Esej piątkowy: czy to koniec tłumaczeń?
W 399 r. n.e. Faxian — mnich z chińskiej dynastii Jin — udał się na pielgrzymkę na subkontynent indyjski, aby zebrać pisma buddyjskie. Powróciwszy po 13 latach, spędził resztę życia na tłumaczeniu tych tekstów, głęboko zmieniając chińskie światopoglądy i zmieniając oblicze historii Azji i świata .
Faxian został przedstawiony jako osoba odwiedzająca Pałac Asoki w 407 r. n.e. w dzisiejszej Patnie w Indiach w serii książek w języku angielskim z XIX w. zatytułowanej Story of the Nations. archive.org
Po Faxianie setki chińskich mnichów odbyło podobne podróże, które nie tylko przyczyniły się do rozprzestrzenienia się buddyzmu wzdłuż Szlaku Nirwany , ale także otworzyły drogi dla szamanów, kupców i misjonarzy.
Obok dwóch innych wielkich ruchów tłumaczeniowych — grecko-arabskiego w okresie Umajjadów i Abbasydów (II–IV i VIII–X w.) oraz indo-perskiego (XIII–XIX w.) — wydarzenia te stanowiły główne próby tłumaczenia wiedzy poza granice językowe w historii świata .
Przekraczając bariery języka i przestrzeni, akty tłumaczenia dotknęły i przekształciły każdy aspekt życia: od sztuki i rzemiosła, przez wierzenia i zwyczaje, po społeczeństwo i politykę.
Sądząc po najnowszej ofierze gorących — ale koniecznych — debat na temat reprezentacji w naszej sferze twórczej i kulturalnej, nic z tego nie byłoby dziś możliwe.
W zeszłym miesiącu Marieke Lucas Rijneveld, najmłodsza pisarka, która kiedykolwiek zdobyła Międzynarodową Nagrodę Bookera za powieść The Discomfort of Evening (napisaną wspólnie z tłumaczką Michele Hutchison), została wybrana do przetłumaczenia nadchodzącego zbioru opowiadań 22-letniej amerykańskiej poetki-laureatki Amandy Gorman, The Hill We Climb , nakładem holenderskiego wydawnictwa Meulenhoff.
Gorman sama wybrała Rijneveld. Ale pośród sprzeciwu, że wybrano białego prozaika do przetłumaczenia dzieła bezkompromisowo czarnego poety spoken word, Rijneveld zrezygnowała , mówiąc:
Rozumiem ludzi, którzy czują się zranieni decyzją Meulenhoffa, by mnie poprosić […] Z radością poświęciłem się tłumaczeniu prac Amandy, widząc w tym największe zadanie, by zachować jej siłę, ton i styl. Zdaję sobie jednak sprawę, że jestem w pozycji, by tak myśleć i czuć, podczas gdy wielu nie jest.
W tym tygodniu kataloński tłumacz wiersza, Victor Obiols, poinformował agencję AFP, że wydawca z Barcelony, Univers, odwołał go ze stanowiska .
Nie kwestionowali moich umiejętności, ale szukali innego profilu: kobiety, młodej, aktywistki i najlepiej czarnoskórej.
Żyjemy w świecie pełnym kontrowersji wokół kulturowej apropacji i polityki tożsamości . Różnice w sile stworzone przez dwie siły kolonializmu i kapitalizmu są dziś kwestionowane w każdej sferze.
To była tylko kwestia czasu, zanim te palące problemy staną się iskrą zapalną dla sztuki tłumaczenia.
Zwykle niewidoczne i przyjmowane za pewnik, akty tłumaczenia mają miejsce wokół nas cały czas. Ale w dziedzinie przekładu literackiego kwestie głosu autora i pozycji mówiącego mają znaczenie.
Zmarginalizowani twórcy i ich rosnąca publiczność odgrywają ważną rolę w globalnym systemie wydawniczym kontrolowanym przez dominującą mniejszość, która sprawuje władzę większościową w kwestiach reprezentacji.
