Mam składane plastikowe krzesło, które trzymam w pobliżu zagrody dla koni,
dom dla małej rodziny sześciu koni. Wiele razy w tygodniu podnoszę krzesło nad barierkę, rozkładam je na środku zagrody i po prostu siadam. To idealny sposób nie tylko na „dzielenie terytorium” z moimi towarzyszami koni (pozornie prosta, ale skuteczna technika szkoleniowa), ale także na obserwowanie ich zachowań.
Czasami rzeczy są namacalnie nieruchome, jak siedzenie w tybetańskim klasztorze. Czasami rzeczy się poruszają — jeden koń popycha drugiego cichymi, subtelnymi gestami, co prowadzi do ruchu innych — morze tam i z powrotem. Innym razem rzeczy są zabawne i wytrzymałe, z unoszącym się kurzem i olbrzymimi ciałami przewracającymi się i wyginającymi. Usiądź i obserwuj konie wystarczająco długo, a zauważysz celową regularność w ich zachowaniu, która służy wspólnemu celowi bezpieczeństwa, pokoju, radości i sukcesu.
Stado koni to 40-milionowy system, który nie tylko odnosi sukcesy, ale i rozkwita. Ta wytrzymałość przeczy konwencjonalnej definicji „zrównoważonego rozwoju” i zachęca nas do uczenia się czegoś od tych potężnych, mądrych i wrażliwych zwierząt.
Alegoryczne wykorzystanie koni jako okna do zarządzania naszymi własnymi organizacjami społecznymi może wydawać się w najlepszym razie romantyczne, a w najgorszym tanie. Nie jesteśmy zwierzętami, mówimy sobie, a nasze mózgi funkcjonują inaczej, a poza tym konie nie potrafią zbilansować budżetu. Ale takie myślenie nie tylko przecenia naszą wyższość, ale także niedocenia inteligencji natury. I w rzeczywistości, jako ssaki, nasze mózgi są zaprogramowane na tę samą potrzebę bezpieczeństwa i sukcesu, co konie. To nasza pozbawiona natury kultura pozbawia nas prawdziwego wglądu, pozbawia nas mądrości, która mogłaby zapobiec zawodowemu i organizacyjnemu upadkowi.
Według Arie de Gaus, byłego dyrektora Royal Dutch Shell i autora książki The Living Company: Habits for Survival in a Turbulent Business Environment , średnia długość życia korporacji międzynarodowej — Fortune 500 lub jej odpowiednika — wynosi zaledwie od 40 do 50 lat. A ludzie pracujący w tych organizacjach radzą sobie jeszcze gorzej. Kadra kierownicza wyższego szczebla coraz częściej doświadcza depresji, lęku, wypalenia zawodowego i załamania. Szacuje się, że ponad 50% kadry kierowniczej doświadczyło depresji, a wskaźniki te szacuje się na wyższe w przypadku osób na najwyższych stanowiskach kierowniczych. Jednak statystyki dotyczące profesjonalistów są niemal niemożliwe do zdobycia ze względu na piętno otaczające ten temat.
Nasza kultura definiuje ograniczony sposób przewodzenia i bycia w organizacjach. Z jej dominującym, hierarchicznym, twardym, robiącym więcej za mniej, silniejszym oznaczającym prawo światopoglądem, nasza soczewka, przez którą wyobrażamy sobie odnoszącą sukcesy organizację, jest zniekształcona. A bez jasnego widzenia nie widzimy żadnego wyjścia poza przepisanymi lekami. Takie zniekształcenie dyktuje historyczne relacje, założenia naukowe i edukację, a zatem utrwala się. Więc kiedy szukamy mądrości u konia, zdajemy sobie sprawę, że maskuje on nawet prawdę stojącą za prawdziwym zachowaniem stada. Mówi się nam na przykład, że stadem rządzi łobuzerski ogier, który prowadzi swój „harem” klaczy przez wzgórza i doliny (tak, „harem” było rzeczywistym słowem wybranym do opisania stada w książce o nauce o zachowaniu koni opublikowanej w 1952 r.).
