Back to Stories

Praktykowanie Sztuki Zachwytu Poprzez radykalną obecność: Lekcje Od Kolibra

Opublikowano latem 2021 r.

„Czy piękno nie jest czymś, co pojawia się, gdy ciebie nie ma?” — J. Krishnamurti, Ojai, Kalifornia, 1985 1

Koliber szerokodzioby zawisa na kilka sekund, nie dalej niż metr ode mnie. Lśniący szafirowy gorget błyśnie na moment, a potem maleńki ptaszek znika w mgnieniu oka, a jego chrapliwy krzyk cichnie niczym zagubiona myśl w dębach. Zamykam oczy i próbuję poczuć wpływ, jaki setki kolibrów, które widziałem w ciągu ostatnich kilku dni, wywarły na moją psychikę. Wir ich obecności, ich maleńki rozmiar, ich promienna barwa, ich zręczna szybkość, ich kłótliwe podmuchy – wszystko to przenika mnie i w końcu wznosi się do pełnego podziwu uznania, za samo ich istnienie na świecie. Przeszłość, przyszłość i jaźń znikają. W tej chwili stałem się planetą-jako-człowiekiem, zachwycony kolibrami, odczuwając je jako część wspaniałości życia.

Przeżywam tę chwilę w jednej z najbardziej zróżnicowanych, śródlądowych społeczności roślin i zwierząt na świecie i myślę o locie, o tym, jak to się stało, że życie nauczyło się przekraczać granice grawitacji. Myślę też o energii, jej źródłach, naszym zapotrzebowaniu na nią i o tym, jak dostęp do niej jest integralną częścią rozkwitu całej ziemskiej społeczności. Te dwie troski – lot i energia – nie pojawiły się we mnie przypadkowo. Kanion, w którym się znajduję, część gór Chiricahua w południowo-wschodniej Arizonie, szczyci się największą koncentracją gatunków ptaków w Ameryce Północnej. Moja miłość do ptaków jest powodem, dla którego tu przyjechałem. A związek między lotem a energią nabiera szczególnego znaczenia z powodu mojej trzeciej troski: więzi między kolibrami a kwiatami; kanion odwiedza czternaście gatunków kolibrów, co stanowi najwyższą liczbę w całej Ameryce Północnej.

Niewiele, jeśli w ogóle, aktywności w świecie zwierząt pochłaniają tyle energii, co lot. Żaden gatunek ptaka nie wykorzystuje jej tak intensywnie, jak koliber. Żaden inny ptak nie opanował lotu do tyłu. A zawisanie w powietrzu, coś, co kolibry robią z niezrównaną gracją, wymaga niezwykle szybkich i energochłonnych ruchów skrzydeł. Inne ptaki, na przykład jerzyki, są bardziej oszczędne w wydatkowaniu energii w locie, mając długie, smukłe skrzydła, które utrzymują je w powietrzu przy minimalnym ruchu skrzydeł przez tygodnie, a nawet miesiące. A jednak kolibry zawisają w powietrzu, nawet gdy wiąże się to z wysokim kosztem energii. Nagrodą jest dla nich dostęp do nektaru, i to w dużych ilościach. 2

Pociąg kolibra do nektaru zapoczątkował unikalny rodzaj koewolucji, która zwiększyła różnorodność kwiatów kochających ptaki (ornitofilnych) na Ziemi. Następnym razem, gdy zatrzymasz się, aby podziwiać penstemona, fuksję lub podobnie ukształtowane kwiaty, podziękuj kolibrowi za jego romans z nektarem. Ta fascynacja wydobyła formy i odcienie ogromnej gamy płatków kwiatów. Wyjątkowa obsesja kolibra na punkcie nektaru dała początek olśniewającej gamie kolorów w upierzeniu kolibra. Uważa się, że podobieństwo piór kolibra do koloru liści i kwiatów pomaga chronić go przed drapieżnikami. Ten „płaszcz o wielu kolorach” wywołał kaskadę językową w ludzkiej wyobraźni w naszej próbie uchwycenia jego uroku; próbka w języku angielskim, spośród ponad 300: Long-billed Star-throat, Mountain Gem, Black-throated Mango, Fork-tailed Wood-nimph, Blossom-crown, Little Wood-star, Empress Brilliant, White-chinned Sapphire, Horned Sun-gem, Purple-crowned Fairy, the Magnificent, Black-hooded Sunbeam i Sparkling Violet-ear.

