Powiedz mądrej osobie albo milcz
dla tych, którzy nie rozumieją
zaraz z tego wyśmieję.
Wychwalam to co naprawdę żywe
co pragnie zostać spalone żywcem….
…I dopóki nie doświadczysz
to: umrzeć i tak rosnąć
jesteś tylko kłopotliwym gościem
na ciemnej ziemi.
— John Wolfgang von Goethe
To przewodnik terenowy po ekstatycznej i niebezpiecznej odysei, o której większość świata zapomniała — lub jeszcze jej nie odkryła — istotnej duchowej przygodzie, do której nie znajdziesz jasnych ani kompletnych map nigdzie indziej we współczesnym świecie zachodnim. Ta podróż, która zaczyna się od umierania, pozwala ci rosnąć w całości i dziko w sposób, który stał się rzadki — a jednak jest niezbędny dla przyszłości naszego gatunku i naszej planety.
Wierzę, że podstawową przyczyną poważnych kryzysów i wyzwań naszych czasów — wszystkich naszych kaskadowych załamań środowiskowych i kulturowych — jest powszechna porażka w indywidualnym rozwoju człowieka. To prawda od tak dawna i w tak wielu społeczeństwach, że większość ludzi dzisiaj (w tym większość psychologów, edukatorów i przywódców religijnych) nie zdaje sobie sprawy z tego załamania w naturalnej sekwencji dojrzewania człowieka, porażki, która jest teraz wyraźnie widoczna — czego dowodem są obecne epidemie dysfunkcji psychologicznych, a także degradacja społeczna i ekologiczna. W tkance kulturowej brakuje ważnych wątków w rozwoju całości. Zbyt wielu z nas jest tylko kłopotliwymi gośćmi na tej Ziemi.
Nasze dylematy rozwojowe wynikają przede wszystkim z odłączenia się od natury, zarówno od naszej „zewnętrznej”, jak i „wewnętrznej” natury: utraty odczuwanej przynależności do świata przyrody i uwikłania w niego oraz utraty komunii z samym rdzeniem naszej indywidualnej natury ludzkiej — naszą Duszą.
To, co straciliśmy, to w szczególności podróż inicjacji duszy — psycho-duchowe przedsięwzięcie, które łączy nas w najgłębszy sposób zarówno ze społecznością Ziemi, jak i ze źródłem naszego najgłębszego człowieczeństwa. Ta podróż, jeśli zostanie zrewitalizowana i odzyskana, może wszystko dla nas przekształcić, indywidualnie i zbiorowo.
Ta strata jest naszym najpoważniejszym ludzkim i planetarnym kryzysem, ponieważ podróż inicjacji duszy jest ścieżką do prawdziwej Dorosłości — do stania się wizjonerem kulturowym i ewolucjonistą — a prawdziwa Dorosłość jest niezbędna do prawdziwie zdrowej, dojrzałej kultury. Ta podróż będzie podstawowym elementem każdego przyszłego społeczeństwa zdolnego do rozwijania kwitnącej kultury we współpracy ze wszystkimi innymi gatunkami i procesami życiowymi Ziemi.
Chociaż Zstąpienie do Duszy — wyprawa przez rozległą równinę, a następnie w dół w głąb tego, co nazywam Kanionem Duszy, a ostatecznie, jeśli dopisze szczęście, w górę i na drugą stronę — może być niebezpieczne i wstrząsające, jest również radosne i angażujące. Gdyby tylko zahipnotyzowane masy głównego nurtu współczesnego świata miały jakieś pojęcie o niezwykłych bogactwach, tajemnicach i zawiłościach ludzkiej psychiki i o codziennych olśniewających cudach samoorganizującego się, ponadludzkiego świata! Gdyby tak było, każdy blask i blask dostrzeżony na równinie konformistycznej kultury konsumpcyjnej szybko zblakłby i zostałby uznany za oszustwo, którym jest. To, co czeka po drugiej stronie tej rozległej równiny, jest o wiele bardziej interesujące i inspirujące. A te tajemnice i skarby nie są dalej niż twoje nocne sny, twoja dzika miłość do tego świata, a jeśli o to chodzi, twoje najgłębsze emocjonalne rany; nie bardziej odległe niż szelest liści za twoimi drzwiami, cuda każdej chwili twojego własnego ciała, pokryta pajęczynami grzybni gleba pod twoimi stopami lub przybywanie i ubywanie Księżyca nade mną; nie trudniejsze do znalezienia niż mity, które powstają wszędzie z głębin ludzkiej psychiki. Te tajemnice nie dotyczą tylko natury i psychiki, ale wewnętrznej komunii i tańca wzajemnego wzbogacania się między nimi.

