Back to Stories

Poniżej Znajduje się Transkrypt Wywiadu Soundstrue Z Podcastu Insights at the Edge między prowadzącymi Tami Simon I Neilem Douglas-Klotzem. Nagrania Audio Z Tej Rozmowy można posłuchać

związek między tym a większym „ja”, albo co w tym ujęciu, w tym języku opowieści, można by nazwać, jedynym „ja”, jedyną istotą, Alaha, albo Jednym, albo Bogiem, jeśli wolisz używać tego bardziej teologicznego języka.

Część tego, co robimy w nowym programie, to praca z wieloma z tych powiedzeń, ale zaczynamy od bardzo prostej modlitwy ciała, która polega po prostu na intonowaniu, delikatnym oddychaniu do siebie tego słowa w języku aramejskim, Ina-Ina, co oznacza „II”. Łączę moje własne poczucie siebie, takie, jakie jest w tej chwili, z poczuciem podziwu lub poczuciem jedności, które jest w całym kosmosie, i stopniowo buduję i wzmacniam to połączenie, aby istniała łatwiejsza ścieżka między wielkim obrazem życia a tym, z czym muszę sobie radzić w moim codziennym życiu. Więc czy powinniśmy spróbować trochę tego?

TS: Tak, zróbmy to!

NDK: OK, zróbmy to. Jeśli położysz jedną rękę lekko na sercu i poczujesz, jak twój oddech unosi się i opada. I po prostu oddychając Ina-Ina , „II”. Poprzez te słowa, które wypowiedział Jeszua/Jezus, łączymy się z jego sposobem modlitwy, jego sposobem bycia. I to jest również wsparcie. Podążamy jego śladami. On idzie przed nami w karawanie stworzenia. To nie wyklucza połączenia z nim lub przez niego. Ale on również prosi nas, abyśmy zanurzyli się głębiej w nasze własne wnętrze i połączyli to przez niego z większym poczuciem życia, rzeczywistości, Świętego.

Najpierw wydychaj słowa, Ina-Ina. Czując, jak oddech unosi się i opada. Dłoń lekko dotyka serca. Bicie serca jest również naszym wewnętrznym rytmem. I intonujmy bardzo delikatnie te słowa, ponownie, używając rezonansu również, aby wprowadzić nas w rytm, w dojrzałość.

[ Intonacja ] Ina. Ina. Ina. Ina. Ina. Ina. Ina. Ina.

Tak więc, jakkolwiek to dla ciebie wyjdzie. Nie martw się, jak to brzmi. Skup się bardziej na uczuciu. Skup się bardziej na rytmie, wibracji, oddechu. Nadal oddychamy z tym uczuciem, pozwalając oddechowi wchodzić głębiej, głębiej. Łącząc się z naszym własnym poczuciem siebie, które rośnie, ewoluuje, zmienia się, cokolwiek to może być.

W tym sposobie patrzenia, to nigdy nie jest rzecz, jaźń. Porusza się, zmienia. Ewoluuje w każdej chwili. To nie jest coś, czego naprawdę możemy się trzymać. Ale łączymy to chwilowe poczucie naszej jaźni, naszego życia, naszej wiedzy, naszych problemów, naszych wyzwań, z większym obrazem i większą rzeczywistością. Z tymi, którzy odeszli przed nami, którzy nas zainspirowali, i przez nich aż do początku karawany. Z powrotem do pierwszego początku, z powrotem do jednej istoty lub tej tajemniczej rzeczy, która łączy wszystkie istoty przez całe życie. Aman. Aman. Dziękuję.

TS: Ciekawe, że nazywasz te nauki i te wypowiedzi wypowiedziami „Ja jestem”, ale jednocześnie powiedziałeś, że nie jest to właściwe tłumaczenie.

NDK: [ Śmiech ] To prawda. To trochę żart, tak. Trochę paradoks. Ale ludzie znają je jako powiedzenia „Ja jestem”, więc ostatecznie użyliśmy tego w tytule. Tak naprawdę nowy program opowiada większość historii Ewangelii Jana. I jak mówię, w skrócie, to tak naprawdę Jezus przygotowuje swoich uczniów na swoje odejście i próbuje wskazać im drogę powrotną do siebie, aby zanurzyli się głębiej w sobie jako źródle wskazówek, zamiast polegać na Nim, ponieważ zdaje sobie sprawę, że nie będzie już długo z nami.

