Ruch, percepcja, myślenie, bezwysiłkowe osiągnięcia i uzdrawianie są nieodłączne od życia — dzieją się same z siebie. Kiedy obserwujemy dzieci uczące się chodzić lub mówić, regenerujące się ekosystemy lub samoorganizujące się zwierzęta, zauważamy, że istnieje mistrzowski sposób funkcjonowania, który zasadniczo różni się od naszej dominującej kultury. Uwięzieni w bańce rzeczywistości strachu i separacji, jako ludzie Zachodu w szczególności, kulturowo odgrodziliśmy się od życia. Prawdziwe oduczanie się to proces pożegnania się z tak szkodliwym programowaniem kulturowym, pielęgnowanie wyobraźni i podziwu w odniesieniu do życia, rozeznania i empatii w odniesieniu do naszego świata oraz społeczności i Erosa w odniesieniu do siebie nawzajem.
Dwa światy
Życie jest prawdziwym cudem — wielkim nieznanym mistrzem, który nigdy nie przestaje nas dotykać i poruszać przez nas. Poznajemy dar łaski, gdy nagle, często niespodziewanie, przejmuje nad nami kontrolę, czy to poprzez niezwykłe spotkanie, doświadczenie bliskie śmierci, narkotyk psychodeliczny, oświecającą wizję, głęboką percepcję duszy innej istoty, czy intuicyjną wiedzę, jak uciec z niebezpiecznej sytuacji bez szwanku. Bez względu na to, jak magia się dzieje, jesteśmy świadkami sposobu, w jaki wszystko wydaje się dziać samo z siebie, w rodzaju doskonałości, która często wykracza poza racjonalne wyjaśnienie. Czujemy obecność dynamicznego, kreatywnego, intymnego prądu, który jest zarówno w nas, jak i łączy nas ze wszystkim innym. Odkrywamy, że jesteśmy zmienieni, zjednoczeni w świecie pełnego kontaktu, rezonansu i komunikacji.
Po tym, jak byliśmy świadkami pękania ścian codziennej rzeczywistości, gdy dostrzegamy zupełnie inną „rzeczywistość”, możemy albo stłumić nasze doświadczenie, albo zacząć głęboko kwestionować: Co jest prawdziwe? Co nie jest? W końcu, kto może odpowiedzieć?
Ten esej jest dla tych, którzy nie chcą już dłużej tłumić doświadczenia tego, co najważniejsze. Takie chwile to coś więcej niż tylko osobiste szczęście, to objawienia innej rzeczywistości, o której zapomnieliśmy – déjà vu porządku świata całkowicie wolnego od strachu – które napotykamy jako o wiele bardziej realne i znajome niż większość tego, w co wierzymy na swój temat.
Ponowne połączenie się z tą rzeczywistością nie jest już tylko arbitralnym, indywidualnym pytaniem, ale pytaniem politycznym, decydującym o naszym przetrwaniu. Nasze zbiorowe wyobcowanie ze świata żywych stało się tak ekstremalne, że wywołało liczne i zbieżne kryzysy egzystencjalne, których nie da się przezwyciężyć, jeśli nie zajmiemy się ich wspólnym źródłem. Zrozumienie głębi naszego odłączenia, oduczenie się jego mechanizmów i świadome ponowne przyjęcie życia stały się warunkami godnego przetrwania ludzkości. To podróż, którą musimy odbyć razem, ponieważ to cała nasza cywilizacja potrzebuje innego fundamentu.
Jak mówi psychoanalityk i futurolog Dieter Duhm: „Jest świat, który my tworzymy i jest świat, który nas stworzył. Te dwa światy muszą się połączyć. To jest cel naszej podróży”.