Nasza wyjątkowa nisza ekologiczna
Każdy gatunek ma swoją unikalną niszę ekologiczną, szczególną rolę, jaką odgrywa w podtrzymywaniu i wzmacnianiu życia na naszej planecie. Spełniając swoją rolę, każdy gatunek robi wszystko, co może, aby podtrzymywać, zwiększać i rozwijać swój własny gatunek. Kiedy Karol Darwin mówił o przetrwaniu najsilniejszych, miał na myśli rozkwit tych, którzy najlepiej pasują — tych, którzy najlepiej współpracują ze swoim środowiskiem i są w stanie najlepiej dostosować się do zmieniających się warunków.
Łososie na przykład przenoszą ogromne ilości składników odżywczych z oceanu do źródeł rzek. Składniki te są włączane do sieci pokarmowych w rzekach i otaczających je krajobrazach przez wiele gatunków ssaków, ptaków i ryb, które żerują na ikrze łososia, młodych osobnikach i dorosłych osobnikach. Niedźwiedzie brunatne rozprowadzają te składniki odżywcze w okolicznych lasach, wspomagając wzrost drzew chroniących brzegi strumieni przed erozją. Drzewa te ostatecznie odwdzięczają się łososiom, wpadając do strumieni i tworząc zatory, które zapewniają schronienie młodym łososiom i chronią żwir, którego dorosłe osobniki używają do tarła.
Oprócz tego, że każdy gatunek ma swoją własną, unikalną niszę, możemy przypuszczać, że dotyczy to również każdego osobnika. Jest prawdopodobne — i prawdopodobnie konieczne — że każde stworzenie rodzi się ze zdolnością i pragnieniem zajmowania charakterystycznej dla swojego gatunku ekologicznej roli na swój własny, indywidualny sposób. Na przykład młode łososie, bez osobistego przewodnictwa rodziców lub kogokolwiek innego, wiedzą, jak i kiedy migrować do oceanu i jak po kilku latach zlokalizować rzekę, w której się rozmnożyły, i jak często przedostać się w górę strumienia do dokładnego miejsca, w którym zaczęły życie. Biolodzy postawili hipotezę, jakich narzędzi lub mechanizmów używają łososie, aby powrócić ( jak to robią) — takich jak rozpoznawanie charakterystycznego zapachu swojej rodzimej rzeki — ale nie mają pojęcia, jak łososie w ogóle wiedzą, że mają migrować, kiedy, dokąd lub co je motywuje ( dlaczego to robią). Innymi słowy, nie wiemy, jak to się dzieje, że każdy łosoś — lub osobnik dowolnego gatunku — rodzi się ze zdolnością i pragnieniem zajmowania charakterystycznej dla swojego gatunku ekologicznej roli na swój własny sposób. Ale bez wątpienia każda żywa istota ma tę wrodzoną wiedzę i pragnienie. To jedna z zadziwiających tajemnic, od których zależy całe życie. To tajemnica psychiki, a nie tajemnica mechanizmów eko-biologicznych.
Ciekawe jest to, że rzadko stosujemy te spostrzeżenia do naszego własnego gatunku — jakby ludzkość mogła być wyjątkiem od reguły, jakbyśmy byli bezcelowymi gośćmi w bezsensownym świecie lub jakbyśmy mogli przyjąć dowolną ekologiczną rolę, jaką chcemy. Ale jako gatunek, my również mamy odrębną niszę w społeczności życia, szczególny potencjał, rolę, którą ewolucja ukształtowała w nas do zajmowania. Większość z nas po prostu nie jest pewna, co to może być. Albo może nawet nie rozważamy tego pytania.
