
W sierpniu 2015 roku u mojego męża niespodziewanie zdiagnozowano potencjalnie śmiertelną chorobę, występującą raz na milion, której przyczyny są w dużej mierze nieznane, a na którą medycyna zachodnia nie ma niezawodnego lekarstwa. Zaledwie kilka dni wcześniej wniósł po schodach do naszego domu przyjaciela na wózku inwalidzkim. Rzucał frisbee, wspiął się na strome wzgórze, wygłosił ważną prezentację w pracy. Powiedzieć, że się tego nie spodziewaliśmy, to mało powiedziane. Rozważaliśmy alternatywne opcje i spotkaliśmy wybitnych praktyków ajurwedy, akupunktury i innych dziedzin. Weszliśmy w okres, który z perspektywy czasu przypominał otwarty odosobnienie medytacyjne. Supresja szpiku kostnego u mojego męża spowodowała ostry spadek odporności. Wymagała odosobnienia, nieskazitelnego otoczenia, wysoce wyspecjalizowanej diety i głębokiego odpoczynku. Czas zwolnił. Drobiazgi miały znaczenie. Żyliśmy z podwyższoną świadomością chwili obecnej i jej wartości. Rok później, częściowo wyzdrowiawszy, mógł wrócić do pracy na pełen etat, zachowując jednocześnie różne protokoły, takie jak dystans społeczny, zakaz podróży samolotem i brak dużych zgromadzeń. Teraz, prawie pięć lat później, jego powrót do zdrowia wciąż trwa, a w miarę jak COVID-19 ogarnia świat, obserwujemy, jak nasz specyficzny styl życia staje się globalną normą niemal z dnia na dzień. W pewnym sensie czujemy się, jakbyśmy odbywali wieloletni „trening” na ten konkretny moment.
Dwa dni po tej pamiętnej wizycie na izbie przyjęć obudziłam się otulona uczuciem spokoju. Ostatnie dwa dni były wirującą mgłą, niewyraźną, surrealistyczną. Teraz byliśmy tylko we dwoje, tutaj, w naszym znajomym pokoju. Ciche powietrze i siła wieloletniej miłości między nami. Pewność rozkwitła we mnie niczym kwiat na pustyni: Wszystko będzie dobrze. Mój mąż otworzył oczy. Pochyliłam się i powtórzyłam te słowa. Wszystko będzie dobrze. Uśmiechnął się, a kąciki jego oczu zmarszczyły się. „Wszystko będzie dobrze . I wszystko jest dobrze” – powiedział, a jego głos wciąż był zamglony od snu. A potem, po chwili uderzenia serca, dodał łagodnie: „Pavi, musisz rozszerzyć swoją definicję słowa dobrze”.
Ta chwila na zawsze zapisała się w moim sercu. Jako istoty ludzkie jesteśmy zaprogramowani na poszukiwanie stabilności, bezpieczeństwa, pewności i poczucia kontroli nad naszym życiem. A jednak życie z definicji jest w ciągłej zmianie, jest słynnie nieprzewidywalne, przesiąknięte niepewnością i fundamentalnie niekontrolowalne. Te rzeczywistości stanowią podstawę, na której praktykujemy. A praktykowanie na tej podstawie zaprasza nas do serca paradoksu. Paradoksu odnajdywania radości pośród nieustannych zmian, paradoksu odkrywania równowagi pośród niepewności i odnajdywania naszej prawdziwej sprawczości pośród poddania się.
„Sthira sukha asanam” – napisał Patańdźali w Jogasutrach. Trzy słowa, które streszczają cały sposób bycia. Praktykowanie jogi wymaga rozwijania stanowczości intencji, jasności umysłu i równowagi ducha. Sthira. I nauczenia się, jak stawiać czoła wszystkiemu, co się pojawia, z wewnętrzną łatwością, wdzięcznością i płynnością. Sukha. To jest asana.
