Przyznajmy to. Dbanie o siebie nie jest priorytetem dla większości ludzi. Nie jest to jednak zaskakujące — przeceniamy dbanie o innych i bagatelizujemy lub minimalizujemy dbanie o siebie. Co gorsza, dbanie o siebie jest postrzegane jako samolubne lub samouwielbiające!
Co oznacza samoopieka i co obejmuje? Mówiąc prościej, oznacza ona — opiekę fizyczną, emocjonalną, psychologiczną, społeczną i duchową.
Sama idea praktykowania samoopieki przez osoby, które przeżyły stratę w wyniku samobójstwa, może wydawać się radykalna. Piętno, wstyd, tajemnica i cisza, z którymi mierzy się osoba, która przeżyła, niewidzializują, wymazują i marginalizują wszelkie ich uzasadnione obawy. Równie istotne jest to, że większość osób, które przeżyły, czuje, że nie ma prawa do żadnej formy wsparcia — ani od siebie, ani od innych.
Dla kogoś, kto właśnie przeżył stratę w wyniku samobójstwa, książka Cheryl Richardson „Sztuka ekstremalnej troski o siebie” stanowiła kamień milowy na drodze do powrotu do zdrowia i uzdrowienia.
Ekstremalna troska o siebie oznaczała przeniesienie mojej troski na zupełnie nowy poziom — poziom, który wydawał się arogancki i samolubny, praktykowany przez ludzi, którzy mieli niewłaściwe poczucie wyższości. Oznaczało to podjęcie radykalnych działań w celu poprawy mojego życia i zaangażowanie się w codzienne nawyki, które pozwoliły mi utrzymać ten nowy standard życia (...) praktykowanie ekstremalnej troski o siebie zmusza nas do dokonywania wyborów i decyzji, które honorują i odzwierciedlają prawdziwą naturę naszej duszy.
Cheryl Richardson
Na podstawowym poziomie, ekstremalna samoopieka dla osób, które przeżyły stratę w wyniku samobójstwa, polega na nadzwyczajnym współczuciu dla siebie. Chodzi o podejmowanie świadomych wyborów, aby kochać siebie bezwarunkowo, akceptować swoje niedoskonałości i przyjmować nasze słabości. Nasze światy zostały rozdarte przez tragedię, która pozostawiła głębokie kratery i ziejące rany w naszej psychice. Musimy ustanowić nową normalność, która nie tylko honoruje i szanuje naszą ukochaną osobę, którą straciliśmy, ale także pozwala nam przepisać nasze życie, gdy przechodzimy przez tragedię.
Każdy, kto przeżył stratę w wyniku samobójstwa, przeżywa żałobę inaczej. Nie ma plastrów, szybkich rozwiązań ani uniwersalnego podejścia do powrotu do zdrowia. To powiedziawszy, oto kilka wskazówek dotyczących radykalnej samoopieki, które pomogły mi się wyleczyć i zmienić:
Po pierwsze, po pierwsze: zadbaj o swoje podstawowe potrzeby. Upewnij się, że jesz pożywne jedzenie, pijesz dużo wody i masz odpowiednią ilość odpoczynku i snu. W ostrej fazie żałoby pourazowej osoby, które przeżyły, mogą doświadczyć utraty apetytu. Albo może to być objadanie się i przejadanie. Tak czy inaczej, zadbaj o równowagę. Jest całkiem prawdopodobne, że możesz uznać dobry sen za nieuchwytny. Natrętne wspomnienia, napady płaczu i całkowite wyczerpanie mogą albo uniemożliwić ci zaśnięcie, albo obudzić cię po krótkim okresie wyczerpującego snu. Uznałem, że pomocne jest przyjmowanie leków nasennych na receptę w pierwszym miesiącu po tragedii. Następnie, w miarę gromadzenia zasobów, stopniowo je zmniejszałem pod nadzorem lekarza.
Pozostań przy swoich uczuciach: W ostrej fazie żałoby (pierwsze trzy miesiące) przytłoczyły mnie emocje takie jak złość, smutek, odrzucenie, porzucenie i strach. Może to być kuszące i otrzymasz mnóstwo dobrze zamierzonych rad od przyjaciół i rodziny, aby „walczyć, pokonywać lub ujarzmiać” swoje trudne emocje. Odkryłem (i nadal uważam), że te militarystyczne metafory są pozbawiające siły, samodestrukcyjne i nie do utrzymania. Zamiast tego pozostań przy swoich uczuciach; staw im czoła (zamiast uciekać od nich, zanurzając się w pracy lub innych formach uzależnienia fizycznego, takich jak alkohol lub toksyczne związki). Wymaga to odwagi, ponieważ te uczucia często atakują cię z zaciekłością drapieżnika. Ważne jest, aby potwierdzić każde uczucie. Unikaj etykietowania lub osądzania ich.
