Back to Stories

Tami Simon: Słuchasz Insights at the Edge . Dzisiaj Moim gościem Jest Sharon Salzberg. Sharon Jest uwielbianą nauczycielką Medytacji I autorką bestsellerów New York Times. Jest współzałożycielką Insight Meditation Society W Barre W Stan

tylko miłość ustaje. „No chodź. Spójrz jak się zachowują. Nie możesz mieć na myśli tutaj.”

Potem oczywiście jest wiele tego, co mógłbym nazwać błędnym wyobrażeniem o miłości, które cię osłabia. Oznacza to, że po prostu to akceptujesz. Nie zajmujesz stanowiska. Nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie. Ale może tak się wydawać. Więc jest dużo strachu i dużo podziałów. Ale kiedy tam docieram, to po prostu „W porządku, to jest w porządku”. I to nic nie kosztuje. Dlatego powiedziałem to o hojności. To nie tak, że zostaje mi mniej.

 

TS: Zauważyłem, że kiedy opisałaś oddanie całego serca jako swego rodzaju wyrównanie, usiadłem prosto; zacząłem czuć się naprawdę dobrze. I wszystko, co się wydarzyło, to w pewnym sensie przyswoiłem to, co mówiłaś. Przejdę do trzeciego tematu, który chciałbym wyciągnąć i podkreślić z Real Change , czyli przejścia od żalu do odporności. A czytając Real Change , dowiedziałem się o tobie, Sharon, i twoim wczesnym życiu o wiele więcej, niż wiedziałem wcześniej.

Nie wiedziałam, jak wiele cierpienia było częścią twojego wczesnego życia. Zastanawiam się, czy byłbyś skłonny podzielić się tym trochę. I jeśli tak, to jak żal w pewien sposób ukształtował cię jako młodą osobę, a nawet nadal wpływa na twoje nauczanie.

 

SS: Tak. Cóż, tak naprawdę, ciekawe, że to mówisz, bo Faith , oczywiście, książka jest jak moja autobiografia. I tak, jest to najbardziej dosłowne i szczegółowe odtworzenie mojego wczesnego życia. A audio jest dostępne tylko w Sounds True. Więc to było naprawdę interesujące.

Tak. Mam na myśli, że największe smutki mojego życia były w dzieciństwie, kiedy moi rodzice się rozstali. Rozwiedli się, gdy miałem cztery lata. Mój ojciec zniknął. Mieszkałem z matką. Zmarła, gdy miałem dziewięć lat. Przeniosłem się do rodziców mojego ojca, których ledwo znałem.

Mój dziadek zmarł, gdy miałem 11 lat. Mój ojciec wrócił. Widzisz, nie wrócił nawet, gdy zamieszkałem z jego rodzicami. Był wtedy naprawdę zmartwiony i naprawdę nieprzytomny. I wziął przedawkowanie tabletek nasennych może sześć tygodni po tej wizycie, gdy miałem 11 lat, po śmierci jego ojca. I zniknął z systemu zdrowia psychicznego, gdzie mieszkał prawdopodobnie przez kolejne 20 lat, czy to w domu opieki, czy w szpitalu, czy w szpitalu VA, czy coś takiego.

Moja rodzina, będąc tym, kim była — oczywiście, powiedziano mi, że to był wypadek: „Zapomniał, że już wziął tabletki. Wziął kolejną tabletkę”. A potem, gdy byłam na studiach, tyle lat później, pomyślałam: „Chwila. Nie masz przypadkiem jakiegoś wypadku z lekami i nie lądujesz w szpitalu psychiatrycznym, prawda?”

Poszedłem na studia, gdy miałem 16 lat. Pojechałem do Nowego Jorku, gdy miałem 18 lat. Więc widać bezpośrednią linię. Byłem na zajęciach z filozofii azjatyckiej na drugim roku studiów, gdzie mówili o Buddzie i oczywiście o jego ogromnym nacisku na cierpienie, cierpienie w życiu. Dla mnie oznaczało to: „Nie jesteś taki dziwny, nie jesteś taki inny. Naprawdę należysz. To część życia. To nie tylko ty”. Więc to była najbardziej wyzwalająca rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałem.