Oto trzy zaawansowane podejścia, które możemy wykorzystać, aby osiągnąć ten rodzaj równowagi i spokoju: Odpuść. Przyjmuj. Ciesz się. Te trzy podejścia obejmują niezliczone techniki, a celem tego wpisu nie jest ich wyczerpujące omówienie, lecz przedstawienie kilku refleksji na temat tego, dlaczego te podejścia mogą być cenne i jak łączą się z naszą relacją z rzeczywistością.
Stres i nasze wzorce skurczów
Według sondażu Gallupa z 2017 roku 79% Amerykanów deklaruje codzienne odczuwanie stresu. To mniej więcej 8 na 10 osób. Co to oznacza na poziomie fizycznym?
Czy w obliczu nagłej zmiany, niebezpieczeństwa, presji związanej z wydajnością lub głębokiej niepewności nasze ciała zazwyczaj otwierają się, czy zamykają? Jedną z instynktownych reakcji organizmu na stres jest skurcz. Zwijamy się w pozycję embrionalną, zaciskamy palce w pięści. Kucamy, gotowi do walki lub ucieczki. Kiedy doświadczamy zdarzenia, które wywołuje gniew, strach lub żal – zazwyczaj następuje napięcie mięśni twarzy, szyi i tułowia – zaciskamy szczęki, mięśnie gardła się kurczą, a żołądek staje się napięty.
Te wzorce skurczów będą trwać, dopóki organizm nie będzie przekonany, że zagrożenie minęło i jest wystarczająco bezpieczne, aby je uwolnić. Należy pamiętać, że stres nie jest z natury negatywny. W zdrowym organizmie to właśnie reakcja na stres pomaga nam zachować czujność, motywację i skupienie na tym, co robimy. Problem zaczyna się jednak, gdy nasz układ nerwowy jest poddawany stresowi zbyt długo lub zbyt często i nie ma możliwości regeneracji. Wtedy stres może wywołać zaburzenia równowagi, które wpływają na naszą muskulaturę, układy narządów oraz ogólne samopoczucie i odporność.
Jeśli zatem chcemy zmierzać w kierunku sukha , nasza praktyka musi obejmować tworzenie warunków spokoju, aby nasze ciało czuło się na tyle bezpiecznie, by móc uwolnić się od wszelkiego niepotrzebnego napięcia.
Miesiące po tym, jak mój mąż usłyszał diagnozę, osiągnęliśmy nowy rodzaj stabilizacji. Na poziomie świadomym czułam, że powraca mi poczucie równowagi. Co ciekawe, wciąż budziłam się rano z zaciśniętymi pięściami i tułowiem skulonym w kłębek. Stopień napięcia fizycznego, który w sobie nosiłam, dezorientował mnie. Mój umysł czuł spokój i bezpieczeństwo, ale moje ciało jeszcze nie było na tej samej stronie. Do neuronauki tego przejdziemy nieco później. Na razie jednak chcę podkreślić, że wszystkie techniki łączące umysł i ciało działają jednocześnie na wiele warstw naszego bytu. I to właśnie ta wielowarstwowa rozmowa z naszą neurologią, fizjologią, psychologią i biologią napędza zarówno nasze uzdrawianie, jak i naszą ewolucję.
Poszczególne style ruchu umysłu i ciała, takie jak joga regeneracyjna, joga nidra, tai chi, qi gong oraz specyficzne praktyki medytacji i pranajamy, są szczególnie skuteczne w radzeniu sobie z podświadomymi wzorcami napięcia i resetowaniu naszych systemów. W praktycznie każdej klasie jogi znajdziesz pozycje, które działają w ten sposób. Na przykład skłony do przodu mają właściwość zwracania nas do wewnątrz, automatycznie pogłębiają nasze wydechy i pobudzają układ przywspółczulny. Pod koniec wielu zajęć jogi uczniowie są proszeni o ułożenie dłoni w pozycji modlitewnej na czole, ustach i sercu. Te proste gesty zachęcają do zmiany skupienia i energii. Wszystkie te subtelne rzeczy odgrywają znaczącą rolę. Shavasana — czyli „pozycja trupa”, ostatnia pozycja spoczynkowa w jodze jest prawdopodobnie klejnotem koronnym pozycji uwolnienia. Istnieje wiele innych tradycji na świecie, które ułatwiają podobny relaks.