Tak więc opowiedziane w tym sensie, te powiedzenia „jestem” naprawdę stają się dla niego wskazaniem na różne ścieżki, różne ścieżki medytacyjne, których mogą użyć po jego odejściu. Ale także łącząc się z nim w oddechu, w wibracji. Jak mówi w jednym z powiedzeń, naprawdę z jego sposobu patrzenia, w jego tradycji — a to nie jest prawdą w przypadku wszystkich tradycji — wszyscy podróżują razem. Nikt nie podróżuje osobno. Mówi: „Łączysz się ze mną. To, co we mnie widziałeś, to po prostu ja odbijający z powrotem do ciebie twoją własną boską naturę, ale myślisz, że to ja. Ale wszyscy podróżujemy razem. Więc jeśli pomoże ci to połączyć się ze mną po moim odejściu, połączyć się ze mną w oddechu i wibracji, będę tam dla ciebie. To będzie dla ciebie, ale podróżuj dalej. Idź dalej”.

I tak nauki ewoluują, jak sądzę, w ten bardzo głęboki sposób. Sposób, który przegląda, który podsumowuje wszystkie jego główne nauki w Modlitwie Pańskiej i Błogosławieństwach, ale w rzeczywistości, w sposób głębszy i bardziej pilny, moglibyśmy powiedzieć.

TS: Ale wracając do tego paradoksu, że to są naprawdę nauki „II”, ale tutaj musisz nazwać je naukami „Ja jestem”, aby faktycznie się komunikować. Piszesz po angielsku, piszesz w innym języku niż oryginalny aramejski, więc cały czas masz do czynienia z tym problemem, jak sądzę?

NDK: Tak, w pewnym stopniu masz do czynienia z klarowaniem pewnych rzeczy. Następnie po „klarowaniu” mówimy: „to jest to, o czym mówimy”. Na przykład w pierwszym wersie modlitwy Jezusa — mówimy o wersie, który został przetłumaczony: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”. Teraz spójrzmy na to w aramejskim i jakie są inne, bardziej rozbudowane, głębsze znaczenia wokół tego. Więc zawsze masz do czynienia z tłumaczeniem. A sposób, w jaki sobie z tym radziłem, polegał na ciągłym otwieraniu tłumaczenia, zamiast pozwalania, aby było ograniczone do jednego konkretnego tłumaczenia lub mówienia: „OK, to jest ostateczne tłumaczenie”. Ale cały czas je otwieraj.

Wiesz, byłem zadowolony widząc, że kiedy ludzie korzystali z moich książek [i] kiedy korzystali z nagranych programów, które zrobiłem przez Sounds True przez lata, pisali do mnie i mówili: „Oto stworzyłem swój własny Midrasz i to jest to, co z niego dostałem. Oto inna wersja lub sposób patrzenia na to”. I to jest dla mnie bardzo satysfakcjonujące, ponieważ oznacza to, że słowa i nauki pozostają żywe, zamiast pozwolić im zostać utrwalonymi w kamieniu lub niezmiennej glinie.

TS: Wydaje się również, że kiedy skomentowałeś, że nie ma „bycia”, bardzo podobnego do „jestem” w języku aramejskim, sprawiło to, że zacząłem myśleć o tym, jak sam język, którym mówimy, kształtuje również nasz pogląd, nasz sposób bycia. Zastanawiam się, co mógłbyś powiedzieć na ten temat w odniesieniu do Jezusa.

NDK: To bardzo prawdziwe. Początkowo, gdy zaczynałem tę pracę, Tami, pomyślałem: „Cóż, to tylko kwestia kilku różnych słów”. Mam na myśli, że są to ważne różne słowa, jak wspomniałem. Ale potem zacząłem mówić, że to cała kosmologia. To cały sposób patrzenia. To inna psychologia. To inny sposób patrzenia na czas. To zupełnie inny sposób patrzenia na czas.

