechświata, czy jako prawdziwa indywidualność w ramach przypadkowej i fundamentalnie pustej rzeczywistości ego, tak jak jest rozumiany w buddyzmie. Buddyzm koncentruje się na dekonstrukcji ego, aby pozwolić prawdziwej nieskończenie osobistej energii czystej świadomości przeświecać i zamieszkiwać ludzkie życie.
Pytanie to ma tysiące aspektów, które zaprowadzą nas do wszystkich subtelnych i delikatnych ludzkich doświadczeń oraz istotnych i potężnych idei związanych z ideą Boga, które całkowicie zniknęły z pola widzenia w kakofonii uproszczonych argumentów i fanatyzmu, charakteryzujących obie strony debaty na temat ateizmu i fundamentalizmu.
Ale jeszcze jedno trzeba powiedzieć. Paradoksalnie jest to zarówno oczywiste, jak i nieuchwytne, że wielka wiara w „czysto” zewnętrznego Boga może mieć miejsce tylko w przemienionej ludzkiej psychice. Aby mieć taką wiarę — a miejsca nie ma na to, aby rozwinąć głębsze znaczenie tego czasami nadszarpniętego słowa — taką wiarę można osiągnąć tylko poprzez przemienioną relację z własnym wewnętrznym umysłem i życiem emocjonalnym. Dlatego autentyczna wiara w zewnętrznego Boga jest już dowodem wewnętrznej pracy nad sobą, niezależnie od tego, czy jest tak nazywana. Dlatego też jest błędne i niehonorowe przeciwstawianie się pracy wewnętrznego samobadania jako w jakiś sposób wyższej od głębokiej wiary w uniwersalnego, „zewnętrznego” Boga miłości, sprawiedliwości i miłosierdzia w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Oczywiście, jeśli porównujemy głęboką samoanalizę, powiedzmy, chasydzkiego Żyda, chrześcijańskiego mnicha na pustyniach Afryki Północnej lub sufiego w jego duchowym bractwie, z naiwnymi, sentymentalnymi lub fanatycznymi impulsami, którym przypisuje się miano wiary, to oczywiście jest to zupełnie inna rozmowa.
Doświadczenie duchowe często pokazuje również, że wewnętrzny Bóg wyższej świadomości nie jest po prostu produktem lub aspektem indywidualnej osoby. Jest on doświadczany jako bardziej intymnie „ja” niż moje zwykłe poczucie siebie, podczas gdy w tym samym czasie jest postrzegany, z całkowitą pewnością, nie jako „mój własny”, ale jako jakość samej rzeczywistości poza sobą i poza człowiekiem lub jakimkolwiek innym odrębnym bytem w możliwym do pomyślenia wszechświecie. Dotyka to niezwykle istotnego punktu, o którym możemy wspomnieć tylko mimochodem: mianowicie, że istnieje wiele, wiele dróg prowadzących na górę, ale praca wspinaczki na górę jest bardzo, bardzo podobna na każdej ścieżce. Religie, które są uderzająco różne na drodze do góry, są jeszcze bardziej uderzająco podobne w wspinaczce na górę.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
"Buddhism concentrates on deconstructing the ego in order to allow the true infinitely personal energy of pure consciousness to shine through and inhabit human life."
So does Christianity, when properly understood. The biblical teachings are instructions on self-transformation through self (or ego) transcendence, allowing our True Self -- Christ Self, God nature -- permeate our earthly existence. It is our call to holiness / wholeness.
Our Secular Age - The Perennial Tradition
The bitter irony of our present secular age, of atheism, naturalism and humanism, is that we still have the longing, the yearning for more, but we deny our own "hearts" through which the Lover of our souls is speaking to us.
We have cast aside a wealth of knowledge and experience from all time only to imprison ourselves in this cage ("immanent frame") of our own making. True, much of it is in response to imperfect religion, law, prophets and philosophy, but we have abandoned the good, the truth, by throwing it all out.
Sadly too, the fundamentalists of Christianity and other faiths are no better off. They long, they yearn as well. Their own prisons may be if a different sort, but they are still prisoners of their own making much as the atheists, the secular humanists.
True "freedom" of heart, mind, soul and body eludes both the believing and the unbelieving in this age. We have disdained and dismissed the perennial tradition/philosophy which holds the Ultimate Truth of Divine LOVE (God by any other name), both the fundamentalist religious and the atheists.
Humanity is a sad, broken species though "made in the image" of Divine LOVE. In our denial of Ultimate Truth, Ultimate Reality, we deny our own true selves. The result is brokenness manifested in its longing as greed, lust, narcissism, anger, hatred and violence, or simply hopeless depression and apathy.
I have expressed it often, a closed mind is a prison of our own making. True scientists, those who've given us great discoveries, have always had open minds. Their passion has allowed them to transcend the "immanent frame" of society and culture. They have been able to hold science and faith together as complementary.
I sense we are once again in the midst of a "dark age" of our own doing/thinking. Yet, in darkness (Trump etc) it is often best that we see and encounter the Light. I recall the dark ages of medieval times; the fall of a great empire, the dysfunction of a great religion, and more. And I also recall the simple return to Creation and Creator to rediscover Ultimate Reality, the Light, and then carry it back into the dark ("Celtic Christianity").
Here for reference is a good statement of the perennial tradition/philosophy:
The term “perennial philosophy” refers to a fourfold realization: (1) there is only one Reality (call it, among other names, God, Mother, Tao, Allah, Dharmakaya, Brahman, or Great Spirit) that is the source and substance of all creation; (2) that while each of us is a manifestation of this Reality, most of us identify with something much smaller, that is, our culturally conditioned individual ego; (3) that this identification with the smaller self gives rise to needless anxiety, unnecessary suffering, and cross-cultural competition and violence; and (4) that peace, compassion, and justice naturally replace anxiety, needless suffering, competition, and violence when we realize our true nature as a manifestation of this singular Reality. The great sages and mystics of every civilization throughout human history have taught these truths in the language of their time and culture." —Rami Shapiro
Many in the Christian tradition have endeavored to try and explain this "secular age" and how we may live in it but not succumb to its . . . shallowness, dryness, emptiness. I would submit that seeking the perennial tradition within our own faith traditions is a good place to start. As Jeremiah the prophet heard, "Go down to the crossroads, seek the ancient way and walk in it."
For me personally, I desperately needed an intimate experience of Divine LOVE (God). I found it in the one called Jesus of Nazareth, the Christ of God. No, not the religion called Christianity, nor Christendom, but a relationship with and in The Relationship at the Center of All. I have seen and experienced the much more good going on that the world cannot see. I understand how truly "rich" I am, and I am grateful. All of this has been a gift of love, grace, mercy and compassion -- which describes Jesus, the "face and name" of Divine LOVE Themselves. Not exclusionary, but all-inclusive fulfillment of the perennial tradition, of all the good law, prophets, religion and philosophy throughout all time.
https://www.biblegateway.co...
https://www.biblegateway.co...
Other references pertaining to this secular age:
https://www.amazon.com/Secu...
https://www.amazon.com/How-...
https://www.amazon.com/Disr...
https://www.amazon.com/Reca...
Of course I have my other favorites, and there are many of those, but for this time I "heartily" recommend the following:
* Divine Conspiracy and others by Dallas Willard
[Hide Full Comment]* Divine Dance, Falling Upward and others by Richard Rohr
* Surrender To Love and others by David Benner