Jin Shin Jyutsu to starożytna japońska technika równoważenia ciała poprzez delikatny dotyk. Przełomowe prace Petera Levine'a i innych podkreślają jej prostotę i skuteczność w łagodzeniu napięcia i traumy. Oto dwa proste ćwiczenia Jin Shin Jyutsu, które pomogą nam stworzyć poczucie bezpieczeństwa. Są one przydatne, gdy odczuwamy stres, zarówno fizycznie, jak i psychicznie.
Przytulenie do siebie: Połóż prawą dłoń pod lewym ramieniem, blisko serca. Obejmij prawe ramię lewą dłonią. Zrób to niemal tak, jakbyś obejmował samego siebie. Jeśli czujesz się komfortowo, zamknij oczy i pozostań w tej pozycji. Wsłuchaj się w dotyk swoich dłoni, w to, co dzieje się w twoim ciele. Zauważ, gdzie kieruje się twoja uwaga.
Dłoń na czole: W tym drugim ćwiczeniu połóż prawą dłoń na sercu, a lewą na czole. Delikatnie zamknij oczy i skup się na miejscu, w którym prawa dłoń styka się z ciałem. Zwróć uwagę na obszar pod ciałem, bezpośrednio pod prawą dłonią. Jak się czujesz, gdy dotyka go dłoń?
Teraz zwróć uwagę na odczucia w prawej dłoni. Jak się czujesz, kiedy dotyka ona twojego ciała? Przenieś swoją uwagę na drugą dłoń. Zwróć uwagę na obszar wewnątrz ciała pod lewą dłonią. Jak się czujesz? Zwróć uwagę na lewą dłoń – jak się czujesz, kiedy dotyka twojego ciała?
Teraz przez kilka minut skup się na dłoni, do której czujesz pociąg, we własnym tempie. Poczuj, co dzieje się między dłońmi a ciałem.
Kiedy jesteśmy zestresowani, nasze myśli i emocje nabierają wirującego charakteru, który może być dezorientujący. Według Levine'a, ta pozycja, którą właśnie wykonaliśmy, delikatnie uspokaja układ nerwowy, dając nam dotykową świadomość ciała jako pojemnika. Nasze doznania i uczucia nie rozlewają się dosłownie wszędzie – są zawarte w ciele. Posiadanie fizycznego, odczuwalnego poczucia tego uspokaja układ nerwowy. Pozycja ramienia/dłoni w tych ćwiczeniach pomaga układowi nerwowemu się zrelaksować i przywrócić przepływ energii między górnymi i dolnymi segmentami ciała. Pomagają nam uwolnić się od nawykowego wzorca stresu i rozwinąć formę samoregulacji. W drugiej części tego ćwiczenia bierzesz rękę, która spoczywała na twoim czole i przesuwasz ją na brzuch, i powtarzasz ten sam proces.
Czasami ludzie czują przepływ energii, zmianę temperatury, albo zauważają zmianę w oddychaniu lub odczuwaniu… po prostu trzymasz dłonie w tej pozycji, aż zauważysz zmianę. Czasami trzeba czekać dość długo i to jest całkowicie w porządku.
Wbudowane w nasz organizm systemy uwalniania
Rzecz w tym, że nasze niesamowite układy nerwowe są mistrzowsko zaprojektowane, aby organicznie uwalniać nadmiar napięcia i energii poprzez różne wbudowane mechanizmy – może to być napad płaczu, atak niekontrolowanego śmiechu, zapadnięcie w głęboki sen, a nawet, co jest szczególnie istotne, poprzez mimowolne drżenie. W naturze, gdy zwierzę doświadcza czegoś zagrażającego, niezwykle często drży całe ciało, czyli drży przez krótki lub długi czas. Zdarza się to koniom, psom, jeleniom, królikom, koniom i ptakom.