Ale spójrz na królestwo koni czystym okiem, wolnym od mitycznej kulturowej otoczki, a odkryjesz, że dzieje się coś zupełnie innego. Stada działają w tym, co nazywa się „ruchomą hierarchią”, to znaczy, że przywództwo zmienia się i przesuwa w zależności od potrzeb stada . Często jest to klacz lub zespół klaczy, które rządzą stadem, a ogier (lub wałach w stadzie domowym) może również dzielić tę pozycję z klaczą (klaczami). Klacze ustalają „właściwe miejsce” dla każdego członka stada na podstawie temperamentu, talentów i słabości każdej osoby, i są również odpowiedzialne za dyscyplinowanie tych, którzy zachowują się w sposób tyranizujący lub antyspołeczny. Wbrew legendzie stado nie jest po to, aby służyć i kłaniać się kaprysom dominującego po prostu dlatego, że jest „szefem”. Zamiast tego celem przywództwa jest służenie dobru całości. Jego przesłanką jest troska, miłość i bezpieczeństwo.
Terminy takie jak „szef”, „porządek dziobania”, „przetrwanie najsilniejszych” do opisania dynamiki stada zaciemniają głęboko opiekuńczą i relacyjną naturę tego układu. Ogromna moc stada jest dostępna nie poprzez to, co konwencjonalnie nazywamy „siłą”, tj. wytrzymałość, potęgę i dzikość, ale poprzez jego wrażliwość — empatię, słuchanie i cichą obecność. Wyobraź sobie, że jako dzieci powiedziano nam prawdę o stadzie, jak inaczej mogłoby to wpłynąć na nasze poczucie prawdziwej mocy.
Jak to wszystko działa i jak może działać w organizacji? Aby uwolnić władzę, stado ma pewne bardzo specyficzne potrzeby emocjonalne i psychologiczne. Potrzeby te są współzależne i gdy są stosowane do dynamiki organizacyjnej, uwalniają wszelkiego rodzaju kapitał nie tylko dla organizacji, ale dla każdego członka. Potrzeby te to: zgodność , poczucie przestrzeni osobistej (prawo do bycia tutaj), przywództwo , relacje i miejsce (przynależność).
Zgodność: Zwierzęta niedrapieżne są wyjątkowo wrażliwe na mówienie prawdy. Ich życie od tego zależy. Puma czyhająca w krzakach, chcąca rzucić się na stado, odbierana jest przez nie jako „niezgodna”. Udaje, że jej tam nie ma. Chce być niewidzialna i niegroźna, ale chce zjeść konia. Aby przeżyć, konie muszą mieć tak wyostrzony zmysł otoczenia. Potrafią wyczuć drapieżnika z odległości 500 jardów ORAZ wyczuć jego intencje. Trzeba docenić tę zdolność do niezwykle subtelnych niuansów wrażliwości. Gdyby czuły tylko obecność drapieżnika i nie były w stanie dostrzec jego intencji, uciekałyby niepotrzebnie, cały czas marnując cenną energię.
Jeśli wyjdziemy złapać konia, z kantarem za plecami, zachowując się, jakbyśmy niczego od niego nie chcieli, on odbierze to jako niespójność. Tak samo jest z nami, jeśli lider obiecuje chronić naszą lokalną bibliotekę, ale potajemnie ściska dłoń dewelopera nieruchomości, który ma oko na nieruchomość, czujemy, że coś jest nie tak. Ciągle odnotowujemy niespójności, ale sami się z nich wykręcamy. Nic dziwnego, że współczesna kultura doświadcza coraz częstszych przypadków chronicznego lęku. Niespójność jest zagrożeniem. A bez spójności ludzie i konie czują się egzystencjalnie niepewni.
Ale jest głębszy niuans zgodności, który jest tutaj istotny: być takim, jakim się jest, w każdej chwili. To stan bycia, który polega na byciu w pełni obecnym z chwili na chwilę, bez subtelnego skurczu, aby to zmienić, zmodyfikować, osądzić. Jeśli jestem niespokojny, pozwalam niepokojowi żyć we mnie bez paniki. Jeśli się nudzę, pozwalam mu być. To może brzmieć radykalnie. „Ale”, mówisz, „jeśli pozwolę sobie po prostu być niespokojnym, to nic się nie zmieni!” To sztuczka umysłu. Zmiana następuje tylko poprzez prawdziwą obecność, spokój i ciszę. A panikowanie z powodu naszego niepokoju niczego nie zmieniło, poza tym, że uczyniliśmy się jeszcze bardziej niespokojni.