***

Wspaniały koliber wyłania się z cienia. Zielonkawy kolor jego gorsetu lśni. Jego korona i pierś rozbłyskają głęboką purpurą, gdy pióra załamują się w powodzi słońca. Zawisa, niemal nieruchomo przez kilka sekund, nad krzakiem trąbki. W odwiecznym tańcu zakochania odwiedza kwiat za kwiatem. Oderwałam się od moich myśli i myśli, ponownie oddając się zadumie.

Nasza własna, radykalna obecność wobec tego, co nas fascynuje, wyzwala podobną kreatywność jak u kolibra. Pozwalanie sobie na to, co porusza nas najgłębiej, jest uściskiem Erosa, pragnieniem zjednoczenia z podstawą naszego bytu. Ta komunia jednej istoty z drugą prowadzi do dalszej złożoności, a tym samym do ekspresji piękna niespotykanych dotąd na Ziemi. Nasza ludzka zdolność do zachwytu pięknem jest tą samą ewolucyjną dynamiką, co przyciąganie kolibra do kwiatu. Wyrażona poprzez ludzką świadomą samoświadomość, komunia osiąga poziom złożoności, który jednym słowem staje się zachwytem.

Zdjęcie | Christian Spencer

„Stać się” zadziwieniem to wejść w stan radykalnej obecności. Ucieleśnienie zadziwienia oznacza, że ​​odczuwamy to, co najistotniejsze w naszym bycie. Rabin Abraham Heschel napisał, że życie duchowe oznacza życie w stanie „radykalnego zadziwienia”. Pochodzenie słowa „radykalny”, radicalis , oznacza „dotrzeć do korzeni rzeczy”. Zadziwienie to oddanie się zadziwieniu korzeniem naszego bytu, pierwotnej rzeczywistości, że jesteśmy Ziemią świadomą siebie, dostrzegającą swój własny splendor. Aby to naprawdę zrozumieć, zatracamy się w szerszej rzeczywistości i zyskujemy wolność wykraczającą poza nasze małe „ja”.

Radykalna obecność wycisza umysł i otwiera nas na to, co jest; w ten sposób rozpuszcza iluzję odrębności, której nasze umysły się trzymają. Jako praktyka współczucia („czucia z nami”), radykalna obecność otwiera nas na uniwersalne doświadczenie bólu i straty. Nasze serca nie są po prostu złamane, ale otwarte. Kiedy nasze serca się otwierają, nasze poczucie szacunku nie jest jedynie koncepcją. To doświadczenie głębokiej akceptacji wyjątkowego geniuszu, który objawił się w każdej istocie dzielącej naszą żyjącą planetę.

Tym, co najszybciej wprowadza nas w radykalną obecność, jest zawieszenie ego. Rozwijając cytat Krishnamurtiego na początku: „piękno to wygaśnięcie jaźni, pochłonięcie przez inny podmiot. Zapominamy o sobie w obliczu pełni, wielkości, bogactwa, godności”. Lubię nazywać to „wielkim zakochaniem”, pociągiem bytu do bycia we wszechświecie, który daje początek nowemu życiu i nowym formom, jednym słowem – kreatywności. Całkowite pochłonięcie przez inny podmiot kształtuje nas, wzmacniając naszą tożsamość wykraczającą poza małe ja, ku większej, bardziej inkluzywnej Jaźni. Pamiętamy i czujemy nasze poczucie przynależności. A kiedy nasza tożsamość rozszerza się na przynależność do wspólnoty Ziemi, nasze marzenia i działania mogą nabrać planetarnego zasięgu i skali.

Tak wiele zniszczeń w naszych systemach gospodarczych, politycznych, środowiskowych i społecznych jest spowodowanych etosem egoizmu, indywidualizmu i izolacji. Radykalna obecność wyciąga nas z tych ciasnych silosów zrozumienia. Bycie radykalnie obecnym wobec innej osoby – czy to człowieka, kolibra, łososia, czy osobowości lasu – oznacza wkroczenie w etos wzajemności. Gatunek ludzki ewoluował, by współpracować, pomimo tego, co ideologie egoizmu wyrządziły ludzkiej świadomości. Radykalna obecność otwiera drogę do współpracy, synergii i wzajemności.