Dlatego też jest stosowne, że niektórzy zwrócili uwagę na niezliczoną liczbę artystów spoken word, którzy są wybitnie wykwalifikowani do wykonywania tłumaczeń w Holandii. A holenderscy agenci, wydawcy, redaktorzy, tłumacze i recenzenci z pewnością mogliby poszerzyć swoje horyzonty i przyjąć różnorodność.
Jednakże, gdybyśmy potrafili tłumaczyć tylko to, co znane, w jaki sposób moglibyśmy kiedykolwiek zrozumieć zadziwiający świat, który nie jest nam znany?
Zadanie przekładu literackiego wiąże się z koniecznością zmierzenia się z głębokimi różnicami pod względem języka, wyobraźni, kontekstu, tradycji i światopoglądów.
Nic z tego nie weszłoby do naszej codziennej świadomości, gdyby nie tłumacze, którzy wkraczają na nieznane wody, bo zakochali się w innym języku, innym świecie.
Tłumaczenie jest oporem
Tłumacze przenoszą znaczenie, materialność, metafizykę i całą magię, która może być nieznana w mediach i konwencjach ich własnego języka. Przyciąganie tego, co dziwne, obce i obce, jest konieczne do aktów tłumaczenia.
To właśnie ten zasadniczy element niewiedzy ożywia ciekawość tłumaczki i podważa jej intelektualną odwagę i etyczną odpowiedzialność. Nawet gdy tłumacze pochodzą z tej samej kultury co oryginalny autor lub do niej należą, sztuka opiera się na przeciwstawnym pociąganiu różnicy.
Dzięki sprzeciwowi i ścieraniu się, kreatywne tłumaczenie pozwala na wyłonienie się nowych znaczeń i niuansów.
Noaki Sakai , japoński historyk i tłumacz z Cornell University, pisze o historycznej złożoności tego procesu. Praktyki tłumaczenia, jak mówi, są „zawsze współwinne budowaniu, przekształcaniu i zakłócaniu różnic władzy”.
Tłumaczenie to dominacja
Tłumaczenie było jednak narzędziem dominacji w kolonizacji. Na przykład La Malinche działała jako pośrednik i tłumacz konkwistadora, Hernána Cortésa, podczas hiszpańskiego podboju Imperium Azteków w XVI wieku.
Na tym rysunku anonimowego artysty z Tlaxcalan, ok. 1550 r., La Malinche (po prawej) pełni rolę tłumacza między Hernánem Cortésem a Moctezumą II, dziewiątym władcą Imperium Azteków. Biblioteka Bancrofta, UC Berkley
Patyegarang była pierwszą nauczycielką języka aborygeńskiego w Australii, dla wczesnego kolonisty Williama Dawesa, i kluczową dla przetrwania języka Gamaraigal w kraju Eora. W wieku 15 lat, jako inicjowana kobieta , była intelektualnie równą Dawesowi, ucząc się od niego angielskiego i negocjując relację wzajemnego tłumaczenia, jednocześnie trzymając się własnego dziedzictwa kulturowego.
W każdym z tych przypadków europejscy imperialiści uczyli się, jak przetrwać na podbijanych przez siebie ziemiach, poprzez procesy tłumaczenia. Co więcej, używali tych samych języków, aby wymyślać historię własnej wyższej zachodniej cywilizacji, kosztem kultur tubylczych.
Jak wyjaśnia teoretyk przekładu Tejaswini Niranjana, tłumaczenie:
kształtuje i nabiera kształtu w asymetrycznych relacjach władzy, jakie panują w kolonializmie.
Tłumaczenie nie jest neutralną działalnością. Funkcjonuje w złożonym zestawie relacji społeczno-politycznych, w których strony mają interesy w produkcji, rozpowszechnianiu i odbiorze opowieści i tekstów.
Naukowcy Sabine Fenton i Paul Moon piszą o celowym błędnym tłumaczeniu Traktatu z Waitangi, który jest strategicznym przykładem kolonialnych pominięć i wyborów, które doprowadziły do „ przekazania suwerenności Maorysów Koronie ”.
Rażącą interpolacją było zastąpienie słowa mana (suwerenność) słowem kawanatanga (rząd), co wprowadziło w błąd i skłoniło wielu wodzów maoryskich do podpisania traktatu.
Czytaj więcej: Wyjaśnienie: znaczenie Traktatu Waitangi
W sytuacjach konfliktu i wojny — oraz wynikających z nich przesiedleń — tłumaczenie staje się ponownie bronią uprzywilejowującą potężnych, o czym świadczy nieprzenikniona dokumentacja biurokratyczna, dominujący język, w którym podejmowane są decyzje dotyczące azylu i uchodźców.
W tym pełnym napięcia kontekście sprawa Gorman i Rijneveld staje się przykładem walki z historycznym brakiem uprawnień i niesprawiedliwością.
Tłumaczenie jest dyplomatyczne
W obliczu braku równych szans dla pisarzy, którzy chcieliby zabrać głos na globalnym rynku wydawniczym, niezbędna jest świadomość historyczna i wrażliwość postkolonialna.
Na uznanie Rijnevelda zasługuje fakt, że ta wrażliwość została zademonstrowana. Po rezygnacji z funkcji tłumacza Gormana, ułożyli wiersz :
nigdy nie utraciłem tego oporu, tego pierwotnego zmagania się ze smutkiem i radością,
lub oddany kazaniu z ambony, Słowu, które mówi to, co jest
dobrze czy źle, nigdy nie byłem zbyt leniwy, żeby stanąć, stawić czoła
staw czoła wszystkim tyranom i walcz z szufladkowaniem pięściami
podniesiony, przeciwko tym zamieszkom niewiedzy w twojej głowie
Mimo to, podczas gdy reprezentacja jest moralnym nakazem XXI wieku, moim skromnym zdaniem w dziedzinie przekładu literackiego przyciąganie tego, co nieznane i nieskromne, jest jednym z najważniejszych truizmów: „buntami niewiedzy” Rijnevelda.
Już teraz świat traci język co dwa tygodnie; szacuje się, że połowa z 7000 języków świata wyginie do końca tego stulecia. Mimo to często argumentowano, że różnorodność językowa jest wskaźnikiem różnorodności genetycznej , która jest krytyczna dla przetrwania gatunku.
Jeśli ludzie tłumaczą tylko to, co jest znane w ich własnych czterech ścianach, lub to, co jest im znajome w granicach ich własnej wyobraźni, coś istotnego zostaje utracone zarówno przez tłumaczenie, jak i przez rozwiązłe języki, które szerzą się w naszym człowieczeństwie.
Tłumaczenie to aktywizm
Nie żyjemy w świecie postrasowym. Nie żyjemy w świecie bez granic — jak to potężnie uwypukliła pandemia COVID-19. Dla tłumaczy w czasach transnarodowych istotą jest przełamanie granic etniczno-językowych, przyjęcie wyzwania konfrontacji.
W mojej własnej pracy współpracowałem przy tłumaczeniach poetów Aborygenów i mieszkańców Cieśniny Torresa oraz plemion i Dalitów. Wymagało to ciężkiej pracy nad zrozumieniem historycznych nieporównywalności.
Tak, nierówności strukturalne rosną z dnia na dzień w obliczu kapitalizmu, który jest wierną służebnicą trwających machinacji kolonializmu. Tłumacze nie żyją w próżni. Nie jesteśmy odporni na siły strukturalnego rasizmu.
Ale dlaczego Rijneveld musiał zrezygnować z prowizji jako osoba fizyczna? Dlaczego ta niedawna historia dotyczy indywidualnych działań, a nie utrwalonych wzorców działania domów wydawniczych takich jak Meulenhoff?
Aby osiągnąć sprawiedliwość, transformacja musi mieć charakter strukturalny — nie może spoczywać na barkach jednego tłumacza, czyniąc go, jak to się zwykle dzieje, kozłem ofiarnym w branży wydawniczej.
Dyrektorzy i CEO dominujących globalnych (czytaj: zachodnich) firm wydawniczych są przeważnie biali. Co rodzi znane pytanie: co jeśli rady redakcyjne odzwierciedlałyby wielość społeczeństwa na osiach klasy, płci, rasy, seksualności i sprawności?
Wyobraź sobie scenariusz, w którym szefem lub zarządem choćby jednego z największych wydawnictw w Australii nie byłby człowiek rasy białej ?
Czytaj więcej: Różnorodność, Stella Count i białość australijskiego świata wydawniczego
To właśnie obowiązkiem szefów wydawnictw, czasopism literackich i recenzenckich, a także instytucji kulturalnych jest zaproszenie szerokiego grona tłumaczy do wzięcia odpowiedzialności za to, co trzeba zrobić.
Biblijna historia Wieży Babel, namalowana tutaj przez Pietera Bruegla Starszego w 1563 r., opowiada o tym, jak cała ludzkość kiedyś mówiła jednym językiem i próbowała zbudować wieżę do nieba, zanim Bóg nie uczynił ludzi niezdolnymi do wzajemnego zrozumienia i współpracy. Kunsthistorisches Museum/Wikimedia Commons
Mimo to tłumacz musi sprostać wymaganiom uczciwości i wyobraźni w takim samym stopniu, jak wymaganiom historii i społeczeństwa. Musi rzucić się w trudne zadanie bycia w innym czasie i miejscu, ocierania się o ziarno własnych celów i założeń.
Tylko wyobrażając sobie taki babelowski świat różnic, można dostrzec prawdziwie radykalne możliwości.
Nie chodzi o to, aby twierdzić, że tłumacze pochodzący z podobnego środowiska nie będą w stanie podjąć się zadania tłumaczenia w sposób, który zmaga się z kreatywnym oporem związanym z takim zadaniem. Jednak pole musi pozostać otwarte dla każdego, kto zostanie powołany do tego zadania.
Tłumaczenie literackie to często kwestia szczęśliwych przypadków i namiętnych zaangażowań. The Vegetarian (2007) Han Kang odniósł ogromny sukces w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych w 2016 r., kiedy Deborah Smith, która uczyła się koreańskiego zaledwie od sześciu lat, podjęła się tego zadania.
Jej tłumaczenie było krytykowane , ale reprezentacja nie jest problemem. Częścią piękna tłumaczenia jest to, że teksty można krytykować i tłumaczyć wielokrotnie.
Wiedzę tłumaczeniową nieustannie wzbogacają przykłady ponownych tłumaczeń, jak choćby dziesięć tłumaczeń na język angielski samej Anny Kareniny Tołstoja czy dwa tłumaczenia Czarnej księgi Orhana Pamuka.
Akt i sztuka tłumaczenia wymagają pozwolenia na przekraczanie granic, pozwolenia na popełnianie błędów i pozwolenia na powtarzanie, i to przez każdego, kto czuje burzliwy pociąg i donośne wezwanie tego, co nieznane.
Ograniczanie takiej wolności poprzez kategoryzację i szufladkowanie, które ograniczają naszą kreatywność, jest krzywdą wyrządzoną ludzkiej wyobraźni.
Pozwólmy więc rozkwitnąć tysiącom tłumaczeń: byłby to początek, a nie koniec tłumaczeń, jakie znamy dzisiaj.
Poprawka: w tym artykule pierwotnie napisano, że do końca tego stulecia wyginie 7000 języków. To połowa z 7000 języków świata. 



COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
As an old ecotheologist, my first thought is “nature needs no translation”. }:- a.m.