Ucząc się być spójnym, uczymy się mówić sobie prawdę. Sugeruję moim klientom tę praktykę: każdego dnia, przez cały dzień, mów sobie prawdę.
Uwaga: nie oznacza to, że ponieważ mówisz sobie prawdę, musisz się nią teraz dzielić z innymi lub wprowadzać radykalne zmiany na zewnątrz. Naciskanie na siebie, aby to zrobić, podważa twoją praktykę, ponieważ sprawi, że twoje zadanie będzie wydawało się zbyt przytłaczające. Nie, po prostu trzymaj się prostej wewnętrznej praktyki mówienia sobie prawdy. Czy twoje ciało mówi ci, że siadasz do kawy z kimś, z kim wolałbyś nie być? Po prostu zauważ; powiedz sobie prawdę. Czy twoje przeczucie mówi ci, abyś był zmęczony tą nową dziewczyną? Po prostu zauważ; powiedz sobie prawdę.
W przypadku naszych klientów praca nad opanowaniem obecności i spójności jest podstawową praktyką, która leży u podstaw całej naszej pracy. A tutaj konie są ekspertami w nauczaniu. Konie (i ludzie) muszą czuć, że otaczający ich ludzie są spójni – mówiąc prawdę (i mówiąc sobie prawdę). Tutaj ponownie dominujący paradygmat kulturowy wprowadza nas w błąd. Wielu z nas powiedziano: „Nie dawaj koniowi znać, że się boisz, bo cię wykorzysta”. Znowu kolejna opowieść. Koniom nie przeszkadza strach, złość, frustracja czy niechęć. To, co je niepokoi, to gdy odczuwamy tak zwaną negatywną emocję i nie czujemy się z nią komfortowo. To jest rejestrowane jako niespójność. Ta opowieść opiera się na nieporozumieniu – większość ludzi czuje się nieswojo ze strachem, a to właśnie ta niespójność sprawia, że koń jest nieufny, a nie strach.
Opowieść opiera się również na podstawowym kulturowym przesłaniu, że emocje nie są dobre i należy je kontrolować za wszelką cenę. Kerry J. Sulkowicz, MD, psychiatra i psychoanalityk oraz założyciel nowojorskiej firmy konsultingowej Boswell Group, mówi: „Niektóre z najgorszych środowisk pracy mają kulturę „macho”, w której nie zwraca się zbytniej uwagi na to, jak ludzie się czują”.
W naszej pracy w Instytucie, trenujemy naszych klientów, aby byli emocjonalnie odważni, aby byli w stanie znieść i być w pełni obecni w całym zakresie swoich uczuć i emocji. Następnie rozwijają oni tę umiejętność, aby stosować odważną obecność wobec innych, a tym samym sprawować potężny, skuteczny, pewny siebie i pozytywny wpływ, szczególnie w sytuacjach o wysokim poziomie lęku.
Ze wszystkich potrzeb, zgodność jest najbardziej fundamentalna. Bez zgodności wszystkie inne aspekty bezpieczeństwa stada są zagrożone. Dokładnie tak samo jest z ludźmi. Aby czuć się bezpiecznie, musimy czuć zgodność wewnątrz siebie i na zewnątrz. Bez niej zaczynamy czuć się zestresowani, a w przewlekłych przypadkach niezgodności możemy zachorować.
Poczucie przestrzeni osobistej i prawa do bycia tutaj: Poprzez bycie spójnym poznajemy i zaprzyjaźniamy się ze sobą, i zyskujemy poczucie naszego prawa do bycia tutaj takim, jakim jest . To przychodzi całkiem naturalnie koniom; nigdy nie przyszłoby im do głowy, że są nic nie warte, nie mają prawa tu być, nie powinny zajmować miejsca, powinny być inne lub nie powinny przeszkadzać. Spędzaj czas z końmi, a poczujesz ich bezkompromisową obecność i ich jednoznaczną solidność na ziemi.