Jak wspomniałem w tej medytacji, starożytni Semici mieli tendencję do patrzenia na czas nie jako na oddzielną przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, ale raczej jako na to, co czasami teraz nazywam „czasem karawany”. To znaczy, że przeszłość pulsuje przed nami. Teraźniejszość jest tutaj, teraz, z nami, we wspólnocie, z którą podróżujemy. A przyszłość nadchodzi za nami. Więc jest to niemal dokładne przeciwieństwo sposobu, w jaki postrzega to zachodnia filozofia, która brzmi: „Zmierzamy w przyszłość, a przeszłość jest za nami i nigdy więcej nie wpłynie na nas”.

Nie, oni patrzyli na to niemal odwrotnie. Podążamy śladami naszych przodków, a potem, jak mówią czasem Indianie Ameryki Północnej, „Są tacy, którzy przychodzą za nami lub po nas, i to są nasze dzieci i dzieci naszych dzieci”. Musimy być naprawdę ostrożni i zwracać uwagę na to, co im zostawiamy.

To jest więc cała ogromna zmiana, a ta idea, że ​​nie ma czasownika „być” [w języku aramejskim] jest jedną z największych. Nikt nie jest niczym. Można powiedzieć: „Nie jestem tym i nie jestem czymś innym”. Cała koncepcja jaźni znika. Ale jaźń jest czymś, czego można się trzymać, albo czymś, albo że dusza jest czymś, co można uratować, zainwestować lub spieniężyć, albo jakąkolwiek z tych idei. Ponownie, większość z nich pochodzi z późniejszej filozofii greckiej, a starożytny mistycyzm semicki jest znacznie głębszy niż to. A Jezus w tym uczestniczy.

Więc tak, myślę, że dlatego wciąż to robię, po tylu latach, bo ciągle odkrywam nowe rzeczy.

TS: Teraz, to jest dla mnie ciekawe, co mówisz o naturze czasu. Czym różni się aramejski, że czas jest inny?

NDK: Nie ma ścisłego podziału na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. A nie mając czasownika „być”, nie uprzedmiotawia obiektu w poszczególnych stanach. Jeśli spojrzysz na starożytne pisma hebrajskie, jeśli spojrzysz na Biblię, to, co chrześcijanie nazywają Starym Testamentem, nie znajdziesz żadnego z tych typów czasowników „być”. Masz wszystko będące w ruchu. Nie masz żadnych czasowników, które oznaczają „stać w miejscu, siedzieć w miejscu, być w miejscu”. To znaczy być nieruchomym. To, co jest zwykle tłumaczone w pismach hebrajskich jako „bądź w miejscu i wiedz, że Ja jestem Bogiem”, tak naprawdę jest powiedzeniem „Bądź cicho. Słuchaj. Słuchaj i słysz”.

Więc jak mówię, to jest bardziej dźwięk wibracji. To są języki wibracji i dźwięku, a nie patrzenie na życie z zewnątrz, a następnie obiektywizowanie i mówienie: „Cóż, to jest to, a nie tamto”. Wiesz, rzeczy są płynne. Rzeczy są w ruchu. I zazwyczaj nie myślimy o tym w kategoriach Biblii, ani w kategoriach Jezusa czy chrześcijaństwa, ponieważ jak mówię, przebrnęliśmy przez tę zupełnie inną filozofię, gdzie z jednego punktu widzenia staje się to po prostu bardzo ciekawe.

TS: Teraz mówiłeś o swoim nowym programie na temat tych nauk „Ja jestem” i w programie odnosisz się do nich w niektórych kontekstach jako do „tajemnych nauk”. Ciekawi mnie, co w nich było szczególnie tajne?

NDK: Cóż, sądzę, że nie są już tajemnicą. [ Śmiech ]

TS: No cóż, to już tajemnica poliszynela.