Wymaga to jednak znacznej samoświadomości, autentyczności i odwagi, aby móc to zrobić. Ale uwierz mi, jest lepiej za każdym razem, gdy podejmujesz decyzję o pozostaniu przy swoich uczuciach.
Traktuj siebie z największą dozą współczucia dla siebie. Jesteś to sobie winien. Jesteśmy tak uwarunkowani, aby oczekiwać miłości z zewnątrz. Zamiast tego musimy dać ją sobie; bądź dla siebie delikatny. „Kiedy traktujesz i postrzegasz siebie z szacunkiem, na jaki zasługujesz, doświadczasz spokoju, który pochodzi z bycia obecnym dla siebie (…) zmusza to ego do odsunięcia się na bok, gdy doświadczasz momentu zobaczenia swojej prawdziwej natury: istoty duchowej zamkniętej w fizycznej skorupie”, mówi Richardson w swojej książce.
Wyraź siebie: Daj sobie pozwolenie na uznanie, eksplorację, wyrażenie i uszanowanie każdej emocji. Szczególnie pomocne okazało się dla mnie pisanie pamiętników i kolorowanki dla dorosłych.
Poszukaj grup wsparcia: Odkryłam, że członkostwo w grupach wsparcia — zarówno online, jak i osobiście — jest bardzo pomocne. Spotykanie się z innymi osobami o podobnych doświadczeniach tworzy sanghę — dziwną wspólnotę, z którą mogą się naprawdę utożsamić tylko osoby, które przeżyły stratę samobójczą. Słuchanie doświadczeń innych osób związanych ze stratą, tego, jak zareagowały, wyzwań, z którymi się zmierzyły i ich strategii, służy normalizacji doświadczenia straty samobójczej i sprawia, że czujemy, że może się to przydarzyć każdemu w każdej chwili. Uświadamiamy sobie, że my, osoby, które przeżyły stratę, w żaden sposób nie jesteśmy odpowiedzialni za czyn naszej ukochanej osoby.
Poszukaj usług doradczych i terapii, które są zorientowane na traumę i skoncentrowane na ocalałych po stracie w wyniku samobójstwa: Zbadałem kilka terapeutycznych modalności opartych na ciele, takich jak terapia Gestalt , terapia Integral Eye Movement Therapy ( IEMT ), Core Transformation i psychodrama (zarówno w grupach, jak i indywidualnie), które pomogły mi oddzielić różne warstwy żalu po samobójstwie. Odkryłem, że większość specjalistów zdrowia psychicznego ma niewystarczającą wiedzę na temat doradztwa dla ocalałych po stracie w wyniku samobójstwa. Odpowiedziałem na tę lukę, kwalifikując się jako coach życiowy, który specjalizuje się w stracie i przejściu.
Wprowadź zmiany w swoim otoczeniu fizycznym: Podjęłam trudną i odważną decyzję, by zamieszkać w tym samym domu, w którym straciłam ukochaną osobę. Pomimo traumy, dom — który z miłością zbudowaliśmy z moim zmarłym mężem — również wiązał się ze szczęśliwymi wspomnieniami. Poza tym nie mogłam poradzić sobie z kolejną zmianą w tym momencie mojego życia. Ponieważ zdecydowałam się nadal mieszkać w tym samym miejscu, postanowiłam wprowadzić kilka zmian w przestrzeni fizycznej. Pomalowanie domu, przestawienie mebli, pozbycie się śmieci i odgracenie, zakup kilku nowych mebli — wszystko to nadało domowi „nowy wygląd”. Było to również symbolem moich wysiłków na rzecz przearanżowania mojego życia.
Otocz się wspierającą rodziną i przyjaciółmi: Nie chodzi o liczbę osób. Oprócz mojej rodziny biologicznej miałem (i nadal mam) przyjaciół, którzy byli bezwarunkowo kochający i wspierający. Niedługo po tragedii moi starsi rodzice postanowili dzielić czas między Madurai (gdzie mieszkam) a Chennai (gdzie oni mieszkają). Ich kochająca i współczująca obecność była balsamem dla mojej duszy. Byli centralnymi filarami mojego powrotu do zdrowia i uzdrowienia. Moi najbliżsi przyjaciele w Madurai otworzyli dla mnie drzwi swoich domów i serc. Na wczesnym etapie żałoby nie mogłem zostać w domu późnymi wieczorami, ponieważ wspomnienia mnie atakowały. Więc chodziłem do ich domów, spędzałem z nimi czas, jadłem kolację, a potem wracałem do domu. To robiło całą różnicę. Dzwonili do mnie również każdego dnia, aby zapytać, jak się czuję i pokazać, jak bardzo im na mnie zależy.