Zbiorowa zapora separacyjna
Nasza dominująca kultura opiera się na zaprzeczaniu światu, który nas stworzył. To jest nasza główna choroba. Przypominając alegorię jaskini Platona, w której ludzie w jaskini wierzą, że wszystko, co istnieje, to ruchome cienie na ścianie, dzisiejsza kultura kapitalistyczna opiera się na mentalnej i duchowej zaporze — rodzaju programu kontroli wyobraźni, który społeczeństwo i jego instytucje propagują i który my wszyscy, mniej lub bardziej, internalizujemy w naszej socjalizacji. Działając jako transpersonalny energetyczny byt lub „pole”, ta zapora blokuje wszystkie informacje i doświadczenia, które nie odpowiadają dualistycznemu, materialistycznemu, mechanistycznemu światopoglądowi, który wzmacnia, utrudniając nam tym samym świadome doświadczanie świata żywego, zarówno w naturze, jak i w nas samych. Jej metoda wkręcania nas w nastawienie na separację i strach często uniemożliwia nam nawiązanie prawdziwego kontaktu z życiem, a tym samym odkrycie naszej prawdziwej sprawczości w świecie.
Dlatego dzisiaj możemy czuć się ograniczeni do odizolowanego i oddzielonego „ja”, co uniemożliwia nam doświadczanie naszej współzależności z innymi istotami. Wierząc, że możemy polegać wyłącznie na naszych osobistych zdolnościach, aby osiągnąć cokolwiek, jesteśmy stale zestresowani, krążymy wokół siebie, rywalizujemy i walczymy z innymi. Oczarowani tym oszustwem, jesteśmy przekonani, że nigdy nie ma wystarczająco dużo i dlatego zawsze jesteśmy gotowi do walki.
Poprzez wychowanie, edukację, media masowe, dogmatyczną naukę i dogmatyczną religię, nasza dominująca kultura pielęgnuje to złudzenie świadomości, wyciszając nasze kreatywne źródło poprzez strach od samego początku. Kiedy dzieci otwarcie wyrażają swoją radość życia poprzez swobodnie kochające impulsy, zabawową zmysłowość, nieograniczoną ciekawość i ruch, są jednością z życiem. Jednak kiedy dorośli, jak to często bywa, reagują na to sztywnością, karą, a nawet przemocą, dzieci cierpią na traumę, ponieważ nie są w stanie zrozumieć, dlaczego coś, co wydaje się tak naturalne i piękne, jest „złe”. W tym przypadku ich świadomość jest oderwana od bezpośredniego odczucia i prawdy ich ciał. Oddzielone od życia w nich, stają się również niezdolne do połączenia się z życiem na zewnątrz. Kiedy wolny, wrodzony wyraz ich energii życiowej u dzieci zostanie stłumiony, zaczynają one kopiować wzorce psychologiczne i społeczne, które obserwują u dorosłych wokół siebie, aby móc poradzić sobie z bezradnością, której doświadczają. W ten sposób społeczeństwo od najmłodszych lat zamyka nas w więzieniu wyizolowanego „ja”, wzmacnianego przez programy obowiązków, presję, by dobrze wykonywać swoje obowiązki, i wyrzuty sumienia.
Oduczanie zaczyna się od rozpoznania, że to zbiorowe formy myślowe (lub wirusy umysłu), które podświadomie lub nieświadomie podążamy, powodują stan separacji i strachu, którego osobiście doświadczamy. Oduczanie tych programów jest nieuniknione — jeśli nie zrobimy tego dobrowolnie, życie zdekonstruuje je siłą. Dzieje się to już w dramatycznym i narastającym upadku społeczeństw, ekosystemów i naszych długo podtrzymywanych pewników. Weszliśmy w erę, którą Hopi przewidzieli w swoich proroctwach o „wielkim oczyszczeniu”, niepowstrzymanej entropii nie tylko naszych zewnętrznych systemów politycznych, ekonomicznych i ekologicznych, ale przede wszystkim nieprzeanalizowanych założeń leżących u podstaw tych systemów. Pytanie brzmi: czy będziemy rozpaczliwie próbować trzymać się tego, co wiemy (tj. bronić naszej „jaskini” przed tymi, którzy mówią nam o słońcu), czy też nauczymy się poddawać nurtowi transformacji?