NDK: Przypuszczam, że używamy słowa „tajemnica”. Wahaliśmy się w tej kwestii. [To były] tajne w tym sensie, że były to nauki naprawdę dla jego bliskiego kręgu. Były więc pewne rzeczy, które przekazali jego wewnętrznemu kręgowi i które chciał, żeby wiedzieli, zanim odejdzie. I nie jest do końca jasne, czy zawsze go rozumieli, ponieważ musiał ciągle wracać do różnych tematów. Powiedziałbym jednak, że to bardziej nauka wewnętrznego kręgu niż to, co wyrażał na zewnątrz wszystkim innym.

Często zdarza się, że nauczyciele, gdy mają odejść, próbują coś zostawić, zostawić jakiś przekaz, że tak powiem. Próbują przekazać to kilku osobom — jednej, dwóm, a może pół tuzinie, jeśli mają szczęście.

TS: Jakie były główne tematy nauczania tego wewnętrznego kręgu?

NDK: Niektóre z centralnych tematów to po pierwsze, że naprawdę chciał, aby jego bliższe grono, jego bliscy uczniowie, jego bliscy studenci — jak mówi bardzo wyraźnie w Ewangelii Jana (nawet mówi o tym w Biblii Króla Jakuba) — chciał, aby robili rzeczy, które on zrobił, a nawet większe od nich. A sposób, w jaki to zrobili, nie polegał na bałwochwalstwie ani stawianiu go na piedestale, ale na próbie patrzenia w kierunku, w którym on ich wskazuje. Patrzenia w kierunku ich własnego połączenia, Ina-Ina, przez niego do świętej jedności. I były różne sposoby, w jakie wskazywał, że to może być zrobione.

Kiedy nawiązujemy głębszy kontakt z naszym wewnętrznym „ja” i zdajemy sobie sprawę, że „OK, zmienia się ono i porusza w ramach tej większej karawany życia, kiedy nawiązujemy kontakt z większym obrazem”, to otwierają się drzwi, które pozwalają nam płynniej poruszać się pomiędzy różnymi ścieżkami, różnymi aspektami nas samych.

To także poczucie przewodnictwa lub kierunku, co jest powiedzeniem, które później zostało przetłumaczone jako „Jestem drogą, prawdą i życiem”. W języku aramejskim wygląda to mniej więcej tak: „Jeśli połączysz Ina-Ina, to pokaże ci ścieżkę. Pokaże ci poczucie właściwego kierunku” — to znaczy, gdy dojdziesz do rozdroża, to jest tak zwana prawda. I to jest również „życie”. Ale w tym przypadku oznacza to „energię życiową”. Więc mówi, że to połączenie, to głębsze połączenie poprzez prostą obecność, oko w oko, jest przeszłością. To poczucie kierunku. I to jest również energia do podróżowania.

To po prostu ma dla mnie sens. Mam na myśli, że to coś, czego używam każdego dnia, tak naprawdę. Wróć do oddechu. Wróć do obecności. I, OK, oto ścieżka. Z oddechem, z poczuciem połączenia, mogę zdecydować, co muszę zrobić, a czego nie, a także daje mi trochę energii życiowej, aby kontynuować podróż.

TS: Więc słyszę w tym, Neil, twoje podekscytowanie i odkrycie, że doświadczyłeś odkrycia, znajdując niektóre z tych oryginalnych słów i powiedzeń i jak znaczące one są. Ciekawi mnie, czy kiedykolwiek natknąłeś się na niektóre z tych oryginalnych aramejskich i po prostu pomyślałeś: „O mój Boże, po prostu tego w ogóle nie rozumiem. Po prostu tego nie rozumiem. To po prostu nie ma dla mnie sensu”?

NDK: Cóż, zdarzyło się to wiele razy, Tami, właściwie dlatego, że zaczynałam (to było 30 lat temu) tylko od modlitwy. Tylko od modlitwy Jezusa. I pomyślałam: „Cóż, to wystarczy! Resztą nie mogę się zająć”. To zbyt skomplikowane. Ale im więcej zaczynam robić małych kawałków, małych kawałków, małych kawałków, kawałki układanki zaczynają się wypełniać. Coraz więcej zaczyna mieć sens. Ale są jeszcze pewne rzeczy, nad którymi nie pracowałam. I nie wiem, czy kiedykolwiek to zrobię.

