Back to Stories

Tami Simon: Witamy W Insights at the Edge Wyprodukowanym Przez Sounds True. Nazywam się Tami Simon. Jestem założycielką Sounds True. I chciałabym poświęcić chwilę, Aby przedstawić Wam Sounds True Foundation. Celem Sounds True Foundation

nie podoba mi się w sobie, co mam zrobić? Obwiniam siebie. „Czemu jesteś taki leniwy? Dlaczego jesteś taki egocentryczny? Dlaczego jesteś taki?” Gdzie to mnie zostawia? Nie mogę nic z tym zrobić. Teraz jestem w konflikcie ze sobą, zamiast być w stanie zidentyfikować, „OK, cóż, co się dla mnie tutaj liczy?” Cokolwiek to jest.

Tak więc podstawowa zasada – której Marshall Rosenberg, założyciel Porozumienia bez Przemocy, nie wymyślił, ale nauczył się jej od swoich nauczycieli, od osób takich jak Carl Rogers i Abraham Maslow – ta podstawowa perspektywa, która wywodzi się z psychologii humanistycznej, jak dobrze wiesz, jest taka, że ​​częścią tego, co czyni nas ludźmi, jest to, że w życiu jesteśmy zmotywowani do spełniania lub zaspokajania pewnych podstawowych, ukrytych potrzeb.

Za chwilę powiem więcej o znaczeniu słowa „potrzeba”, ale to, co to robi, to po pierwsze, daje nam siłę w naszym własnym życiu, aby zidentyfikować, co nas naprawdę napędza. Co jest dla mnie naprawdę ważne? Jeśli tego nie wiem, jestem zmuszony powtarzać te same zachowania nawykowo, a może nawet kompulsywnie, nie wiedząc, dlaczego to robię.

Na poziomie relacyjnym pozwala mi to dostrzec coś bardziej fundamentalnego dla człowieczeństwa innej osoby niż jej czyny lub poglądy. To jest sedno współczucia i niestosowania przemocy. To właśnie pozwala nam faktycznie spełnić wizję, którą miał dr King, opartą na naukach Jezusa, jak kochać swoich wrogów? Jak kochać bliźniego, gdy robi rzeczy, które aktywnie szkodzą twojej rodzinie lub społeczności?

Musimy nauczyć się patrzeć na siebie nawzajem w inny sposób. Skupienie się na tym, co ważne, oznacza, po pierwsze, że jestem w stanie zidentyfikować, czego potrzebuję, co cenię, co jest ważne dla mnie i mojej społeczności. A po drugie, że mogę spojrzeć poza powierzchnię drugiego człowieka na coś głębszego w jego sercu, na to, co naprawdę ma dla niego znaczenie, co mogę poprzeć, co mogę wesprzeć, ponieważ jest tak głębokie, że jest dzielone. Ujawnia wspólny grunt.

Zatem to, co oznacza „potrzeba”, nie jest typowym kulturowym skojarzeniem, jakie możemy mieć z tym słowem. Jestem potrzebujący, egocentryczny, wymagający — lub odwrotnie, w naszej indywidualistycznej kulturze, jeśli mam potrzeby, jestem w jakiś sposób słaby i zależny. To, co mamy na myśli, to te fundamentalne, leżące u podstaw czynniki motywujące, te cechy w naszym sercu, na których nam zależy.

Chciałbym więc mówić o trzech różnych warstwach potrzeb, które wszyscy mamy jako istoty ludzkie, a pierwsza — i proszę, nie krępujcie się wtrącać i przerywać mi w dowolnym momencie, jeśli za bardzo się rozwodzę. Pierwsza to to, co wszyscy uznajemy za nasze podstawowe ludzkie potrzeby, fizjologiczne potrzeby jedzenia, powietrza, wody, schronienia, ubrania, leków itd. I nikt nie będzie twierdził, że my jako istoty ludzkie potrzebujemy ich, aby przetrwać.

Ale rzeczywistość jest taka, że ​​jesteśmy czymś więcej niż naszymi ciałami. A częścią tego, co czyni nas ludźmi, jest to, że nie zatrzymujemy się na tym. Mamy to, co moglibyśmy nazwać potrzebami „relacyjnymi”. Mamy całą limbiczną część mózgu, która dotyczy relacji i połączenia. Więc potrzebujemy miłości. Potrzebujemy zrozumienia. Potrzebujemy połączenia, społeczności, przynależności, dotyku, zabawy, wszystkich tych rzeczy, których doświadczamy w związku.