Trzy etapy oduczania się
Aby na nowo połączyć się z życiem, potrzebujemy niczego mniej niż całościowej zmiany systemowej w całym sposobie, w jaki żyjemy. Im bardziej świadomie rozumiemy i dokonujemy tej zmiany, tym bardziej proces entropii znajdzie uzdrawiający kierunek. Jak to widzę, istnieją trzy zasadnicze, wzajemnie powiązane etapy oduczania się:
1) Rewolucja świadomości
Przyjęcie życia zaczyna się od rewolucji świadomości. Pionierem w tej dziedzinie jest fizyka kwantowa, która sugeruje, że nie istnieje obiektywna rzeczywistość istniejąca niezależnie od naszej obserwacji. Nawet jeśli już słyszałeś to stwierdzenie, wstrząśnie ono twoim organizmem, jeśli poświęcisz chwilę, aby je wchłonąć. Obserwator i obserwowany są nierozerwalnie spleceni w pojawianiu się tego, co doświadczamy jako rzeczywistość.
Kluczową częścią nauk i praktyk gnostyckich, przed powstaniem dogmatycznej religii w epoce klasycznej, było przebudzenie epinoia — boskiej twórczej wyobraźni. Gnostycy, pogańscy mistycy i intelektualiści wierzyli, że kiedy aktywujemy naszą wyobraźnię, nie tylko fantazjujemy, ale faktycznie uczestniczymy w twórczym procesie powstawania wszechświata. Wierzyli, że wyobraźnia nie jest wyłącznie ludzką sprawą, ale działaniem wszechświata, który śni rzeczywistość. To zrozumienie jest podtrzymywane przez wiele tradycji, być może najsilniej przez rdzennych mieszkańców Australii, którzy twierdzą, że wszystko wyłania się z czasu snu.

Malarstwo Aborygenów w Jabiru Dreaming, Kakadu NP, Australia | Wikimedia Commons
To tak, jakby poprzez refleksyjną świadomość i wyobraźnię ludzkości nieznany podmiot, który dał początek wszystkiemu, co istnieje, stał się zdolny do refleksji i dalszego rozprzestrzeniania się. Boskie błogosławieństwo i śmiertelne przekleństwo, nasza wyobraźnia nie może nie tworzyć rzeczywistości. Kiedykolwiek obserwujemy, myślimy i wyobrażamy sobie, tworzymy. To nie jest coś, co należy traktować lekko, ale ogromna odpowiedzialność.
Wierząc w obiektywną rzeczywistość, która istnieje niezależnie od naszej wyobraźni, zaciemniamy fakt, że to właśnie ta wyobraźnia rzekomego oddzielenia między jaźnią a światem, umysłem a materią, Bogiem a ludzkością itd. tworzy odpowiadające jej doświadczenie. W rzeczywistości nasza wyobraźnia nie jest martwa, ale działa w cieniu, a my tego nie zauważamy.
W chwili, gdy zaczynamy zdawać sobie sprawę, w jakim stopniu nasze nieprzeanalizowane założenia dotyczące rzeczywistości, natury, ludzkości, nas samych i innych kształtują nasze doświadczenie rzeczywistości i przyczyniają się do stanu świata, przestajemy żyć bezmyślnie . Nasza prawdziwa wyobraźnia zaczyna budzić się z pilnością, dostrzegając nieskończone płaszczyzny poza wszystkimi „stałymi” rzeczywistościami, domniemanymi prawami i nieuchronnościami. Odkrywamy świat poza naszymi projekcjami.
Zaczynamy się zastanawiać: Kim jesteśmy? Dlaczego tu jesteśmy? Czym jest życie? Czym jest światło, słońce, woda? Znajdujemy się w zachwycie nad samym cudem istnienia. Skąd to wszystko się wzięło? Skąd się wzięło cokolwiek?
Kiedy nasza wyobraźnia obejmuje życie, kiedy nasze myślenie budzi się do cudów istnienia, kiedy nie zadowalamy się już odpowiedziami, które otrzymujemy, ale podążamy za naszymi prawdziwymi pytaniami, rozpoczyna się ciągle przyspieszający proces twórczej ewolucji i odnowy.
2) Empatyczne połączenie ze wszystkim, co żyje
Wszyscy jesteśmy związani tym samym nieuniknionym ogólnoświatowym konfliktem — wojną globalnego kapitalizmu przeciwko życiu. Stawiając czoła temu podstępnemu spiskowi, który kolonizuje, wykorzystuje, torturuje i zabija żywe istoty na całym świecie, nie może być neutralności, ponieważ oznaczałoby to opowiedzenie się po stronie systemu zniszczenia. To tak, jakbyśmy stanęli przed zbiorowym testem: czy ty, ludzkość, nadal pozwolisz zniszczeniu zwyciężyć, czy kochasz Życie tak bardzo, że będziesz je bronić, bez względu na wszystko?