Zauważysz również, że każdy z nich utrzymuje wokół siebie rodzaj poduszki powietrznej, za pomocą której negocjuje swoją osobistą przestrzeń. Dzięki tej większej poduszce powietrznej zajmują w rzeczywistości więcej osobistej przestrzeni niż ich rzeczywista masa fizyczna. Kiedy ludzie pozwalają sobie na podobną „poduszkę powietrzną” wokół siebie (energetycznie, emocjonalnie i metaforycznie), dzieje się wiele pozytywnych rzeczy. Czują się bardziej obecni, bardziej wrażliwi i bardziej świadomi przekraczania ich granic przez innych. Są również bardziej świadomi osobistej przestrzeni innych, energetycznie i emocjonalnie. Czują się również bardziej pewni siebie.
Koniom nigdy nie przyszłoby do głowy, że są oddzielone od wszystkiego, co żyje. Kultura zniekształca tę wiedzę i sprawia, że wyobrażamy sobie, że jesteśmy odłączeni od wszystkiego – indywidualnych, samotnych silosów, obcych i oszustów – co prowadzi nas albo do „grania na małą skalę”, udając, że nie mamy wpływu, albo do „grania na dużą skalę”, wywierając dominujący wpływ. Wiedza, że należymy do wszystkiego i jesteśmy ze wszystkim połączeni, daje nam więcej pewności siebie, aby bezpiecznie, bez skrupułów po prostu być tutaj, obecnym i uziemionym bez żadnych zbędnych egoistycznych rekwizytów.
Przywództwo: Ponownie, nasza kultura źle traktuje stado. Mówi się nam, że konie przewodnie są dominujące, podczas gdy w rzeczywistości te dwa typy koni są bardzo różne. Konie dominujące to te, które nie szanują granic i są tyranami. Ze względu na swoje zachowanie i jeśli nie zostaną skorygowane, mają tendencję do całkowitego izolowania się od grupy. Naturalnie nikt nie chce za nimi podążać. Konie przewodnie to te, które wykazują czujność, wyostrzone wyczucie otoczenia i pełną szacunku, ale sprawiedliwą, stanowczą obecność, która ustanawia i chroni miejsce wszystkich członków w stadzie.
Niestety, dominujący ludzie mają tendencję do zdobywania stanowisk kierowniczych (z powodu naszej tolerancji na niespójność), stąd nasze zamieszanie wokół przywództwa. Prowadzi to do niewłaściwego zachowania organizacyjnego, nieodpowiedzialności i złej polityki publicznej. To wstyd, ponieważ taka kultura zniechęca tych bardziej wrażliwych do zajmowania stanowisk kierowniczych tam, gdzie są najbardziej potrzebni. Wielu dobrych, mądrych, wrażliwych profesjonalistów, którzy do nas przychodzą, jest niejednoznacznych co do koncepcji przywództwa, władzy i wpływu, ponieważ wyobrażają sobie, że należą one do domeny dominujących. To poważne nieporozumienie i prowadzi nas niebezpieczną ścieżką. Kluczem do prawdziwego przywództwa nie jest dominacja, ale sprawiedliwość.
Konie uczą ludzi, jak być doskonałymi liderami, ponieważ szanują wyłącznie sprawiedliwość, jasność, obecność, szczerą troskę i chęć składania próśb. I w rzeczywistości będą stale testować swoich ludzkich uczniów, aby zobaczyć, kto jest liderem — koń czy człowiek — nie dlatego, że „walczą o władzę” lub „potrzebują zobaczyć, kto jest szefem”, ale dlatego, że od tego zależy bezpieczeństwo stada. Kiedy klient wkracza w swoją rolę lidera ze swoim koniem, składając jasne prośby, koń jest natychmiast uspokajany i spokojny. Dlaczego? Ponieważ prośby oznaczają, że się o niego troszczy.