I wiemy, że niemowlęta i niemowlęta tak naprawdę nie rozwiną się – ich neurologia nie rozwinie się prawidłowo bez empatii, miłości i dotyku. I to samo dotyczy nas, dorosłych, że nie możemy żyć długo jako dorośli bez miłości, uznania i zrozumienia, zanim nie dojdzie do prawdziwej szkody, zanim nie zaczniemy tracić kontroli i robić czegoś krzywdzącego i szalonego, jak tak smutno widzimy wokół nas na świecie.

Mamy więc potrzeby relacyjne, a także to, co moglibyśmy nazwać potrzebami „duchowymi” lub „wyższymi”, co, znowu, jest zrozumieniem, że istnieje część ludzkiej świadomości, ludzkiej psychiki, która jest poza płaszczyzną materialną. Mamy potrzeby, których nie możemy spełnić ani zaspokoić tylko poprzez świat fizyczny. Mamy potrzeby sensu, celu, pokoju, poczucia transcendencji lub komunii.

Im bardziej jesteśmy świadomi tych cech i aspektów naszego życia jako istot ludzkich i im lepiej je rozumiemy, tym większej witalności doświadczamy, tym większy mamy wybór i sprawczość, a także tym bardziej kreatywni możemy być w kwestii przekształcania naszego świata i wspólnej pracy nad stworzeniem innej przyszłości dla naszych dzieci.

TS: Załóżmy, Oren, że ktoś słucha i mówi: „Potrafię dość dokładnie określić, jakie są moje podstawowe ludzkie potrzeby. Wiem, jakie one są. I nawet jestem w pewnym stopniu w kontakcie z moimi potrzebami relacyjnymi, ale nie jestem pewien, czy rozumiem lub wiem i potrafię łatwo określić, jakie są te duchowe lub wyższe potrzeby w moim przypadku, a także jak mogę je dostrzec u kogoś innego”. Jak mogę powiedzieć: „Och, rozumiem. Rozumiem, skąd ta osoba pochodzi. Rozumiem, jakie są jej potrzeby”. Jak możesz nam pomóc? Mam na myśli, że mówisz o tym, że to jest szkolenie, można się tego nauczyć. Jak naprawdę mogę nauczyć się, jak identyfikować własne potrzeby na wszystkich trzech poziomach i zobaczyć, czego potrzebuje ktoś inny?

OJS: Jasne. Tak. Dzięki. Świetne pytanie. Więc tak, to jest szkolenie i to jest szkolenie stopniowe. Więc zaczyna się od rozwijania naszego słownictwa. Istnieje wiele fascynujących badań na temat tego, jak nie można czegoś doświadczyć, jeśli nie ma się na to słowa, trochę jak język pośredniczy w naszym doświadczeniu rzeczywistości i tym wszystkim.

Więc jeśli nie mamy pojęcia lub słowa, które opisują nasze potrzeby, bardzo trudno jest być ich świadomym. Dlatego w Nonviolent Communication dostarczamy te, naprawdę, myślę, potężne i radykalne listy zwane „listą potrzeb”, gdzie możesz faktycznie spojrzeć na tę listę słów i zastanowić się nad nią i powiedzieć: „Och, wow. Tak, potrzebuję zachęty. Przydałoby mi się trochę otuchy. Wow, naprawdę cenię przynależność, społeczność i pokój”.

Tak więc samo zapoznanie się z koncepcjami jest punktem wyjścia. To podstawa. A potem zaczynamy faktycznie praktykować w ciągu dnia, zadając sobie pytanie, tak często, jak chcemy lub pamiętamy, na przykład: „Co jest dla mnie ważne tutaj? Czego potrzebuję?”. I może to być wtedy, gdy faktycznie coś robimy. Więc jesteśmy tutaj, pracujemy, pracujemy i wstajemy. Zanim się obejrzysz, stoisz przed lodówką lub szafką ze przekąskami i sięgasz po coś. Po prostu zatrzymujesz się, „Czekaj, o, czego potrzebuję? Czy jestem głodny? A może potrzebuję przyjemności? Czy potrzebuję relaksu? Czy potrzebuję przerwy? Jaką głębszą potrzebę próbuję zaspokoić?”