Aby twórczo odpowiedzieć na wyzwania dzisiejszych zmian planetarnych, potrzebujemy zarówno historii funkcjonalnej, jak i praktyki. Historia funkcjonalna, kosmologia, to opowieść o tym, kim jesteśmy jako gatunek. Praktyka to taka, która wielokrotnie i nieustannie odnawia nasze poczucie tej historii na fizycznym, duchowym i psychicznym poziomie naszego bytu. Po raz pierwszy mamy historię naszego wspólnego pochodzenia we Wszechświecie. To dar nauki, przede wszystkim fizyki, geologii, biologii i astronomii. Ta naukowa kosmologia jest wciąż interpretowana przez mitologów, kosmologów, pedagogów i filozofów, przekształcając ją w znaczącą kosmologię kulturową . Połączenie historii (kosmologii) z praktyką, a wszystkie obszary interakcji międzyludzkich będą mogły lepiej wpisywać się w etykę Ziemi. Na przykład, jeśli nasza koncepcja demokracji rozszerzy się na biokrację, w której wszystkie gatunki mają prawo do rozkwitu, fałszywe dychotomie, takie jak ta między sprawiedliwością społeczną a ekologiczną, zaczną zanikać.

Jak „stajemy się zadziwieni” i osiągamy radykalną obecność? Otwierając się na tajemnicę i tajemnicze głębie świata przyrody poprzez praktykę duchowej ekologii. Rozmyślając każdego dnia nad faktem, że powstający wszechświat doprowadził do czegoś zupełnie zdumiewającego: pojawienia się istoty, poprzez którą wszechświat odzwierciedla swój własny splendor. Człowiek jest sposobem, w jaki wszechświat odczuwa chwałę burzy, lasu sosnowego czy światła skąpanego w zboczu pasma górskiego. Po raz pierwszy mamy historię, która może dać nam, jako gatunkowi, głębokie poczucie roli we wszechświecie. Być może ta rola polega po prostu na tym, że jesteśmy tu, by celebrować splendor. Nie zostaliśmy tu po prostu zrzuceni, ale wyłoniliśmy się z samej planety. Gdy pozwalamy, by pociągnęło nas to, co kochamy, zarówno personalizujemy, jak i wspieramy twórcze pojawianie się ewolucji.

Im głębiej odczuwamy chwałę i chłoniemy wielowymiarową historię, tym bogatsze będzie nasze doświadczenie, tym żywsza będzie nasza wyobraźnia i tym głębsza będzie nasza więź z boskością. Dlatego różnorodność gatunków i ich wyginięcie są tak ważne. Dlaczego powinniśmy przejmować się słoniem afrykańskim, niedźwiedziem polarnym czy stynką deltową? Ponieważ każda istota jest manifestacją boskości; i każda jest jednorazowym darem procesu ewolucji. Kiedy raz odejdą, nigdy nie powrócą. Kiedy zapiera nam dech w piersiach widok 3000-letniej sekwoi lub nadmorskiego brzegu, delikatność płatka dzikiego kwiatu lub palona siena ciała salamandry w blasku słońca, jesteśmy sposobem, w jaki wszechświat rozkoszuje się swoim splendorem.

Często nasze poczucie zachwytu, naszej radości, drzemie lub zostaje pogrzebane pod gorączkowym poszukiwaniem umysłu, który pragnie pewności i odpowiedzi. Ale możemy je przywrócić poprzez oddech, uwagę, bicie serca. Uciszamy umysł, wracamy do siebie i pozwalamy, by uwrażliwiała nas na migoczącą inteligencję wokół nas. W tym miejscu poddania się odnajdujemy źródło naszego zachwytu nie tylko nienaruszone, ale i przemienione.

Odniesienia

[1] J. Krishnamurti, Piękno, przyjemność, smutek i miłość , Ojai Talks, audio, Harper & Row, 1989.

[2] Robert Burton, Świat kolibra , Firefly Books, Ltd., 2001.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

3 PAST RESPONSES

User avatar
Bharat Ram Oct 29, 2024
Excellent
User avatar
PeterFuh Aug 16, 2023






User avatar
joanna Jul 15, 2021

Reading this was like going to church. Thank you. I commune with the hummers every morning with my coffee on the patio. They greet me with their presence hovering just inches from my face and heart. What a way to start the day with awesomeness.