Back to Stories

Złoto Jest najgłębszą miłością: tłumaczenie Rumiego W Czasach współczesnych

Ze wstępu do „Złota” Rumiego, przetłumaczonego z języka perskiego przez Haleh Liza Gafori, opublikowane przez NYRB Classics.

Rumi był kaznodzieją, zanim został poetą. Urodzony w linii teologów islamskich, był celebrytą wygłaszającym kazania przed hordami wyznawców, gdy miał trzydzieści osiem lat. Elokwentny i magnetyczny, ubrany w koronę turbanu i jedwabną szatę, ewangelizował w meczetach i instytucjach teologicznych w całej Konyi. Uczniowie i wielbiciele od Niszapuru po Damaszek i Mekkę nazywali go Molana — naszym Mistrzem.

Znudziła mu się sława. Była pułapką, jak później sugerował w swoich pismach, podobnie jak dogmat, obsesja na punkcie tytułu, rangi i prestiżu, która nękała środowisko religijne i naukowe. Podczas gdy lansował samoprzekroczenie, szejkowie i uczeni tęsknili za szatami honoru, a ponieważ rozmiar wskazywał na status, niektórzy wypychali swoje turbany szmatami. Rumi tęsknił za uwolnieniem od tego duszącego świata, za przyjacielem i jasnowidzem nieskrępowanym jego troskami, za szczerą i intymną rozmową. Pragnął naprawdę poczuć to, do czego wzywał w kazaniach: wyzwolenie z ciasnej skorupy jaźni, zjednoczenie z bezbrzeżną Miłością, z Bogiem.

To właśnie wtedy Rumi spotkał Szamsa, niechlujnego włóczęgę i buntownika w szorstkiej filcowej szacie, starszego od siebie o 22 lata. Szams był wolnomyślicielem, niezależnym uczonym i obeznanym mistykiem, który pracował jako najemnik. Zadowolony z pozostawania na marginesie duchowych i naukowych kręgów, od czasu do czasu włączał się do spotkań lub prowadził prywatne dyskusje. Miał ostry język, bezwstydną miłość do muzyki i talent do przebijania się przez sztuczność. Niektórzy uważali go za niegrzecznego i bluźnierczego. Inni uważali jego szczerość za orzeźwiającą i szukali go jako szejka. Ale Szams nie był zainteresowany zwolennikami. Napisał: „Nalegali, weź nas na swoich uczniów, daj nam szaty! Kiedy uciekłem, poszli za mną do gospody. Ofiarowali prezenty, ale nie byłem zainteresowany i odszedłem”. Przemieszczając się z miasta do miasta, kiedykolwiek czuł potrzebę, Szams zyskał przydomek „Parandeh” — ptak.

Tak jak Rumi miał już dość sławy, tak Shams miał dość samotności. „Znudziłem się sobą” – powiedział. „Chciałem znaleźć kogoś, kto podzielałby mój poziom oddania... Chciałem kogoś z głębokim pragnieniem...” To opatrzność, jak twierdził Shams, skłoniła go do podróży do Konyi i poszukiwania Rumiego, o którego inteligencji, elokwencji, oddaniu i talencie słyszał. Obaj mężczyźni spotkali się pewnego popołudnia w listopadzie 1244 roku na zatłoczonym bazarze. Ledwo przestali rozmawiać, gdy Rumi zsiadł ze swojego muła i, zostawiając za sobą swoją świtę i konwenanse społeczne, odszedł z derwiszem, swoim „wrotami do słońca”. Spotkanie nie było mniej znaczące dla Shamsa, który powiedział: „Stałem się zastałym stawem... Duch Molany poruszył mój i wody zaczęły się wylewać... radośnie i owocnie”.

Shams postawił Rumiemu szereg wyzwań. Zażądał, aby Rumi odłożył swoje książki i przestał recytować ich fragmenty. „Gdzie jest twój własny głos? Odpowiedz mi własnym głosem!” – nalegał Shams. Pewnego razu Shams nakazał Rumiemu kupić dzban wina, którego dobrzy muzułmanie powinni unikać, i przynieść go do domu na widoku. Jeśli Rumi miał zostać uwolniony z kajdan konwencji, musiał pozbyć się swojego dobrego imienia.

Szams zapoznał również Rumiego z praktyką sama , czyli głębokiego słuchania. Konwencjonalnie rozumiane, sama odnosiło się do praktyki słuchania książki czytanej na głos, której celem było nie tylko zdobycie wiedzy, ale także wzmocnienie koncentracji. Uczeń, który osiągnął sukces, otrzymywał certyfikat zwany ijazateh sama . Szams rozumiał sama w radykalnie innym sensie. Dla niego przedmiotem uwagi nie były teksty naukowe, ale muzyka i poezja, które uważał za środek do osiągnięcia mistycznego transu, objawienia, ekstazy i boskiego upojenia. Szams i Rumi przebywali w towarzystwie muzyków i spędzali niezliczone godziny na słuchaniu muzyki. Był to akt buntu przeciwko konserwatywnym autorytetom religijnym, dla których muzyka, poza śpiewaniem fragmentów Koranu, była w najlepszym razie rozproszeniem, a w najgorszym grzechem.

Sama zaczęła również oznaczać wirujący taniec, wymagającą i radosną praktykę religijną, do której Shams wprowadził Rumiego. W sama tancerka wiruje przeciwnie do ruchu wskazówek zegara wokół osi lewej nogi, obracając się na zawsze w stronę serca. Z wyciągniętymi ramionami, prawą dłonią zwróconą ku niebu, a lewą w dół ku ziemi, tancerka staje się kanałem między niebem a ziemią, angażując się w 360-stopniowe objęcie stworzenia. Jak powiedziałby Rumi, „ Sama jest pokarmem kochanków... W sama spełnia się marzenie o zjednoczeniu... Dach siódmego nieba jest wysoki. Drabina Samy sięga daleko poza nie”.

Szams złamał Rumiego. Kiedy oburzeni byli uczniowie zdołali wygnać derwisza z miasta, Rumi był zdruzgotany. Wtedy to skomponował swoje pierwsze wiersze, listy miłosne do nieobecnych Szamsów, którzy po ich otrzymaniu powrócili. Od tego momentu Rumi układał wiersze, czasami wirując przy bębnach, gdy przyjaciele zapisywali jego słowa. Oprócz śmiałych zaproszeń, mistycznego wglądu i wskazówek Szamsa, złamane serce, którego Rumi doświadczył, gdy Szams zmarł zaledwie dwa i pół roku po rozpoczęciu ich przyjaźni, zniszczyło go i odmieniło. Śmierć ego, zjednoczenie i boskie upojenie – stany centralne dla mistycyzmu sufickiego, a przed Szamsem jedynie koncepcje w umyśle Rumiego – stały się doświadczeniem życiowym. „Rozbiłeś moją klatkę”, powiedział w pochwale Szamsa. „Doprowadziłeś mojego ducha do wrzenia, zamieniłeś moje winogrona w wino”. Trzeźwy kaznodzieja stał się ekstatycznym poetą.

*

Rumi napisał około 65 000 wersów, które zebrano w dwóch księgach: Masnavi , dydaktycznym i narracyjnym poemacie w rymowanych parach wersów, odkrywającym „korzenie korzeni korzeni religii”, jak opisał to Rumi; oraz Divan-e Shams-e Tabrizi , obszernym zbiorze lirycznych czterowierszy i ghazali. Tutaj Rumi przemawia jako pokorny poszukiwacz, wymagający mędrzec, miły starszy i spustoszony, zachwycony kochanek. Z jednym wyjątkiem Divan-e Shams-e Tabrizi jest źródłem wierszy w Gold , książce moich tłumaczeń dzieł Rumiego, opublikowanej przez New York Review Books Classics.

Ghazal to wspaniała i wymagająca forma, składająca się z ciągu pięciu lub więcej wersów, z których każdy kończy się pojedynczym refrenem lub, rzadziej, pojedynczym rymem. Choć połączone powtórzeniem, wersy stanowią odrębne jednostki, a ich ton, obrazowość i perspektywa mają się zmieniać i zadziwiać. Słowo ghazal , jak mówi nam Oxford English Dictionary , jest etymologicznie powiązane ze słowem gazela i podobnie jak gazela, ghazal porusza się skokowo.

Ponieważ każdy wers ghazal jest kompletny sam w sobie, od dawna przyjęło się, że recytatorzy, śpiewacy, redaktorzy i tłumacze, niezależnie od tego, czy są Irańczykami, czy nie, swobodnie wybierają spośród nich. W Gold pracowałem w tej tradycji. Niektóre z wierszy przedstawiają tekst Rumiego w całości; inne odtwarzają wersy, które moim zdaniem przemawiały najbardziej pilnie i potężnie. W kilku przypadkach uznałem wers lub wers za tak wyrazisty, że wyodrębniłem go, aby stał samodzielnie

Języki perski i angielski posiadają zupełnie inne zasoby i zwyczaje poetyckie. W języku angielskim nie da się odtworzyć bogatej gry dźwięków i rymów (zarówno wewnętrznych, jak i końcowych) oraz gry słów, które charakteryzują i nawet napędzają wiersze Rumiego. Tymczasem tropy, abstrakcje i przesada, które są tak liczne w poezji perskiej, kontrastują z oszczędnością i konkretnością charakterystyczną dla poezji w języku angielskim, zwłaszcza w tradycji nowoczesnej. Jako tłumacz staram się sprostać wymaganiom współczesnej poezji amerykańskiej i wyczarować jej muzykę, przenosząc jednocześnie wirujący ruch i skokowy postęp myśli i obrazów w poezji Rumiego.

Tłumaczenie, zwłaszcza poezji, jest zawsze formą interpretacji. Czasami wersy Rumiego nadają się do dosłownej transkrypcji. Gdzie indziej jego znaczenia wprawiają w osłupienie nawet najbardziej obeznanych czytelników języka perskiego. Podczas shab e shers , perskich wieczorów poetyckich, nierzadko można usłyszeć ludzi spierających się o jeden lub więcej wersów Rumiego, oferujących swoje różne interpretacje. Być może to jego nieuchwytność, jego skoki i paradoksy, wyzwania z nimi związane i zaproszenia, które oferują, przyciągają tak wielu czytelników i tłumaczy do jego tekstu.

„Złoto”, tytuł mojej książki, to słowo, które powtarza się w całej poezji Rumiego. Złoto Rumiego nie jest szlachetnym metalem, ale stanem uczuć osiągniętym poprzez alchemiczny proces zmiany świadomości, przepalania ego, chciwości, małostkowości i kalkulacji, aby osiągnąć bardziej zrelaksowany i współczujący stan bytu. Podsumowując, modlitwa sufizmu brzmi: „naucz mnie kochać głębiej”. Złoto jest najgłębszą miłością.

Rumi dożył 66 lat. Nie powrócił do głoszenia kazań, choć pozostał aktywny w społeczności Konya, pomagając rozwiązywać konflikty między mieszkańcami miasta, oferując wskazówki i pocieszenie, pisząc listy do członków rodziny królewskiej, aby pomóc biednym studentom i innym potrzebującym. I oczywiście kontynuował pisanie poezji, co było jego największą zasługą. Ostatnie lata życia spędził na ukończeniu Masnavi i napisaniu pozostałych czterowierszy i ghazali dla Divan-e Shams-e Tabrizi . Nawet na łożu śmierci układał wiersze.

Ostatnia para wersów ghazal zazwyczaj wprowadza imię poety, jako swego rodzaju podpis. Jednak w całej swojej twórczości Rumi nigdy nie wymienia swojego imienia. Często przywołuje Shams lub po prostu wzywa do ciszy, khamoosh. Był przede wszystkim wyznawcą mistycznego stanu beenaame, bezinteresownej bezimienności, i wierzył, że wszystko, co warto powiedzieć, wyłania się z ciszy.

Mam nadzieję, że duch Rumiego nadal żyje w tych tłumaczeniach i że jego miłość, mądrość i oddanie sprawie wyzwolenia poruszą Cię.

***

Dołącz do Awakin Call w tę sobotę z Haleh, „Alchemią miłości: tłumaczeniem Rumiego i ponadczasowej poezji”. Więcej szczegółów i informacje o RSVP tutaj.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Patrick Watters Aug 12, 2022

Delightful 🙏🏽❤️

How big is your God? That is the question, the koan if you will?

User avatar
Kristin Pedemonti Aug 12, 2022

Thank you Haleh Liza for bringing us more of Rumi & Shams. I needed this reminder & a bit of extra courage to ince again choose to leave convention and be true to my own path.