Możemy więc zadawać sobie to pytanie przez cały dzień, aby nauczyć się, jak zmienić punkt ciężkości naszej uwagi, z tego, co w Porozumieniu bez Przemocy nazywamy „naszymi strategiami”, czyli konkretnymi zachowaniami i działaniami, które podejmujemy jako istoty ludzkie, na podstawową potrzebę. „Co to napędza? Do czego tak naprawdę dążę w swoim sercu?” Im częściej to robimy, tym bardziej zaznajamiamy się z niektórymi z tych czynników.

Teraz trudna część polega na tym, że około ósmego lub dziewiątego roku życia, a potem już wszyscy zinternalizowaliśmy całą masę komunikatów na temat tego, czy w ogóle wolno nam mieć potrzeby, a także jakie potrzeby są dla nas dopuszczalne ze względu na płeć, do której zostaliśmy wychowani, naszą klasę, nasze wykształcenie, naszą kulturę lub wyznanie.

Więc dla mnie, jako mężczyzny, było OK, że czułem złość i miałem pewne potrzeby, ale nie było OK, że czułem strach lub bezbronność albo chciałem zapewnienia lub połączenia. To były rzeczy, za które nasza kultura i społeczeństwo zawstydzały mnie, gdy byłem małym chłopcem. Gdy uczymy się rozpoznawać nasze potrzeby, napotykamy bariery związane z tym, jak zostaliśmy zsocjalizowani, które często wiążą się z bardzo bolesnymi emocjami i doświadczeniami z przeszłości, których uzdrowienie wymaga czasu, energii i wysiłku, aby rozpoznać ból, stratę i smutek, gdy powiedziano nam, że nie mamy znaczenia. „Nie masz do tego prawa. Jesteś samolubny. A co z innymi ludźmi?”

I faktycznie zacząć ponownie analizować i odzyskiwać to, co znaczy być w pełni człowiekiem i że posiadanie potrzeb nie oznacza, że ​​potrzeby innych ludzi nie mają znaczenia lub stają się niewidoczne. W rzeczywistości, im bardziej jesteśmy w stanie identyfikować i uznawać własne potrzeby, tym bardziej świadomi i wrażliwi stajemy się na potrzeby innych. To wtedy, gdy nie pozwalamy sobie mieć własnych potrzeb, mamy tendencję do zawstydzania, obwiniania i poczucia winy innych za proszenie o coś.

Bo jeśli nie pozwolę sobie, powiedzmy, prosić o wsparcie, o pomoc, kiedy jej potrzebuję, a potem ty przyjdziesz do mnie i poprosisz o pomoc, to jakaś część mojego serca będzie mówić: „Cóż, dlaczego ty to dostajesz? Ja tego nie dostaję. Przełknij to”. Albo zaczynamy wierzyć w coś przeciwnego, że moje poczucie własnej wartości jest determinowane przez to, jak bardzo mogę pomóc innym.

Więc internalizujemy wszystkie te wiadomości i wszystko to wychodzi na powierzchnię, gdy zaczynamy badać, jakie są nasze rzeczywiste potrzeby, i może to być bardzo trudne. To również bardzo ważna część podróży.

I wreszcie, tam, gdzie zachodzi część prawdziwej transformacji, chodzi o energię kurczenia się, lub jak powiedzielibyśmy w buddyzmie, nazywalibyśmy chwytaniem się lub przywiązaniem do naszych potrzeb. Zaczynamy uczyć się różnicy między uczuciem całkowitego zdefiniowania lub ucisku przez pewną potrzebę, że „muszę to mieć. A jeśli tego nie mam, to nie będzie OK”. Albo odwrotnie, „Nigdy tego nie miałem i nigdy nie będę miał”. Aby część tego kurczenia się w sercu zaczęła się rozluźniać i zaczęła mieć inną relację z naszymi potrzebami, taką, która opiera się na świadomości i współczuciu, gdzie możemy zacząć rozpoznawać, „To jest część tego, czym jest bycie człowiekiem. Cenię to. Tęsknię za tym. Czuję się bezbronny i jest OK. Jest OK, jeśli nie jest całkowicie spełniony tak, jak chcę, ponieważ mam z tym relację, ponieważ szanuję jego obecność i istnienie w moim sercu jako piękny aspekt bycia człowiekiem i bycia żywym”.