Niektórzy chcą, żebym dokonał całkowitego przekładu Nowego Testamentu, ale prawdopodobnie tego nie zrobię. Wiecie, nawet samo przełożenie wszystkich wypowiedzi Jezusa byłoby sporym zadaniem dla życia jednej osoby, jeśli zrobi się to w sposób, w jaki ja to zrobiłem, czyli rozpakowanie każdej rzeczy, aby przyjrzeć się wszystkim możliwym, wielowarstwowym lub innym sposobom, w jakie ludzie mogą się w to wciągnąć. Jak mówię, nie ma sensu być ostatecznym. Po prostu dodaję swoją część do tego, co ludzie zrobili przede mną. Mam nadzieję, że ktoś to podchwyci, gdy mnie już nie będzie.

TS: Wiesz, Neil, rozmowa była bardzo szczera i otwarta i naprawdę to doceniam. Ale jestem ciekaw, zanim pozwolę ci odejść, czy uważasz, że istnieją jakieś poważne nieporozumienia lub błędne wyobrażenia na temat Jezusa z powodu złej pracy nad tłumaczeniem, które chcesz wyjaśnić — że masz tutaj okazję, dzięki swojej znajomości języka aramejskiego, aby wyjaśnić sprawę?

NDK: Wiesz, z powodu tej odmiennej natury czasu w języku aramejskim, cała koncepcja Dnia Sądu jest bardzo problematyczna. Im bardziej się temu przyglądam, tym bardziej nie mogę pojąć, że Jezus mógł sobie wyobrazić Dzień Sądu w sposób, w jaki ludzie obecnie o nim mówią, lub że którykolwiek z hebrajskich proroków mógł go sobie wyobrazić. Rozszerzam to nawet na islam, ponieważ niektóre odłamy islamu wierzą w pewien rodzaj apokaliptycznego Dnia Sądu. I Mahomet również nie mógł o tym nic wiedzieć, po prostu dlatego, że język nie pozwoliłby im tego zrobić.

Ich pojęcie osądu było dyskryminacją, decyzją, w danej chwili. W związku z tym, jak pracowaliśmy z Ina-Ina, kiedy łączę się ze Świętym poprzez jakąkolwiek modlitwę lub medytację, wtedy mam zdolność decydowania, co jest ważne w moim życiu w tej chwili, a co nie. Muszę rozróżniać. Muszę rozróżniać, co jest dojrzałe, a co niedojrzałe. Co jest dla mnie teraz dojrzałe, a co jest dla mnie niedojrzałe.

Podobnie jak nasze społeczeństwo: nasza kultura musi rozróżniać i decydować: „OK, to, co [dawniej] uważaliśmy za dobre do zrobienia jako kultura, może teraz nie jest już dojrzałe”. Ale nie oznacza to, że wszystko jest względne. Ale to jest prawdziwy Dzień Sądu. Dzień Sądu, jak powiedziało wielu mistyków, jest naprawdę tutaj i teraz. W każdej chwili. Każdy oddech może być dniem sądu. Powiedziałbym więc, że to jest, jako część pożegnalna, to jest to, co zostawiłbym wam.

TS: OK, i jeszcze dwie ostatnie rzeczy. Nie pozwolę ci jeszcze odejść. Pierwsza rzecz: jestem ciekaw, z nauk Jezusa, które spotkałeś podczas swoich badań i praktyk, która jest dla ciebie najtrudniejsza do wdrożenia?

NDK: Ach. Cóż, najtrudniejsza dla mnie do życia jest, powiedziałbym, różnica w stylu życia. Kiedy jadę na osobiste odosobnienie i kiedy chodzę na łono natury, wtedy naprawdę mogę poczuć się o wiele bliżej tej osoby Jeszui/Jezusa. Ale wiesz, żyję życiem, jak wiele osób, mam żonę i mam pracę, którą robię. Żyję w świecie. Nie żyję jako wędrowny asceta, chociaż dużo podróżuję. Więc wiesz, miał inną misję w życiu, że tak powiem. To znaczy, Jezus ją miał. Przyszedł. Pozostawił bardzo potężne powiedzenia. Wierzę, że pozostawił bardzo potężne praktyki. Ale potem odszedł, jakkolwiek wierzymy, że mógł odejść. Ale odszedł, gdy miał około 30 lat. Właśnie przekroczyłem 60.

Tak więc to zupełnie inna ścieżka mojego życia, a żeby ją obrać, muszę szukać naśladowców wśród innych proroków i posłańców, by dowiedzieć się, jak mogę pójść w ich ślady, a jednocześnie żyć własnym życiem.

TS: I na koniec, Neil, zastanawiam się, czy mógłbyś zostawić nas z kilkoma frazami, akapitem po aramejsku i tłumaczeniem. Coś, co jest dla ciebie szczególnie znaczące, na zakończenie?

NDK: OK. Zostawię was z tym. To jest z Ewangelii Jana. I to jest jedno z ostatnich powiedzeń Jezusa, przynajmniej według Ewangelii Jana, do jego uczniów, jego małej grupy. [ Mówi po aramejsku ]

Jest to pięknie przetłumaczone w Biblii Króla Jakuba: „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”. A aramejski daje nam ten dodatkowy wymiar: aheb — słowo oznaczające miłość, w tym przypadku w języku aramejskim — jest jak miłość, która wyrasta z małego nasionka. Rośnie w ciemności, początkowo nieznana, a potem powoli rozkwita. I tak, moim zdaniem, musimy patrzeć na życie, na relacje w dzisiejszych czasach. Musimy szanować, tolerować różnice. To jest rodzaj miłości aheb według Jeszui. Zaczyna się od wzajemnego szacunku, a potem być może stopniowo możemy nauczyć się lepiej żyć ze sobą i coraz bardziej szanować te różnice.

I to jest, moim zdaniem, najbardziej problematyczna rzecz w naszej dzisiejszej kulturze. Globalizacja zglobalizowała nasze różnice, jak również nasze podobieństwa, i wiemy o wiele więcej o różnicach innych ludzi, jak również o ich głębszych podobieństwach do nas w pewien sposób. Więc myślę, że to nadal koan — jeśli mogę pożyczyć termin z buddyzmu zen — nie tylko dla chrześcijan, ale dla każdego, kto chce uczestniczyć w duchowości Jezusa. [ Mówi po aramejsku ]

Jak możemy kochać nasze wewnętrzne „ja”? Jak możemy kochać nasze rozwijające się „ja”? Jak możemy kochać tych wokół nas? Jak możemy szanować, żyć razem i wspólnie się poruszać?

TS: Cudownie. Rozmawiałem z Neilem Douglasem-Klotzem. Stworzył nową serię audio do nauki z Sounds True zatytułowaną I Am: The Secret Teachings of the Aramaic Jesus. Jest również twórcą dwóch innych zestawów audio do nauki z Sounds True, bardzo kompletnych kursów: jeden na temat The Healing Breath: Body-Based Meditations on the Aramaic Beatitudes, a także program o nazwie Original Prayer: Teachings and Meditations on the Aramaic Words of Jesus. Neil Douglas-Klotz opublikował również z Sounds True książkę zatytułowaną Blessings of the Cosmos, unikatowy zbiór błogosławieństw i wezwań Jezusa o pokój i uzdrowienie. Neil, bardzo dziękuję za bycie z nami w Insights at the Edge.

NDK: Dziękuję, Tami.

TS: SoundsTrue.com. Wiele głosów, jedna podróż.

***

Po więcej inspiracji dołącz do Awakin Call z Neilem Douglasem-Klotzem w tę sobotę, „Wdychanie życia w słowa, modlitwy i pisma święte”. Więcej szczegółów i informacje o RSVP tutaj.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Anna Beckles Mar 9, 2025
this course the way of Aramaic Jesus is phynominal to the point of where I'd like to get in contact with Dr. Neil Duglas Clox to see if we can have one to one sessions, cuase I love the way he thinks as well as the fact that I don't quite know of any other Psycologist who has his ideas, cause, most people have the idea of the western way which I don't subscribe to, cause all they ever do is have lots of unreasonable vews not even trying to understand those like with disabilities who's totally blind and who tries to make us see their way as appose to letting us live as we deside.