Biorąc pod uwagę to, co dzieje się na świecie na początku XXI wieku, w chwilach rozpaczy możemy być skłonni do wniosku, że naszą wyjątkową niszą ludzką musi być dokonanie szóstego masowego wymierania życia na naszej planecie. To jest w końcu to, co w rzeczywistości robimy i co jest już w toku — apokaliptyczne zmniejszenie bioróżnorodności naszej planety, jakby Ziemia starała się odnowić, najpierw oczyszczając pokład za pomocą morderczego geniuszu naszego własnego gatunku. Czy to możliwe? Czy mogliśmy ewoluować tak, aby „najlepiej współpracować” z resztą życia, stając się usłużnym eko-zabójcą, który unicestwia większość współczesnych gatunków, w tym nasz własny? Naprawdę?
Nie sądzę. Wierzę, że ekobójstwo/samobójstwo nie jest naszym przeznaczeniem, ale raczej naszym losem, jeśli nie uda nam się objąć i zamieszkać w naszej prawdziwej niszy (pomijając na razie pytanie, dlaczego możemy być jedynym gatunkiem zdolnym do niespełnienia swojej prawdziwej niszy). Ponadto uważam, że nie będziemy w stanie zamieszkać w naszej prawdziwej niszy jako gatunek, dopóki wystarczająco wielu z nas nie zamieszka w naszych prawdziwych indywidualnych niszach.
Pozwól, że wyjaśnię dlaczego:
Aby zrealizować nasz ewolucyjny potencjał, większość ludzkich kultur musi być zdrowa i wystarczająco dojrzała, aby wybrać i wesprzeć taką misję — „wielkie dzieło” naszych czasów, jak ujął to Thomas Berry w swojej wizjonerskiej książce o tym samym tytule. Aby mieć takie kultury, muszą istnieć ludzie wystarczająco dojrzali i zdrowi, aby współtworzyć te kultury. Tacy ludzie (inicjacjonowani Dorośli i Starsi) to nie ludzie, którzy przede wszystkim dbają o siebie (swoje „małe” ja), ale raczej ludzie, którzy kreatywnie tworzą sposoby zamieszkiwania poprawiającej życie niszy indywidualnej, dla której się urodzili. A ta nisza to to, co odkrywamy i co stajemy się w stanie zająć poprzez podróż inicjacji duszy. W konsekwencji, aby ludzkość zajęła swoje prawdziwe miejsce na świecie, wystarczająca liczba indywidualnych ludzi musi zająć swoje prawdziwe miejsca.
Prawdziwi Dorośli i Starsi to ludzie, którzy wiedzą, dlaczego się urodzili, którzy wiedzą, kim są jako wyjątkowi uczestnicy sieci życia, i którzy w większości swoich działań kreatywnie zajmują swoją wyjątkową niszę ekologiczną, ofiarowując ją swojemu ludowi i całej społeczności Ziemi jako podarunek podnoszący jakość życia.
Podstawowym powodem, dla którego ekobójstwo może stać się naszym zbiorowym losem, jest specyficzny rodzaj rozkładu kulturowego, który jest nieuniknionym skutkiem braku podróży inicjacji duszy.
Innymi słowy, my, uprzemysłowieni ludzie, nie potrafimy zająć naszej prawdziwej zbiorowej niszy, ponieważ nie wiemy, jak znaleźć lub zająć nasze indywidualne role w większej sieci życia. Nie wiemy, kim jesteśmy jako gatunek, ponieważ nie wiemy, kim jesteśmy jako jednostki.
Możemy jednak nauczyć się pamiętać, kim się urodziliśmy jako jednostki, i wspólnie odkryć, kim możemy się stać jako gatunek.