Relacje: Konie stają się zestresowane i przygnębione, gdy są odizolowane. Potrzebują siebie nawzajem, aby się rozwijać. Smutne jest, że w Ameryce Północnej i Europie powszechną praktyką jest umieszczanie koni w boksach lub osobnych boksach, oddzielonych od siebie. Ale robimy to samo ze sobą. Działamy sami, izolujemy się, gdy czujemy się przestraszeni lub przytłoczeni, i tworzymy struktury organizacyjne, które zniechęcają do mówienia prawdy, a tym samym zachęcają do izolacji. Może się wydawać, że jesteśmy wszyscy razem, ale tak naprawdę jesteśmy sami. Znacznie więcej może się wydarzyć w kreatywnych synergiach autentycznej współpracy, wspierającej społeczności i tworzenia wokół nas sojuszników, którzy pociągają nas do odpowiedzialności za to, co w nas najlepsze.
Miejsce: Dzięki przywództwu, prośbom, relacjom i zgodności każdy koń w stadzie ma swoje właściwe miejsce, aby mógł najlepiej radośnie prosperować i przyczyniać się do dobrostanu innych. Niektóre konie są bardziej komiczne i zapewniają rozrywkę i zabawę, niektóre bardziej zamyślone, inne są niezwykle ciekawe. W bestsellerze Jima Collinsa Od dobrego do wielkiego pojawia się znana analogia do autobusu. „Najpierw umieść właściwe osoby w autobusie, niewłaściwe osoby wyjdź z autobusu i właściwe osoby na właściwych miejscach, a następnie ustal, gdzie nim pojechać”. To nie jest nowatorskie myślenie, to 40-milionowa mądrość. Stado nieustannie zmierza w kierunku umieszczenia właściwego konia na właściwym miejscu w autobusie i ustalenia właściwego kierunku, aby nim pojechać. Hmmm, to dziwny obraz. Ale tak czy inaczej, rozumiesz.
Aby iść naprzód, musimy się obudzić i zobaczyć, że nasza kultura opiera się na uczciwej porcji „opowieści mężów”, a także na dominującym paradygmacie drapieżnictwa. Podczas gdy paradygmat drapieżnictwa ma swoje miejsce (nie ma nic złego w drapieżnikach — w pewnych okolicznościach wydobycie wewnętrznego lwa jest pilnie konieczne), nigdy nie miał być całą historią. Ma dostęp tylko do połowy naszych możliwości. Ludzie są wszystkożerni, nie tylko drapieżnikami lub roślinożercami, więc mamy w sobie zdolność do angażowania się zarówno w drapieżne, jak i niedrapieżne podejścia do władzy. Posiadanie zdolności do dokonywania świadomego, mądrego, rozważnego wyboru między naszymi możliwościami przygotowuje nas do wielkości i możliwości dokonywania prawdziwych, trwałych i odpowiedzialnych zmian na świecie.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
It's astonishing to me how many indefensible assertions you've made in this article Kelly. Your comments about dominance being a bad thing are obviously based on some type personal baggage. Dominance is not tantamount to bullying and disrespect for boundaries as you suggest.
[Hide Full Comment]How do you make that assertion? That's ridiculous. It's a condition born of the scientific assessment of successful attributes. Mammals do not allow a dominant herd member who displays these traits to be in power, except humans. There are many different ways one can come to a position of dominance and those ways may have been through "bad" means but dominance in and of itself is neither good nor bad. It emerges because of social dynamics of beings under ALL circumstances. Dominance is not a behavior. Its a condition resulting from a situation. Furthermore, incongruities in behaviors can result from many things. You seem to suggest they are born of malevolent intent. There are a vast array of reasons incongruities become evident in humans: like social discomfort. Shyness. Embarrassment. Ignorance. as well as malintent or intentional deception. Not so much in horses. They aren't plagued by those miladies. I think I understand the argument you were trying to make but you sure missed the mark on supporting it. "Unfortunately, human dominants tend to procure leadership positions (due to our tolerance for incongruence), hence our confusion around leadership. This leads to organizational misbehavior, irresponsibility and poor public policy." Your saying dominance contains incongruence? Are you saying human "confusion around leadership", is a universal theme. Wow. . Maybe you should stop writing about things you don't understand like, horses and humans.
Tsunka Wakan Oyate