Wiosną 2017 roku Nandini Murali, dziennikarka i autorka z Indii Południowych, wróciła z wyjazdu służbowego do niepokojąco cichego domu. Zazwyczaj jej mąż witał ją w drzwiach wejściowych, ale tego ranka nie odbierał telefonów. To Nandini odkryła jego ciało i zmierzyła się z niezrozumiałą rzeczywistością. TR Murali, jeden z najwybitniejszych urologów w Indiach i jej ukochany mąż, z którym była przez 33 lata, odebrał sobie życie. „Przestrzeń się rozpuściła” — pisze Nandini o tym momencie. „Czas stanął w miejscu. Oś mojego życia uniosła się, pękła i rozdzieliła”. W pierwszą rocznicę śmierci męża Nandini uruchomiła SPEAK (Suicide Prevention Postvention Education Awareness Knowledge). SPEAK stara się kultywować świadomość zamiast stygmatyzacji i przełamywać tabu, wstyd i tajemnicę wokół samobójstwa poprzez kampanie publiczne i uwrażliwienie. Dzięki inicjatywie SPEAK Nandini zmobilizowała wsparcie społeczne na rzecz działań zapobiegawczych, interwencyjnych i postwencyjnych w Indiach i na całym świecie. W trakcie tych działań jej dotkliwy osobisty smutek przerodził się w głęboko uaktywnione współczucie i silną jasność celu.
Poniżej znajduje się fragment książki „Left Behind: Surviving Suicide Loss” autorstwa Nandini Murali, Westland Publications, marzec 2021 r.
Śmierć w wyniku samobójstwa jest tajemniczym, zagadkowym i mylącym doświadczeniem dla pogrążonych w żałobie, spotęgowanym przez towarzyszącą jej traumę. Smutek po takiej śmierci (jak w przypadku śmierci w wyniku zabójstwa, wypadku i śmierci z powodu klęsk żywiołowych) jest traumatyczny ze względu na gwałtowność czynu i jego nagłość.
Samobójstwo mojego małżonka było nagłe i szokujące. Gwałtowna śmierć, odczuwałam to jak zasadzkę. Nie tylko opłakiwałam stratę partnera, ale także byłam w szoku, tym bardziej, że to ja odkryłam samobójstwo.
Samobójstwo nie jest łatwym tematem do rozmowy. Jest powszechnie postrzegane jako prywatne wydarzenie motywowane dysfunkcyjnym zachowaniem jednostki, a nie jako problem zdrowia publicznego, który wpływa na społeczności. Takie negatywne stereotypy dotyczące samobójstwa informują, wpływają i oddziałują na trajektorię żałoby po samobójstwie, tak że nawigowanie po żałobie staje się samotnym, izolującym i przerażającym doświadczeniem. Dręczona poczuciem winy większość ocalałych spędza nieproporcjonalnie dużo czasu, próbując zrozumieć motywacje zmarłego.
„Stanie pod tajemniczym doświadczeniem żałoby po samobójstwie daje nam wyjątkową perspektywę. Być może dopiero po wyczerpaniu instynktownego poszukiwania „dlaczego” samobójstwa możemy odkryć na nowo zdefiniowane „dlaczego” dla naszego życia”, pisze Wolfelt w Understanding Your Grief: Ten Essential Touchstones for Finding Hope and Healing Your Heart.
W naszym desperackim pragnieniu nadania sensu kieruje nami silna potrzeba przeprowadzenia osobistej psychologicznej sekcji zwłok. Próbujemy nadać sens śmierci i naszej roli w tragedii, przy użyciu ograniczonych elementów układanki, nawet jeśli pragniemy dokończyć całość. Potrzeba wielu bolesnych chwil prawdy, aby zdać sobie sprawę, że bez względu na to, jak bardzo się staramy, możemy nigdy nie wiedzieć na pewno, dlaczego nasi bliscy umarli w taki sposób. Uzdrawianie zaczyna się od skonfrontowania się z tą niewygodną prawdą i zaakceptowania jej.