Poznaj tradycyjne systemy uzdrawiania: We wczesnych stadiach żałoby miałem uporczywe bóle głowy i podwyższone ciśnienie krwi, nie byłem w stanie jasno przetwarzać moich myśli z powodu mgły mózgowej . To ostatnie ustąpiło po kilku miesiącach, ale bóle głowy nie ustały; leki, które brałem, nie pomagały. W desperacji spróbowałem akupunktury, terapii kwiatami Bacha , ajurwedy i masażu marma . Ból głowy cudownie ustąpił niemal natychmiast. Od tego czasu regularnie stosuję wszystkie trzy metody leczenia. Działały na mnie na poziomie fizycznym, emocjonalnym i duchowym i pomogły mi przetworzyć żałobę — organicznie i trzewnie. Żal nie jest czymś, co istnieje tylko psychicznie; jest przechowywany w każdej komórce w ciele. Głęboki masaż tkanek i techniki masażu wzdłuż meridianów nerwowych stopniowo, ale skutecznie przywróciły mi witalność i dobre samopoczucie w sposób holistyczny.
Rozwijaj nowe hobby, znajdź kreatywne ujście: nabyłem nowe hobby — zacząłem uczyć się muzyki karnatyckiej i zacząłem na nowo angażować się w moje dwie pasje — podróże i pisanie. Fotografia przyrodnicza; czytanie kart tarota i wyroczni ; eksplorowanie technik uzdrawiania opartych na energii; angażowanie się w aktywizm na rzecz zapobiegania samobójstwom — takie zajęcia pomogły mi przekształcić mój ból w celową energię.
Radzenie sobie z wyzwalaczami: Rocznica mojego ślubu, rocznica śmierci mojego małżonka i jego urodziny były i są nadal potężnymi wyzwalaczami, które wyzwalają tsunami wspomnień. Radzę sobie z nimi, odwiedzając moich rodziców w te dni, a w tym roku, w drugą rocznicę ślubu mojego męża, odwiedziłam świątynię Sri Krishny w Guruvayoor — mojego ishta devata lub wybranego bóstwa. W tym świętym miejscu miało miejsce kilka cudownych doświadczeń, które pomogły mi się uzdrowić.
Wzmocnij się wiedzą: Czytałam dużo o samobójstwach i osobach, które przeżyły stratę w wyniku samobójstwa. Te zasoby — materiały, które znalazłam w Internecie i książkach — pozwoliły mi zdobyć świadome perspektywy, które mnie wzmocniły.
Zakotwicz się w duchowości: To był centralny filar mojej podróży uzdrawiającej. Z nową energią poświęciłem się mojej codziennej sadhanie — obejmuje ona wykonywanie kriya, modlitwę, praktykowanie pranajamy , jogi i medytacji. Są to praktyki jogiczne, które obejmują oddychanie. Koncepcja sharanagati — w wolnym tłumaczeniu oznacza poddanie się — jest teraz integralną częścią mojego życia i pomogła mi utrzymać kurs.
Dzięki tym praktykom dbania o siebie udało mi się odnaleźć sens i cel w życiu. Udało mi się przejść przez tragedię i mimo to żyć pełnym sensu i radości życiem.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
4 PAST RESPONSES
My youngest son committed suicide 2 years ago at the age of 30. Thank you for this as I've had a tendency to "stuff" feelings....mostly out of caution for the sake of those around me. I really appreciate the suggestions of and the active participation of the author in her own healing. Very meaningful example. Thank you!
My father died by suicide in 1966 when I was sixteen. I lost my mother to natural causes many years later. My dad's death was like being torn to pieces and then, despite considerable family support, sewing myself back together pretty poorly and nearly dying from the lack of decent self care. Loosing mom was just grief, a big blow but no way a comparable experience.
I am the daughter of a father who had 5 attempts and then died by his own hand (Narrative Therapy Practices preferred term for suicide) when I was 22. He was 47.
While I am grateful and agree with your stated notions of radical self-care, its important to acknowledge, many of us live in cultures and society the vilify taking one's life And blame the survivors for not having done more to help. We need to change this story.
In my father's case, he was so much more than his chosen way of leaving. He was a cryptographer in Vietnam, had a laughing Hawkeye Pierce and was a caring dad. He was also suffering from PTSD and a broken mental health care system and a culture which told him, as a man he "shouldn't cry."
I bring this all to light to say, a lot more than radical self-care is needed.
And gosh, aren't survivors doing Enough already?
How about suggesting to friends and loved ones if survivors tops on how to support?
As a sister survivor, and one who has contemplated taking her own life too,, thank you for hearimg me.
[Hide Full Comment]I have been close to suicide loss, my own attempt years ago, and the sadly “successful” of several close loved ones. Yet this kind of self care described here is for all of us that we may be “anam cara” to others. }:- a.m.