Kiedy możemy zacząć rozwijać tego rodzaju dojrzałą i mądrą relację z naszymi potrzebami, mamy o wiele więcej przestrzeni i elastyczności w naszym życiu, w naszych związkach. Ponieważ mogę przyjść do kogoś innego i powiedzieć: „Hej, naprawdę cenię sobie tę więź, spędzanie czasu razem, i byłoby tak wspaniale, gdybym mogła się tym z tobą podzielić”. A presja, niepokój, wymagająca natura „muszę to od ciebie mieć, albo inaczej” mogą zacząć cichnąć, ponieważ mamy własne wewnętrzne podstawy zrozumienia i dobrego samopoczucia wokół tych potrzeb, uznając, że jeśli ta osoba nie może tego dla mnie spełnić lub zaspokoić, numer jeden, jest wiele innych osób na świecie i mam inne strategie i sposoby na spełnienie tego. I numer dwa, ostatecznie, jeśli życie nie może mi tego zapewnić, to mnie nie złamie. To nie znaczy, że coś jest ze mną nie tak, że nadal mogę mieć z nim relację i doceniać to i żyć z miejsca, które szanuje te potrzeby i cechy, niezależnie od tego, czy życie oferuje okoliczności, aby je spełnić w sposób, w jaki bym chciała.

TS: Pięknie powiedziane. I w pewnym sensie odpowiedziałeś na pytanie, które mi się nasunęło, ale powiem to tylko dla pewności, czyli jeśli jestem w uważnej komunikacji z kimś i oboje naprawdę zidentyfikujemy nasze prawdziwe potrzeby, a oni będą w opozycji, to i tak będzie OK. Czy to prawda?

OJS: Jasne. Tak. Cóż, to zależy od wielu warunków, oczywiście, ale tak. Więc tam może się wydarzyć kilka ciekawych rzeczy. I lubię używać tej klasycznej dynamiki, która ma miejsce w większości romantycznych lub intymnych związków, z którymi wielu z nas może się utożsamić, gdy jedna osoba chce więcej przestrzeni, a druga chce więcej połączenia. Ta klasyczna dynamika pościgu i pościgu.

Jest kilka rzeczy, które mogą się wydarzyć, gdy naprawdę potrafimy mówić o tym, co nami kieruje i co jest dla nas ważne. I odkrywamy, jak tak wyraźnie to ująłeś, że „Wow, nasze potrzeby wydają się być w opozycji do siebie”. Więc odkrywamy, że dzięki tej praktyce im głębiej wnikamy, tym mniej potrzeb jest w konflikcie.

Zwykle mówimy, że większość konfliktów ma miejsce na poziomie naszych strategii, naszych pomysłów na to, jak zaspokoić nasze potrzeby, a im głębiej wnikamy, tym mniej konfliktów jest na poziomie potrzeb. Więc jedną rzeczą, która może się zdarzyć, jest to, że zaczynamy być bardziej ciekawi i zagłębiamy się jeszcze bardziej i mówimy: „No cóż, powiedz mi więcej o tym, co dla ciebie znaczy mieć przestrzeń, dlaczego jest to dla ciebie tak ważne”, ponieważ nawet taka potrzeba jak przestrzeń może ostatecznie być strategią zaspokojenia jakiejś głębszej potrzeby, np. czy chodzi o poczucie połączenia z samym sobą? Czy chodzi o wybór i sprawczość? Czy chodzi o kochanie siebie? O co w tym chodzi?

Więc mogę w ten sposób dociekać i naprawdę starać się zrozumieć, co jest dla ciebie w sercu i odwrotnie. Mogę głębiej zajrzeć w siebie i powiedzieć: „Cóż, co jest takiego ważnego w tym połączeniu dla mnie? Dlaczego to cenię i tak bardzo za tym tęsknię? Co to dla mnie robi? Czy daje mi poczucie przynależności? Czy to jest zapewnienie i czuję się bezpiecznie w środku? Czy to jest miłość? Wiem, że jestem kochany?”