„Samobójstwo może zniszczyć wiele rzeczy, które uważasz za oczywiste w sobie, swoich związkach i swoim świecie” – pisze John Jordan w książce After Suicide Loss: Coping with Your Grief . Jedną z wielu rzeczy, które niszczą, jest nasze postrzeganie ukochanej osoby i charakter relacji z nią. Stajemy przed brutalną weryfikacją rzeczywistości: czy naprawdę znaliśmy ukochaną osobę? A może mieszkaliśmy z obcą osobą?
Osoby, które przeżyły stratę w wyniku samobójstwa, stają w obliczu kilku powtarzających się impulsów. Po pierwsze, nieustannie odczuwamy potrzebę nadania sensu tej tajemniczej śmierci. Próbujemy rozszyfrować motywy zmarłego, badamy naszą rolę i odpowiedzialność za śmierć, a następnie jesteśmy zalewani przez wynikające z tego burzliwe emocje gniewu, winy i obwiniania — wszystkie one są wzmacniane i wzmacniane przez dominujący społeczny pogląd na samobójstwo jako grzech i przestępstwo.
„Samobójstwo to trudna zagadka”, pisze Jordan. W przeciwieństwie do innych rodzajów śmierci, w samobójstwie ofiara jest również postrzegana jako sprawca. Naturalnie, osoby, które przeżyły stratę w wyniku samobójstwa, znajdują się w sytuacji bez wyjścia. Byłam zła na męża za to, że odrzucił moją miłość. Jego samobójcza śmierć była jak porzucenie. Byłam też zła na siebie, że nie zapobiegłam takiej tragedii.
Następnie pojawia się odwieczne pytanie o rolę wyboru w samobójstwie. Czy samobójstwo jest dobrowolne? Czy jest aktem wolnej woli? Czy też jest pod wpływem czynników psychologicznych spoza świadomej kontroli?
Pytają nas, dlaczego nasi bliscy wybrali samobójstwo, ponieważ ludzie zazwyczaj nie zdają sobie sprawy, że nie ma na to prostego, jednozdaniowego wyjaśnienia. Śmierć samobójcza zakłóca relacje społeczne. Większość osób, które przeżyły stratę w wyniku samobójstwa, boi się i nie jest pewna, jak postrzegają je przyjaciele i rodzina. A większość ludzi z kolei jest równie niepewna i nieświadoma tego, jak właściwie reagować na żałobę. Ci ostatni boją się dyskomfortu; ci pierwsi potępienia i odrzucenia. Niejednoznaczność i ambiwalencja sprawiają, że żałoba jest głęboko izolująca i wyobcowująca.
Według Jordana, śmierć w wyniku samobójstwa powoduje również „problemy z zarządzaniem informacją” w rodzinach. Większość rodzin dręczy się nad tym, jak transparentne powinny być w kwestii ujawniania przyczyny śmierci. Powiedzenie lub niepowiedzenie staje się kwestią sporną, która je dzieli. Większość rodzin woli jednak zachować to w tajemnicy — decyzja ta ma ogromny wpływ na ich ostateczne uzdrowienie. Podczas gdy walczą o stworzenie wspólnej narracji po samobójstwie, niezgoda rodzinna i wyobcowanie są stratami wtórnymi, z którymi może zmierzyć się osoba, która przeżyła stratę w wyniku samobójstwa. Pogłębiają one i komplikują pierwotny uraz oraz pozbawiają osoby, które przeżyły, cennego wsparcia w ich podróży przejściowej.
Samobójstwo rozbija normatywne założenia i stabilność w świecie ocalałych. Żałoba w tym kontekście została dość sugestywnie opisana jako „żałoba z włączoną głośnością”. Oznacza to po prostu, że emocje takie jak gniew, strach, smutek i poczucie winy, które są powszechnymi reakcjami na stratę, są wzmacniane i nasilane. W rezultacie proces żałoby jest dłuższy i bardziej złożony, trafnie określany jako skomplikowana żałoba.
Śmierć samobójcza jest pożywką dla szalonych spekulacji i plotek — jest to śmierć publiczna, a jej konsekwencje medyczno-prawne są liczne. Ocaleni, krewni i przyjaciele są niepewni i zdezorientowani, nie są w stanie wypracować świadomych i wrażliwych odpowiedzi.