Nasza utrata uczestnictwa w świecie równa się utracie świadomego połączenia z siłą życiową w nas i utracie empatii dla innych istot wokół nas. Według Einsteina, wydostajemy się z więzienia naszej odizolowanej egzystencji „poprzez poszerzenie kręgu współczucia, aby objąć wszystkie żywe istoty i całą naturę w jej pięknie”. Prawdziwe współczucie przekracza pozorne oddzielenie między sobą a innymi. Dlatego myśli, słowa i czyny napędzane współczuciem przynoszą uzdrowienie innym i nam samym.
Jednym z najjaśniejszych przykładów, jakie znam, ludzi, którzy całym sercem opowiadają się za życiem w obliczu dewastacji, jest społeczność pokojowa San José de Apartadó w północnej Kolumbii. W marcu 1997 r., po wypędzeniu i masakrach podczas wojny kolumbijskiej, 1350 przesiedlonych rolników zjednoczyło się, aby się chronić, tworząc Wspólnotę Pokoju oporu bez przemocy. W odpowiedzi grupy zbrojne zabiły ponad 200 swoich członków, w tym większość przywódców. Prawie wszystkie ofiary zginęły z rąk paramilitarnych i narodowych sił zbrojnych, z których wiele pracowało w służbie międzynarodowych korporacji. Pomimo okropności, z którymi się zmierzyli, członkowie tej społeczności nadal współpracują, związani zobowiązaniem do niestosowania przemocy i pojednania. Eduar Lanchero, jeden z ich nieżyjących już przywódców, wyjaśnił, co spaja tę społeczność:
Uzbrojone grupy nie są jedynymi, którzy zabijają. To logika całego systemu. Sposób, w jaki ludzie żyją, generuje tego rodzaju śmierć. Dlatego postanowiliśmy żyć w taki sposób, aby nasze życie generowało życie. Jednym z podstawowych warunków, który utrzymywał nas przy życiu, było nieuczestniczenie w grze strachu, która została nam narzucona przez morderstwa dokonywane przez siły zbrojne. Dokonaliśmy wyboru. Wybraliśmy życie. Życie nas koryguje i prowadzi.
Zarówno w sprawach politycznych, jak i w naszych najbardziej intymnych osobistych pytaniach stajemy przed tym wyborem. Dopóki nie będziemy świadomi ingerencji w nasz świat, będziemy skazani na bycie ofiarami konfliktów i chorób, z którymi się mierzymy — politycznie i osobiście. Aby w pełni stanąć w obronie życia i uwolnić się, musimy nauczyć się odróżniać życie od jego antytezy.
3) Społeczność ucząca się na nowo
Marks słynnie powiedział, że „byt społeczny determinuje świadomość”. Innymi słowy, rodzaj ekosystemu społecznego, którego jesteśmy częścią, i sposób, w jaki odnosimy się do siebie nawzajem, determinują to, co myślimy, a zatem, kim się stajemy.
Chociaż możemy oduczyć się indywidualnie do pewnego stopnia, prawdziwe oduczanie się zdarza się lub zatrzymuje się razem , ponieważ jesteśmy relacyjnymi, współzależnymi istotami. Przez ostatnie kilka tysięcy lat, kultura zbiorowa podążała za zasadą surowej siły, co doprowadziło do iluzji wyzwolenia poprzez indywidualną ucieczkę od kolektywu. Jednak prawdziwe wyzwolenie — nie tylko w kategoriach politycznych, ale także duchowych, psychologicznych i społecznych — jest kwestią stworzenia nowej kultury zbiorowej, takiej, która nie tłumi już życia, ale wita je i współpracuje z nim.
Prawdziwe oduczenie się zawsze oznacza ponowne nauczenie się społeczności. Społeczność nie jest szczególnym stylem życia, ale uniwersalną formą istnienia. Jesteśmy istotami społecznościowymi z samej swojej natury. Tylko przez historię brutalnej destrukcji ludzkość utraciła swój pierwotny, wspólnotowy sposób życia. Wierzę, że w świecie postkapitalistycznym ludzkość powróci do życia we wspólnocie.
Wyobraź sobie rosnącą liczbę ośrodków transformacyjnych na całym świecie, w których ludzie badają i tworzą inny rodzaj „bytu społecznego”. Takie miejsca to miejsca, w których spotykają się ze zbiorowym zamiarem przekształcenia wzorców separacji i strachu we wszystkich relacjach i obszarach życia, budując społeczności zjednoczone niezniszczalną solidarnością i zaufaniem. Im bardziej odkrywają podstawy ludzkiej kultury zgodnej z prawami Życia i podążają za nimi, tym mniej podlegają prawom dominującej kultury.
W miarę jak coraz więcej ludzi będzie się angażować, z tych miejsc powstanie nowe zbiorowe pole energii, które ostatecznie może posłużyć jako baza dla nowej kultury planetarnej. W skrócie, jest to podstawowa idea globalnej transformacji leżąca u podstaw Planu Uzdrawiających Biotopów , który jest przedmiotem teoretycznych i praktycznych eksperymentów w projekcie Tamera w Portugalii od 40 lat.
Zaufanie jest kluczowym czynnikiem w tworzeniu takich ośrodków transformacyjnych, ponieważ zaufanie jest pierwotną mocą uzdrawiającą, która łączy nas ze sobą i ze światem. Aby rozwinąć zaufanie, potrzebujemy sposobów wspólnego życia, w których możemy odważyć się zrzucić maski i swobodnie wyrażać to, co naprawdę myślimy, czujemy i kochamy. Zawsze, gdy możemy to zrobić w pełni, doświadczamy wyzwolenia i pozwalamy innym „zobaczyć” nas. Gdy pozwala się na prawdę, zaufanie pojawia się naturalnie — być widzianym oznacza być kochanym.
Łatwo to powiedzieć, ale w rzeczywistości wymaga to niezachwianej decyzji o solidarności, ponieważ ścieżka budowania zaufania prowadzi nas przez rany historii. Nie ma sposobu, aby to obejść. Nasze rany są najboleśniejsze w sferach, które również kryją najgłębszą obietnicę wglądu i rozkoszy — szczególnie seksualności, miłości i partnerstwa. Przez tysiąclecia patriarchalnego ucisku, na ludzkość rzucono demoniczny czar: nie wolno ci swobodnie wyrażać erotycznej prawdy swojego ciała, ani znajdować spełnienia w miłości, ani spotykać boskości w seksualności. Musimy zdjąć czar, tworząc kulturę, która ponownie będzie czcić seksualność i miłość jako święte siły życiowe i pozwoli ludziom wyrażać je swobodnie i ufnie.
Kiedykolwiek staje się to możliwe, rozwijamy fundamentalnie inną relację z naszymi ciałami. Nie postrzegamy ich już jako przeszkód lub więzień, które należy przekroczyć, ale jako organy percepcji i wiedzy, które zmysłowo łączą nas ze sobą i z całą ziemską egzystencją. Ciało wolne od strachu jest bezpośrednim wyrazem i zwierciadłem samego życia — nie może ani kłamać, ani poddawać się okupacji przez siły opresyjne lub gwałtowne, ani politycznie, ani duchowo.
Aby dojść do punktu, w którym możemy żyć swobodnie ze źródła autentycznej kreatywności, odkrywając siebie i nasze relacje z innymi istotami w zaufaniu, musimy zdemontować błędne formy myślowe i programy, które zostały nam wpojone przez ostatnie kilka tysięcy lat. Trzy etapy oduczania się, które opisałem tutaj, są wszystkie ukierunkowane na tę samą zmianę systemu: bezwarunkowe przyjęcie życia, w całym jego pięknie i chaosie. Gdy świat żywy stanie się naprawdę częścią społecznej tkanki ludzkości, znajdziemy się w innym świecie, w którym w końcu będziemy mogli uzyskać trwałe rozwiązania kryzysów, które obecnie zagrażają dalszemu przetrwaniu całej rodziny Życia.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Even as a “Christian” (I use that word cautiously), I find Truth and fulfillment herein. }:- ❤️ anonemoose monk