Więc to, co się tam dzieje, im głębiej wchodzimy, może się zdarzyć coś cudownego. A Marshall zwykł mówić o tym w bardzo duchowy sposób — nazywał to boską energią, tak to przeżywał. W buddyzmie mówimy o współczuciu — czy kiedy docieramy do tego samego sedna fundamentalnego poziomu serca drugiej osoby i naprawdę rozumiemy, co się dzieje, współczucie ma tendencję do pojawiania się i przesuwania w stronę miejsca bólu.

Więc może nastąpić zmiana, która nastąpi, gdy naprawdę zrozumiem, o co ci chodzi, cała konstelacja potrzeb w moim świecie zacznie się zmieniać, gdzie powiedzmy, moja potrzeba połączenia nie jest już na pierwszym planie i najważniejsza, ponieważ mam również potrzebę, powiedzmy, współczucia lub wkładu. I mówię: „Wow, naprawdę rozumiem, co to dla ciebie znaczy i dlaczego jest to dla ciebie ważne. A teraz, gdy to rozumiem, chcę, żebyś to miał”.

Nie oznacza to, że nie chcę też połączenia, ale chcę obu. Więc może nastąpić taka zmiana w ten sposób, że będzie więcej elastyczności i chęci do współpracy. A czasami może to się zdarzyć w obu kierunkach, albo możemy zacząć być kreatywni. A teraz, gdy to rozumiemy, to jest coś w rodzaju: „No więc, jak możemy współpracować, aby zaspokoić twoje i moje potrzeby? Jak możemy znaleźć jakiś rodzaj równowagi, w której oboje decydujemy się wspierać się nawzajem w tym?”

TS: Teraz wyjdźmy poza sferę intymnego partnerstwa i porozmawiajmy przez chwilę o relacjach rodzinnych oraz o tym, jak dostrzeganie potrzeb może być bramą do współczucia.

OJS: Tak.

TS: Podczas pandemii i w tym czasie tak wielkich podziałów politycznych coraz częściej słyszę od ludzi, że „po prostu nie mogę być z rodziną. Po prostu nie mogę tego zrobić. Nie mogę tego zrobić. Nie mogę być z Wujkiem Cokolwiek na Święto Dziękczynienia. Nie mogę tego dłużej robić. Nie mogę słuchać tego, co się dzieje. Wiesz, uważna komunikacja. Nie, odchodzę. Odchodzę. Odchodzę”. Jak możemy dostrzec potrzeby kogoś, kto ma tak wyraźnie inne poglądy na rzeczy, które są dla nas naprawdę ważne?

OJS: Tak, absolutnie. Cóż, tak. Mam na myśli, że jest tak wiele w tym, co mówisz. Ponownie, myślę, że pierwszym krokiem jest jaśniejsze określenie naszych własnych potrzeb, po prostu zacząć od przetłumaczenia naszych poglądów. Jeśli mówimy politycznie, „OK, cóż, jakie masz poglądy na temat imigracji? Jakie masz poglądy na temat aborcji? Jakie masz poglądy na temat opodatkowania?” Albo cokolwiek innego — kontrola broni — i mówimy, „OK, cóż, jakie potrzeby próbujesz zaspokoić? Jakie wartości masz pod spodem, abyśmy mieli jasność co do tego, co jest dla nas ważne?” To jest pierwszy krok.

A potem rozciągnąć serce, żeby powiedzieć: „OK, co jeśli dałbym tej osobie korzyść wątpliwości i założył, że w jej sercu jest odrobina dobra”, co jest zasadniczo perspektywą zarówno nonviolence, jak i buddyjskiej filozofii i praktyki, że wszystkie istoty chcą być szczęśliwe. Po prostu robimy to w sposób, który jest często mylony z powodu ignorancji, złudzeń, chciwości i nienawiści.

Więc gdybym miał tymczasowo rozważyć myśl, że ta osoba ma odrobinę dobra w sercu i że sięga po coś, do czego mogłaby sięgać? A potem naprawdę słuchać, patrzeć i mówić: „Cóż, gdyby to mieli, gdyby dostali to, czego chcieli, co by to dla nich zrobiło?” Co by im to dało? Czy chodzi o poczucie bezpieczeństwa w ich społeczności? Czy chodzi o poczucie przynależności? Czy chodzi o honorowanie przeszłości i poczucie tradycji?