Piętno działa jak lustro, a w rezultacie osoby, które przeżyły, internalizują wstyd i negatywne nastawienie społeczne do niego. Obawiają się, że one i ofiara zostaną negatywnie osądzeni, i kończą na izolacji i wycofaniu się. Taka utrata sieci społecznych i rozpad relacji interpersonalnych, zarówno w rodzinie, jak i poza nią, opóźnia lub hamuje proces gojenia się osób, które pozostają niesłyszane i niewidziane.
Pomocne byłoby, gdyby krewni i przyjaciele byli uwrażliwieni na ten problem, z uwzględnieniem i przemyśleniem współczujących sposobów reagowania i stawania się obecnymi i dostępnymi. Jest to skomplikowana kwestia, której poruszanie się wymaga znacznego wysiłku, ale zrobienie tego zapewniłoby bardzo potrzebne wsparcie ocalałemu.
Złożoność samobójstwa przekłada się na złożoność żalu po śmierci samobójczej. W początkowej fazie mojej własnej żałoby czułem, że nikt nie rozumie mojego położenia. Naturalnie, jak mogliby? Ponieważ samobójstwo jest śmiercią nienormatywną, konwencjonalne miary żalu i żałoby nie mogą być automatycznie przeniesione. Pomimo ich dobrych intencji, nie sądziłem, że ludzie rozumieją. Co gorsza, wyczuwałem deficyt empatii u większości ludzi. Byli zbyt zdezorientowani tragedią, aby okazać jakąkolwiek znaczącą empatię.
Podczas moich kompulsywnych poszukiwań zasobów online na temat żałoby po samobójstwie, odkryłam internetową grupę wsparcia dla osób pogrążonych w żałobie po samobójstwie o nazwie Grief Relief for Survivors of Suicide Loss. Pod wrażeniem ich kompleksowych zasad podstawowych — zwłaszcza tego, który stanowił, że jest to zamknięta grupa, a członkostwo opiera się na doświadczeniu straty po samobójstwie — nieśmiało wkroczyłam do niej. Grupa jest inicjatywą kierowaną przez rówieśników, moderowaną i kierowaną przez Lindę Marshall Leroux, która sama przeżyła stratę po samobójstwie, psychoterapeutkę żałoby i trenerkę życia.
***
Left Behind: Surviving Suicide Loss to czwarta i najnowsza książka Nandini. W niej „nie tylko opowiada własną historię niepoliczalnej straty, ale także opowiada historie innych osób, takich jak ja, które wciąż zmagają się z wyjątkowym żalem i żałobą, które następują po samobójstwie bliskiej osoby” — pisze przyjaciółka Nandini i koleżanka po piórze, Carla Fine. „Wszyscy ocaleni po stracie w wyniku samobójstwa z radością przyjmą praktyczne i pionierskie porady Nandini dotyczące tego, jak rozwijać odporność, nigdy nie zapominając o osobie, którą kochaliśmy i straciliśmy”.
Dołącz do sobotniego Awakin Call z Nandini Murali, „Owning Our Stories: Breaking the Silence Around Suicide to Heal Self & Society”. Więcej szczegółów i informacje o RSVP tutaj.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
I lost my father to suicide at 17 in 1966. We were a military family so we left town the next day and were welcomed by supportive family. I had are recurring dream from years that I was on death row, vainly protesting my innocence. It took me ten years to begin recovering adequately and the healing occurred because I became a special Ed teacher which gave me the opportunity to help people with issuers greater than my own. I’ve colleagues and students over e years to suicide and one never knows why. They are just gone.
Not too long ago, in my meditation group, the leader spoke of some friends who’d just lost a daughter to suicide. I spoke of my own loss but found myself covering my face in shame and weeping. A couple of minutes later I was fine, but the heart never forgets.
Your pain is the breaking of the shell that encloses your understanding ~Kahlil Gibran~
And sometimes the breaking is your death and walking on. }:- a.m.
Whether my own “on the verge of” or the succeeded ones of those near and dear, I have been there.
Patrick (aka anonemoose monk) }:- a.m.