To drżenie służy niezwykle ważnemu celowi. Hamuje nadmierną reakcję ośrodkowego układu nerwowego typu „walcz, uciekaj lub zastygnij”, wytwarzając wibracje szybkich skurczów i relaksacji, które mogą objawiać się różnymi objawami, od drobnych wibracji, aż po ekstremalne drżenie, drżenie, a nawet kołysanie i falowanie. Ruchy te rozładowują nadmiar energii strachu/walki/ucieczki, która została uwięziona w mięśniach. Wysyłają sygnał do naszej centralnej jednostki przetwarzania, mówiąc: „Hej, jestem już poza niebezpieczeństwem. Zresetujmy się”.
Co ciekawe, poza rozluźnieniem głębokiego napięcia, tego typu rozluźnienia pomagają ludziom rozluźnić powięzie i przywrócić równowagę układu mięśniowo-szkieletowego, a nawet są stosowane na całym świecie jako technika uwalniania traumy psychologicznej. David Berceli jest specjalistą od interwencji w przypadku traumy, który pracował ze społecznościami w wielu krajach ogarniętych wojną. Opierając się na praktykach wschodnich tradycji, takich jak qi gong, stworzył system o nazwie TRE (Tension and Trauma Release Exercises). Jest to zestaw 7 krótkich i dość prostych ćwiczeń, które mają na celu zmęczenie dużych mięśni nóg poprzez unoszenie łydek, skłony do przodu i wydłużone siady przy ścianie, prowadzące do wersji leżącej pozycji motyla, supta. baddhakonasana, w której u większości osób pojawiają się drżenia o różnym nasileniu, przetaczające się falami przez ciało. Kluczem do ćwiczeń TRE jest to, że wywołują one drżenie ze środka ciężkości ciała, który znajduje się w miednicy. Kiedy drżenie pochodzi z tego miejsca, rozchodzi się po całym ciele, mimowolnie poszukując na swojej drodze obszarów głębokiego, chronicznego napięcia i powoli je rozładowując. Chociaż to podejście niekoniecznie jest odpowiednie dla każdego i wymaga głębszego wprowadzenia, aby można je było praktykować odpowiedzialnie, wskazuje ono na ważny fakt – uwalnianie jest naturalnym procesem, na który wielu z nas nieświadomie uwarunkowało swoje ciała – uwarunkowaniem, którego teraz mamy okazję się oduczyć.
Mięsień biodrowo-lędźwiowy: Posłaniec ciała
Skoro mowa o uwalnianiu napięcia z rdzenia miednicy – warto wspomnieć o ważnym mięśniu, jakim jest mięsień lędźwiowo-lędźwiowy. Jest on uważany za mięsień walcz/uciekaj u ludzi, ponieważ odpowiada za reakcję zgięcia, która ustawia ciało w pozycji embrionalnej podczas stresujących sytuacji i przygotowuje nogi do działania. Znajduje się on również w obszarze, w którym znajduje się najwięcej nerwów współczulnych. Mięsień lędźwiowo-lędźwiowy pełni zatem funkcję pierwotnego przekaźnika ośrodkowego układu nerwowego. Ponieważ bierze udział w tak podstawowych reakcjach fizycznych i emocjonalnych, przewlekle napięty mięsień lędźwiowo-lędźwiowy stale sygnalizuje organizmowi, że jest w niebezpieczeństwie, i może być przyczyną wielu dolegliwości, od bólu dolnej części pleców, problemów trawiennych, zaburzeń oddychania, osłabionego układu odpornościowego i wielu innych. Z drugiej strony, gdy jest rozluźniony i napięty, mięsień lędźwiowo-lędźwiowy wzmacnia i komunikuje ogólne poczucie dobrego samopoczucia i bezpieczeństwa w ciele. Rozluźniony mięsień lędźwiowy to mięsień lędźwiowo-lędźwiowy nieustraszony. Jeśli chcesz poeksperymentować, oto kilka prostych i skutecznych ćwiczeń , które mogą pomóc ukoić ból mięśnia biodrowo-lędźwiowego.
Szkolenie na rzecz odporności
Z perspektywy neuronauki powszechnie wiadomo, że stres nie jest nieodłączną cechą samych zdarzeń – jest funkcją tego, jak poszczególne ciała je opisują i na nie reagują. To jeden z powodów, dla których dwie osoby mogą znaleźć się w dokładnie tych samych okolicznościach i mieć zupełnie inne doświadczenia. Każdy z nas posiada układ nerwowy, który został zaprogramowany i uwarunkowany w unikalny sposób. Dlatego reakcji pourazowych nigdy nie należy postrzegać jako słabości ani niezdolności do radzenia sobie. Reakcja pourazowa to po prostu podstawowa reakcja awaryjna osoby aktywowanej w celu przetrwania. Jednak niezależnie od tego, kim jesteśmy i skąd zaczynamy, możemy wytrenować nasz system, aby stał się bardziej odporny.
Te rzeczywistości stanowią podstawę empatii i transformacji. Kiedy dostrzeżesz prawa rządzące naszymi osobowościami i reakcjami, zaczynasz rozumieć dwie rzeczy. Po pierwsze: każdy robi, co w jego mocy, wykorzystując karty, jakie rozdała mu rzeczywistość, a po drugie, każdy ma potencjał do rozwoju. Parafrazując nauczyciela zen Suzuki Roshi: „Wszyscy jesteśmy idealni tacy, jacy jesteśmy. I wszyscy przydałoby nam się trochę udoskonalenia”.
Warstwy chronicznego napięcia w naszych ciałach i umysłach prawdopodobnie narastały przez wiele lat. Ich trwałe rozpuszczenie wymaga czasu i poświęcenia. Istnieje wiele metod uwalniania. Joga, masaż, medytacja, leczenie dźwiękiem, terapia naturą, arteterapia, aromaterapia, terapia tańcem – i niezliczone inne metody. Wybierz ścieżkę lub dowolną ich kombinację. Niezależnie jednak od metody, ważne jest, aby pamiętać, że sthira i sukha – najwyższa równowaga i najwyższy spokój – osiąga się jedynie poprzez poznanie naszej prawdziwej natury. Sednem naszego ostatecznego uwolnienia jest uświadomienie sobie siebie. Chodzi o przebicie zasłony tego, co nazywamy „ja”.
A to właśnie nasza praktyka nas tam prowadzi. Przychodzi mi na myśl cytat greckiego filozofa Archilocha: „Kiedy stajemy przed wyzwaniami, nie spełniamy swoich oczekiwań. Upadamy na poziom praktyki”.
Arun Dada to 86-latek z Indii ( dada oznacza dziadka w języku hindi). Jego życie ucieleśnia gandhijską zasadę ahimsy [niestosowania przemocy] w sposób trudny do pojmowania. Po uzyskaniu niepodległości wielokrotnie przemierzył Indie wzdłuż i wszerz, służąc najbiedniejszym społecznościom, gdziekolwiek się udał. To człowiek, który, zaatakowany w środku nocy przez pijanego nieznajomego, wypowiedział błogosławieństwo. Kiedy dziecko-żołnierz przystawił mu broń do głowy w strefie działań wojennych, jego reakcją było położenie ręki na ramieniu chłopca i uśmiech. Anonimowo dotknął tysięcy istnień swoją bezwarunkową miłością. Zapytany niedawno o definicję nieustraszoności, odpowiedział: „Ludzie mówią mi, że nieustraszoność polega na tym, że się nie boisz. Dla mnie to niepełne. Prawdziwa nieustraszoność to taka, gdy w twoim ciele nie ma ani jednej komórki, która mogłaby zmusić cię do wyrządzenia krzywdy”. Prawdziwa nieustraszoność to taka, gdy twoje istnienie rozpuściło w sobie wszelkie ślady przemocy i żyjesz w swojej prawdziwej naturze.
Pomyśl o poziomie praktyki potrzebnym do wykorzenienia korzeni agresji w naszym bycie. To zadanie o monumentalnych rozmiarach, a jednak – co piękne – każda chwila naszego życia ma potencjał, by stać się częścią tego zadania.
W swojej książce „ The Heart of Yoga ” nauczyciel jogi TVK Desikachar zamieścił rozdział zatytułowany „Rzeczy, które zaciemniają serce”. Czym są te rzeczy? Według Jogasutr: asmita, raga, dvesa, abhinivesa – ego, pragnienia, niechęć i strach. Kiedy nasza praktyka obejmuje uwalnianie tych energii, uwalnianie uwarunkowań mentalnych, uwalnianie iluzorycznych wyobrażeń o sobie – wtedy nasze zawężone wyobrażenie „ja” zaczyna powoli ewoluować od czegoś sztywnego i statycznego w stronę czegoś nieskończenie bardziej dynamicznego i otwartego na odbiór rzeczywistości.
Jak w praktyce możemy ćwiczyć odbieranie rzeczywistości?
Praca z chwilą obecną
Podstawowym modelem, jak to ujmuje nauczyciel medytacji Shinzen Young, jest to, że każde doświadczenie chwili obecnej nasycamy wysokim poziomem koncentracji, jasności zmysłów i równowagi. Koncentracja oznacza świadomy wybór sposobu, w jaki kierujemy naszą uwagę. Jasność zmysłów polega na coraz subtelniejszym i bardziej precyzyjnym rozumieniu doznań, które składają się na nasze doświadczenie. Równowaga oznacza natomiast, że dajemy tym różnym doznaniom pozwolenie na rozszerzanie się, zanikanie lub pozostawanie w bezruchu – innymi słowy, pozwolenie na robienie tego, co naturalnie by robiły.
Dlaczego jasność sensoryczna jest ważna? Dlaczego na przykład w jodze jesteśmy zachęcani do stawania się coraz bardziej świadomymi naszego oddechu, jakości odczuć w naszym ciele, różnorodnych doznań i informacji zwrotnych, które otrzymujemy w każdej chwili? Co to ma wspólnego z transformacją? Ponieważ dzięki temu doświadczalnie rozumiemy, że: Wszystkie nasze doświadczenia są przemijające – i responsywne. Każde doznanie, którego doświadczamy, jest przemijające. Oznacza to, że pojawi się, pozostanie na chwilę, a potem przeminie. A nasze doświadczenie jest responsywne. Jest ono kształtowane przez pozycję ciała, ruch oddechu, a nawet przez to, na czym skupiamy naszą uwagę. Kiedy jesteśmy świadkami tych fundamentalnych prawd doświadczenia – przemijania i dynamicznej responsywności – opór naszego ciała i umysłu wobec rzeczywistości zaczyna się zmieniać. I zaczynamy przeprogramowywać nasze wzorce podświadomej reaktywności,
Ta świadomość subtelnych, zmysłowych odczuć płynących z ciała nazywana jest interocepcją i jest ważna, ponieważ z punktu widzenia umysłu i ciała stanowi podstawę transformacji
Wszyscy wiemy, jak myśli i uczucia, szczególnie w chwilach intensywnego napięcia, mogą się ze sobą splatać, tworząc chaos doświadczeń, z którym trudno sobie poradzić. To właśnie z plątaniny nieumiejętnych myśli i uczuć rodzi się nasze złudne poczucie własnej wartości, a z tej dynamiki w podświadomości tworzą się skrystalizowane wzorce reaktywności (czasami nazywane samskarami ).
Kiedy zaczynamy włączać do równania koncentrację, jasność zmysłów i równowagę, rozplątujemy ten złożony bałagan, zmniejszając nasz opór wobec rzeczywistości i rozpuszczając te schematy. Rezultatem jest wgląd i transformacja. To właśnie tutaj zaczyna się cicha radość . Shinzen Young przedstawia formułę tego procesu w następujący sposób:
Koncentracja + Jasność sensoryczna + Równowaga + Czas = Wgląd i transformacja
Ostatecznie możesz wziąć każde doświadczenie i spróbować skupić się, być precyzyjnym i otwartym na nie. Kiedy odbieramy doświadczenie w ten sposób, jesteśmy łaskawymi gospodarzami dla jego całości . Niczego nie negujemy, niczego nie tłumimy, po prostu pozwalamy naszemu doświadczeniu być tym, czym jest. Takim, jakie jest. W ten sposób zaczynamy poznawać miejsce naszej prawdziwej sprawczości.
Rumi nazwał to domem gościnnym.
To bycie człowiekiem to pensjonat
Bycie człowiekiem jest jak domek gościnny.
Każdego ranka ktoś nowy przybywa.
Radość, depresja, podłość,
przychodzi chwilowa świadomość
jako nieoczekiwany gość.
Przywitaj ich i zapewnij im rozrywkę!
Nawet jeśli jest to tłum smutków,
którzy gwałtownie zamiatają twój dom
opróżniony z mebli,
Mimo wszystko traktuj każdego gościa z szacunkiem.
Może cię wyrzucić
po nową przyjemność.
Mroczne myśli, wstyd, złośliwość.
przywitaj ich przy drzwiach ze śmiechem i zaproś do środka.
Bądź wdzięczny za wszystko, co Cię spotyka.
ponieważ każdy został wysłany
jako przewodnik z zaświatów.
***
Gdy uwolnimy się od naszego nieumiejętnego oporu i gdy przyjmiemy nasze doświadczenie w całości, wówczas otworzymy się na radość z naszej prawdziwej natury oraz darów, możliwości i twórczego potencjału każdej chwili.
Kiedy rozluźniamy nasze schematy kontrakcji, tworzymy warunki dla większego przepływu i wyłaniania się. Rozbijamy bariery, które wznieśliśmy przeciwko zaproszeniom ewolucji. Gdy wkraczamy w nieznane bez nawykowych napięć, z otwartymi wszystkimi zmysłami i sercami – otrzymujemy nauki, wsparcie i zachętę z nieoczekiwanych miejsc. Każde źdźbło trawy zaczyna śpiewać. Każdy wschód słońca przywołuje nas do przywileju bycia tu i teraz. I nawet pod zachmurzonym niebem wdzięczność rozkwita. Tak nieuchronnie, jak pączek magnolii wczesną wiosną.
W tych czasach zawirowań i niepewności, niech każdy z nas praktykuje życie w sposób, który chroni nas przed prawami uniwersalnymi i przywraca nam naszą największą pracę i największą moc. Obyśmy podążali w kierunku współczucia i transformacji.
Obyśmy wszyscy zaczęli poszerzać swoją definicję dobrego.
***
Dodatkowe zasoby
Strony internetowe/artykuły online:
Peter Levine o wolności od bólu
Strona internetowa Davida Berceliego/TRE z bezpłatnymi zajęciami online
Strona internetowa Liz Koch Core Awareness
Kelly McGonigal o tym, jak przekształcić stres w odwagę i poczucie więzi
SN Goenka o sztuce życia i medytacji vipaasana
Shinzen Young o współczuciu, równowadze i nietrwałości
Matt Walker: Wystarczająco dużo snu, aby być naprawdę obudzonym
Gert van Leeuwen: Uczyć się poruszać dzięki sile zamiast wysiłku
Szkoła online jogi i terapii Critical Alignment
Książki:
Niewypowiedzianym głosem: jak ciało uwalnia się od traumy i przywraca dobroć, autor: Peter Levine
Ciało liczy punkty: Mózg, umysł i ciało w leczeniu traumy, dr Bessel van der Kolk
Ćwiczenia uwalniające od napięcia i traumy, autor: David Berceli
Książka o mięśniu lędźwiowym autorstwa Liz Koch
Nauka oświecenia , autorstwa Shinzena Younga
Sztuka słuchania: Joga w tradycji kaszmirskiej , autor: Billy Doyle
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
3 PAST RESPONSES
Thanks for sharing this information! 🧘♀️✨
Enjoyed this article. Good tips and techniques to balance body, mind, and spirit.
Wonderful and well balanced piece. The more tools we have to get us through our daily lives the better. There are no silver bullets but the virtues of these therapies/techniques are time tested and adaptive to all that open the door seeking longevity and vibrant health.