Potem usłyszałem, że istnieją metody, techniki lub praktyki, które można stosować, aby być o wiele szczęśliwszym. I szedłem na studia do Buffalo, Nowy Jork. Rozejrzałem się po Buffalo, nigdzie tego nie widziałem. A uniwersytet miał niezależny program studiów. Jeśli stworzyłeś projekt, który im się podobał, teoretycznie mogłeś pojechać w dowolne miejsce na świecie na rok. I stworzyłem projekt. Powiedziałem: „Chcę pojechać do Indii, aby studiować medytację”. A oni powiedzieli: „OK”.

Więc pojechałem. Wyjechałem w 1970 roku, na początku semestru jesiennego. Zacząłem medytować w styczniu 1971 roku. I to poczucie przynależności poprzez uznanie cierpienia jest tematem mojego życia od tamtej pory, ponieważ widzę je wszędzie, że spotykamy się na pewnym poziomie. Ale tak naprawdę to na tym poziomie, mówionym lub niewypowiedzianym, naprawdę się odnajdujemy.

Oczywiście, Dipa Ma, która była moją nauczycielką, która powiedziała mi, żebym uczyła — i to było w 1974 roku, kiedy pojechałam ją odwiedzić do Kalkuty, ponieważ wracałam do Stanów na to, co byłam przekonana, że ​​będzie to bardzo krótka wizyta, zanim wrócę do Indii na resztę mojego życia. Powiedziała: „Kiedy wrócisz, będziesz uczyć”. A ja powiedziałam: „Nie, nie będę”. A ona powiedziała: „Tak, będziesz”. Powiedziałam: „Nie, nie będę”. A ona powiedziała: „Tak, będziesz”. Powiedziałam: „Nie, nie będę. To śmieszne. Nie potrafię uczyć”. A potem powiedziała: „Naprawdę rozumiesz cierpienie. Dlatego powinnaś uczyć”.

To było moje błogosławieństwo. I oczywiście, zabawne jest to, że patrząc wstecz, nie powiedziała: „Twoja świadomość jest tak wielka, że ​​powinnaś uczyć, albo twoje stypendium było tak niezwykłe”. Raczej: „Naprawdę rozumiesz cierpienie, dlatego powinnaś uczyć”.

TS: OK. Pozwól, że najpierw zadam ci kilka pytań, tylko szybko. Poszłaś na studia, gdy miałaś 16 lat, czy to dlatego, że byłaś super mądralińską, czy coś?

 

SS: Byłem mądry i zdeterminowany, a poza tym uczęszczałem do nowojorskiego systemu szkolnictwa publicznego, w którym zdarzało się, że ludzie przeskakiwali klasy.

 

TS: OK. Więc tutaj Dipa Ma mówi: „Będziesz nauczać, ponieważ rozumiesz cierpienie”. I zadam ci tutaj naprawdę podstawowe pytanie 101, Sharon, Buddyzm 101. Ktoś, kto mówi: „Oczywiście słyszałem, jak ludzie mówili, że Budda powiedział: 'Całe życie jest cierpieniem'. Nie rozumiem tego. Jasne, cierpią, ale jest wiele rzeczy, które nie cierpią. Nie rozumiem tego. Dlaczego mówisz, że całe życie jest cierpieniem? Nie rozumiem tego”.

 

SS: Tak. Cóż, w tym sensie, w tym cytacie, nie oznacza to cierpienia jako strasznego bólu lub traumy, ani sposobów, w jakie moglibyśmy użyć tego słowa. Mam na myśli, że to część życia. I to jest coś, czego doświadczamy w różnym stopniu. Ale jest też rodzaj cierpienia, który nie jest tak intensywny i natychmiastowy. To prawie jak wzruszenie. To jest jak: „Nie wiem, jak to się stało. Zostałem poproszony o wpisanie roku urodzenia online i muszę przewijać przez półtorej godziny. I nie rozumiem — gdzie podziało się moje życie?”

A jest jeszcze bardziej subtelny poziom, gdzie jest to trochę tak, jakbyś miał przyjaciela i robił wszystko, żeby cierpiał mniej. I nie możesz tego zrobić. Nikt nie wynalazł chipa, który moglibyśmy wszczepić komuś innemu do mózgu, trzymając pilota. I możemy powiedzieć: „Rozchmurz się albo przestań pić”. Życie tak nie wygląda. I tak, ma w sobie warstwy i warstwy i warstwy subtelności.

 

TS: Słyszałem więc o tym rozróżnieniu między cierpieniem, które można by rzec, którego można uniknąć, cierpieniem, którego tak naprawdę nie musimy doświadczać, a cierpieniem, którego nie da się uniknąć. Ciekawi mnie, co myślisz o tym rozróżnieniu i jak możemy wiedzieć w dowolnym momencie naszego doświadczenia. Czy można tego uniknąć? Czy mogę tego uniknąć? Czy to jego wtórne cierpienie, czy też po prostu czyste, prawdziwe cierpienie?

 

SS: Cóż, wszystkie są prawdziwe, myślę, niestety. Wszystkie są. Ale myślę, tak, myślę, że możemy wiedzieć. Mam na myśli, że ludzie się zmagają, ja się zmagam, każdy zmaga się ze słowami, próbując to wszystko rozgryźć. Niektórzy ludzie, myślę, że to prawdopodobnie Stephen Levine pierwotnie powiedział: „Ból jest nieunikniony, ale cierpienie jest opcjonalne” lub zależy to od tego, jak używasz słów.

A czasami nazywam to cierpieniem, które się zdarza, to tak, jakbyśmy czuli to, co czujemy. Albo jedno z moich ulubionych powiedzeń brzmi: „Coś po prostu boli”. Boli. To nie dlatego, że masz złe nastawienie. To nie dlatego, że musisz podnieść swoje myślenie i to nie dlatego, że jesteś odporny. Coś boli. Ale to, czego nie potrzebujemy, to dodatkowe cierpienie. Myślę, że potrafimy dostrzec różnicę. Ja potrafię dostrzec różnicę.

 

TS: To moje pytanie. Jak można stwierdzić, co jest dodatkowym cierpieniem?

 

SS: Cóż, tak jakby dobrze znam swoje schematy. To tak, jakbym miał myśl, że jestem jedynym, który kiedykolwiek doświadcza tego w jakiejkolwiek formie, może nie tak elementarnej, ale to tam jest. Czuję się odizolowany. Czuję, że jestem jedyny. „Nikt nigdy tego nie zrozumie. Nikt nigdy nie pojmie, przez co przechodzę”. To dodatek. To stara, stara taśma lub rodzaj wstydu. „Powinienem był być w stanie to zatrzymać. Medytuję od godziny. Medytuję od trzech tygodni. Medytuję od 50 cholernych lat. Dlaczego to wciąż się pojawia?” Co również zapomina, gdzie naprawdę leży nasza moc, która nie leży w pytaniu, czy coś się pojawi, czy nie. Chodzi o to, jak sobie z tym radzimy.

Są pewne rzeczy, które po prostu rozpoznają, że albo dzieje się coś wielkiego, dzieją się cuda, piękne, fantastyczne rzeczy i ten głos, który we mnie powstaje, powie: „Coś się znowu wydarzy”. Albo „To nie może być prawdziwe” albo cokolwiek innego, żeby umniejszyć to doświadczenie.

Kwestią umiejętności jest to, jak odnosisz się do tego głosu. To lata treningu. To tak, jakby powiedzieć, że to twój wewnętrzny krytyk, czasami mówimy, żeby dać mu głos, dać mu garderobę, dać mu osobowość, dać mu imię, a potem zobaczyć, jak się do niego odnosisz, ponieważ relacja jest wszystkim. Więc jeśli jesteś tym głosem, który mówi: „To się już nigdy nie zdarzy”, czy możesz powiedzieć: „Usiądź, napij się herbaty, zrelaksuj się. Po prostu nie pracuj tak ciężko, ty szalony krytyku, po prostu, bądź spokojny”.

 

TS: Chcę się tu trochę zagłębić i nie chcę za bardzo zagłębiać w język. Pracowałam jednak z różnymi nauczycielami w Sounds True, którzy są bardzo podobni do tego, że punktem ścieżki jest koniec cierpienia. I to jest możliwe. Można żyć bez cierpienia w pewnym momencie. A jednak, kiedy słyszę, jak mówisz o niektórych rzeczach, które po prostu bolą, raz jeszcze, mam na myśli, że może nie ma sposobu, aby uniknąć wchodzenia w język tego wszystkiego. Może to, na co próbuje wskazać ten nauczyciel, to tak, jest ból, ale […] po prostu pozwalasz sercu tam być. Jak to widzisz, Sharon?

 

SS: Cóż, myślę, że jest to tak inne, kiedy nie gubimy się w tych dodatkach, że można, myślę, szczerze powiedzieć, że to zupełnie inne doświadczenie, nawet jeśli nie jest to zamierzone lub może pojawić się odrobina goryczy lub coś takiego, ale nie jesteś w to zaangażowany. Nie gubisz się w tym. Nie bierzesz tego do serca. To cię nie pochłania. To zupełnie inne doświadczenie.

Ale naprawdę zajmuję stanowisko w niektórych sprawach, które po prostu bolą, ponieważ widziałem wiele przeciwieństw, kiedy ludzie byli zdezorientowani. „Medytowałem przez cały ten czas”. A potem opowiadają ci o jakiejś strasznej rzeczy, która się wydarzyła. A potem: „Nie rozumiem, dlaczego nie jestem spokojniejszy, bo to było straszne”. Przeżyłeś prawdziwą tragedię. I dlaczego obwiniasz siebie za to, że coś z tym czujesz? Widziałem też wiele takich rzeczy.

 

TS: Tak. OK. Mam więc jeszcze dwa tematy, których chcę się podjąć, a potem bardzo ważny temat, który również chcę poruszyć. Więc zamierzam utrzymać ten pociąg, ten pociąg, ciuchcia tutaj, czyli pozwalanie na radość. To naprawdę przemówiło do mnie na drodze do bycia prawdziwym twórcą zmian. Piszesz o tym, że jeśli będziemy tytrować, jeśli nie będziemy po prostu trzymać się tego, co trudne, to pozwoli nam to wytrwać. Więc zastanawiam się, czy możesz powiedzieć więcej o tym i o roli radości.

 

SS: Cóż, myślę, że miareczkowanie, co ciekawe, jest również elementem takich rzeczy jak terapia traumy. To uświadomienie sobie, że to prawie jak stwierdzenie, że energia jest prawdziwym towarem lub zasobem, i że jeśli będziesz trzymał się tego, co trudne, bez końca, to się wyczerpiesz. I po prostu nie będzie to optymalne środowisko, w którym można się czegoś nauczyć, pójść dalej lub rozwinąć inną relację.

To nawiązuje do pewnego rodzaju zrozumienia z nauk buddyjskich, gdzie powiedział, że samo cierpienie nie jest sednem sprawy. Cierpienie nie jest odkupieńcze. Cierpienie nie jest łaską w tym systemie. Ale to, jak odnosimy się do cierpienia, może być i czy odnosimy się do tego, co boli, na przykład ze współczuciem dla siebie, a nie osądem lub krytyką.

Potrzebujemy energii, aby to zrobić. Jeśli jesteś wyczerpany, nie dojdziesz tam. Dlatego musimy jakoś zachować równowagę, najlepiej jak potrafimy, przez cały czas. I to jest naprawdę ważne. Częścią tego jest przyjmowanie radości — i każdy, kto zna aktywistów, wie, jak trudno jest, a nawet opiekunów, tych, którzy troszczą się o innych, nie jest tak łatwo i nie jest łatwo poczuć obfitość życia i dostępną radość. Ale jeśli tego nie zrobimy, to jest to wyczerpujące. Mam na myśli, że dzień jest wyczerpujący, między wszystkim, co musimy wtedy zrobić, a sposobami, w jakie jesteśmy przygnębieni i sfrustrowani, i potrzebujemy trochę równowagi.

 

TS: Czy sama stosujesz jakąś praktykę podobną do praktyki Sharon Salzberg: „Otworzę się na radość”?

 

SS: O, do radości?

 

TS: Tak.

 

SS: Cóż, mam na myśli, że zarówno z buddyjskiego punktu widzenia, jak i z bycia Nowojorczykiem, zaczyna się od tego, co mnie powstrzymuje. „To nie jest tak dobre, jak w zeszłym roku” lub cokolwiek innego. „Albo mogłoby być lepiej” lub „Chciałbym mieć więcej czasu, żeby popatrzeć na zachód słońca, to niesprawiedliwe” i bycia w stanie uwolnić te myśli i przypomnieć sobie, że po prostu jestem tutaj z tym, co dobre.

Wiele z tego ma związek z prostymi rzeczami, takimi jak zachody słońca czy niebo, czymś, co wywołuje poczucie przestrzeni, nie bawienie się ludźmi, ponieważ jesteśmy też trochę zabawni. Czerpanie satysfakcji, coś takiego jak pisanie. „Wow, to napisałem. Spójrz na to”. Ponieważ tak bardzo się boimy — ja też — na przykład: „Och, to przechwałki albo egoistyczne albo to wzmocni moje ego albo coś w tym stylu”. To po prostu takie: zrelaksuj się. Ciesz się tym.

 

TS: Tak. OK. Piąty temat, życie zgodnie z prawdą współzależności. I o co chciałem cię zapytać w kontekście Real Change , to że wydaje mi się, że nie jest tak trudno intuicyjnie, zobaczyć, docenić nasze współzależności. To nie jest takie trudne.

 

TS: Używasz przykładu patrzenia na drzewo i widzenia nieba i korzeni. Myślę, że łatwo to pojąć, nie mówiąc już o tym, że wziąłeś jakiś halucynogen czy coś. Ta sieć życia, wszyscy jesteśmy połączeni. Ludzie to rozumieją. Ale faktycznie żyjąc zgodnie z nią, przekładając to, szczególnie na systemy strukturalne, w których żyjemy, i cały brak równości, który jest częścią struktur naszego społeczeństwa, to właśnie tutaj próbuję zrozumieć dla ciebie, jak sprowadzasz to na ziemię, jak naprawdę żyjesz swoim życiem, a nie jako filozoficzną intuicję.

 

SS: Cóż, dlatego ty i ja, kiedy rozmawialiśmy o miejscu pracy, powiedziałem, że moje ulubione pytanie w nauczaniu w miejscu pracy brzmi: ile innych osób musi dobrze wykonywać swoją pracę, żebyś ty mógł dobrze wykonywać swoją? Ponieważ naprawdę, gdyby nie inżynierowie, sprzątaczki lub ktokolwiek inny, nasze życie nie byłoby takie gładkie.

Może dla mnie część z tego pochodziła również z pracy z opiekunami, ponieważ często są ukryte. Są jak ukryte bohaterki. Patrzyłam na te kobiety — często kobiety, nie wyłącznie, ale w dużej mierze kobiety — pracujące w schroniskach dla ofiar przemocy domowej i myślałam: „Chłopie, gdyby nie wykonywały swojej pracy, całe to społeczeństwo by się zawaliło”. Ale nikt o nich nie myśli, nie płaci im wystarczająco ani ich nie docenia.

Staram się robić tę refleksję. Tak jak Thich Nhat Hanh. Za każdym razem, gdy go widziałem, myślę, że trzymał jakiś przedmiot w powietrzu i wykonywał to ćwiczenie, jakby trzymał kartkę papieru i mówił: „Teraz zobacz chmurę”. Ponieważ, gdy prześledzisz to wstecz, co tworzy ten papier? To elementy, które się w nim znajdują.

Albo ostatni raz, kiedy go widziałem, podniósł słonecznik. To było w Nowym Jorku. I powiedział: „Teraz zobacz wszystkie niesłonecznikowe elementy słonecznika”. Kiedyś podniósł fasolkę szparagową i wyobrażasz sobie rolników sadzących nasiona i stworzenia, które żyją w glebie i które zbierają plony, które je transportują, które je sprzedają. Nagle patrzysz na tę fasolkę szparagową, to tak, jakby była tam połowa ziemi.

Nauczyłem się robić to w ramach refleksji, robić to jako ćwiczenie. Zwłaszcza w społeczeństwie niesprawiedliwym, rozmawiając z ludźmi, którzy utrzymują infrastrukturę, na którą liczę, ale o której nigdy tak naprawdę nie myślę — chyba że (i to wszystko było dawno temu, bo nigdzie nie byłem od dwóch lat) jestem w pociągu i nagle utknę między DC a Nowym Jorkiem, i nagle ludzie, którzy zajmują się naprawą dróg i pociągów, są dla mnie bardzo ważni, ale poza tym są jakby niewidzialni.

I tak, zarówno poprzez życzliwość wobec neutralnych osób, jak i po prostu poprzez tę refleksję, naprawdę starałem się przypomnieć sobie, jak skomplikowany jest ten świat i od jak wielu ludzi liczę w kwestii mojego szczęścia i mojego dobrostanu.