Możemy więc poszukać głębszych wartości pod tym i powiedzieć: „Mogę się nie zgadzać z tym, co chcesz, aby się wydarzyło, a mimo to uznać pod spodem to, co chciałbyś mieć, doświadczyć lub uzyskać, co ma dla ciebie znaczenie, gdyby to się wydarzyło”. A potem jest jeszcze jedno pytanie. I powiem tylko jedną rzecz. To, co to robi, to może pomóc uwolnić nasze serca od części wrogości i wrogości, którą czujemy, co jest tak bolesne i rozdziera nasz świat, że demonizujemy się nawzajem i sprowadzamy do naszych stanowisk. To jest tak bolesne i szkodliwe dla naszego własnego serca, nie mówiąc już o dyskursie publicznym i poczuciu struktury społeczeństwa. Ale potem pojawia się kolejne pytanie: „Czy w ogóle mam z tobą relację? A jeśli tak, to jaką?” To jest osobne pytanie w kategoriach: „Czy spotykamy się na święta? Jeśli tak, o jakie porozumienia proszę w sprawie rozmowy? Jaki jest cel naszego spotykania się?”

I sporo o tym pisałem na moim blogu. Zazwyczaj co roku w święta publikuję coś, co brzmi: „OK, oto kilka przypomnień”, kiedy spotykasz się z rodziną, aby dowiedzieć się, jak radzić sobie z takimi sytuacjami, ponieważ jest to tak powszechne. A jeśli nie poświęcimy czasu na planowanie i opracowywanie strategii, często przeradza się to w bezsensowną kłótnię. Dlatego konieczne jest nie tylko określenie, co jest dla siebie ważne, ale także, aby z góry jasno określić, jaki jest nasz cel, jaka jest granica, za którą czujemy, że coś zostaje przekroczone. Jedno to powiedzieć: „Nie rozmawiajmy o X. Myślałem, że mamy porozumienie. Nie będziemy o tym rozmawiać”. A drugie to czuć, że wykracza to poza naszą integralność, aby nie zabrać głosu i nie kwestionować pewnego poglądu, który uważamy za bardzo szkodliwy dla innych, i przekroczyć tę granicę i, powiedzmy, złożyć oświadczenie lub zabrać głos bez otwierania całej dyskusji. Tak więc, aby wypowiadać się przeciwko homofobii, rasizmowi, transfobii i wszystkim tym różnym siłom, które są powszechne w naszym świecie i społeczeństwie.

I to są decyzje, które każdy z nas podejmuje sam, ale ważne jest, aby poświęcić czas przed spotkaniem z członkami rodziny i zastanowić się, jak chcę się pokazać? Co powiem, jeśli i kiedy? O co chcę poprosić?

A czasami zdarzają się przypadki, w których możemy zdecydować się nie angażować w sensie nie przebywania z innymi. I to nie oznacza, że ​​musimy ich nienawidzić, ale nadal możemy mieć dla nich miejsce w naszym sercu i podejmować decyzje, aby się nie spotykać, jeśli stwierdzimy, że jest to tak bolesne lub kosztowne emocjonalnie lub energetycznie, lub że nie mamy poczucia, że ​​faktycznie będzie to prowadzić do przodu lub do przodu w naszym życiu.

TS: Jak wspomniałem, poziom polaryzacji, którego wielu z nas doświadcza na poziomie społecznym, jest bardzo bolesny. Niektórzy przewidują, że tutaj, w Stanach Zjednoczonych, możemy zmierzać w kierunku czegoś w rodzaju wojny domowej, tutaj, w Stanach Zjednoczonych, za naszego życia. Jak wyobrażasz sobie, że ludzie, którzy są przeszkoleni, są chętni, podejmują to zobowiązanie do treningu uważności i świadomej komunikacji oraz pracy z własną aktywacją. Jaka jest twoja wizja tego, jak możemy być siłą kochającej jedności?

