„Wrzesień właśnie minął tutaj w Chennai. A my jesteśmy w połowie miesiąca Tamizh Purattasi , miesiąca dobrze znanego w lokalnej tradycji z drugiego krótkiego letniego upału, przed nadejściem monsunowych deszczów. I chociaż upał jest prawdziwy – moje ciało może to potwierdzić – to, co dla mnie oznacza wrzesień, to inne doświadczenie wizualne i dotykowe – plamy przeżutego jedzenia na ścieżkach – wypluwane resztki owoców Punnai , które nietoperze owocożerne zostawiają za sobą każdego ranka po swojej nocnej uczcie.
To właśnie robię z rodziną w poranki wrześniowe; używamy
miotła z liści kokosa do zeskrobywania śliny z owoców Punnai z betonowych ścieżek w pobliżu naszej studni i zbiorników na wodę. Zamiatamy ją na bok, a następnie ściółkujemy całą kolekcję pogryzionych, na wpół zjedzonych i nienaruszonych, opadłych owoców Punnai w ogrodzie, na ściółce otaczającej nasze drzewo Punnai . Punnai to nazwa w języku Tamizh dla drzewa Calophyllum inophyllum , świętego drzewa świątynnego „neithal tinai” , nadmorskiej formy terenu, do której należy Chennai. Punnai pochodzi z mojej części świata (tropikalna Azja) i można je znaleźć w miejscach tak odległych jak Indonezja, Afryka Wschodnia i Australia. Drzewo w naszym ogrodzie nie zostało zasadzone przez nas. Prawdopodobnie zostało zasadzone przez ptaka. Albo, co bardziej prawdopodobne, przez nietoperza.
Każdego wrześniowego poranka, gdy jesteśmy zajęci porannym zamiataniem, z ironicznym uśmiechem przypominam sobie, jak są ludzie mieszkający w moim mieście, którzy chcą sugestii, jakie drzewa posadzić wokół swoich domów. Z wyjątkiem tego, że – jak mówią – drzewa nie powinny zrzucać liści, w idealnym przypadku. Albo obficie kwitnąć. Albo przyciągać ptaków i innych stworzeń, które będą zrzucać swoje odchody (obornik) na zaparkowane samochody. W odpowiedzi ktoś, kogo znam, kto jest zaangażowany w miejskie działania związane z sadzeniem drzew, zauważył – „Brzmi jakbyś chciał drzewo zrobione z plastiku?!”.
Zastanawiam się, co jest w nas, w tych czasach, co zapomniało, jak rozciągać się, aby pomieścić inne istoty? Może nie każdy jest skłonny, aby rzucić surowe, ostrożne spojrzenie na swoje życie i podążać drogą asymptotycznego minimalizmu. Ale na pewno wszyscy możemy spróbować rozciągnąć się trochę, gdziekolwiek jesteśmy w tej chwili, aby sprawdzić, czy możemy stworzyć trochę więcej przestrzeni dla innych stworzeń, z którymi dzielimy ten planetarny dom? Jak to by wyglądało? Jakie drobne, tymczasowe niedogodności wybralibyśmy do zniesienia, ucząc się na nowo dzielić przestrzeń i oduczając się egocentryzmu? Oto wiersz AK Ramanujama , poety, tłumacza, folklorysty i filologa, który mówi o tym dociekaniu -- Gayathri Ramachandran"
EKOLOGIA autorstwa AK RAMANUJANA,
Opublikowano w „Second Sight”, 1986
Dzień po pierwszym deszczu,
przez lata wracałem do domu
wściekły,
bo mogłem widzieć z odległości mili
nasze trzy czerwone drzewa Champak
zrobiłem to znowu,
rozkwitł i dał Matce
jej pierwsza oślepiająca migrena
sezonu
z ich długimi, ciężkimi, obwieszonymi drzewami
żółta mgła pyłkowa zapachu
żaden wiatr nie mógł przesiać
żadne drzwi nie mogły zamknąć się przed naszą czernią –
dom z kolumnami, którego ściany miały uszy
i oczy,
łuski, zapachy, skrzypienie kości, co noc
odwiedzające głosy i były porowate
tak jak my,
ale matka, błyskając swoim temperamentem
jak poskręcane srebro jej matki,
majtki wnuków
mokra jak zimny kompres na jej głowie,
nie pozwolił nam ściąć
kwitnące drzewo
prawie tak stary jak ona, zasiany,
powiedziała, przez przelatującego ptaka
opatrznościowe odchody
aby dać jej bogów i córki
i pełne kosze córek córek
kwiatu jednorocznego
i dla jednej linii kuzynów
wianek z migrenami w sezonie.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
3 PAST RESPONSES
I would like to put this whole article and poem in the mailboxes of many of my neighbors. People in my neighborhood are forever cutting down gorgeous old trees, and they aren't rotten, either. They are messy, they are making too much shade (in this time of global warming, no less!), they drop stuff on cars, etc. I weep for these fallen friends. I have a poetry box in the front of my yard. I think I will put this poem in there.
"cultivating the field for what is ripe for emergence"...... a beautiful intention to set for one's life. I am going to incorporate that in how I think about who I am being / what I am doing.
Thank you. Beautiful reminder of our need to appreciate and co-exist. ♡