 

TS: OK. Wspomniałeś na samym początku naszej rozmowy, że napisałeś Real Change dla dwóch typów ludzi: opiekunów; a potem dla drugiego typu, po prostu dla ogólnej osoby, tego typu osoby, która po praktyce współczucia wychodzi, widzi bezdomnego i tradycyjnie po prostu dałaby dolara. Teraz patrzy im w oczy, ale potem zadaje zestaw pytań, które mówią: „Chwila, wracam do mojego, nie wiem, mojego naprawdę ładnego, drogiego mieszkania w Nowym Jorku, a ta osoba nie jest. I właśnie spędziłem godzinę medytując nad naszą współzależnością i naszym połączeniem, i teraz nie wiem, co dokładnie ze sobą zrobić. Chyba przeczytam książkę Sharon”. OK. Ale jaki jest głębszy, strukturalny, rzeczywisty proces zmiany, który ta osoba mogłaby zacząć podejmować, lub przynajmniej badać? Jak to widzisz?

 

SS: Cóż, myślę, że to kwestia dociekań. To jak nauka, chcę się uczyć. Nie wiem nic o polityce mieszkaniowej mojego miasta. Nie wiem nic o tym, co się stało z deinstytucjonalizacją placówek zdrowia psychicznego, co kiedyś było bardzo ważną sprawą w moim życiu. Ile zasobów kiedykolwiek przeznaczono na to, aby ludzie mogli żyć w społeczności, zamiast po prostu zamknąć szpital i wyrzucić ich na ulicę?

Nic nie wiem o tej historii. Myślisz sobie: „Chcę się dowiedzieć. Chcę się tylko dowiedzieć, co się tu dzieje. Gdzie idą moje podatki? Kto podejmuje te decyzje? Ile osób głosuje w tych wyborach na te lokalne stanowiska kierownicze?”. Następnie sprawdź, dokąd prowadzi cię serce lub sprawdź, czy jest coś, w czym chcesz uczestniczyć, ale zaczyna się to od tego, że chcesz wiedzieć i nie chcesz, żeby to się zatrzymało. Chodzi po prostu o poziom relacji międzyludzkiej, ponieważ jest to niezwykłe i bardzo ważne. Ale w pewnym sensie jest to prawie jak początek.

 

TS: Ta troska o wiedzę, a następnie wydaje się, że podejmowanie działań i angażowanie naszych zdolności analitycznych, […] to praca. To prawdziwa praca, którą opisujesz.

 

SS: Tak. Ale to jest niemal po prostu zagłębienie się, poszukiwanie przyczyn i warunków w stopniu, w jakim można je dostrzec, można je znaleźć. Jedna z historii, które opowiadam w książce, dotyczy pewnej konferencji, na której byłem, gdzie ktoś mówił o nauczaniu umiejętności czytania i pisania w Teksasie, w więzieniach, i to było jak szlachetne i niesamowite. Te miejsca, mam na myśli, że czasami uczyłem w więzieniu; to nie jest łatwe miejsce.

Na jednym poziomie wszystko było wspaniałe i bardzo szlachetne. Wtedy ktoś z widowni wstał i powiedział: „Nie wiem, jak możesz to robić w Teksasie i w żaden sposób nie stawić czoła rasizmowi, który jest sednem tamtejszego systemu wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych”. I był taki moment, kiedy pomyślałem: „Och”, bo oczywiście to też było prawdą. I chcemy rozwiązań. I nie poniżam wysiłków osób uczących umiejętności czytania i pisania, bo uważam, że to było niezwykle dobre i trudne do zrobienia. Ale jeśli naprawdę chcemy rozwiązań, musimy zajrzeć głębiej. Musimy przyjrzeć się przyczynom i warunkom. W przeciwnym razie będziemy po prostu kręcić się w kółko, w kółko, w kółko i w kółko.

 

TS: OK. Ostatnia rzecz, o którą chciałem cię zapytać, to coś, o czym już wspomniałeś, a było to, gdy mówiłeś o radości i o tym, co być może musisz odpuścić. Zastanawiam się, ogólnie rzecz biorąc, aby być prawdziwym twórcą zmian, co myślisz o tym, co być może musimy odpuścić.

 

SS: Och, cóż, izolacja. Myślę, że pewien rodzaj pewności również. Myślę, że duch dociekliwości jest naprawdę ważny i widzimy tak wiele pozycjonowania. […] Myślę, że musimy porzucić pewne skrajności i zrozumieć miejsce pośrodku. Więc kiedy mówię, że porzucamy pozycjonowanie, nie mam na myśli porzucenia zasad i poczucia dobra i zła, ponieważ uważam, że dobro i zło istnieją. Nie musisz być wobec tego bardzo krytyczny ani uważać, że zawsze masz rację, a inni zawsze się mylą.

Ale myślę, że tak jest. Są działania. Są przekonania. Są sposoby, by być niezwykle szkodliwym i niszczącym. I myślę, że moim celem nie jest dawanie im wiary, jakby, cóż, wszystkie przekonania są po prostu przekonaniami; ale, w tym samym czasie, zrozumienie przyczyn i warunków, w których ludzie dochodzą do zrozumienia na różne sposoby i że to w pewien sposób wraca do mnie jakiś miły cytat Mai Angelou, która powiedziała coś w rodzaju „Kiedy wiesz lepiej, postępujesz lepiej”. I że jest w pewien sposób zrozumiałe, jak każdy z nas w różnych czasach, na różne sposoby, tkwi w miejscu i że musimy wiedzieć lepiej, aby postępować lepiej.

 

TS: Sharon, na zakończenie, słyszałem, że pracujesz nad nową książką Real Change , twoją poprzednią książką do nowej książki zatytułowaną Real Life . Czy możesz dać nam krótki podgląd, o czym będzie Real Life ?

 

SS: Real Life . Real Life dotyczy przejścia od kurczenia się, zawężania do ekspansji lub otwartości i opiera się na zamknięciu. Obejrzałem program Saturday Night Seder , który uwielbiam. Nie wiem, czy nadal jest na YouTube, czy nie. Ale to był mój Seder roku, ponieważ nigdzie się nie wybierałem. I przypomniało mi to, że jeśli potraktujesz to wszystko symbolicznie, a nie w kategoriach geopolityki czy czegoś takiego, słowo tłumaczone jako „Egipt” w rzeczywistości oznacza „wąskie miejsce”. Tak więc cały Seder jest symboliczny od przejścia od zamknięcia, ograniczenia i zawężenia do otwarcia i wolności. I tak, wszystko kręci się wokół tego. Zawsze widzę, że ta progresja zaczyna się i kończy na Sederze.

 

TS: Piękne.

 

SS: Dziękuję.

 

TS: Cóż, jeśli Bóg pozwoli, porozmawiamy o prawdziwym życiu za parę lat.

 

SS: Tak.

 

TS: Tak. Rozmawiałem z Sharon Salzberg. Rozmawialiśmy o Real Change . Napisała książkę o takim tytule, Mindfulness to Heal Ourselves in the World with Sounds True. Sharon napisała również książkę o sile życzliwości na temat medytacji miłującej dobroci. Stworzyła z nami kilka programów audio, w tym audiobook swojej książki Faith , kurs online z Josephem Goldsteinem na temat medytacji wglądu, a także jest jedną z nauczycielek mądrości uczestniczących w programie Inner MBA Sounds True, ucząc o miłującej dobroci w pracy. Sharon, zawsze miło jest być z tobą. Zwiększasz moje IQ — wiem lepiej, aby robić lepiej. Dziękuję. Dziękuję bardzo.

 

SS: Naprawdę, zawsze miło jest być z tobą.


TS: Dziękuję za wysłuchanie Insights at the Edge . Możesz przeczytać pełny zapis dzisiejszego wywiadu na SoundsTrue.com/podcast. Jeśli jesteś zainteresowany, naciśnij przycisk Subskrybuj w aplikacji podcastu. A także, jeśli czujesz się zainspirowany, przejdź do iTunes i zostaw recenzję Insights at the Edge . Uwielbiam otrzymywać Twoje opinie, być z Tobą w kontakcie i uczyć się, jak możemy nadal rozwijać i ulepszać nasz program. Wierzę, że pracując razem, możemy stworzyć życzliwszy i mądrzejszy świat, SoundsTrue.com: budząc świat.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Dr. Sherry Cormier Apr 8, 2022

What a beautiful interview. I so LOVE Sharon's books and teachings. I have found her Loving Kindness mediations to be so helpful to caregivers and bereaved clients. Thank you so very much.