OJS: Dzięki, Tami. Piękne pytanie. Myślę, że potrzebujemy przywództwa i miejsc, aby to zrobić i aby prowadzić te rozmowy. To nie jest tak bardzo moja wizja, ale są tacy, którzy wykonują tę pracę — ludzie tacy jak nieżyjąca już Paula Green i Karuna Center lub organizacja Braver Angels. I myślę, że jedną z rzeczy, które każda z tych grup prowadzi dialog ponad różnicami, rozmowy czerwono-niebieskie, jednym z kluczowych czynników jest zrozumienie, że istnieje wiele warunków, które muszą być spełnione, aby prowadzić te rozmowy, a indywidualne umiejętności osobiste nie wystarczą.

Więc kiedy prowadzimy tego typu rozmowy, niektóre z rzeczy, które są pomocne w wspieraniu transformacji i zrozumienia, to takie rzeczy jak posiadanie struktur. Więc to nie jest po prostu wolna amerykanka, ale tak naprawdę istnieje proces i struktura z pewnymi umowami, których wszyscy zobowiązujemy się przestrzegać, które mogą nas utrzymać w rozmowie. I to są bardzo, bardzo podstawowe rzeczy, ale które mają ogromny wpływ, takie rzeczy jak mówienie z własnego doświadczenia, a nie z ideologii, takie rzeczy jak zakładanie dobrych intencji, słuchanie tego, co ma znaczenie dla innych, oferowanie swojego zrozumienia to rodzaj umiejętności aktywnego słuchania.

To jest jeden aspekt. Innym aspektem, który jest centralny i o którym tak często zapominamy i pomijamy, nawet w naszych osobistych relacjach, jest poznawanie się nawzajem i budowanie relacji. I myślę, że to właśnie tutaj media i media społecznościowe nas zawodzą, ponieważ jesteśmy sprowadzani do dźwiękowych kąsków i nie potrafimy dostrzec całej istoty ludzkiej.

Większość znanych mi udanych projektów, które opierają się na budowaniu dialogu ponad różnicami – niezależnie od tego, czy mówimy o różnicach politycznych, czy naprawianiu relacji po wojnie – obejmuje element budowania relacji międzyludzkich, spędzania razem czasu, wspólnej pracy, poznawania swoich rodzin, wspólnego gotowania i wspólnego jedzenia.

Musimy nauczyć się dostrzegać i pamiętać, że jako istoty ludzkie mamy więcej wspólnego niż tego, co nas dzieli. Jedyny sposób, jaki znam, aby to zrobić, to spędzać razem czas, być razem, śmiać się razem, bawić się razem i dzielić się intymnie z serca, dzielić się tym, kim jesteśmy, skąd pochodzimy i co przeżyliśmy.

I to właśnie wtedy zaczynamy postrzegać siebie nawzajem jako całość i mówić: „Nie zgadzam się z tobą. Nadal się z tobą nie zgadzam, ale widzę, że jesteś człowiekiem. Widzę twoją dobroć. Widzę twój ból i mam dla ciebie szacunek”. I to właśnie może nas chronić przed trajektorią przekształcania się w przemoc, która jest tak niebezpiecznie obecna w tej chwili.

TS: Piękna odpowiedź. Mam tylko jedno ostatnie pytanie do ciebie, Oren. Zauważyłem, że czuję ciekawość, widzę cię tam w Insight Meditation Society, siekającego marchewki i myślącego: „Czy moglibyśmy po prostu pokroić marchewki w odpowiedni sposób, proszę? Co jest nie tak z tymi ludźmi?” A potem będąc wyrzeczonym lasu i zdając sobie sprawę, że zostałeś powołany, by być na świecie.

Ale moje pytanie do Ciebie brzmi, co dało Ci tę jasność? Co w Twojej własnej motywacji sprawiło, że chciałeś skupić się na uważnej komunikacji jako centralnym punkcie swojej pracy na świecie, o czym napisałbyś swoją książkę i czego nauczałbyś w serii audio Sounds True, Speak Your Truth with Love i Listen Deeply . Jaka jest wewnętrzna motywacja, aby to było głównym celem Twojej pracy dydaktycznej?

OJS: Jakie piękne pytanie. Dziękuję. OK, po prostu poświęcę chwilę, aby posłuchać w środku i zobaczyć. Cóż, to tajemnicze, prawda, co nas w życiu wzywa i gdzie się znajdujemy? Jestem świadomy pewnych rzeczy, na które mogę wskazać. Miałem wielkie szczęście, że dorastałem w rodzinie, w której było dużo miłości między moimi rodzicami i między nimi, mną i moim bratem, ale moi rodzice też dużo się kłócili i ostatecznie rozwiedli się, gdy miałem niewiele ponad 20 lat. I myślę, że miało to na mnie duży wpływ.