Praktyki inicjacji duszy w XXI wieku
Jednym z czynników, który sprawia, że nasza praca w Animas jest nowa w porównaniu z wcześniejszymi, rdzennymi tradycjami, jest fakt, że zajmujemy się podróżą inicjacji duszy z zupełnie inną świadomością i w zupełnie innym kontekście kulturowym. Dzieje się tak po prostu dzięki „cnocie” kilku rewolucji kulturowych — rolniczej, naukowej, przemysłowej i cyfrowej. Ludzkość obecnie działa z zupełnie innym trybem świadomości w porównaniu z neolitem; istniejemy w radykalnie przekształconym kontekście kulturowym pod względem naszej wiedzy, struktur społecznych, gospodarek, technologii, duchowości i kosmologii.
Jednym ze skutków tych rewolucji kulturowych jest degradacja naszego wspólnego środowiska do takiego stopnia, że cała ludzkość stoi teraz przed bezprecedensowym i ostatecznym dylematem: przyspieszającą ekobójstwem i możliwym samozagładą.
Teraz znajdujemy się w kryzysie inicjacyjnym, który sami stworzyliśmy, co doprowadzi do naszego upadku lub metamorfozy. Nie możemy kontynuować naszego obecnego kursu i nie możemy pozostać ludźmi, którymi byliśmy. Jest to zbiorowa okoliczność podobna do tej, z którą mierzymy się indywidualnie podczas Zejścia do Duszy. Nie wszyscy ludzie lub gatunki — lub planety — przeżywają swoje inicjacje.
Większe zróżnicowanie ról jest prawdziwe nie tylko w przypadku współczesnych społeczeństw w porównaniu z wcześniejszymi, ale także naszego gatunku w porównaniu z innymi. Różnorodność nisz, które mogą zajmować poszczególni ludzie, wydaje się nieporównywalnie większa niż nisze dostępne dla osobników innych gatunków. To jest nasza mocna strona, a także nasza wada. Jedną z charakterystycznych cech ludzkiej psychiki jest to, że przyjmuje ona bardzo różnorodne i kreatywne kształty. Jednak zdolność większości wcześniejszych kultur ludzkich do wspierania tej różnorodności i autonomii wydaje się ograniczona w porównaniu ze współczesnymi opcjami.
Bardziej ogólnie, podejrzewam, że nie ma starszych lub istniejących kultur z praktykami lub światopoglądami, które są jednoznacznie istotne dla tego, czego potrzebujemy, aby poruszać się w naszym obecnym momencie planetarnym, żadnych, które są całkowicie wystarczające, aby umożliwić nam stawienie czoła temu, z czym musimy się teraz zmierzyć jako gatunek. To właśnie był wniosek geologa i Starszego Ziemi Thomasa Berry'ego po długim życiu studiowania kultur na całym świecie:
Musimy pójść znacznie dalej niż jakakolwiek transformacja współczesnej kultury… Żadna z naszych istniejących kultur nie poradzi sobie z tą sytuacją, a mianowicie utratą tego, co Thomas nazwał naszą kulturową „zdolnością przetrwania”] z jej własnych zasobów. Musimy wymyślić lub na nowo wymyślić zrównoważoną kulturę ludzką poprzez zejście do naszych przedracjonalnych, naszych instynktownych zasobów. Nasze zasoby kulturowe utraciły swoją integralność. Nie można im ufać. Potrzebna jest nie transcendencja, ale „inscendencja”.
Thomas, odróżniając wznoszenie się od transcendencji, deklarował, że żyjemy w czasach, w których duchowe zejście stało się niezbędne — i ważniejsze niż duchowe wzniesienie, które samo w sobie zbyt często sprowadza się do duchowego „omijania” naszych indywidualnych i zbiorowych potrzeb uzdrowienia, całościowego działania i radzenia sobie z naszymi kryzysami i szansami.

Istnieją dodatkowe wskaźniki pojawiającego się ludzkiego paradygmatu, który może wymagać nowego podejścia do podróży inicjacji duszy, nowego sposobu zrozumienia Zejścia do Duszy. Należą do nich nasza współczesna świadomość (co zadziwiające, w ciągu zaledwie ostatnich 150 lat) jednokierunkowego, niepowtarzalnego łuku ewolucyjnego do rozwijającego się świata (nie tylko ciągle powtarzających się cykli); decydująca rola, jaką ludzkość odgrywa obecnie w ewolucji życia na naszej planecie; stosunkowo niedawne powszechne kultywowanie głębokiej wyobraźni, obdarzające każdą osobę z każdej kultury potencjałem do wizjonerskich osiągnięć (nie tylko rzadkiego proroka lub szamana); oraz współczesna Adolescencja jako potencjalny postęp ewolucyjny — jak dotąd niespełniony.
Te perspektywy sugerują, że podróż inicjacji duszy sama w sobie ewoluuje, że pojawia się nowa możliwość rozwoju dla ludzkości i że nasz gatunek jest w trakcie podróży inicjacyjnej. Wkraczamy na nieznane wody.
Z tych powodów uważam, że nie znajdziemy tego, czego potrzebujemy teraz, powracając do inicjacyjnych praktyk wcześniejszych kultur. Chociaż możemy stosować pewne uniwersalne techniki i strategie (takie jak praca ze snami, post i taniec transowy) i przyjmować pewne sztuki starszych zachodnich szkół misteryjnych (takie jak podróże głębokich obrazów, symboliczne dzieła sztuki i Mandorla), musimy przede wszystkim wymyślać nigdy wcześniej nie widziane mapy i metody, aby poruszać się w naszych nigdy wcześniej nie widzianych okolicznościach i odważnie akceptować cel, który możemy zrozumieć tylko częściowo.
Nie chodzi tylko o to, że nie wolno nam przywłaszczać sobie ani kooptować rodzimych tradycji. Nie chodzi tylko o to, że musimy wymyślać własne sposoby robienia tego, co mogły robić wcześniejsze kultury. Bardziej fundamentalnie, musimy wyobrazić sobie metody podróży, której żadna wcześniejsza kultura nawet nie próbowała — ani nie była na nią gotowa. I musimy to zrobić nie tylko po to, aby zapobiec wydarzeniom strasznych rzeczy — takich jak ekobójstwo — ale także po to, aby umożliwić ludzką możliwość, której wcześniej nie widziano na tym świecie.
Teraz musimy wspólnie utkać kokon, który umożliwi metamorfozę naszego gatunku.

Fragment książki The Journey of Soul Initiation . Copyright ©2021 by Bill Plotkin. Wydrukowano za zgodą New World Library — www.newworldlibrary.com.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
No, we must not appropriate nor co-opt from other traditions, but we had better learn from them and apply in ways that our times demand. Our survival and that of the earth depend on deeply informed action. }:- a.m.
To Walk In Harmony—
Humanity has been living for millennia in dissonance with Creation. Rather than let the Divine Conductor lead the symphony we have vainly tried to control that which is uncontrollable. A simple example is the foolishness of “daylight savings time”, among a host of other nonsense.
In an ironic, counterintuitive, holy contradiction we are discovering that it is indigenous people across the globe that know the way of Creation. In surrender to Divine LOVE, they have seen that all things are connected, that we are all relatives including plants and animals. Therefore, our own survival depends on our walking in harmony with all things. Rather than attempting to “lead”, we must be submissive partners in the Divine Dance.
Our relative intelligence should be applied to protecting and preserving, rather than consuming and destroying. As divine stewards of all that is we must take up our most important role among living things which we have abdicated for centuries—servants rather than monarchs. As friend Parker Palmer has written, “we are on the brink of everything.” The “tipping point” (Gladwell) of Creation itself has been reached through humanity’s destructive living. It is past time to partner in corrective, restorative action.
Mitákuye oyàsin, hozho naasha doo, beannacht. }:- a.m.
[translation: All are my relatives (Lakota), therefore I will walk in harmony (Navajo/Diné), blessed to be blessing (Irish Gaelic).]
—anonemoose monk
Hoofnote: Concerning Goethe—
“Tell a wise person or else keep silent
for those who do not understand
will mock it right away.” ~johann wolfgang von goethe~
Goethe— controversy
https://www.nytimes.com/199...
And another Goethe who came later— http://archive.capradio.org...
[Hide Full Comment]