Myślę, że widząc, jak bardzo moi rodzice naprawdę się kochali i jak nie byli w stanie odnaleźć się później w życiu, rozbiło mi to serce. I nie chodziło tylko o komunikację. Było tam więcej wewnątrz każdego z nich, ale myślę, że to był kluczowy stan wewnątrz. To było pragnienie, aby mama i tata sprawili, że to zadziała w sercu. I mówię to z całkowitą lekkością i powagą w tym samym czasie, ponieważ to piękna rzecz, za którą tęsknią dzieci, ich rodzice. Więc to jest to.

A potem mówię o tym w mojej książce, było jedno z odosobnień, w których uczestniczyłem z nieżyjącym już Czcigodnym Thich Nhat Hanhem. Jak sądzę, wiesz, w jego tradycji pięć nakazów — lub jak je nazywają, Pięć Treningów Uważności — to naprawdę wielka sprawa. A kiedy się do nich zobowiązujesz, to jest cała ceremonia i otrzymujesz imię dharmy i certyfikat.

I tak miałem 20 lat i odbyłem to odosobnienie z Thayem w Vermont. Przeszli więc przez zasady i mają w Zakonie Interbeingu w społeczności Thay, w społeczności świeckiej, bardzo głębokie i niuansowe zrozumienie każdego z tych szkoleń. To nie tylko nie zabijaj, ale naprawdę przyglądaj się swoim relacjom z innymi istotami żywymi. To nie tylko nie kradnij; to przyglądaj się swoim relacjom z zasobami i przyszłymi pokoleniami.

I tak przeszedłem przez każde szkolenie i zasadę, i powiedziałem sobie: „Tak, to będzie trudne. Nadal jem mięso”. Na przykład: „Cóż, chyba mam jakieś inwestycje na giełdzie, a to trudny teren i zasób”. Więc czułem, że nie było żadnego z nich, któremu mógłbym się w pełni poświęcić z uczciwością w tym momencie. Nadal trochę brałem narkotyki. Więc ten odurzający był — ale kiedy usłyszałem szkolenie o mowie, kiedy usłyszałem jego wizję wykorzystania naszej komunikacji do wniesienia radości i pokoju do świata i naszych relacji, zaangażowanie w leczenie wszystkich konfliktów, jakkolwiek małych, poczułem się tak zainspirowany.

Coś w moim sercu podskoczyło i powiedziałem: „Tego, tego chcę. To jest coś, do czego mogę się zobowiązać. Naprawdę chcę być w stanie to zrobić”. I tak wziąłem udział w tym jednym szkoleniu i myślę, że to był kluczowy czynnik, który skierował mnie na tę ścieżkę i rozpalił coś w środku, aby poświęcić się lepszemu zrozumieniu tego, ucieleśnieniu tego i dzieleniu się tym.

TS: Cieszę się, że zapytałem. Cudownie. Pięknie.

OJS: Tak. Tak.

TS: Rozmawiałem z Oren Jay Sofer. Jest autorem książki Say What You Mean: A Mindful Approach to Nonviolent Communication . A w ramach Sounds True stworzył oryginalną serię audio, program szkoleniowy. Nazywa się Speak Your Truth with Love and Listen Deeply: A Training in Mindfulness-Based Nonviolent Communication . Oren, bardzo dziękuję za udział w Insights at the Edge .

OJS: Dziękuję za zaproszenie, Tami.

TS: Dziękuję za wysłuchanie Insights at the Edge . Możesz przeczytać pełny zapis dzisiejszego wywiadu na resources.soundstrue.com/podcast. To resources.soundstrue.com/podcast. Jeśli jesteś zainteresowany, naciśnij przycisk subskrypcji w aplikacji podcastu, a jeśli poczujesz się zainspirowany, przejdź do iTunes i zostaw recenzję Insights at the Edge . Uwielbiam otrzymywać Twoje opinie i być połączonym. Sounds True: budzenie świata.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS